Dodaj do ulubionych

nie lubie dzieci ... czy na pewno?

09.11.07, 11:09
Nie lubię węży, szczurów itp. ale nie zakładam z tego powodu
osobnego wątku, nie wyzywam owych zwierzaków nie lubie wiec nie
rozmawiam o nich. Jeśli ktoś nie lubi dzieci nie rozmawia o nic, nie
spotyka się z nimi nie posiada ot co.. jeśli jednak ktoś ma potrzebę
dyskusji o tym tak częstej to jednak problem jest głębszy niż samo
nie lubienie. Większość z Was drodzy uczestnicy forum za kilka lat
będzie ciwierkającymi rodzicami zakochanymi w każdym uśmiechu i
grymasie swojego potomstwa. Ja sama nie przepadałam za dzeićmi a
swoje uwielbiam. Ot co nie lubi sie tego czego sie nie zna. Ciężko
powiedzieć, że się zna dzieci jak się ich nie ma. Murzyni też sie
bali i nie lubili kolei bo chałaśliwa bo straszna itp.. to działa na
tej samej zasadzie. Poza tym wiekszość nie lubi dzieci bo to forma
samoobrony albo nie mają związków, albo nie mają takich jak by
chcieli albo rozwijają sie zawodowo i żal im tego są w potrzasku bo
dla dziecka trzeba rezygnować z kariery wiec dopada ich depresja
którą kryją pod teoretycznym nielubieniem dzieci, albo żale różnego
rodziaju można by wymieniać dużo... Nieliczni tylk poprostu dzieci
nie lubią. A wiele uczestników forum pisze tylko ot tak...
kontrowersyjny temat, kontrowersyjne poglądy, no jaki ja jestem
orginalny i kontrowersyjny. Nie ma sie co przejmować niedługo
większość z Was będzie stała w kolejce po becikowesmileA faceci nie
lubiący dzieci to inna bajka ci mogą nie dojrzeć nigdy to fakt
dzieci do odpowiedzialność a ta facetom niektórym jest obca...
--
broneczek.blox.pl
Obserwuj wątek
    • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 11:51
      Napisałaś "wiekszość nie lubi dzieci bo to forma
      > samoobrony albo nie mają związków..." i tak dalej.

      Czy prowadziłaś jakieś badania na temat przyczyn? I stąd tak dobrze orientujesz
      się w podstawach owego odczucia?
      Dziwi mnie to, głównie dlatego, ze większość uczuć nie ma obiektywnych podstaw i
      wszelkie tego typu uzasadnienia, to raczej dywagacje na temat niż fakty.


      >> Jeśli ktoś nie lubi dzieci nie rozmawia o nic, nie
      > spotyka się z nimi nie posiada ot co.. jeśli jednak ktoś ma potrzebę
      > dyskusji o tym tak częstej to jednak problem jest głębszy niż samo
      > nie lubienie.

      Jeśli ktoś nie lubi dzieci, a do tego jest kobietą - jest traktowany jak
      kosmita. Dobrze wiedzieć, ze jest nas więcej - jak ostatnio przeczytałam na
      stronach GUS - około 30%. To całkiem sporo. A wciąż temat jest spychany na
      obrzeża, bo to "tak nieładnie". Dobrze móc na ten temat porozmawiać, a do tego
      wszak służą fora.


      >>Większość z Was drodzy uczestnicy forum za kilka lat
      > będzie ciwierkającymi rodzicami zakochanymi w każdym uśmiechu i
      > grymasie swojego potomstwa.

      Wróżkawink? Podaruj sobie takie bezpodstawne dywagacje.

      Ciężko
      > powiedzieć, że się zna dzieci jak się ich nie ma.

      Kolejny raz przewija się tu to stwierdzenie. Ktoś już odpowiedział - nie znam
      Antarktydy,nigdy tam nie byłem, a mimo to wiem, że nie chciałbym tam mieszkać -
      pozwolę sobie zacytować z pamięci. Odnosząc się do Twojego posta - pisałaś, ze
      nie lubisz np. węży, szczurów. Rozumiem, ze znasz je doskonale, hodowałaś i po
      wieloletniej praktyce, możesz stwierdzić, ze ich nie lubisz? Ponownie wrócę do
      kwestii uczuć - są nieobiektywne i odzwierciedlają nasz stosunek do zdarzeń,
      świata, ludzi samego siebie - w skrócie za PWN. Nie trzeba doskonale czegoś znać
      z własnej praktyki, by wyrobić sobie stosunek emocjonalny do danego zjawiska.

      A wiele uczestników forum pisze tylko ot tak...
      > kontrowersyjny temat, kontrowersyjne poglądy, no jaki ja jestem
      > orginalny i kontrowersyjny.

      Znów badania? Czy, wybacz złośliwość - poczułaś nagłe oświecenie?
      A faceci nie
      > lubiący dzieci to inna bajka ci mogą nie dojrzeć nigdy to fakt
      > dzieci do odpowiedzialność a ta facetom niektórym jest obca...

      Jasne, bo kobiety to zupełnie inna sprawa i z natury ich obowiązkiem jest
      ciumkanie na widok każdego dziecka...
      Bosz... no ręce opadają...

      --
      czarownicazla.blox.pl

      Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
      • miyoki Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 12:02
        owszem kobieta to inna sprawa bo kobiety jednak częściej niż
        mężczyźni dojrzewają, mężczyźni jednak w często pozostają
        nieodpowiedzialni na długie lata i nie jest to równoznczne z
        posiadaniem dzieci. O dojrzałości pisała jedna z uczestniczek forum
        nie zacytuje teraz dokladniej ale ładnie napisała iż nie lubi dzieci
        ale .. nie wyzywa ich, nie dyskryminuje jest to jej czysto świadomy
        wybór i szanuje inne wyboru. Większość was czuje sie dyskryminowana
        z powodu nieposiadania dzieci ale jednocześnie dyskryminujecie i
        obrażacie te osoby, które je posiadają. A co do pobudek nie
        posiadania dzieci nie nie robiłam badan ale sposób wypowiadania sie
        na tym forum o tym świadczy iż albo są to mało świadome osoby z
        racji wieku albo problemów. Nikt świadomie wybierający drogę
        życiową, pewny swoich wyborów i zadowolony z nich nie sączy takim
        jadem.
        --
        broneczek.blox.pl
        • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 12:29
          miyoki napisała:

          > owszem kobieta to inna sprawa bo kobiety jednak częściej niż
          > mężczyźni dojrzewają, mężczyźni jednak w często pozostają
          > nieodpowiedzialni na długie lata i nie jest to równoznczne z
          > posiadaniem dzieci.

          To bardzo obiegowa opinia. To kwestia pewnej postawy społeczeństwa i wymagań
          względem płci. Tak samo można by powiedzieć, "mężczyźni częściej zdradzają". A
          tak naprawdę procentowo różnica nie jest wielka. Tylko odzew społeczny - inny. W
          efekcie kobiety prędzej sie nie przyznają, bo "kara" byłaby sroższa.



          >>O dojrzałości pisała jedna z uczestniczek forum

          Wiele było różnych wątków, gdzie poruszane były takie tematy: np.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15267&w=70633053&v=2&s=0
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15267&w=70372040&v=2&s=0
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15267&w=70587566&v=2&s=0
          Większość was czuje sie dyskryminowana
          > z powodu nieposiadania dzieci ale jednocześnie dyskryminujecie i
          > obrażacie te osoby, które je posiadają.
          Poczytaj dokładnie forum. Postaraj sie obiektywnie spojrzeć. Nikt nie zaczyna od
          obrażania, ale mentorski ton, wszechwiedza i "nawracanie" prędzej czy później
          wzbudzi agresję. W swoim pierwszym poście zachowałaś się podobnie - Ty wiesz, Ty
          uogólniasz - Ty masz rację. Po co? Tu nie ma racji, tu są różne postawy życiowe.
          Jakościowo - równorzędne.


          A co do pobudek nie
          > posiadania dzieci nie nie robiłam badan ale sposób wypowiadania sie
          > na tym forum o tym świadczy iż albo są to mało świadome osoby z
          > racji wieku albo problemów.

          Polemizowałabym z tą opinią. Uważam ją za bezpodstawną.

          Nikt świadomie wybierający drogę
          > życiową, pewny swoich wyborów i zadowolony z nich nie sączy takim
          > jadem.

          Zwróć tylko uwagę na postawę "świadomych matek", czy mam podać przykłądy? A
          proszę uprzejmie:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15267&w=70993058
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15267&w=71039703
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15267&w=71705186&a=71706427
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15267&w=70857993&a=70880562
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15267&w=71451983&a=71611191
          To właśnie przykładowe niejadowite wypowiedzi szczęśliwych rodziców, którzy
          wcale nie obrażają osób o odmiennych poglądach.

          Trudno przewidywać, ze na takim forum będziemy afirmować dzieci. Najwyraźniej
          niektórzy nie są w stanie znieść odmiennych postaw życiowych i muszą sie trochę
          wyżyć. Trudno oczekiwać, ze na takie słowa będziemy posypywać głowę popiołem i
          przepraszać, ze żyjemy.


          --
          czarownicazla.blox.pl

          Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
            • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 14:47
              Bachorem jest rozpieszczone dziecko, które innym "włazi na głowę". I
              stwierdzenie faktu, nazwanie rzeczy po imieniu, nie świadczy o nikim źle. Ze
              zdziwieniem stwierdzam, ze sporo osób lamentujewink, gdy ktoś użyje tego słowa.
              Matko kochana, ludzie, czy wy na wszystko patrzycie bez odrobiny przymrożenia
              oka? Czy o całym świecie macie dobre zdanie i mówicie same dobre rzeczy?
              --
              czarownicazla.blox.pl

              Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
                • miyoki Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 15:01
                  Ale jasne że nikt nie mówi o wszystkich dobrze tylko, że dzieci to
                  specyficzna grupa małe dzieci nie robią niczego specjalnie wiec
                  trudno ich nazywać bachorami. Nawet takie 5-6 letnie dzieci nie są
                  jeszcze w stanie utrzymać nerwy na wodzy. Wiec to tak naprawdę
                  atakowanie słabszego i bezbronnego i to chyba najbardziej denerwuje
                  tutaj rodziców. Nie wasze poglądy ale podejście takie
                  bezkompromisowe. Jeśli atakujecie kogoś to już atakujcie rodziców,
                  że nie pilnują swoich dzieci. Wiec wyzwiska bardziej do nich...
                  --
                  broneczek.blox.pl
                  • katja_24 Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 15:05
                    Dzieci nie sa w stanie utrzymac nerwow na wodzy?
                    Tylko widzisz, ja nigdy nie odstawialam cyrkow typu "klade sie na
                    podlodze i dre, bo mama nie chce kupic lizaczka". To jest
                    zachowanie, dzieki ktoremu dziecko obdarza sie mianem bachora. Ja w
                    takiej sytuacji dostalabym klapsa w tylek i na tym by sie
                    skonczyl "Dzien dziecka". Fakt, to jest wina rodzicow,
                    ale "bezposrednio" dokuczliwe sa ich pociechy...
                    --
                    "Mężczyźni wolą kobiety ładne niz mądre, ponieważ łatwiej im
                    przychodzi patrzenie niż myślenie" S. Lec
                  • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 15:17
                    miyoki napisała:

                    > Ale jasne że nikt nie mówi o wszystkich dobrze tylko, że dzieci to
                    > specyficzna grupa małe dzieci nie robią niczego specjalnie wiec
                    > trudno ich nazywać bachorami.

                    Bachor to określenie, które związane jest bezpośrednio z zachowaniem. Nawet
                    jeśli dane zachowanie nie jest manifestacją przekonań, to ma miejsce i można je
                    oceniać.


                    Nawet takie 5-6 letnie dzieci nie są
                    > jeszcze w stanie utrzymać nerwy na wodzy. Wiec to tak naprawdę
                    > atakowanie słabszego i bezbronnego i to chyba najbardziej denerwuje
                    > tutaj rodziców.

                    Nic rodzicom na to nie poradzę. Będą dalej zdenerwowani.
                    Poza tym naprawdę nie muszą się denerwować, wystarczy się popławić w
                    jednobarwnym świecie e-matek. Tam wszyscy mówią o dzieciach dobrze. Jeśli chce
                    się uniknąć "drugiej strony medalu", można zwyczajnie podarować sobie to forum.
                    Jeśli zaś człowiek jest ciekaw i chce w nim uczestniczyć - to wystarczy
                    pamiętać, gdzie się jest i nie oczekiwać niemożliwego.
                    Dziwi mnie fakt, ze pojawiający się tu rodzice, w większości, tak łatwo odnoszą
                    owe "bachory" do swoich dzieci. Widać cechuje ich wysoki poziom samokrytycyzmuwink


                    Nie wasze poglądy ale podejście takie
                    > bezkompromisowe. Jeśli atakujecie kogoś to już atakujcie rodziców,
                    > że nie pilnują swoich dzieci. Wiec wyzwiska bardziej do nich...

                    I do nich i do dzieci - których zachowanie, choć wynikające i bezpośrednio z
                    wychowaniem przez rodziców, ze stawianymi wymaganiami i granicami związane -
                    wzbudza moją niechęć.

                    --
                    czarownicazla.blox.pl

                    Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
                      • miyoki Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 15:27
                        bachor jest określeniem odbieranym potocznie jako obraźliwe dlatego
                        wiele rodziców was atakuje. Gdybyscie napisały nie lubie
                        niegrzecznych dzieci było by inaczej, lub jakis inny synonim słowa
                        bachor np. łobuz, ancymon, krzykacz itp... To trochę tak jakby ktoś
                        powiedział: nie lubię mężów bo to dupki...
                        --
                        broneczek.blox.pl
                        • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 15:37
                          miyoki napisała:

                          > bachor jest określeniem odbieranym potocznie jako obraźliwe dlatego
                          > wiele rodziców was atakuje

                          Bo ono jest obraźliwe. Tylko dlaczego "rodzice grzecznych dzieci" nie
                          dopuszczają do siebie myśli, że nie wszystkie są takie? Nie widzę powodu, dla
                          którego, dla czyjegoś dobrego samopoczucia, mam nie nazywać rzeczy po imieniu.

                          . Gdybyscie napisały nie lubie
                          > niegrzecznych dzieci było by inaczej, lub jakis inny synonim słowa
                          > bachor np. łobuz, ancymon, krzykacz itp...

                          Na złodzieja "porzyczacz", na wariata "chory umysłowo", na histeryka - "płaczek"...
                          Polski język jest bogaty. Należy z tego bogactwa korzystać. Nie bądźmy infantylni.

                          To trochę tak jakby ktoś
                          > powiedział: nie lubię mężów bo to dupki...

                          Nie lubię dzieci jako ogółu. Nie wzbudzają we mnie ciepłych uczuć, nie czuję do
                          nich sympatii. Bachorów (dokładnie zgodnie ze znaczeniem tego epitetu) nie znoszę.


                          --
                          czarownicazla.blox.pl

                          Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
                          • kirkwall Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 15:47
                            1. Piszesz:

                            "Gdybyscie napisały nie lubie
                            niegrzecznych dzieci było by inaczej, lub jakis inny synonim słowa
                            bachor np. łobuz, ancymon, krzykacz itp... "

                            Z calym szacunkiem do ciebie - nie wierze w to ani przez sekunde.
                            Chcesz sie przekonac? Zamieszcze na E-mamie watek typu:

                            'Przepraszam, ale wyjasnijcie mi dlaczego, kiedy chce z mezem
                            wieczorem zjesc kolacje w restauracji, niektore matki siedza tam z
                            krzykaczami i psuja nam posilek? Zrozumcie, ze wasze ancymony
                            przeszkadzaja w tym miejscu innym ludziom i to w dodatku poznym
                            wieczorem.'

                            W piec minut watek bedzie skasowany.

                            2. Daria, dzieki za to, ze nie musze tyle pisac.
                          • miyoki Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 15:58
                            Jasne że nazywajmy rzeczy po imieniu wiec nie dziwcie sie potem iż
                            do was używają również obraźliwych sformułowań, przecież nazywają
                            rzeczy po imieniu. Nie wiem wiec dlaczego tak sie obrażacie i
                            oburzacie na wypowiedzi matek. One tylko nazywają rzeczy po imieniu.
                            Nie lubią nie matek, nie wzbudzają w nich ciepłych uczuć. I kąśliwą
                            niematkę po prostu określają odpowiednim epitetem wszak język polski
                            jest bogaty dlaczego z tego nie korzystać.
                            --
                            broneczek.blox.pl
                            • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 16:11
                              I piszą na przykład "Jacy wy qrwa jesteście p.o.j.e.b.a.n.i", albo "moher to
                              masz między nogami" taaak... klasasmile Różne określenia mają różną moc
                              oddziaływania. Co innego "bachor" jako określenie pejoratywne, co innego "jesteś
                              pojebana".
                              Czy ktoś gdzieś napisał "jebane bachory"? Widzisz różnicę? Nawet stopniować
                              swoje negatywne odczucia trzeba umieć.

                              Ja się dziwię jedynie temu, ze przychodzą tylko obrażać. A następnie chlipią,
                              gdy ktoś im, w podobnym klimacie odpowie. Czy ja się pętam po e-matkach i
                              udowadniam im, ze używając twojego sposobu rozumowania (brak wyczuwania różnicy
                              w sile pejoratywnych określeń) są "głupimi, pieprzonymi cipami"?
                              Znajomość wulgaryzmów to jedno i nie ma wiele wspólnego ze znajomością różnych
                              określeń pejoratywnych.


                              Teraz Ty się nakręcasz, bo nie podoba Ci się mój punkt widzenia. Naprawdę nie
                              musi. Zwyczajnie uznaj go za inny od swojego.
                              --
                              czarownicazla.blox.pl

                              Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
                                • kirkwall Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 16:27
                                  To prosze odpowiedz na moje, zadane bez wyzwisk, ale z TWOIMI
                                  synonimami, pytanie:

                                  'Przepraszam, ale wyjasnijcie mi dlaczego, kiedy chce z mezem
                                  wieczorem zjesc kolacje w restauracji, niektore matki siedza tam z
                                  krzykaczami i psuja nam posilek? Zrozumcie, ze wasze ancymony
                                  przeszkadzaja w tym miejscu innym ludziom i to w dodatku poznym
                                  wieczorem.'
                                  • miyoki Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 16:38
                                    hmmm ale cóż ja mam ci odpoweidzieć zapytaj tych matek. Tak na
                                    zdrowy rozsądek restauracja to miejsce publiczne ma tam prawo wejść
                                    matka, nie-matka, homoseksualista, biły, czarny i dziecko no może
                                    czasem jest zakaz dla psów. Dlatego też są dzieci w miejscac
                                    publicznych jak się chce ich uniknąć to po prostu siedzi sie na
                                    kolacji u bezdzietnych znajomych. Rodzice też czasem chcą wyjść i
                                    coś zjeść nie zawsze mają gdzie zostawić dziecko, ale ja np. uważam,
                                    że brakuje takich miejsc dla ludzi z dziećmi typowo. Restauracja z
                                    jakimś kącikiem do zabawy dla dzieci, może z potrawami dla małych
                                    dzieci, może nawet z łóżeczkami gdyby te się zmęczyły. Dużo miejsca
                                    i bezpiecznie dla maluchów. Wtedy rodzice z dziećmy szli by na
                                    kolację w takie miejsca a ty byś miała spokój. Może warto otworzyć
                                    taki interes. Na szczęście już są seanse dla matek z dziećmi. I to
                                    jest fajne.
                                    --
                                    broneczek.blox.pl
                                    • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 16:42
                                      Oczywiście. Wtedy byłyby odpowiednie warunki, a rodzice nie musieliby się
                                      denerwować, bo jednak nie sądzę, żeby wszyscy uważali, ze ryk znudzonego
                                      dziecka, to taka rozrywka dla innych w restauracji.
                                      Dość dobrze, pod kątem dzieci urządzony jest Lolek, na Polach Mokotowskich.
                                      Latem jest ktoś, kto zajmuje dzieciom czas, są jakieś place zabaw. Rodzice mają
                                      chwilę wytchnienia, a zajęte dziecko nie przeszkadza. Więcej takich miejsc, to
                                      wygoda i komfort dla wszystkich.
                                      --
                                      czarownicazla.blox.pl

                                      Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
                                    • klaranyc Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 10.11.07, 00:20
                                      Ma prawo tam wejsc, ale ma obowiazek NIE PRZESZKADZAC INNYM. Jezeli
                                      ktos ma ochote ogladac malpie zachowania bachora, pojdzie na kolacje
                                      do domu osob, ktore takowego maja. Restauracja to miejsce publiczne,
                                      w ktorym nie ma miejsca na bieganie i wrzask. Jesli wlasciciele
                                      bachora chca wyjsc, moga zatrudnic nianie.
                                      • miyoki Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 10.11.07, 13:41
                                        Jeśli na drzwiac restauracji jest napis zachować ciszę to wtedy
                                        owszem jeśli nie to dzieci nie bachory jak je nazwałaś maja prawo
                                        biegać i krzyczeć bo to prawo wieku możesz zmienić lokal jak tobie
                                        nie odpowiada chałas. Mnie często wkurzają pijane śmiejące się panny
                                        na cały lokal lub rubaszni faceci cóż też mają tam prawo być. A
                                        powiem się, że dorośli często zachowują się gorzej i głośniej w
                                        knajpach czy restauracjach niż dzieci. Po prostu gotuj sobie w domu
                                        jak ci nie odpowiada.
                                        --
                                        broneczek.blox.pl
                                        • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 10.11.07, 15:05
                                          Być tak. Ale wszystkich i dzieci i dorosłych w miejscach publicznych obowiązują
                                          pewne zasady. Tak jak zwrócę uwagę pijanemu głośnemu towarzystwu, tak zwrócę ją
                                          rodzicom nie pilnującym dziecka biegającego między stolikami. Zasady kultury
                                          obowiązują wszystkich. A jeśli dziecko jest zbyt małe by wysiedzieć w knajpie,
                                          albo rodzice są myślący i nie chcą go narażać choćby na dym tytoniowy, to
                                          zwyczajnie nie idą do lokalu.
                                          --
                                          czarownicazla.blox.pl

                                          Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
                                          • misjonarz6969 Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 10.11.07, 20:15
                                            >A jeśli dziecko jest zbyt małe by wysiedzieć w knajpie,
                                            > albo rodzice są myślący i nie chcą go narażać choćby na dym tytoniowy, to
                                            > zwyczajnie nie idą do lokalu.
                                            więc może i inni powinni pomyśleć żeby nie iść tam gdzie są dzieci?
                                            tak tylko pytam...
                                            • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 10.11.07, 23:23
                                              Tylko nie za sensownie formułujesz pytanie, w efekcie nie wiadomo o co pytasz.
                                              Czy o to, ze inni,potrafiący bez znudzenia wysiedzieć w lokalu nie powinni? Czy
                                              inni, którym dym tytoniowy nie przeszkadza nie powinni? Sformułuj to jakoś
                                              jednoznacznie. Wtedy z pewnością odpowiem.
                                              Bo nie sądzę, ze chodzi Ci o knajpy przeznaczone dla dzieci, w których
                                              bezdzietni, znający zasady kultury, a także inni dzietni, również je znający -
                                              nie powinni. Byłby to absurd, z założenia. W końcu rozmawiamy o knajpach, nie
                                              placach zabaw. I o kulturze, która obowiązuje wszystkich.
                                              --
                                              czarownicazla.blox.pl

                                              Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
                                              • misjonarz6969 Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 12.11.07, 17:47
                                                Pisząc "inni" miałem na myśli was - nie lubiących dzieci.
                                                Wydaje mi się, że stawiacie się trochę ponad "dzietnych", mianowicie
                                                chcielibyście zasad stworzonych bezpośrednio pod wasze poglądy.
                                                Dzieci to nieodzowny element tego świata, tak grzeczne jak i te niegrzeczne. Mi
                                                również przeszkadzają, gdy latają rozwrzeszczane i rozrabiają. Nie możesz nie
                                                zgodzić się ze mną jednak, że ilościowo stanowicie mały odsetek
                                                społeczeństwa(mówię tu o nie lubiących dzieci, a nie o nie mających ich z
                                                wyboru). Podobnie ludzie z niegrzecznymi dziećmi nie jest wcale tak dużo, choć
                                                tych procentowo pewnie byłoby więcej. Niestety tylko te niegrzeczne się widzi(bo
                                                bardziej się "utrwalają"). Moje słowa nie są poparte żadnymi statystykami, lecz
                                                myślę, że dużo nie przekłamują.
                                                • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 12.11.07, 21:46
                                                  Czy my wciąż rozmawiamy o knajpach? Nie są to miejsca z natury rzeczy tworzone
                                                  dla dzieci. Dla dzieci są przedszkola, place zabaw, kidilandy itp. I wierz mi
                                                  tam się nie pchamsmile A w miejscach, przeznaczonych dla dorosłych, dzieci stanowią
                                                  dodatek do rodziców. W efekcie obowiązkiem rodziców jest pilnować dziecka. Nie
                                                  tylko dla komfortu przebywania w restauracji, ale i dla zwykłego bezpieczeństwa
                                                  (kelnerzy z tacami).
                                                  Czy stawiam się ponad dzietnymi? Nie. To moja droga życiowa i wybory. I nie
                                                  "pcham się" z nimi do dzietnych, dokładnie tego samego oczekując od nichsmile.
                                                  Funkcjonować obok siebie musimy, bo to naturalne. Ale to czego oczekujesz, to
                                                  zepchnięcie potrzeb wszystkich, jak leci, "pod dzieci"? Równowaga musi opierać
                                                  się na dwustronnej kulturze i nie wchodzeniu w prywatność i krąg spokoju innych
                                                  ludzi.
                                                  Knajpy wyjątkowo, nie należą do miejsc dzieciolubnychwink Dlatego dobrze, ze
                                                  powstają takie z kącikiem do rysowania, czy zabawy. Dzieci się nie nudzą, a
                                                  rodzice mają chwilę wytchnienia i czas dla siebie. Przy tym, ktoś się dziećmi
                                                  zajmuje, więc nie biegają samopas, czy też nie nudzą się jak mopsywink


                                                  --
                                                  czarownicazla.blox.pl

                                                  Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
                                • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 16:32
                                  miyoki napisała:

                                  nie dziwcie sie potem iż
                                  do was używają również obraźliwych sformułowań, przecież nazywają
                                  rzeczy po imieniu. Nie wiem wiec dlaczego tak sie obrażacie i
                                  oburzacie na wypowiedzi matek.

                                  Czyli dalej nie rozumiesz różnicy. Co innego bachor, a co innego "jesteś
                                  pojebana". To nie kwestia dyskusyjna. To fakt.

                                  > Tobie nie podoba się mój punkt widzenia.

                                  To nie kwestia "podobania się". Z tego co piszesz nie ma różnicy miedzy
                                  określeniami o różnym zabarwieniu i stopniu zabarwienia emocjonalnego.

                                  Mogłabym bronić mojego punktu widzenia, gdybyśmy dyskutowały merytorycznie na
                                  jakiś temat. W przypadku prawd obiektywnych - pewne rzeczy nie podlegają dyskusji. :
                                  pejoratywny
                                  1. «mający ujemny odcień lub znaczenie»

                                  wulgarny
                                  1. «ordynarny i nieprzyzwoity»

                                  (dla jasności: bachor pot. «z niechęcią o dziecku» nie jest wulgaryzmem)



                                  --
                                  czarownicazla.blox.pl

                                  Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
                                  • miyoki Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 16:41
                                    Darius ale rozmowa absolutnie nie toczy się na temat siły
                                    nazewnictwa. Nie zauważyłaś iż mój post o tym iż matki was tak
                                    określające nazywają rzeczy po imieniu był ironiczną odpowiedzią na
                                    twój post o tym iż bachor to nazwanie rzeczy po imieniu. Ja nawet
                                    użyłam twoich słów. Bo tłumacząc ci iż słowo bachor może być
                                    odebrane obraźliwie i podając ci synonimy nie zauważyłaś różnicy
                                    pomiedzy owym spornym bachorem a np. ancymonem.
                                    --
                                    broneczek.blox.pl
                                    • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 16:50
                                      miyoki napisała:

                                      > Darius ale rozmowa absolutnie nie toczy się na temat siły
                                      > nazewnictwa.

                                      Ależ toczy sięsmile Z bardzo prostej przyczyny. Odnosisz się do pejoratywnego
                                      określenia "bachor", które miałoby sankcjonować obrażanie nas przez rodziców -
                                      przy użyciu wulgaryzmów.


                                      Nie zauważyłaś iż mój post o tym iż matki was tak
                                      > określające nazywają rzeczy po imieniu był ironiczną odpowiedzią na
                                      > twój post o tym iż bachor to nazwanie rzeczy po imieniu.

                                      Zauważyłam w pełni, tylko, ze nazywanie rzeczy po imieniu nie implikuje
                                      ordynarnych zwrotów.

                                      Bo tłumacząc ci iż słowo bachor może być
                                      > odebrane obraźliwie i podając ci synonimy nie zauważyłaś różnicy
                                      > pomiedzy owym spornym bachorem a np. ancymonem.
                                      Ancymon, jest w dzisiejszych czasach archaizmem. Choć wciąż używany w
                                      literaturze, wyszedł z praktycznego użycia. Poza tym ancymon - to urwis udający
                                      niewiniątko. Więc nie do końca trafny z ancymona zamiennik bachorasmile
                                      Różnica polega na tym, ze bachor zgodnie ze znaczeniem jest pejoratywne, nie zaś
                                      wulgarne. określenia, które sypią się "w zamian" są wulgarne. A to juz ogromna
                                      różnica.


                                      --
                                      czarownicazla.blox.pl

                                      Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
                                        • daria_nowak Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 17:08
                                          Jasnesmile Tylko, ze różnica między niemiłym słowem ...a "jesteś pojebana" jest dla
                                          mnie znacznasmile Nie mówię, ze maja nas nosić na rękach, ale ... Cóż, jak na mój
                                          rozumek - to gruba przesada...

                                          Z interesem będzie krucho - nie wykazuję w tym kierunku najmniejszych talentówsmile
                                          Co najwyżej mogę Ci potowarzyszyć w szeroko pojętej konsumpcjiwink
                                          A jeśli miałabyś okazję - naprawdę odwiedź Lolka latemsmile
                                          --
                                          czarownicazla.blox.pl

                                          Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
                                          • miyoki Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 17:27
                                            No tak ale tamto już ci wyjaśniłam że był post ironizujący twoją
                                            wypoweidz. Cóż zostawmy temat słownictwa nazewnictwa bo nikt nikogo
                                            nie przekona. A co do Lolka chętnie tylko, że nie jestem z Warszawy
                                            a co do interesu to ty też nie masz ku temu talentu buuu myślałam,
                                            że ktoś będize wpierał moje beztalęciesmile
                                            --
                                            broneczek.blox.pl
                  • klaranyc Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 10.11.07, 00:04
                    Dobrze wychowany 5-6 latek jak najbardziej jest w stanie utrzymac
                    nerwy na wodzy, a obowiazkiem rodzica czy opiekuna jest trzymac i
                    uciszac bachora w miejscu publicznym, aby nie przeszkadzal innym.
                    Nie maja sie czym denerwowac rodzice, jezeli trzymaja swoj
                    przychowek na wodzy. Jesli natomiast tego nie czynia, to spotkaja
                    sie z krytycyzmem. Proste.
    • karolina331 Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 09.11.07, 17:35
      Mam koleżankę. Koleżanka ma syna, ale nie o niego tu chodzi.
      Parę lat temu siedziałyśmy sobie w kawiarni, a naprzeciw nas
      siedziała rodzina z maluchem, którego mamusia karmiła ciachem z
      kremem. Czy dziecko to lubiło, nie wiem, bo wykazywało nadaktywność
      akustyczną, dla mnie trudną do sprecyzowania: z radości, czy ze
      złości? Dziecko tym ciasteczkiem nieoczekiwanie zwymiotowało.

      Jestem osobą łagodną i opanowana, więc się przesiadłam tyłem do tego
      rodzinnego szczęścia.
      Koleżanka popatrzyła na mnie i zapytała, CZY JA SIĘ BRZYDZĘ DZIECI?
      Nie czekając na moją odpowiedź, wyznała mi, że nią kiedyś też
      lekutko odrzucało, a jej siostra to dziecka nawet końcem pogrzebacza
      nie dotknie. Za to robi karierę zawodową i hoduje szczura, którego
      kocha nad życie.

      Po jakimś czasie koleżanka zadzwoniła do mnie w środku nocy z
      wieścią, że jej siostra jest w głębokiej depresji, bo ukochany
      szczurek umarł ze starości i siostra tęskni straszliwie za
      zwierzątkiem.
      Uradziłyśmy, że kupimy jej innego szczura.
      Rano zjawiła się u mnie koleżanka z triumfującą miną i
      najdziwniejszym szczurem, jakiego stworzyła natura. Gryzoń był
      śnieżnobiały z małą, okrągłą łatką między uszkami - wypisz, wymaluj:
      kipa.
      Natychmist uszyłam szczurkowi mały tałesik, nazwałyśmy go Rabi i
      pojechałyśmy do siostry. Drzwi otworzyło nam zapuchniete od płaczu
      stworzenie, w którym trudno było poznać piękną siostrę koleżanki.
      Na widok Rabiego w tałesie dostała takiego napadu śmiechu, jakiego w
      życiu nie widziałam.

      Rabi żyje do dziś, mając w nosie wszelkie naukowe badania na temat
      długości życia szczurów. Siostra jest nadal piękna i szczęśliwa z
      pewnym atrakcyjnym panem (bo ślubów siostra także nie uprawia).

      Tak więc morał z tego taki: miłość to miłość.
      I nie ma tu żadnej różnicy, czy obiektem uczuć jest szczur, czy
      dziecko.

      Natomiast nie zalecam założycielce wątku kupno szczura, aby się
      mogła przekonać, jak bardzo kocha gryzonie.
      Może więc nie warto uszczęśliwiać nas na siłę?

      To się nazywa TOLERANCJA.
    • klaranyc Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 10.11.07, 00:11
      Ubawilam sie setnie. Dawno nie czytalam tak prymitywnej wypowiedzi.
      Chyba nie wyobrazasz sobie, ze bede sie rozmnazac. Masz na tym forum
      do czynienia z doroslymi, odpowiedzialnymi ludzmi, ktorzy podjeli
      przemyslana decyzje, niezaleznie od tego, czy ci sie to podoba, czy
      nie. Jezeli dorosla, odpowiedzialna osoba decyduje, ze nie bedzie
      sie rozmnazac, to nie bedzie sie rozmnazac.

      Nie piszesz na forum, ze nie lubisz wezy i szczurow, bo nikt nie
      narzuca Ci lubienia tych przemilych stworzen, podczas gdy prymitywna
      czesc spoleczenstwa, do ktorej sama sie zaliczasz, usiluje wmawiac
      mnie i innym zachwyt nad obrzydliwymi, wrzeszczacymi bachorami. Tak,
      BACHORAMI!!! Bachory sa dla mnie tak obrzydliwe, jak dla Ciebie
      szczury, przyjmij to do wiadomosci. Zdecydowanie wole szczury, bo
      nie wrzeszcza w miejscach publicznych. Wprost przeciwnie,
      przenikaja niemal niezauwazone.
    • klaranyc Re: nie lubie dzieci ... czy na pewno? 10.11.07, 00:14
      Nie lubi sie czegos, czego sie nie zna? Przeciez wszyscy doskonale
      znamy bachory - to te stworzenia, ktore wrzeszcza w miejscach
      publicznych i dotykaja ludzi swoimi oblesnymi lapami. Nie spotykac
      sie z nimi? Tak sie niestety nie da. Ich chamscy wlasciciele
      narzucaja je ludziom w wyjatkowo bezczelny sposob.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka