Dodaj do ulubionych

Przyczyny niecheci do posiadania dzieci

19.08.08, 14:28
Mam 28 lat i należę do tych kobiet, które raczej nie pałają miłością do
posiadania dzieci i chęcią ich posiadania. Zastanawiałam się kiedyś nad tym i
doszłam do wniosku, że w ukształtowaniu mojej postawy wobec dzieci duży udział
mają doświdczenia rodzinne. Wychowałam się w dość przeciętnej, tzw.
"normalnej" rodzinie i zawsze czułam, ze ten model nie do końca mi odpowiada.
Moja mama, moje dwie babcie i rózne ciocie to kobiety, które większość swojego
życia poświęciły rodzinie i dzieciom. Rezygnowały z własnych ambicji, z
własnych potrzeb, były wiecznie zabiegne. Pamiętam moją mamę z czasów mojego
dzieciństwa - zaniedbana, odmawiąjąca sobie małych kobiecych przyjemności
(choćby fryzjera czy dobrego kremu), wiecznie zmęczona. Dopiero gdy ja i brat
usamodzielniliśmy się odkryła na nowo swoją kobiecośc i zaczęła o siebie dbać.
Moja babcia z kolei do tej pory uważa, że dzieci są w zyciu kobiety
najwazniejsze i że jej obowiazkiem jest się dzieciom poświęcić. Do tej pory
wszystkie święta czy rodzinne uroczystości są organizowane "pod dzieci" (wnuki
i prawnuki babci). Fakt, ze w wieku 28 lat nie posiadam własnych dzieci i nie
przejawiam chęci do opieki nad dziećmi kuzynek, brata itp.jest ciągłym powodem
jej krytyki i oburzenia. A ja po prostu nie mam ochoty na takie życie -
wiecznej cierpiętnicy poświęcającej się dla rodziny. Wiem, że teraz wiele
rzeczy się zmieniło, że jestesmy zamozniejsi, ze są rożne ułatwienia by
pogodzić karierę z wychowywaniem potomstwa. Ale ten obaz mojej rodziny głeboko
we mnie siedzi i budzi duże wątpliwości. Co ciekawe, rozmawiałam na ten temat
z moimi kolezankami i one mają podobne odczucia - klasyczny obraz matki -
polki bądź przykre wspomnienia z dzieciństwa (rozwod, patologie w rodzinie)
skutecznie zniechęcają do starania się o dzieci.
Obserwuj wątek
    • nastassia_2 Re: Przyczyny niecheci do posiadania dzieci 19.08.08, 15:31
      hmmm...w mojej rodzinie akurat nie było ani patologii, ani rozwodu rodziców...do
      mojego 6 roku życia mama opiekowała się mną, nie chodziłam do przedszkola, ale i
      w tym czasie, z racji posiadania tzw. wolnego zawodu dorywczo "spełniała
      się"...gdy poszłam do szkoły mama zaczęła karierę zawodową...i zrobiła
      ją...pracowała dużo i długo,na pewno nie była cierpiętnicą która nie dała w
      życiu nic samej sobie wszystko poświęcając dziecku...choć dużo pracowała nigdy
      nie odczuwałam jej braku, bo ten czas który miała zawsze poświęciła mi,
      robiłyśmy masę fajnych rzeczy.Do tej pory jest moją najlepszą przyjaciółką...
      Tak więc nie mam traumy z dzieciństwa a jednak dzieci mieć nie chcę...Czemu?Bo
      dziś w tym zagonionym świecie brak na to czasu,możliwości wyłączenia się z życia
      na parę lat...ciężko też na przyzwoitym poziomie, takim do jakiego zdążyłam się
      przyzwyczaić, żyć z jednej pensji męża (czym mama nie musiała się martwić bo za
      pensję taty żyło się normalnie, spokojnie)...ciężko później,nawet po powrocie do
      pracy zafundować dzietnej rodzinie choćby przyzwoite wakacje (przetestowałam rok
      temu - wakacje w Grecji dla 4 osobowej rodziny - ponad 10 tysi!!!!!), nie mówiąc
      o przyzwoitym lokum do mieszkania przy obecnych cenach nieruchomości, czy
      zapewnieniu dzieciom wszystkich dodatkowych zajęć, bez których zginą w wyścigu
      szczurów, który teraz zaczyna się już w podstawówce...
      Wreszcie - zniechęcił mnie wszechobecny prąd,który właśnie chyba powoduje że
