Dodaj do ulubionych

A miejsce oszukanych ex-mazow jest ?

14.04.04, 08:39
tak czy nie ?
Obserwuj wątek
    • sunday_bore Re: A miejsce oszukanych ex-mazow jest ? 03.05.04, 21:09
      A są oszukani mężowie?
      Znam tylko jednego naprawdę porzuconego męża (inne znane mi rozwody to
      tzw. "wspólna decyzja", albo facet uciekł z blondynką). W chwili porzucenia
      współczułam mu serdecznie i uważałam jego żonę za potwora. Po latach i
      zaznajomieniu się z historią ekscesów tego pana, uważam, że potworem jest on, a
      ona porzuciła go w obronie własnej. Wydaje mi się, że kobieta, która zazwyczaj
      ma więcej do stracenia w razie rozbicia rodziny, nie porzuca mężczyzny zupełnie
      bez powodu.
      Chyba, że masz na myśli mężów oszukanych i nie porzuconych. Oni faktycznie
      powinni mieć swoje forum, ale obawiam się, że żaden publicznie (nawet
      anonimowo) nie przyzna się, że tego doświadcza.
      • ali32 Re: A miejsce oszukanych ex-mazow jest ? 26.01.05, 14:34
        a ja takiemu uwierzylam; ze taki samotny w malzenstwie; ze mu sie nie
        poukladalo; o swojej zonie o ile w ogole to nie mowil inaczej jak "ona" ale
        coreczke 22 letnia kochal nad zycie (zaledwie 10 lat mlodsza ode mnie);
        i zawsze byl sam- na wyjazdach, wycieczkach, wypadach w gory na wode; wiem,
        widzialam zdjecia, rzomawialm; i zostalam "jego kochana A." na 3 miesiace a
        potem zniknal; ciekawe komu teraz opowiada, ze taki samotny i porzucony; nawet
        sie nie umial pozegnac...
        a ja idiotka czekam, moze mu przejdzie i znowu sie odezwie..
          • ali32 Re: A miejsce oszukanych ex-mazow jest ? 27.01.05, 07:28
            wiem, teoretycznie ja to wszystko wiem. gdybym umiala go zapomniec albo o!
            gdyby moja kolesia tak wpadla to powiedzialabym to samo: zapomnij, idz gdzies,
            zabaw sie, jest tylu wspanialych facetow (tylko gdzie? powinni byc oznaczani)
            ale teraz to boli. to jak choroba, uzaleznienie, jakis pieprzony nalog. boje
            sie ze gdy go spotkam (a spotkam bo mamy jednego wspolnego znajomego a szkoda
            skonczyc te znajomosc przez niego) zareaguje albo zbyt emocjonalnie albo znowu
            sie dam wciagnac...
            zal mi tych wspomnien z nim, tych chwil, kiedy byl mi aniolem strozem. kiedy
            sie naprawde opiekowal, tulil mnie jak dziecko, i naprawde wiele dla mnie
            robil. boli to ze odszedl takim chirurgicznym cięciem. bez znieczulenia. tego
            nie rozumiem.
            nawiekszy nawet podlec potrafi sie chyba pozegnac.
              • ali32 Re: A miejsce oszukanych ex-mazow jest ? 08.02.05, 14:15
                miltonia napisała:

                > Wiesz, pozegnanie wymaga odwagi. A faceci to tchorze najczesciej i tyle.

                znowu sie spotkalismy. znowu obiecal, ze bedziemy sie spotykac. znowu sie nie
                odzywa. znowu sie dalam nabrac. kto wynajdzie lekarstwo na przeswietlanie
                facetow czy sa w porzadku czy to mendy, nigdy Nobla nie dotsanie. bo w
                Krolewskiej Akademii sami mezczyznie prawie...
                • miltonia Re: A miejsce oszukanych ex-mazow jest ? 09.02.05, 22:20
                  Ale tu nie trzeba lekarstwa na przeswietlanie. Mezczyzni nie sa specjalnie
                  skomplikowani, tylko kobiety wola nie widziec nagiej prawdy a ulegac
                  zludzeniom. Jakby mu na Tobie naoprawde zalezalo, nie mogalabys sie opedzic od
                  telefonow i propozycji spotkan. A tak traktuje Cie jako ewentualne cialo do
                  wykorzystania z braku laku. Tobie sie wydaje, ze jak sie odezwie to juz mu
                  zalezy. To guzik prawda. On trzyma Cie jedynie w odwodzie, na wszelki wypadek,
                  najprawdopodobniej.
                  • ali32 masz racje miltonia, 10.02.05, 11:10
                    wiem. tylko sie do tego trudno przyznac. tak, tak byc powinno. skoro teraz nie
                    ma zadnych przeszkod to wlasciwie tak powinno byc ze telefon powinien byc az
                    czerwony a skrzynka zapelniona sms-ami. a nie jest tak. jemu na mnie nie
                    zalezy. to bardziej prawdopodobne niz ze zgubil moj nr telefonu ze jest ciezko
                    chory na prawa reke a lewa nie siega po telefon. ze mial wypadek i w spiaczce
                    mysli o mnie. ze jesli mi poiedzial ze wiecej czasu bedzie mial na wiosne i
                    wtedy juz na pewno bedziemy sie spotykac to zamiast sie usmiechnac powinnam
                    byla sie zapytac o wiosne ktorego roku mu chodzi.mam jakis feler chyba ze
                    sciagam zawsze takie menty. gdzie na Boga sa normalni faceci?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka