papieska_kremowka Ja też nie lubię ;-) 25.07.06, 06:16 Na wstępie proszę, żeby mi oszczędzono argumentów o tym, że mi się zmieni, o traumie z dzieciństwa, o braku odpowiedniego faceta, o samotnej starości, szklance wody i podobnych. Miałam całkiem przyjemne dzieciństwo, mam świetny kontakt z mamą, rewelacyjnego faceta i rozkręcające się fajne życie, a w perspektywie wymarzone studia (na które musiałam czekać kilka lat, bo chorowałam). Dzieci nie lubię i nie chcę, przykro mi. Nie wzrusza mnie widok różowego bobasa, nie kręcą mnie wózki spacerowe, nie chcę być w ciąży, mało tego, panicznie się tej ciąży boję, że już o porodzie nie wspomnę i o pierwszych latach życia dziecka, kiedy miałabym tkwić z nim domu, wychodzić z domu z nim i wracać z nim. Szanuję kobiety, które zostały matkami, bo wiem, że to nie je bajka i podziwiam zachowanie pogody ducha u niektórych, ale nikt mi nie wmówi, że zostałam stworzona do rodzenia dzieci. Bujda. Ewolucji zawdzięczamy ten bajer, że instynkt nie rozporządza nami w stu procentach i możemy same decydować o własnym życiu. Kto chce, ten rodzi, kto nie chce - nie rodzi, i tak powinno wyglądać życie, bez presji społeczeństwa czy oburzenia, że "to ty jeszcze nie masz dzieci?". A w życiu spotykam się z wieloma matkami, często świeżo upieczonymi, które wydrapałyby mi oczy za odmienność. Dzisiaj przeczytałam sobie osławiony felieton Chylińskiej o pierwszych miesiącach macierzyństwa - o zgrozo, ja tak nie chcę, nigdy, przenigdy w życiu. Wolałabym adoptować podrośnięte dziecko - one tak bardzo czekają na dom, a ja sama też wolę większe, mądre dzieci. Wczoraj dostałam ochrzan od koleżanki - że jestem głupia, że tylko własne dziecko się naprawdę kocha itp, że poród taki super, a mężusia jak się odsunie na dalszy plan i on tego nie zniesie, to znaczy, że dupa z niego, a nie mąż. Cholera, przecież nikomu nie robię krzywdy. Proszę, powiedzcie, że jest was więcej podobnych do mnie. Odpowiedz Link
yowah76 Re: nie lubię!!!!!!!!!!!! 23.10.06, 18:11 Nie lubie od zawsze, tzn deklaruje sie, ze nie lubie - ale raczej jest to tak, ze nie dostrzegam w nich niczego interesujacego. Ani to ladne, ani nawiazac z tym kontakt, zapach watpliwy - zwlaszcza noworodek zalatuje kupa ze skislego mleka - dzwieki wydaje odrazajace, skrzeczy, slini sie i dobrze jesli tylko tyle,starsze gryza, ciagna za wlosy, w dotyku sa nieprzyjemne, nieee... niech sobie beda byle z dala ode mnie...a juz szczegolnie nie znosze jak ktos mi wciska taka larwe na rece. Nie znosze odwiedzania znajomych, ktorzy maja male dzieci - jezeli widze sie z kims raz na pare miesiecy to wolalabym, zeby mi poswiecil chwile uwagi, szczegolnie jak dzieciak jest w wieku wystarczajacym do tego, zeby sie sam przez moment czyms zajal. Oczywiscie spotkac sie na terenie neutralnym tez nie mozna... Sama ciaza, porod, nie wydaja mi sie szczegolnie odrazajace, fizjologia i tyle - mysle tez, ze u wiekszosci osob nie lubiacych dzieci instynkt macierzynski w stosunku do WLASNEGO wlaczy sie naturalnie, co nie znaczy, ze znienacka zaczna uwielbiac wszystkie - to wrecz niezgodne z natura. Kwestia ewentualnej kariery jakby w moim przypadku nie istnieje... ale nie. Stanowczo nie. Idzcie i rozmnazajcie sie, byle z dala ode mnie... Odpowiedz Link
teyoo a ja nie chcę dzieci, bo nie mam potrzeby takiej;) 22.12.06, 22:27 Przeczytałam wszyściutkie posty w tym temacie. Mam kilka spostrzeżeń. Bardzo nie podoba mi się wyższość, z jaką matki patrzą na kobiety, które nie chcą mieć dzieci. Dla nich to albo wariatki albo niedojrzałe osoby. Przykro mi, gdy ktoś obdarza mnie takim epitetem, w ogóle mnie nie znając, i nie potrafiąc zaakceptować czyichś odmiennych poglądów. Przecież ja nie atakuję nikogo za fakt posiadania potomstwa, nie uważam się za lepszą (ale też nie za gorszą) osobę niż "dzieciaci", jedyne czego pragnęłabym, to zwykły, banalny szacunek do mojej niechęci do posiadania dzieci i uprzejme nie wciskanie mi kitu o "dorośnięciu" i "jesteś nienormalna". Jeśli bowiem ktoś nie potrafi zaakceptować czyjejś odmienności, sam powinien się leczyć. To może coś o sobie, żeby potem nie było wycieczek osobistych.. Mam normalną rodzinę, miałam zwyczajne dzieciństwo, uważam się za rozsądnego człowieka, mam 29 lat, pracuję sobie, nie mam przygnębiającego życia itp Osobiście nie czuję potrzeby posiadania dziecka, tak zwyczajnie, nie chcę tego, bo nie potrzebuję, nie muszę. Nic mnie do tego nie ciągnie, a małe dzieci również, swoją drogą, nie wydają mi się interesujące (nie jest to jednak decydujące). Koleżanki, widzę, jak zachwycają się byle zdjęciem niemowlęcia, idą teksty "zobacz, jakie ma oczka, jaki śliczny itp". Ja nie dostrzegam w tych dzieciach nic ładnego. Bądźmy szczerzy - może dla matki jej dziecko i jest ładne, i niech tak będzie, ok, ale obiektywnie przyglądając się małemu dziecku, naprawdę nie widzę piękna. Małe dzieci są nieforemne, tłuste, mają grube palce i wielkie oczy. To tylko wygląd, pewnie kobiety mówiąc "jaki ładny" mają na myśli raczej swoje odczucia względem 'słodkiej istotki', jednak ładne to dzieci nie są, przyznajmy.. w końcu to niedojrzała forma człowieka.. proszę się nie oburzać, zaliż to nieprawda? Dalej. Piszecie, drogie matki, że też tak myślałyście jak my, nie-dzieciate. I że po porodzie nagle zalała was fala szczęścia i już nie wyobrażacie sobie życia bez swej kruszynki. Hormony, jak piszecie. A parę zdań wcześniej zarzucacie nam niedojrzałość. To jak to jest z tą 'zmianą optyki'? Hormony czy niedojrzałość emocjonalno-psychiczna? Bo coś mi tu nie gra. Jeśli wasze zachowanie zmieniła zwyczajnie, banalnie i prymitywnie natura, wtłaczając wam kilka związków chemicznych, to gdzie tu miejsce na "dojrzałość"? ..skromnie upraszam o zrezygnowanie z uderzania w górnolotne tony i pouczania nas, że niby to musimy dorosnąć. Sądzę też, że można chciec mieć dziecko, ale niekoniecznie takie małe, wrzeszczące itd. Jest tyle dzieci w domach dziecka, które nie mają rodziców (albo raczej mają, ale złych.. A takie podrośnięte dziecko nie drażni tak jak mała "bestyjka" (proszę się nie obrażać, to tylko takie soczyste sformułowanko. Jest to jakieś rozwiązanie dla chcących mieć dziecko, ale nie chcących rodzić/nie lubiących małych dzieci. I w ogóle czemu każda kobieta będąca ZA, nie bierze pod uwagę takiej opcji? Musi być "swoje"? To chodzi o dziecko jako takie czy o konieczność powielenia własnego DNA? Ja np. nie czuję się jakoś wyjątkowa, by koniecznie pozostawiać swoje geny dla potomnych, osobiście nie miałabym pewnie nic przeciwko wychowywaniu czyjegoś dziecka, choc jak pisałam, ogólnie nie pociąga mnie to zbytnio. Argumenty o "podawaniu szklanki i pomocy na starośc" litościwie pominę i nie będę polemizować z ich roszczeniowością. No i tak podsumowując, życzę wszystkiego najlepszego wszystkim dzieciatym i nie-dzieciatym, żyjmy w tolerancji. Odpowiedz Link
ihatechildren Re: a ja nie chcę dzieci, bo nie mam potrzeby tak 25.08.07, 15:10 Sama lepiej bym tego nie ujęła Teyoo Odpowiedz Link
anula52 Re: nie lubię!!!!!!!!!!!! 10.01.07, 09:58 Kobietki więcej tolerancji! Nie każda kobieta musi byc mamą, nie każda musi lubić dzieci i nie każda nadaje się na matkę Nie wyzywajcie nas od egoistek, nie piszcie,że na starość zostaniemy same a mąż odejdzie do innej itp To nasze życie i nikogo nie powinna obchodzić nasza decyzja . macierzyństwo to wybór a nie obowiązek. Żyjcie i dajcie żyć innym pozdrawiam mamusie i bezdzietne PS. dzieci lubię Odpowiedz Link
ilonekp W takim razie powiedzcie mi w jakim przedziale... 03.02.07, 13:41 ...wieku ludzi lubicie... Starców też nie? A nastolatki? Czy wy w ogóle lubicie ludzi? Odpowiedz Link
magnuna i ja nie lubie.... 09.03.07, 09:38 Mowiac krotko nie lubie dzieci. Moze kiedys sie zdecyduje, ale czas leci a ja juz po 30-tce i nie czuje takiej potrzeby.Rozumiem tych ktorzy lubia i chca miec dzieci ale wkurza mnie przekonywanie na sile ze powinnam (wrecz musze) kochac dzieci, zachwycac sie nimi, podziwiac i godzinami o tym rozmawiac. Generalnie moje podejscie do dzieci jest obojetne a zaczynam ich nie lubic wlasnie wtedy kiedy ktos probuje koniecznie mi wmowic ze to jest zle i kiedy na sile stara sie to udowodnic zmuszajac do zabawy z dzieckim i pokazem przewijanae, kapania, kupkania, karmienia, itp. Dlaczego ludzie ktorzy nie chca dzieci potrafia szanowac tych, ktorzy je maja a w w druga strone to nie dziala? Odpowiedz Link
pigula731 Re: i ja nie lubie.... 09.03.07, 10:07 chyba dlatego, że w naszym społeczeństwie "utarło się już"..ale na szczęście powoli z tego wychodzimy , że kobieta "powinna"urodzić chociaż jedno dziecko, wychować je i KOCHAĆ I LUBIĆ TO ROBIĆ.A przecież każda z nas doskonale wie sama co chce najbardziej robić w życiu, doskonale cię rozumię, nie przejmuj się i rób swoje.Ja mam dzieci (3 !!!), ale kilka lat temu myślałam podobnie jak ty.Obecnie jestem szczęśliwa. Odpowiedz Link
anula52 Re: do magnuny 23.03.07, 10:49 może w tym katolickim kraju nie wypada nie mieć dzieci? Nie wiem dlaczego,tak jest. Nikogo nie powinno obchodzić, czy ktoś chce dziecka czy nie. Odpowiedz Link
magnuna Re: do magnuny 24.03.07, 23:09 Mi chodzi tylko o jedna prosta (ale obserwujac nasze spoleczenstwo chyba zbyt trudna) sprawe: szacunek dla cudzych (czesto odmiennych) pogladow, potrzeb,spojrzenia, wartosci w zyciu. To dotyczy kwestii posiadai dzieci, ale nie tylko. Dla mnie przykre jest to, ze nie moge otwarcie mowic o tym, ze nie czulam i nadal nie czuje potrzeby posiadania dziecka. Bylam mezatka, nie ukladalo sie od samego poczatku i ja nie chcialam za sprawa dziecka ratowac zwiazku. Uwazam,ze to tylko pogorszyloby sprawe. My trwalibysmy dla dziecka w zwiazku a dziecko byloby nieszczesliwe. To ma byc owoc milosci. Moje kolezanki, ktore o tym wiedza nie moga tego pojac, w pytaniu "dlaczego nie chcialas" zawsze jest oskarzenie, zarzut, jakas wrogosc. Inne osoby poznane pozniej rowniez reaguja zlosliwoscia kiedy na pyt."nie tesknisz za posiadaniem dziecka" odpowiadam, ze nie. "Jak mozna nie tesknic za takim malenstwem, jak moze Cie to nie wzruszac? Zobaczysz na starosc zostaniesz sama, nie bedzie mial kto podac Ci szklanki wody, nie sadzisz ze Twoej zycie jest puste? ITD Nie jest puste, majac dziecko nie mam gwarancji, ze na starosc (jesli dozyje) bedzie sie mna opiekowalo (przeciez moze np. wyjechac na drugi koniec swiata). Czasem czuje sie zaszczuta. Nie zarzekam sie, ze NIGDY ale mojego TERAZ nikt nikt nie szanuje. I oczywiscie nie mam prawa powiedziec matce, ze jej dziecko zachowuje sie zle kiedy wymusza placzem i krzykiem, kopaniem, rzucaniem sie na podloge - bo nie mam o tym wszystkim pojecia. Odpowiedz Link
katikot Re: nie lubię!!!!!!!!!!!! 14.10.07, 18:35 Ja też nie lubię dzieci i nie mam najmniejszego zamiaru ich mieć. Fajnie, że istnieje to forum! Odpowiedz Link