      tyle jest nas nie chcących dzieci - a mianowicie, że wokół dziecka trzeba
      skakać,dziecko trzeba wielbić ponad wszystko,dziecko ma się stać całym światem,
      o dziecku nie można powiedzieć złego słowa, z dzieckiem trzeba biegać dwa razy w
      tygodniu do wszystkich możliwych lekarzy bo inaczej....inaczej jest się złą matką...
      A to nie prawda...czy My, Wy bez tysiąca kolorowych zabawek i spełniania każdej
      zachcianki,bez miliona wizyt lekarskich od urodzenia do pełnoletności nie
      wyrosłyście na normalnych, zdrowych ludzi????Mi sie to szaleństwo nie podoba i
      nie chcę być jego uczestnikiem!!!
      • benonka Re: Przyczyny niecheci do posiadania dzieci 19.08.08, 22:19
        To o czym piszesz w ostatnich słowach swej wypowiedzi Nastassio też mnie
        przeraża. Takie nadskakiwanie dziecku i ciągłe dążenie by miało wszystko NAJ i
        samo było NAJ jest dla mnie chore, a niestety panuje dziś w tym względzie istny
        szał. Jest to też kolejna forma zagubienia własnej tożsamości w imię miłości do
        dziecka.
        Ja chciałam jeszcze dodać, że mimo zniechęcenia nie wykluczam całkowicie
        możliwości posiadania dziecka. Czasami nawet "włącza" mi się instynkt i jestem
        ciekawa jak to jest być matką. Ale raczej na ten moment przeważa strach i
        niechęć do macierzyństwa, potęgowany niestety obserwacjami otoczenia (rodziny i
        znajomych).
        Jestem ciekawa opinii forumowiczek na temat przyczyn ich niechęci do posiadania
        dzieci,na temat rodzinnych doświadczeń. A może którejś z Was udało się przełamać
        taką niechęć, zostać mamą a jednocześnie nie zatracić samej siebie?
        • 24689l7 Re: Przyczyny niecheci do posiadania dzieci 19.08.08, 23:35
          Kilka ciężkich doświadczeń w moim życiu odcisnęło swoje piętno i można by
          powiedzieć, że moja niechęć do macierzynstwa wywodzi się właśnie z owych
          doświadczeń, ze stresu, z lęku.. sama z trudem walcze tu o przetrwanie, czesto
          nie potrafie sobie poradzic z własnymi lękami, troskami, rozterkami.. nie widze
          w moim życiu dziecka.. sad nie potrafiłabym znależć w sobie wystarczająco dużo
          siły, żeby sprostać tak bardzo odpowiedzialnemu i ryzykownemu "powołaniu" jakim
          jest macierzyństwo. To nie dla mnie. Jestem jeszcze dosyc młoda, wieku nie
          zdradze, bo zaraz pewnie padłyby komentarze typu : "co ta smarkula może o tym
          wiedzieć", "nie zna samej siebie", "niedojrzała jeszcze jest, nie wie co mówi".
          Znam siebie bardzo dobrze, wiem jakie są moje zalety, wiem jakie są moje
          słabości. Jestem za cicha, jestem zbyt uległa, często nie potrafie postawić na
          swoim - przyczynia się do tego zupełny brak asertywności, nad którym zawsze
          ubolewałam. Problem tkwi w mojej psychice, która ukształtowała się tak a nie
          inaczej wskutek owych traumatycznych przeżyc. No i jak, powiedzcie mi, miałabym
          sobie poradzić z moim własnym dzieckiem? Sama muszę nad sobą ostro popracować.
          Sama muszę walczyć o przetrwanie na tym świecie. Z dzieckiem nie dałoby rady.
          • gringo68 czyli lek i strach 20.08.08, 14:23
            lęk przed rolą "cierpiętnicy", lęk przed wysiłkiem zwiazanym z
            wychowywaniem dzieci, lęk przed porodem, strach przed konsekwencjami
            finansowymi i koniecznością zaciśnięcia pasa, przed koniecznością
            odmówienia sobie kiedy się wcześniej nigdy sobie nie odmawiało...


            lek, lęk, strach, fobie...

            to można leczyć...
            • nastassia_2 Re: czyli lek i strach 20.08.08, 15:20
              a może po prostu świadoma niechęć a nie od razu lęk czy fobia, nie sądzisz? nie
              każdy boi się pająków, niektórzy po prostu nie lubią żyć z nimi pod jednym dachem...
              z resztą nie widzę powodu dla którego powinno się z tej niechęci leczyć.To nie
              upośledzenie czy choroba. W końcu nie każda kobieta musi urodzić dziecko,inne
              matki za BZW nadrabiają z nakładem...
                • 24689l7 Re: czyli lek i strach 20.08.08, 23:46
                  Gringo68, nie wysyłaj mnie na leczenie, bo to nie jest żadna choroba, ani
                  patologia. A nawet jeśli jest w Twoim mniemaniu, to wolałabym jużpozostać
                  "chora", niż "ozdrowiec" pod presja społeczenstwa i zmusić się do
                  macierzynstwa.. tylko dlatego ze chory konserwantyzm i zaściankowość polska nam
                  tak zarzucają.
                  • gringo68 Re: czyli lek i strach 21.08.08, 07:56
                    wolę polski zaścianek niż postympowy świat, ktorym się tak
                    ekscytujesz...

                    a tak swoją droga ten postympowy świat jest znacznie bardziej
                    przyjazzny dla dzitnych niż nasz kraj, polecam wycieczkę za ocean
                    czy do Skandynawii i spróbowanie ta szczekania w stosunku do dzieci
                    czy bezdzietnych...

                    przy okazji pobytru za oceanem i z racji nizkiego kursu dolara
                    oppolecam wlaśnie parę sesji na leznace, kilkaset dolarów i twoje
                    fonire znikają...oni sie tam na tym znają, hehe...
                    • keltoi re: gringo. Ad Skandynawii... :] 22.08.08, 02:54
                      Jak już pomieszkasz w np Szwecji trochę dłużej, to pogadamy na temat bedzietności, dzietności i szczekania.

                      To w Szwecji matka trojga dzieci uznała, że to wspaniałe, że ja swoich mieć nie chcę i radośnie pogadywała ze mną na ten temat, dopytując się z autentyczną życzliwą ciekawością, co, jak i dlaczego.

                      To w Szwecji zostałam w kolejce szybciutko przeproszona i zapewniona, że dziecko ma czyste ręce - kiedy owoż złapało mnie za włosy, stojąc za mną w wózku z zakupami.

                      To w Szwecji zauważyłam, że dziecko zaczynające w kolejce wyć jest z niej albo natychmiastowo wyprowadzane, albo natychmiastowo pacyfikowane.

                      To w Szwecji widziałam matki karmiące jak jeden mąż, TFU! żona, zakrywające się jakimiś odmianami pieluszki z tetry.

                      Jasne, widziałam też bachora drącego się jakby go ze skóry obdzierano i tarzającego się koło wywalonego śmietnika, z kompletem rodziców idących dalej i oglądających właśnie wystawy (jest różnica między ignorowaniem a ignorancją...) - ale tego jest mniej niż pozytywnych przykładów. A wiesz dlaczego? Bo tam szanuje się przestrzeń innego człowieka. I szczyci się kulturą. Oraz zdrowym rozsądkiem, każącym niezabierać na zakupy dziecka poniżej etapu rozwoju, kiedy można mu powiedzieć "przestań", "nie", "nie można", licząc na zrozumienie.
                      Kraj jest prorodzinny, ale antybachorowy, a to ogromna różnica.. :]

                      No, to by było na tyle.
            • easthaven Re: czyli lek i strach 21.08.08, 08:13
              No racja, można leczyć, tylko pytanie, po co?

              Poza tym wydaje mi się, że dzieciofobia jest z natury swej czymś bardziej
              poważnym od innych fobii, ale psychologiem nie jestem więc na nie swoje podwórko
              ładować się nie będę.

              Popatrz Gringo z faktu, iż część społeczeństwa nie ma ochoty mieć dzieci wynika
              szereg dobrych rzeczy dla Twoich dzieci (nie wiem czy masz ,ale tak
              hipotetycznie); mniejszy tłok w komunikacji miejskiej, mniejszy tłok do studiów
              i do pracy, mniejszy tłok w górach i nad morzem itd. Zasadniczo mniej ludzi,
              ciszej, spokojniej...

              Teraz powiedz mi die korzyść dla Ciebie z przykładowo mojego rozmnożenia się?
              Ale dla CIEBIE, nie dla Polski i świata. Ciebie.
              • 24689l7 Re: czyli lek i strach 21.08.08, 12:41
                oj, to jest chyba klasyczny przykład nawiedzonego dzieciatego. Mowie ze nie
                potrzebuje żadnych leków, psychologów, rad a on dalej drazy temat, rozpisuje
                sie na temat fobii, wycieczek do Skandynawii, leżaki, lasy i inne dziwactwa.
                Gringo, sprobuj nawrocic kogos innego, bo ze mna raczej ciezko Ci pójdzie big_grin
                • nastassia_2 Re: czyli lek i strach 21.08.08, 13:25
                  gringo...jeśli już mowa o fobiach, które należy leczyć to z pewnością jedną z
                  nich jest fobia, której ty jak widać uległeś - wydaje ci się że wszystko wiesz
                  najlepiej,znasz jedyny słuszny sposób na życie, a wszystkich którzy mają inne
                  zdanie czy przekonania od Twoich kwalifikujesz do kategorii "chory - do
                  leczenia"...to jest dopiero paranoja
              • olg-a90 Re: czyli lek i strach 21.08.08, 17:03
                Dlaczego jak nie chcesz mnie dziecka lub nawet za dziećmi nie przepadasz (co
                jednak nie znaczy, że nie tolerujesz) to od razu jesteś dzieciofobem? To znaczy,
                ze jak nie lubisz psów, kotów, kanarków to jesteś psofobem, kotofobem, kanarkofobem?
                Jeśli przyjmujemy taki tok rozumowani, to ja owszem jestem dzieciofobem. Ale
                przy okazji jestem też kapustofobem, bo bardzo nie lubie tego warzywa,
                mlekofobem, bo też mi nie smakuje, bałagonofobem, ale przede wszystkim jestem
                głupotofobem.
        • a.l.o.e.s Re: Przyczyny niecheci do posiadania dzieci 23.08.08, 10:58
          Przelamalam sie i zostalam mama.Powod?Maz chcial miec dzieci,byl
          cierpliwy,nie naciskal,czekal,czekal,czekal no i w koncu doczekal
          sie.Zechciala,zaciazylam,urodzilam,najpierw jedno,potem drugie.Nie
          zatracilam siebie,zachowalam wlasne zainteresowania,prace,pasje.Daje
          sobie prawo do czasu bez dzieci,do wyjsc i wyjazdow bez nich,daje
          sobie prawo do wlasnego zycia,towarzystwa i przyjemnosci.Dzieciom
          daje rowniez duzo siebie,swojego czasu,troski,miosci.Mnostwo rzeczy
          robimy razem(kino,teatr,basen,narty,tenis,5-6 tygodni wspolnych
          wakacji),ale tez korzystam z tych przyjemnosci tylko z doroslymi.Da
          sie,ale trzeba byc pewnym tego,ze tak mozna,ze to jest OK,ze matka
          to czlowiek jak kazdy inny,a nie tylko wol do roboty przy
          dzieciach.Jak sie nie ma tej pewnosci i dodatkowo wysokiego poziomu
          asertywnosci,'matki-polki'moga czlowieka zjesc,przezuc i wypluc.
    • twojafantazja Re: Przyczyny niecheci do posiadania dzieci 27.08.08, 12:00
      Nie wszystko zależy od domu rodzinnego:ja nigdy nie chciałam mieć dzieci i nadal
      nie chcę-moja siostra już w wieku 17-lat chciała mieć dziecko.Potem zaszła w
      planowaną i chcianą ciążę.Obecnie ma dwoje dzieci.Dodam,że dzieci urodziła gdy
      była o pięć lat młodsza niż ja jestem obecnie.
      Znam też rodzinę (ale to OT),gdzie syn jest bardzo uzdolniony,jako student
      dostawał ciągle jakieś wyróżnienia za wyniki w nauce,wcześniej ciągle "czerwone
      paski".Jego siostra a moja koleżanka ciągle miała jakieś problemy z nauką,nawet
      wychowawczyni odradzała jej pójście do liceum.Dziewczyna uczyła się prawie
      najgorzej z całej klasy (pomimo,że do nauki starała się przyłożyć,brała także
      korepetycje).
    • broceliande Inne przyczyny niecheci do posiadania dzieci 10.09.08, 09:16
      benonka napisała:

      Co ciekawe, rozmawiałam na ten temat
      > z moimi kolezankami i one mają podobne odczucia - klasyczny obraz
      matki -
      > polki bądź przykre wspomnienia z dzieciństwa (rozwod, patologie w
      rodzinie)
      > skutecznie zniechęcają do starania się o dzieci.


      Wiesz, moja mama nie była matka-polką, to było partnerskie
      małżeństwo, gdzie rodzice byli ważniejsi niż dzieci.

      I tu chciałabym poruszyć temat pokolenia naszych matek w innym
      aspekcie - o ile wątek jeszcze pójdzie - kobiet, którym wmówiono,
      że szczyt pragnień to dzieci, a które odkryły, że to jedna wielka
      ściema.

      Gdyby moja mama żyła w dzisiejszych czasach, nie miałaby dzieci.

      Ja dostałam przekaz nie o poświęceniu się dla rodziny, tylko o tym,
      że dzieci to żadne wielkie szczęście. Że lepiej dać spokój: dzieci
      zabiorą mi szanse na przyszłość a potem mnie rozczarują.



      • kukulka11 Re: Inne przyczyny niecheci do posiadania dzieci 10.09.08, 13:40
        Nie chce nikogo urazic, ale wiele osob nie chccaych miec dzieci nie chce ich z
        powodow ... egoistycznych po prostu.
        Bo dzieic mnei rozczaruja. taaak, ale dzieic przecie znie sa po to, by spelniac
        oczekiwania rodzicow.
        jelsi dzieci sie chce po cos, a nie dla nich samych, to zawsze rozczaruja.
            • kukulka11 Re: Inne przyczyny niecheci do posiadania dzieci 11.09.08, 22:33
              Miedzy dbaniem o wlasne dobro a egoizmem jest spora roznica.
              po co miec dzieci?
              dla nich samych. zeby kogos wychowac, patrzec jak sie rozwija, jak jets do
              ciebie podobny, a jedno czesnie inny, zeby mu przekazac kawalek swiata
              zeby miec wiecej ludzi do kochania. to przede wszystkim
              poza tym - posiadanie dzieci rozwija
              • veevee Re: Inne przyczyny niecheci do posiadania dzieci 16.09.08, 14:51
                kukulka11 napisała:

                > Miedzy dbaniem o wlasne dobro a egoizmem jest spora roznica.
                > po co miec dzieci?
                > dla nich samych. zeby kogos wychowac, patrzec jak sie rozwija, jak jets do
                > ciebie podobny, a jedno czesnie inny, zeby mu przekazac kawalek swiata
                > zeby miec wiecej ludzi do kochania.

                Pięknie. Serio. Ale dla tych, którzy do rodzicielstwa się nadają.

                > poza tym - posiadanie dzieci rozwija
                Jak wiele innych czynności/zajęć.
              • a.nancy Re: Inne przyczyny niecheci do posiadania dzieci 16.09.08, 23:24
                > dla nich samych

                moment
                kiedy podejmujesz decyzje, to tego dziecka jeszcze NIE MA. wiec nie robisz mu
                zadnej przyslugi wink

                > zeby kogos wychowac, patrzec jak sie rozwija, jak jets do
                > ciebie podobny, a jedno czesnie inny, zeby mu przekazac kawalek swiata
                > zeby miec wiecej ludzi do kochania. to przede wszystkim
                > poza tym - posiadanie dzieci rozwija

                czyli jednak DLA SIEBIE.
                - zebys TY miala satysfakcje z patrzenia jak sie rozwija
                - zebys TY miala kogos, kto jest do CIEBIE podobny
                - zebys TY miala kogos do kochania

                jak to nie jest egoizm, to co?
        • bubster no i co z tego? 12.09.08, 10:56
          ja nie chcę mieć z egoizmu (choć pewnie kiedyś będę miała)

          no i co z tego?
          czy ja jestem instytucja charytatywna?
          albo mocniej - czy ja robię komuś krzywdę (taką PRAWDZIWĄ krzywdę, a
          nie "bo rodzice by chcieli") moją bezdzietnością?

          nie

          i koniec dyskusji
            • 24689l7 Re: no i co z tego? 12.09.08, 18:22
              a predyzpozycje? na milosc Boska, nie kazda kobieta ma predyspozycje do bycia
              matka, ja napewno bym nie miala. Jestem lichego zdrowia, sama musze walczyc o
              swoje dobre samopoczucie, a niechciałabym zeby moje dziecko to po mnie przejelo,
              poza tym nie potrafie rozmawiac z dziecmi, a kiedy juz musze, to czuje sie
              bardzo niezrecznie i niewygodnie. Dzieci to nie moj swiat, niestetyuncertain wiec po co
              mam sie do tego zmuszac?
              • kukulka11 Re: no i co z tego? 12.09.08, 22:31
                a czy ja mowie, ze sie trzeba zmuszac?
                ja tylko zachecam, by nie patrzec na wsyztsko pod kątem: ja, mnie moje. u bzw
                to czeste. i to dzietnych bardzo czesto wkurza. po prostu.
                • benonka Re: no i co z tego? 17.09.08, 13:48
                  Ja myśle, że dzietni i bezdzietni wkurzają siebie nawzajem, bo nikt nie chce
                  uznać agumentów drugiej strony. A szkoda.
                  Uważam, że każdy ma prawo do własnej decyzji w kwestii posiadania bądź nie
                  posiadania dzieci i taką decyzję trzeba uszanować. Oskarżanie siebie na wzajem o
                  egoizm to duże nadużycie, bo przeciez tak naprawde nie wiemy jakimi pobudkami
                  człowiek się kieruje. Ja znam kilka dziewczyn, ktore na razie lub wogole nie
                  chcą mieć dzieci, ale za to część swojego wolnego czasu poswięcają na pracę w
                  wolontariacie, dzialalność społeczną.
                  Niestety w naszym kraju często "obrywa się" tym bezdzietnym bo tradycyjny model
                  rodziny zakłada posiadanie dzieci. Ja np dosc często spotykam się z objawami
                  takiej nietolerancji i to niestety również, a może zwłaszcza ze strony mojej
                  rodziny. Mama,tato, babcia, ciocie wciąz pytaja, kiedy zdecydujemy sie na
                  dziecko, robia mi wykłady na temat tego jak to na starość będę żałować, że nie
                  zdecydowałam się na dzieci, spekulują czy może ja lub mąż nie jesteśmy bezpłodni
                  itp. To dla mnie dość przykre i trudne, ale wiem, że nie jestem w tym względzie
                  odosobnionym przypadkiem.Może więc trochę wiecej tolerancji?
        • a.nancy Re: Inne przyczyny niecheci do posiadania dzieci 16.09.08, 23:19
          kukulka11 napisała:

          > Nie chce nikogo urazic, ale wiele osob nie chccaych miec dzieci nie chce ich z
          > powodow ... egoistycznych po prostu.

          nie chce nikogo urazic, ale wiele osob chce miec dzieci z powodow egoistycznych.
          no dobra, bede szczera: uwazam, ze wszyscy ktorzy chca miec dzieci, maja pobudki
          egoistyczne. bo tak szczerze: po co? zeby zwiekszac przyrost naturalny w imie
          milosci do ojczyzny? smiem watpic. chca, bo uwazaja, ze dzieci sa fajne. bo
          potrzebuja zaspokoic instynkt macierzynski. niektorzy nawet uzywaja argumentu
          (skrajnie egoistycznego) o "szklance wody na starosc".
          podajcie mi choc jeden NIE EGOISTYCZNY powod posiadania dzieci.

          PS. nie krytykuje. w sumie wiekszosc ludzkich dzialan ma podstawy egoistyczne.
          nie widze nic zlego w tym, ze ktos podejmuje decyzje kierujac sie wlasnymi
          potrzebami (o ile nie krzywdzi przy tym innych). nie rozumiem tylko, dlaczego
          osoby ktore NIE CHCA miec dzieci, sa nazywane egoistami, a osoby, ktore CHCA,
          niby sa altruistyczne. w jaki sposob to, ze ktos urodzi dziecko, przyczyni sie
          do ogolnego szczescia na ziemi?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka