Dodaj do ulubionych

Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale...

02.11.08, 13:31
Mam sporo szczęścia - udało mi się spotkać dziewczynę, która
podobnie jak ja nie cierpi dzieci. Podstawową wadą takiego
światopoglądu jest to, że znalezienie znajomych nastręcza nam,
szczególnie w dziurze, w której mieszkamy, sporych problemów. Na
każdym spotkaniu towarzyskim jesteśmy nieco wyobcowani, gdyż wszyscy
przekładają sobie z rąk do rąk śmierdzące, wrzeszczące i niszczące
wszystko w swoim zasięgu bachory, opowiadając ile zjadły, ile
wykupkały, ile spały.
Kiedy przypadkiem trafiłem na to forum, pomyślałem: to jest to! "Nie
lubię dzieci", w końcu znaleźliśmy ludzi takich, jak my, może
złapiemy tu kontakt z kimś, z kim będzie można się spotkać i pogadać
na dowolny temat, byle nie o szkodnikach. I co? Znowu lipa.
Naturalnie, po to jest forum, by na nim dyskutować, by mogli się tu
wypowiadać ludzie o różnych poglądach. Odnoszę jednak wrażenie, że
to miejsce upodobali sobie ci, którzy za największe życiowe
osiągnięcie uważają spłodzenie dziecka, co jak każdy średnio
wykształcony człowiek wie, jest podstawową czynnością życiową,
oczywistą u wszystkich żywych istot. Tak na marginesie wszystkim
dumnym z wydania na świat potomstwa mamusiom chciałbym niniejszym
oznajmić, że do tego aktu zdolne są dojrzałe płciowo osobniki
żeńskie wszystkich gatunków i w zdecydowanej większości rodzą w
miocie dużo więcej osobników, a i mioty zdarzają się częściej, więc
żaden powód do chwały. Daleko Wam do przeciętnej kotki czy np.
kozy. Wracając do głównego wątku, osoby te, według moich
spostrzeżeń, z pasją logują się na tymże właśnie forum, by wytykać
nie lubiącym dzieci, jakimi to są dewiantami, bo nie chcą zmarnować
sobie tak krótkiego i ulotnego życia na użeraniu się z bachorem.
Jestem przekonany, iż internet pełen jest forów, na których mamusie
z amputowanymi mózgami wymyślają najbardziej skretyniałe
zdrobnienia, by opisywać swoje ukochane dzidziusie i nie rozumiem,
po co jeszcze tu się pchają? Ja nie wchodzę na fora dla mam i nie
odpowiadam na zapytania: „co zrobić, gdy dziecko nie chce jeść”,
propozycją, że chętnie za niewielką opłatą utopię dzieciaka-
niejadka. Dlaczego więc tu znalazło się aż tylu zwolenników
rozmnażania pogardliwie krytykujących Vanee z „Bezdzietnych z
wyboru” za, moim zdaniem, wyjątkowo trafną uwagę (Szacunek Vanee!).
Dlaczego nie okazują swojego oburzenia na jakiejś emamie lub czymś
podobnym. Przecież to forum nazywa się „Nie lubię dzieci”, więc o co
chodzi?
Obserwuj wątek
    • matrymonialnie Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 02.11.08, 13:40
      Żeby nie było sam nie mam dzieci i mieć nie zamierzam. Za dziećmi też nie
      szaleje. Jednakowoż to co napisała a raczej powiedziała Vanee to dla mnie
      buractwo przetykane chamstwem.

      > każdym spotkaniu towarzyskim jesteśmy nieco wyobcowani, gdyż wszyscy
      > przekładają sobie z rąk do rąk śmierdzące, wrzeszczące i niszczące
      > wszystko w swoim zasięgu bachory, opowiadając ile zjadły, ile
      > wykupkały, ile spały.

      To znajdźcie sobie inne towarzystwo. Proste.
    • paqpoint Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 03.11.08, 20:02
      No dobrze, tak naprawdę nie jestem aż takim fanatykiem i znalazło by
      się może nawet dwoje dzieci, które ... powiedzmy lubię. Pozwoliłem
      sobie na dosyć ostre słowa z jednego tylko powodu: dziewczyna
      zapytała rodziców dziecka, czy są pewni, że ich potomek nie jest
      upośledzony.
      No i co z tego? Naruszyła jakąś świętość? Przecież to tylko dziecko.
      Wśród nich zdarzają się również upośledzone. Ona nie powiedziała, że
      dzieciak wygląda jakby miał mongolizm, co tym bardziej upodabnia go
      rodziców, zresztą to bez znaczenia. Ważne jest, że na forum
      zatytułowanym „Nie lubię dzieci” zamieszczonych jest siedem
      komentarzy tejże wypowiedzi i we wszystkich siedmiu potraktowano ją
      zdecydowanie bardziej niemiło – nikt nie pytał, czy to nie było zbyt
      nieuprzejme – stwierdzono, że chamstwo, buractwo że jej żal dupę
      ściska itp. Na forum „Nie lubię dzieci” wszyscy zgodnie uważają za
      buraka i chama kogoś, kto zapytał, czy dziecko nie jest przypadkiem
      upośledzone.
      To trochę tak, jakbym zapisał się do jakiegoś bardzo
      chrześcijańskiego forum, zapytał o modlitwę, która najlepiej pozwoli
      ukoić moją rozdartą duszę i dostałbym komentarze wyłącznie od
      psychopatycznych ateistów w rodzaju: „ty debilu, ta cała Biblia to
      stek bzdur, wymyślony przez niedouczonych prymitywów”. Powstaje więc
      pytanie, kogo i gdzie zapytać?
    • zwierze_futerkowe Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 09.11.08, 20:08
      Ja się od dłuższego czasu zastanawiam: co na forum "Nie lubię dzieci" robią
      miłośniczki/-cy tychże. Tak samo jak jest dla mnie nie do pojęcia, co na forum
      BzW robią matki. Jeżeli obecne tutaj mamy zgodnie z tytułem forum nie lubią
      dzieci, to należy chyba tylko serdecznie współczuć ich potomstwu i mieć
      nadzieję, że nie skończy ono w jakiejś kolejnej beczce po kapuście. No co? Skoro
      mama nie lubi dzieci... A jeśli lubi, to czemu nie pisze na forum dla tych, co
      też je lubią?

      Ja np. uwielbiam koty. I gdyby istniało forum "Nie lubię kotów", to nie
      wchodziłabym na nie, bo przykro by mi było czytać wypowiedzi ich wrogów.
      Dlaczego obecne tu mamy celowo sprawiają sobie taką przykrość, pozostaje dla
      mnie zagadką. Była tu mowa o fobiach i leczeniu. A jak to się nazywa, kiedy
      człowiek z premedytacją robi coś sprzecznego z jego naturą (np. zakochana w
      swoim dziecku matka czyta posty BzW)? To chyba też jakaś choroba i też chyba
      można to leczyć.

      Odnoszę wrażenie, że dzietni postawili sobie za cel całkowite zagdakanie tego
      forum, pokazanie BzW "gdzie ich miejsce" (czyli właściwie gdzie? 6 stóp pod
      ziemią?). I co gorsza, chyba im się to powoli udaje, bo niektórym BzW (w tym i
      niżej podpisanej) szkoda już chyba czasu i nerwów na walkę z wiatrakami. Na
      własnym forum zaczynamy być mniejszością! Pytam: czy mamy dać się zagdakać?
      Wyrzucić z kolejnego miejsca, które - jak sam tytuł wskazuje - jest wręcz
      stworzone dla nas?
      • skiela1 Przeczytaj motto/opis forum 09.11.08, 21:34
        zwierze_futerkowe napisała:

        > Ja się od dłuższego czasu zastanawiam: co na forum "Nie lubię dzieci" robią
        > miłośniczki/-cy tychże.

        To zalozycielka tego forum nie lubi/nie lubila dzieci w tamtym czasie .

        To forum jest dla tych-jak sama okreslila w opisie:
        "(....) - forum dla wszystkich które (którzy) nie zgadzają się z opinią, że
        kobieta spełnia się tylko wtedy, gdy jest matką"

        i nie ma nic wspolnego z lubienien/nielubieniem dzieci.
        • zwierze_futerkowe Re: Przeczytaj motto/opis forum 09.11.08, 22:35
          skiela1 napisała:

          > To zalozycielka tego forum nie lubi/nie lubila dzieci w tamtym czasie .

          Ale nazwała je tak jak nazwała. I nie zmieniła nazwy. Mnie (i chyba nie tylko
          mnie) przyciągnęła tu właśnie ta nazwa.

          > To forum jest dla tych-jak sama okreslila w opisie:
          > "(....) - forum dla wszystkich które (którzy) nie zgadzają się z opinią, że
          > kobieta spełnia się tylko wtedy, gdy jest matką"

          Czyli dla tych, którzy przynajmniej w części zgadzają się z BzW. A nie dla tych,
          którzy z nas szydzą i wysyłają nas na terapię.

          > i nie ma nic wspolnego z lubienien/nielubieniem dzieci.

          No to dlaczego się tak nazywa?
          • skiela1 Re: Przeczytaj motto/opis forum 10.11.08, 04:40

            > Czyli dla tych, którzy przynajmniej w części zgadzają się z BzW.


            Tak.
            jednak to forum jest otwarte i kazdy moze wejsc i pisac.


            > No to dlaczego się tak nazywa?

            "Nie lubie dzieci" jest stwierdzeniem zalozycielki tego forum.
            Gdyby napisala 'dla nielubiacych/dla tych,ktorzy nie lubia...."to co innegosmile
            Ciebie przyciagnela nazwa-innych moze tez ..
            Widzac taka nazwe co niektorzy moga sobie pomyslec,ze kobieta ma z tego powodu
            problem i oczekuje poradysmile))
            Moze dlatego tu tylu radkowiczowsmile)...co wcale mnie nie dziwi.

            adminka porzucila to forum bardzo szybko po zaistnieniu.
            Kto wie moze dzieci polubila...
            albo ma juz swoja gromadke.

      • matrymonialnie Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 10.11.08, 06:50
        > Odnoszę wrażenie, że dzietni postawili sobie za cel całkowite zagdakanie tego
        > forum, pokazanie BzW "gdzie ich miejsce" (czyli właściwie gdzie? 6 stóp pod
        > ziemią?).

        Bardzo mi odpowiada to forum. Jestem bezdzietny i to nie z przypadku. Jednak
        całkowicie nie widzę się na forum BzW gdzie idolką jest Karolcia a pisać trzeba
        ściśle pod dyktando.
      • broceliande Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 19.11.08, 15:39
        zwierze_futerkowe napisała:

        > Ja się od dłuższego czasu zastanawiam: co na forum "Nie lubię
        dzieci" robią
        > miłośniczki/-cy tychże. Tak samo jak jest dla mnie nie do pojęcia,
        co na forum
        > BzW robią matki. Jeżeli obecne tutaj mamy zgodnie z tytułem forum
        nie lubią
        > dzieci, to należy chyba tylko serdecznie współczuć ich potomstwu i
        mieć
        > nadzieję, że nie skończy ono w jakiejś kolejnej beczce po
        kapuście.


        E tam, nie przesadzaj, że się jest albo miłośnikiem dzieci albo
        zaraz wsadzać do beczek.
        Można być normalnym rodzicem, który niekoniecznie lubi rozmawiać
        wyłącznie o dzieciach.
        Mnie tam cudze dzieci są całkiem obojętne.



      • blue-mau Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 01.12.08, 21:14
        Ludzie mają to do siebie, że im bardziej drzwi są zaryglowane to tym
        bardziej starają się je otworzyć. Powiesz im "wstęp wzbroniony" to
        przypuszczą szturm.

        Też lubię koty. I wolałabym 10 kotów w domu niż 1 dziecko. Z kotami
        się potrafię dogadać, a z dziećmi nie. I nie mam po co płodzić
        dziecka, a potem je karać za to że się urodziło. Jeśli wiem, że nie
        zapewniłabym mu właściwych warunków - to mam mimo wszystko je sobie
        zrobić bo tak uważa większość?
    • vanee Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 01.12.08, 09:28
      Witam,
      nawet nie wiedziałam, że stałam się tematem posta na forum, które nie jest forum
      dla BZW. Właściwie dwóch, ale poziomu pierwszego nie będę komentować. Autorka
      (autor?) tamtego nie raczyła zauważyć, że wytłumaczyłam później, iż owa
      "chamska" wg. niektórych odzywka służyła do sprowadzenia młodych rodziców na
      ziemię, bo ich pienia przestały być strawne po pierwszej półgodzinie.
      Przerabiałam już różne metody i tylko gigantyczna dawka sarkazmu naprawdę działa
      na takich. Jest spora różnica w sarkastycznym zapytaniu a złośliwym
      (zaserwowanym przez inną mamusię bądź quasi - przyjaciółkę).
      Nie chwaliłam się tekstem na forum, tylko udostępniałam innym do użycia w razie
      potrzeby. Jestem znana z ciętego języka, ale używam wyrafinowanych metod i nie
      odwołuję się do żałosnych i wulgarnych sposobów, jakie tu zaobserwowałam. I
      dlatego będę pisać na forum BZW, bo:

      a)trzyma pewien poziom, czego tu nie uświadczysz mimo nielicznych nawoływań na
      puszczy

      b)jego opis pasuje do zawartości, to forum powinno być przemianowane na "Nie
      lubię BZW"

      Dzięki paqpoint za obronę przed rozwścieczonym tłumem "nielubiących dzieci" big_grin

      --
      Jak się komuś marzy tupot małych stóp, to niech posłucha mojego królika. O
      czwartej nad ranem...
    • nikanor Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 01.12.08, 18:27
      paqpoint:
      Ja też nie lubię dzieci! Zgadzam się - to są hałaśliwe, upierdliwe, samolubne cholery. Jak my w swoim czasie.

      I zgadzam się też - spłodzić i urodzić: żadna sztuka.

      Ale tu co innego jest fantastyczne! Dostajesz małego, śmierdzącego robala i masz kilkanaście lat, żeby zrobić z niego człowieka. Ty pierwszy pokażesz mu samolot na niebie, ty pierwszy pokażesz mu ryby pod wodą. Od ciebie nauczy się okazywać szacunek, miłość, gniew. To ty nauczysz go wierzyć/nie wierzyć w bogów, czytać książki, rozmawiać. Rozwiniesz w sobie więź silniejszą niż z kimkolwiek na świecie- nawet własnymi rodzicami, nawet kobietą. Sądzisz, że masz teraz jakieś życie emocjonalne? Dopiero więź z dzieckiem pokaże ci, jak potężne mogą być emocje: kiedy twoje dziecko pobiją, kiedy zda egzamin, nawet kiedy się do ciebie uśmiechnie na dobranoc.

      Ja miałem być bezdzietnym z wyboru. Zgodziłem się na dziecko bez przekonania, przez miłość do żony. Powiem ci: dwa lata jest jak w najgorszym koszmarze. Pieluchy, zupki, wózki - całe to gówno. Ale potem zaczyna przygoda na resztę życia. I wiesz: ja znowu jeżdżę motocyklem, latam, nurkuję, gram na pianinie. Teraz już z synem smile

      ________________
      Nikanor
      ________________
        • nikanor Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 01.12.08, 22:48
          sibeliuss:
          > Powinienem się wzruszyć, chyba.

          Wiesz, mógłbyś. Starałem się.

          A korzystając z okazji, że gówniarz śpi i mogę pisać: przecież chyba nikt
          normalny nie lubi dzieci (małych). Mamusie może niektóre, jak im prolaktyna mózg
          zalewa.

          Ale ja już mam ponad 30, byłem tu i tam, widziałem to i owo, koledzy nudzą, piwa
          nie piję, laski wymagają wysiłku i gówno oferują w zamian (z resztą mam żonę).
          Co - mam się z nudów uczyć się japońskiego? Pierdzielę. Wolę iść z dzieckiem na
          rower. Może zobaczymy łosia, to mu szczena opadnie.

          --
          ________________
          Nikanor
          ________________
          • keltoi Nikanor, jesteś świetny. 02.12.08, 16:45
            Ale są ludzie, co wolą się właśnie uczyć japońskiego. Albo hindi.
            Cały bajer polega na tym, że czasami taki fajny facet jak Ty zapomina gdzieś mózgu i robi pogadankę ideologiczną tym, co to jednak wolą języki. Albo archeologię. Albo inną cholerę, ale wolą ją od dzieci. I wtedy się robi niefajnie... Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo. Tobie się udaje nie "kazać" i chwała Ci za to.

            A najgorzej jest, kiedy wpada Ci z wizytą taki kumpel, przywozi trzymiesięczniaka, wpycha Ci go na ręce, jest 21 i masz z bliska "koncert"... A on Ci mówi - no i co, śliczny, nie? Jak możesz takiego nie chcieć?!

            Ja rozumiem ludzi, którzy chcą mieć dzieci. Tylko czemu 8 na 10 z nich, nie może zrozumieć, że ja to nie bardzo? wink
            --
            Velcome to my huuuome...
          • orien Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 30.05.09, 21:38
            nikanor napisał:

            Pierdzielę. Wolę iść z dzieckiem na rower. Może zobaczymy łosia, to mu szczena
            opadnie.
            >
            ... losiowi...? wink

            --
            Co to takiego matriarchat? - Matriarchat jest wtedy, kiedy żona odwraca się do
            ściany i chrapie, a Ty - cały we łzach - zabierasz dzieci i jedziesz do swojego
            ojca.
    • blue-mau Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 01.12.08, 21:00
      Witam,
      mam 33 lata. Ponoć pierwsze dziecko powinno się urodzić do 35 roku
      życia. Szukam pracy, ale pracodawcy boją się, że przy pierwszej
      okazji się "okocę". Bo przecież zostało mi coraz mniej czasu.
      A ja nie chcę mieć dzieci. Nie przepadam za nimi. Wiem,że gdyby mi
      się dziecko rozwrzeszczało przy regale z zabawkami w hipermarkecie
      to bym nie wytrzymała i mogłabym mu zrobić krzywdę. Ogólnie nie
      jestem osobą negatywnie nastawioną do czegokolwiek. Ale po prostu
      nie przepadam za dziećmi, tak samo jak niektórzy nie lubią węży,
      pająków itp. itd. Nie lubię i już. I niby powinnam mieć do tego
      prawo. Nie robię w końcu nikomu krzywdy tym, że mam takie osobiste
      podejście do sprawy. Jeden mój znajomy jest gejem. I to też jego
      sprawa. Nie mi go oceniać i nie mi prawić mu morały.
      A jednak... gdziekolwiek się obrócę każdy mnie pyta "masz
      dzieci?", "a kiedy zamierzasz?"... nie pytam nikogo o to ile razy
      uprawia seks, ani w jakiej pozycji... Wkurza mnie takie zmuszanie
      się do publicznego obnażania z moich prywatnych zapatrywań. Więc nie
      mówię nikomu o moim partnerze, a wtedy wszyscy widzą we mnie starą
      pannę, spróchniałą w środku jak stare drzewo. A jak już powiem o nim
      to muszę powiedzieć "wiesz, ja nie mogę mieć dzieci". Wtedy patrzą
      na mnie jak na kalekę bez ręki, czy bez nogi. I to boli.
      Żyję na kocią łapę, głównie dlatego że po ślubie "teściowie" zaczęli
      by mi zaglądać niecierpliwie do macicy. Brrrrr....
      Nawet znajoma doradziła mi na depresję zajście w ciążę... wtedy
      rzekomo mam znaleźć "sens życia"... przy braku pracy, przy tułaniu
      się po wynajmowanych domach.... takiego doła złapałam, że jej....

      W centrum Łodzi mieszka pewna rodzina, mająca 9 dzieci. Rodziły się
      dokładnie co rok. Przynajmniej pierwsza 7ka. 2 ostatnie co 2 lata.
      Rodzina mieszka w zagrzybionej kamienicy i żebrze o zapomogę.
      Ale w sumie to też ich sprawa. Nie pójdę im robić wykładu, że nie
      powinni płodzić więcej potomstwa. Ale też nie chcę sama być pouczana
      co powinnam robić ze sobą. Bardzo często pomagam ludziom. Nie jestem
      egoistką. Ale wolałabym wolontariat w schronisku dla zwierząt niż
      posiadanie dziecka. Po prostu. Taki jest mój wybór. Z którego jest
      mi ciężko się wytłumaczyć. Właściwie czemu ja się muszę tłumaczyć na
      każdym kroku?
      Albo pytają mnie o dzieci, albo o pracę, albo o zarobki.... a czy
      ktokolwiek z pytających wie np. co mnie interesuje? Nie.

      Wolność drugiego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność
      drugiego. Więc nie narzucajmy sobie wzajemnie schematów.
      Nie ma żadnej gwarancji, że ci którzy teraz bronią schematu wzorowej
      komórki społecznej za 60 lat nie będą złożeczyć dzieciom i mieć do
      nich żalu. Życzę wszystkim by tak się nie stało i żeby wszyscy byli
      szczęśliwi.
      • matrymonialnie Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 01.12.08, 21:13
        > Szukam pracy, ale pracodawcy boją się, że przy pierwszej
        > okazji się "okocę". Bo przecież zostało mi coraz mniej czasu.
        > A ja nie chcę mieć dzieci.

        Wytatuuj sobie na czole że nie chcesz. Może ktoś doceni Twój trud. A tak
        poważnie, to zamiast boleć nad tym że ktoś myśli że możesz być potencjalną
        mamusią to zawalcz o to żeby o takie plany na rozmowach kwalifikacyjnych nie
        pytano.
        • blue-mau Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 01.12.08, 21:51
          !!najlepsza jest rada faceta w takich sprawach....!! (t.j.co do
          przekonywania pracodawcy o nie planowaniu zakładania rodziny)...
          zapewne masz doświadczenie w takich rozmowach.... (ironia)
          pytania o plany dotyczące posiadania dzieci, są zabronione przez
          prawo, tak samo jak pytania o orientację seksualną albo wyznanie...
          ale i tak takie pytania padają... jedyny sposób to kupić dobry
          dyktafon i zarabiać w sądzie na odszkodowaniach od potencjalnych
          pracodawców zamiast się prosić o to, by faktycznie mnie zatrudnili...
          to się bardziej opłaca niż tatuaż...
      • broceliande Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 02.12.08, 08:57
        Wiesz co? Przesadzasz Blue-mau. To już prawie obsesja na punkcie
        dzieci, których nie masz.
        Byłam bezdzietna prawie tyle czasu co Ty, leganie zaślubiona w wieku
        23 lat. I NIGDY nie pozwoliłabym sobie dać się choćby zaniepokoić
        kwestią dzieci, a co dopiero wkręcić w doła.
        Dzieci nie miałam, wiec o nich nie rozmawiałam, koniec kropka.
        Bo nie było o czym.

        Też nie przepadam za dziećmi. O te regały w sklepie się nie bój.
        Cudze wrzeszczące wur...ają, własne nie.
    • six_a Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 02.12.08, 08:50
      ale forumsmile

      a musicie do tego wszystkiego dorabiać ideologię nienawiści albo
      nielubienia? bez tego Wasze stwierdzenie: nie chcę dzieci i już nie
      ma żadnej siły przebicia? o to chodzi?

      a widzicie takie forum: nienawidzę ludzi, którzy nienawidzą dzieci?
      bo ja jakoś niespecjalnie.

      taplacie się w tej nienawiści i soczystych opisach zafajdanych
      dzieciaków dokładnie tak samo jak przegięte mamuśki w drugą stronę.
      to w sumie czym się od nich różnicie?

      poza tym nienawiść to nie jest dobry punkt wyjścia do zawierania
      znajomości jakichkolwiek, right?

      --
      prawie jak kopov
      hey boy hey girl
    • myfanawy Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 25.03.09, 16:18
      Udalo mi sie zaobserwowac pewna ciekawostke. Otoz wiele osob bezdzietnych, ktore
      znam, niemal a automatu zrywa kontakty z tymi, ktorym rodza sie dzieci. Pytani
      o powody daja do zrozumienia, ze tamci to na pewno rozprawiaja juz tylko o
      kupkach i kaszkach a oni dzici nie znosza i nie chca tego i tamtego.

      Tymczasem spotykam sie z tymi dzietnymi i z tego co widze, mowia o dzieciach
      wylacznie zapytani przez innych. Czasem wrecz odpowiadaja "a wiesz, dzieci -
      wspaniala sprawa ale duzy ciezar. Pogadajmy o studiach/pracy/filmie itd". W
      efekcie o dzieciach gadam z bezdzietnymi (morze pretensji do swiata o to, ze
      dzieci istnieja) a z dzieciatymi - tylko na wlasne zyczenie wink
        • gringo68 Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 26.03.09, 21:20
          nieprawda, mamy 2 dzieci w tym m łodsze ma 1,5 roku, ostatnio na
          urodzinach żony tematu "dzieci" w ogóle nie poedjmowano, podobnie na
          inny spotkaniach z przyjaciółmi...

          po prostu mając dzieci na codzień, nie chce się jeszcze rozmawiać o
          tym przy okazjach spotakń towarzyskich...
          --
          Ludzie dzielą się na ludzi, ludziska i kwakwarakwa...
          • jaonmyi Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 27.03.09, 20:51
            Co nieprawda??? No chyba ja lepiej wiem od Ciebie jakie mam doświadczenia...I
            nie tłumacz mi co jest gdy ma się dzieci, bo sama to wiem najlepiej jako matka.
            Powtarzam, wszyscy rodzice, których znam, mających małe dzieci rozprawiają o
            nich na imprezach. To, że w Twoim towarzystwie jest inaczej, to nie znaczy, że
            jest tak wszędzie. Czytaj ze zrozumieniem...
              • efi-efi Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 31.03.09, 22:10
                >paqpoint 02.11.08, 13:31
                Mam sporo szczęścia - udało mi się spotkać dziewczynę, która
                podobnie jak ja nie cierpi dzieci.


                - a ile lat macie?
                bo jak pomiędzy 18 a 28 to jeszcze Wam się światopogląd zmieni nie raz.
                To Twoje gadanie to jest sranie w banię.

                Dla większości ludzi pojawienie się na świecie potomka jest wywróceniem tegoż
                świata do góry nogami, rzadko kto lubi wstawać w nocy, paprać się w pampersach,
                karmić, poić, wyprowadzać na spacery, itp.
                I ja osobiście nie zamierzam Cię przekonywać do tego abyś posiadał kiedykolwiek
                dzieci.

                To tak jakby pokazać ośmio-dziesięcioletniemu dzieciakowi zdjęca pornograficzne
                i przekonywać, że kiedyś będzie lubiło seks,a takiemu szczeniakowi kojarzy się
                to z czymś okropnym i chociażby nie wiem jak się starał nie poczuje co w tym
                jest takiego fajnego.

                Możesz deklarować, Ty i Twoja dziewczyna, że nie lubicie, nie chcecie i nie
                będziecie mieć dzieci. Jak Wam się trafi i jakimś cudem ocaleje przed skrobanką
                to wierz lub nie zmienisz zdanie.
      • vion5 Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 28.06.10, 22:29
        No to trafilas na ludzi o solidnych podstawach intelektualnych. Ja
        mam dwie dzieciate kolezanki i mimo ze dzieci w swoim otoczeniu nie
        lubie to nigdy im nie zabranialam z nimi do mnie przyjsc mimo ze
        zawsze po takiej wizycie musialam okruszki i inne rzeczy sprzatac.
        Ale one mimo wszystko przestaly sie ze mna kontaktowac. I nie wiem
        czy to jest kwestia tego ze nie lubie dzieci czy po prostu "nie
        jestem wystarczajaco dobra dla Szacownych Matek" wink a takie nagle
        odwrocenie sie boli.
    • anjako Re: Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale.. 26.05.09, 16:39
      paqpoint dziecko posiadam, jednak dzieci nie lubie, nigdy nie lubiłam i nie
      polubię.

      Nie mam ochoty słuchać o kupkach, zupkach i piukach, ani jakichkolwiek
      osiągnięciach czyichś pociech, bo nie ma to ze mną nic wspólnego. Sama nie gadam
      na powyższe tematy, bo uważam, że innych interesują te rzeczy tak samo jak i
      mnie - czyt. wyżej.

      Swoje kocham, cudzych nie lubie, i nie uważam za szczyt swoich możliwości
      urodzenie dziecka.
      Podsumowując - posiadanie dzieci nie jest jednoznaczne z lubieniem dzieci
      generalnie....
    • madzioreck Próbka zajadłosci dzietnych 13.10.09, 16:43
      To odpowiedzi na mój post w innym wątku, kiedy pisałam, że nie życzę sobie
      nazywania mnie "biedną", bo nie chcę potomstwa, cytuję:

      broceliande napisała:

      > wtopek napisał:
      >
      > > życzyć to sobie możesz i gwiazdke z nieba, a że biedna jesteś to
      > > fakt...
      >
      >
      > Ale i tak tego nie widzi. Zobaczyy, jak urodzi. Jak nie urodzi to
      > nie zobaczy i bedzie sobie żyć spokojnie dalej.
      > Może nawet szczęśliwie.

      Właśnie w tym rzecz. Normalnie nie czepiam się dzietnych, że wg mnie mają
      przerypane. Zostawiam ich w spokoju i jestem w stanie zrozumieć potrzebę
      posiadania dzieci. W drugą stronę - to nie działa.
      I jeśli, sprowokowana, wkurzona takim postem pod mój adres odpiszę, kto tu jest
      biedny i dlaczego, to zaraz mamuśki i tatusiowie będą mieli argument, że
      bezdzietni nienawidzą dzietnych i i ich atakują. Nie pamiętają, że sami zaczęli
      czepianie się.


      --
      75/112 - 70(32)J/70P
      Wyguglaj sobie blog Balkonetka smile
      • ma_maja Re: Próbka zajadłosci dzietnych 13.10.09, 21:43
        Nie przesadzaj, ja tu zajadłości nie widzę. Nie nazwałabym cię "biedną" ale jak
        się spokojnie zastanowisz to jest w tym sporo racji. Dzietni wiedzą jak to jest
        być bezdzietnym bo byli - mają więc co porównywać. Bezdzietni mogą sobie tylko
        wyobrażać jak wygląda życie dzietnego i jest to często mocno wypaczony obraz,
        widziany przez pryzmat niechęci do dzieci i wszystkiego co z dziećmi związane.
        • madzioreck Re: Próbka zajadłosci dzietnych 13.10.09, 23:01
          Ma_maju, w tym konkretnym przypadku zajadłość rozumiem jako wbicie sobie w głowę
          jednego słusznego schematu życia i narzucanie go innym. Co miało oznaczać "Może
          nawet będzie szczęśliwa"?? Ale być może faktycznie użyłam nieprecyzyjnego
          sformułowania, lepsze nie przychodziło mi do głowy w danej chwili.

          Bezdzietni mogą sobie tylko
          > wyobrażać jak wygląda życie dzietnego i jest to często mocno wypaczony obraz,
          > widziany przez pryzmat niechęci do dzieci i wszystkiego co z dziećmi związane.

          Z pierwszą częścią tego zdania się zgadzam. A druga - dlaczego zakładasz, że
          decyzja o bezdzietności wynika z niechęci do dzieci? Ja nie mam nic do dzieci,
          są cudne, kochane, mam dwóch siostrzeńców, których kocham nad życie.
          Czy tak trudno zrozumieć, że ktoś po prostu nie czuje potrzeby mieć dzieci? Czy
          trzeba uszczęśliwiać na siłę? Żyję jak chcę, jestem szczęśliwa, nie mam
          poczucia straty ani braku
          , a ktoś mi tu chrzani, jaka jestem biedna, i to
          wyrażając się o mnie w osobie trzeciej, w tonie użalająco-pogardliwym. Nie dziw
          się, że się wkurzam.
          Widzisz, to właśnie wnerwia mnie w osobach dzietnych z poczuciem misji
          agitowania do posiadania dzieci. A nie sam fakt, że mają dzieci, bo ja potrafię
          zaakceptować czyjeś wybory, szczególnie, jeśli nie wyrządzają nikomu krzywdy.

          --
          75/112 - 70(32)J/70P
          • vion5 Re: Próbka zajadłosci dzietnych 28.06.10, 22:39
            madziorex czasem mam wrazenie ze dzietni maja misje przekonywania
            bezdzietnych do dzieci bo mysla ze my z naszymi pogladami
            jestesmy "wybrakowani". Nieidealni. Nie rozumieja ze my po prostu
            jestesmy inni od nich. Proby wmawiania mi mojego mojej "biedoty" i
            prostowania mnie na sile budza moj sprzeciw. Nawet raj obrzydnie jak
            sie bedzie do niego zapedzac batem wink
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka