Dodaj do ulubionych

Ci źli mężczyźni, którzy nie chcą mieć dzieci

04.07.09, 15:33
O ile faktem jest, że kobieta deklarująca niechęć do rozmnażania się ma u nas przegwizdane, bo stereotyp matki-Polki jest tu wciąż alive and kickin', o tyle mężczyzna, który nie chce mieć dzieci też ma przegwizdane.
Nie wiem, albo mam w życiu pecha, albo źle szukam, ale nie udało mi się dotąd znaleźć kobiety, która ze spokojem i akceptacją przyjęłaby wyznanie, że nie chcę mieć dzieci. Znajomość rozwija się całkiem fajnie do chwili, kiedy ona się o tym dowie. Wtedy są albo próby perswazji, albo fochy i dąsy, albo dziwne ruchy w temacie antykoncepcji (a to tabletki zapomni, a to "kochanie, dziś bez gumki, jest bezpiecznie"). Nie ma lekko, niestety sad
Obserwuj wątek
    • pamparampa Re: Ci źli mężczyźni, którzy nie chcą mieć dzieci 19.07.09, 18:12
      Każdy człowiek jest jedynie organizmem wielokomórkowym, którego DNA pragnie się powielić. Po to tylko i wyłącznie potrzebne nam DNA somatyczne - śmiertelne, komórkowe, aby te nieśmiertelne, reprodukcyjne DNA utrzymało się na tej planecie tworząc nowego osobnika ze śmiertelnym DNA somatycznym i nieśmiertelnym reprodukcyjnym. I tak w kółko macieju. Poszukiwanie partnera, reprodukcja, dziecko. I tak dalej... Dokonałeś reprodukcji to już tak naprawdę jesteś zbędny na tej planecie. Z perspektywy biologicznej "człowiek" to przecież tylko worek na DNA, które dąży do reprodukcji.
      Nadajemy nowe sensy, szukamy wyjaśnień istnienia, stworzyliśmy pojęcie Boga, nadaliśmy wymiar kulturowy i cywilizacyjny naszemu "człowieczeństwu", ale to tylko wytwór naszego "umysłu", który również jest efektem działania DNA (na którymś z poziomów interpretacji można dojść do takich wnioskówsmile. Po co zatem istniejemy? Po to żeby się rozmnażać. Zatem bunt przeciwko temu determinizmowi biologicznemu to bunt przeciwko naturze.

      ___
      I dlatego nie chcę mieć dzieci. Jak na razie. Być może któregoś dnia będę już tak zdesperowany poprzez biologiczny przymus, że dokonam cudu reprodukcjiwink Być może dopiero wtedy zweryfikuję swoje antybiologiczne podejście do "życia".
      • wybierz_albo_wpisz_nowy Re: Ci źli mężczyźni, którzy nie chcą mieć dzieci 08.09.09, 11:36
        pamparampa napisał:

        > Każdy człowiek jest jedynie organizmem wielokomórkowym, którego
        DNA pragnie się
        > powielić.

        Moje DNA jakoś nie chce się powielać, więc to chyba nie do końca
        działawink Nie odczuwam przymusu skopiowania kawałka swojej osoby, czy
        też - kodu DNA. Nie uwazam, żeby to była wielka strata dla
        ludzkości, że ja akurat się nie rozmnożę. Moje DNA nie jest jakieś
        wyjątkowe i na pewno nic się nie stanie, jak sobie zniknie razem ze
        mnąsmile
        Nadrobią to masy ludzi, którzy uważają się za wyjątkowych, wartych
        rozmnożenia i zademonstrowania światu swojego kodu genetycznego (we
        własnym mniemaniuwink
    • keltoi Prześlij mi zdjęcie na maila ;) 22.07.09, 01:34
      Ja mam podobny problem, ale w drugą stronę, może coś z tego będzie wink

      Jakiś czas temu zrezygnowałam z wchrzaniania się w związki, bo miałam dosyć
      słuchania jak mi facet grucha, że będzie miał ze mną dwójkę dzieci, a fanaberie
      mi przejdą, jak zajdę w ciążę. Facetom się jeszcze odpuszcza, u babki brak
      zainteresowania rozrodem to już prosta droga do diagnozy o chorobie psychicznej.. :]

      --
      Gdyby Carlsberg tworzył boga byłby to prawdopodobnie najlepszy bóg na świecie.
      Na szczęście Carlsberg robi piwo, a boga zostawmy wierzącym.. wink
      • varna771 Re: Prześlij mi zdjęcie na maila ;) 22.07.09, 21:48
        na rozmowach kwalifikacyjnych z pracodawcą, a później w pracy zawsze
        mówiłam i mówię, że nie lubię dziecioków i nie chce ich mieć. Nie
        zauważyłam żadnej presji społecznej czy też lekceważenie mojej
        osoby, a tym bardziej by sugerowano mi psychiatrę smile
        • keltoi Ależ zgadza się.. ;) 23.07.09, 02:35
          Dla pracodawcy to miód i orzeszki - jak mu mamunia jedna z drugą schrzaniają z pracy do przedszkola/pediatry, to zawsze można zostać po godzinach, nie? ;]

          Sugerowanie psychiatry to z kolei domena wrednych ciotek i fanatycznych dzietnych. "Normalna" kobieta chce przecież znaleźć sobie mężczyznę, aby się z nim połączyć świętym węzłem małżeńskim, a następnie urodzić tak średnio ze dwójkę ("we dwójkę dzieci się lepiej wychowują") latorośli. Bo to z kolei stanowi również jak najlepiej o jej kobiecości, w końcu prawdziwą kobietą staje się po porodzie, nie wiedziałaś?

          Wiesz, UFO, krasnoludki, instynkt macierzyński i obowiązkowe rozmnażanie. Szkoda, że wiara w dwa pierwsze zjawiska jest popularnie traktowana diametralnie odwrotnie do wiary w dwa ostatnie... ;>
          --
          ... and that's it.
          • ma_maja Re: Ależ zgadza się.. ;) 23.07.09, 10:55
            No tak, dzietni to kretyni agresywnie atakujący biednych
            bezdzietnych. Ale cóż można oczekiwać od tatuśków i mamusiek,
            przecież wiadomo, że fakt posiadania dziecka świadczy o skrajnym
            skretynieniu, uszkadza ośrodkowy układ nerwowy, macica się rzuca na
            mózg i takie tam ... no i nie zapominajmy, że żaden dzietny tak
            naprawdę nie chce dziecka, tylko udaje, że jest zadowolony a w głębi
            duszy marzy o bezdzietności i gromadzie kotów, psów lub chomików
            które ewentualnie mógłby nazywać "synkami" i "córeczkami"... no ale
            to przecież nie to samo co wpakować się w „dziecioka”, to wyższy
            poziom ...
            Co prawda wybierając się na wczasy trzeba się dowiedzieć czy można
            tam zabrać psa i się tym psem przez cały urlop zajmować a jak kot
            zwymiotuje do buta to trzeba po nim posprzątać ale przecież
            rzygowiny kota to poezja przy zasikanej pieluszce. Bezdzietny nie ma
            problemu ze sprzątaniem gówien po swoim piesku ale zasrana pielucha
            niemowlaka jest fuj. Bezdzietny potrafi godzinami opowiadać o swoich
            pupilach, dzietny opowiadający o dzieciach jest fanatykiem.
            Bezdzietny, który zwalnia się z pracy aby zawieźć psa do weterynarza
            jest odpowiedzialny, wioząc dziecko do lekarza jest się tylko
            kolejną mamuśką, która komplikuje życie bezdzietnym
            współpracownikom. Kiedy bezdzietny ogląda ze łzą w oku zdjęcia
            swojego psa z czasów szczenięcych i wzdycha „fajnie byłoby znów mieć
            szczeniaczka w domu” to jest miłośnikiem zwierząt, jeśli dzietny
            decyduje się na drugie dziecko to jest debilem bezmyślnie się
            rozmnażającym … i można by tak w nieskończoność a konkluzja jest
            taka, że wychowując kota i wychowując dziecko zaspokajamy te same
            potrzeby więc aż tak bardzo się nie różnimy. A nie, przepraszam, za
            posiadanie kota nikt nie nazwie Cię bezmyślną idiotką, której macica
            rzuciła się na mózg.
            • sigford Re: Ależ zgadza się.. ;) 23.07.09, 11:17
              Hmm porównanie obrzydliwości pielęgnacji zwierząt do niemowlaka trafne,
              aczkolwiek po obu stronach barykady pełno fanatyków ziejących agresją. Każdy
              może sobie żyć tak jak mu się podoba i nikt się nie powinien wtrącać, o ile dana
              osoba nie narzuca się innym ze swoimi pupilami. Matka karmiąca piersią na środku
              hipermarketu to widok tak samo niesmaczny jak pies załatwiający się na chodniku.
              Po prostu trzeba brać pod uwagę, że żyjemy w społeczeństwie a nie sami.
            • keltoi Re: Ależ zgadza się.. ;) 23.07.09, 23:34
              Słonko, spuść z tonu.

              Do normalnych, zdrowych na głowę i kulturalnych dzietnych nikt nie ma pretensji. Tak samo, jak do (odpowiednio) - posiadających Psy, Koty, rybki, papużki, samochody, rowery, wegetarian, buddystów i katolików.

              Problem zaczyna się, kiedy osoba należąca do którejkolwiek z tych grup dostaje właśnie rzucania się na mózg tematu i - tak jak Ty powyżej - zauważa pretekst do nauczania. Ja, póki ktoś nie zaczyna na mnie najeżdżać z racji wyborów życiowych, nie mam problemu. Póki ktoś nie usiłuje mi się wciskać - zachowajmy dla przykładu temat dzieci - w życie z ideałami rozmnażania jako dobra nadrzędnego, w ręce z dzieckiem do opieki, w okolice z przewijaniem dzieciaka - nie mam nic przeciwko.

              Wiesz, na czym polega różnica? Jeśli w sąsiednim mieszkaniu w bloku wyje pies, nikt się nie obruszy, jeśli powiesz, że o 2 w nocy poszłaś i poprosiłaś o zrobienie czegoś, bo nie da się spać.
              Jak wyje dziecko, to dostaniesz wykład o nieodwołalnym instynkcie, potrzebach do wycia, że boli, że musi, że inaczej się nie da i w ogóle paszoł won chamie, dziecko ograniczać!
              Jak mnie przeszkadza krzyczące po nocy dziecko, to jestem przewrażliwiona. Jak ja się bawię raz w tygodniu, w piątek, do dwunastej ze znajomymi i śpiewamy sobie pobrzdękując gitarą, to robimy krzywdę dziecku, wyspać się nie może i co to za zakłócanie porządku w ogóle?!

              Ano, takie życie. Olewać, co innego?
              Ale czasem, na forum, można sobie pogadać. Właśnie na forum pt "Nie lubię dzieci". Nie ma "Uwielbiam dzieci"? Załóż.

              --
              ... and that's it.
            • madzioreck Re: Ależ zgadza się.. ;) 20.09.09, 14:51
              ma_maja napisała:

              > No tak, dzietni to kretyni agresywnie atakujący biednych
              > bezdzietnych.

              Nie bardzo rozumiem ironiczny ton Twojej wypowiedzi. Nikt tu nie pisze, że
              wszyscy dzietni są skretyniali. Mówimy o tych, których niemal osobiście obraża
              fakt, że ktoś inny może nie chcieć dziecka i agresywnie agitują do posiadania
              potomstwa.

              wioząc dziecko do lekarza jest się tylko
              > kolejną mamuśką, która komplikuje życie bezdzietnym
              > współpracownikom.

              Wiesz, to akurat prawda. U mnie w pracy nikt nie zwalniał się, żeby zawieźć
              zwierzę do weterynarza. Natomiast jest takie założenie, że bezdzietny może
              ciągle siedzieć w robocie, bo przecież nie ma dzieci, to pewnie w ogóle nie ma
              życia prywatnego. Zawsze może zostać dłużej, przyjść w wolne, bo komuś innemu
              pochorowało się dziecko. To, że bezdzietny też ma umówioną wizytę u lekarza albo
              ledwo zipie z przeziębienia, nikogo nie obchodzi.

              --
              75/112 - 70(32)J/70P
              Wyguglaj sobie blog Balkonetka smile
          • varna771 Re: Ależ zgadza się.. ;) 23.07.09, 15:27
            >Bo to z kolei stanowi również
            > jak najlepiej o jej kobiecości, w końcu prawdziwą kobietą staje
            się po porodzie
            > , nie wiedziałaś?

            nie wiedziałam, dzięki,że mnie oświeciłaś smile
            z moich obserwacji wynika,że kobiety przed ciążą dbają o siebie,a po
            urodzeniu dziecioka zamieniają sie w kocmołuchy i na pewno nie można
            ich nazwać kobietami.brakuje im również wstydu i poczucia estetyki,
            zwłaszcza w miejscach publicznych np. karmiąc piersią 'malucha' w
            pociągu.(kiedyś weszłam z ciekawości na forum "wychowani w wierze"
            i 'szoku' doznałam jak przeczytałam, że niektóre kobiety nawet w
            kościele karmią piersią)
            • ma_maja Re: Ależ zgadza się.. ;) 23.07.09, 20:46
              > z moich obserwacji wynika,że kobiety przed ciążą dbają o siebie,a po
              > urodzeniu dziecioka zamieniają sie w kocmołuchy i na pewno nie można
              > ich nazwać kobietami.

              Tyle w tym prawdy ile w stwierdzeniu, że bezdzietne pańcie wypisujące bzdurne
              posty na forum to samotne pasztety z wielkim dupskiem i celulitem od kolan po
              szyję, które nienawidzą dzietnych bo ich nawet największy dupek nie tknąłby
              kijem od szczotki.
              • varna771 Prymityw :/ 23.07.09, 21:51
                ma_maja napisała:
                > Tyle w tym prawdy ile w stwierdzeniu, że bezdzietne pańcie
                wypisujące bzdurne
                > posty na forum to samotne pasztety z wielkim dupskiem i celulitem
                od kolan po
                > szyję, które nienawidzą dzietnych bo ich nawet największy dupek
                nie tknąłby
                > kijem od szczotki.

                strasznie jesteś prymitywna. Skoro tak kochasz dzieci to po co
                udzielasz sie na tym forum ? jak sama nazwa wskazuje "Nie lubię
                dzieci" jest to forum dla osób nielubiących dzieci!!! Jasne? wiec
                nie rozumiem Twojego zbulwersowania? jeżeli chodzi o mnie to jestem
                mężatką, czy 'pasztetem' to kwestia gustu. Zapewne Ty jesteś
                prześliczną kobietą, spełnioną matką z cudownym seksownym ciałem i
                płaskim brzuszkiem zwłaszcza po porodzie, którą tknął każdy kto miał
                na to ochotę !! Gratuluję !!
                • ma_maja Re: Prymityw :/ 24.07.09, 09:29
                  Czytaj ze zrozumieniem a jeśli to dla Ciebie za trudne to postaram
                  się dosadniej:
                  Jeśli wynik Twoich obserwacji sprowadza się do uogólnienia, że każda
                  matka to kocmołuch to nie dziw się, że ktoś uogólni sobie i nazwie
                  każdą bezdzietną sfrustrowanym pasztetem leczącym kompleksy na forum.
                  A tego czy lubię dzieci czy nie, czy jestem matką czy posiadaczką
                  chomika nie wiesz bo nigdzie Ci się z tego nie zwierzałam. Nie
                  ukrywam natomiast, że nie lubię ludzi, którzy pogardliwie odnoszą
                  się do tych, którzy żyją inaczej.
                  • madzioreck Re: Prymityw :/ 20.09.09, 14:57
                    ma_maja napisała:

                    Nie
                    > ukrywam natomiast, że nie lubię ludzi, którzy pogardliwie odnoszą
                    > się do tych, którzy żyją inaczej.

                    Jak my wszyscy. Z moich obserwacji wynika jednak, ze bezdzietni raczej nie
                    wcinają się w cudze wybory niepytani o zdanie. To bezdzietni są atakowani,
                    traktowani pobłażliwie lub uważani na tych, z którymi coś jest nie halo. Jeśli
                    mówię, ze mam w życiu lepsze rzeczy do roboty niż niespanie po nocach, zmiana
                    pieluch czy wycieranie zaślinionej buzi, to jest to zawsze (w moim przypadku)
                    reakcja na czyjś atak "a dlaczego nie masz dzieci" zadane z poczuciem wyższosci
                    nade mną, bo przecież wszyscy wiedzą lepiej, czego ja chcę.
                    --
                    75/112 - 70(32)J/70P
                    Wyguglaj sobie blog Balkonetka smile
            • keltoi Re: Ależ zgadza się.. ;) 23.07.09, 23:21
              > nie wiedziałam, dzięki,że mnie oświeciłaś smile

              Proszę Cię baudzo. Mnie oświeciła jakaś pomocna ciocia, informując, że mi się (tradycyjnie) zmieni po zajściu w ciążę.

              Ja tam myślałam, że kobietą się jest z racji posiadania odpowiednich hormonów i odpowiednich cech płciowych, ale zobacz - jak się człowiek może mylić... big_grin
              --
              Gdyby Carlsberg tworzył boga byłby to prawdopodobnie najlepszy bóg na świecie. Na szczęście Carlsberg robi piwo, a boga zostawmy wierzącym.. wink
            • jaonmyi do varna771 24.07.09, 14:38
              1) co to jest dzieciok???

              2)
              > z moich obserwacji wynika,że kobiety przed ciążą dbają o siebie,a
              po
              > urodzeniu dziecioka zamieniają sie w kocmołuchy i na pewno nie
              można
              > ich nazwać kobietami.

              To gdzie Ty żyjesz, kobieto! Współczuję...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka