Odporność i takie tam

06.10.09, 21:56
Dwie sprawy mi się nasunęły - jedna to taka, że wszyscy szaleją
(łącznie ze mną coby nie gadać), żeby dzieci nie chorowały.
Traniki, sraniki, malinki, miodziki szczepionki itp.
Ale akurat mój dzieć zlapał zarazę dwukrontnie (lekką na szczęście)
od nikogo innego jak od własnej matki, więc postuluję:
wcześniacze matki - dbajta o SIEBIE - odżywiajcie się dobrze,
łyknijcie jakieś trany czy się zaszczpta - kto co lubi, ale nawet
przez wzgląd na dzieci wzmocnijcie SWOJĄ odporność


Sprawa nr 2 - czy skoro dzieć na oko odporny jest to czy jest sens
bawić się w szczepionki grypowe/rybomunyle(czy cuś takiego)? Na
rejonie są za szczepionką jeśli "nasi" się zgodzą - wiem, że się
zgodząwink, ale nie wiem, czy jest sens?
Nie chcę jej w tym roku izolować tak jak w tamtym - ale też myślę,
że powinna być już silniejsza.
Szczepiona na pneumokoki - przeciwciała ma wytworzone, tran,maliny i
miody wtłaczane codziennie.
    • mamaolisia Re: Odporność i takie tam 06.10.09, 22:13
      Ja na grype nie szczepie Olisia ale podaje mu od poniedziałku
      Rybomunyl bo ma czeste i powtarzające sie zapalenia górnych dróg
      oddechowychsmile
    • 100ania Re: Odporność i takie tam 07.10.09, 08:14
      Odnośnie apelu do mam, to ja się już stosuję od jakichś trzech tygodni smile i na razie gó... pomogło, bo jestem mega zasmarkana od tygodnia z hakiem i właśnie zaczyna boleć mnie gardło.

      Co do dziecków - tran w nie wlewam, miodek tylko Igor i tylko czasami (bo reszta nie lubi), poza tym dużo soku z malin. Jak na razie złapali drugą infekcję od początku września (ledwo po jednej jako tako kaszel ustał). Odporni moim zdaniem są o tyle, że jakoś zwalczają te paskudztwa bez antybiotyków (odpukać w niemalowane, tfu...)
      Na grypę szczepić nie będę bo a) jakoś u nas w przychodni pediatrzy mocno sceptycznie podchodzą do szczepienia dzieci, b) są zasmarkani, więc odpada jakiekolwiek szczepienie, po odczekaniu przynajmniej 6 tygodniu po infekcji szczepienie i tak już nie będzie miało mocno sensu.
    • mama-cudownego-misia Re: Odporność i takie tam 07.10.09, 12:33
      Z tą odpornością u wcześniaków trzeba naprawdę ostrożnie i to nie
      jest tak, że im więcej w dzieciaka władujemy wspomagaczy i im mniej
      on choruje, tym lepiej.
      Po pierwsze układ odpornościowy wcześniaka został zbyt wcześnie i
      zbyt mocno pobudzony, stąd nie zawsze pracuje prawidłowo - te nasze
      dzieciaki (i w ogóle statystycznie wcześniaki) znacznie częściej
      cierpią na alergie, astmę, itd. Dodatkowe pobudzenie może więc
      przynieść skutek odwrotny do zamierzonego - zamiast dziecka z
      tygodniowym katarem będziemy mieć dziecko cierpiące przez kilka
      miesięcy na katar sienny. Dlatego wielu pediatrów nie chce "dłubać
      przy odporności" dzieci poniżej 3 roku życia i tak się broni przed
      wypisywaniem np. isoprinosine.
      Zresztą bywa, ze to zwiększanie odporności daje odwrotny skutek.
      Świńska grypa, tak jak Hiszpanka z 1918 r., która wybiła 100 mln
      ludzi, zabija o dziwo głównie ludzi w przedziale 20-40 lat, a więc o
      najsilniejszej odporności, i niektórzy badacze sugerują, że po prostu
      wirus powoduje reakcję autoimmunologiczną w płucach.
      Oczywiście na początku wcześniak jest słabszy odpornościowo od
      rówieśników i przez pierwsze miesiące życia naprawdę trzeba go
      chronić, ale głównie zdrowo karmiąc, dbając o dużo świeżego powietrza
      i odpowiednie nawilżenie w domu, izolując od potencjalnych kichaczy
      (i ewentualnie podając synagis w przypadku tych najmniejszych). Ale
      potem? Lepiej już niech zachoruje od czasu do czasu, bo inaczej
      będzie masakra w przedszkolu.

      Po drugie, chorowanie wbrew pozorom też jest dobre smile. Tak jak
      narząd ruchu kształtuje się w ruchu, tak układ odpornościowy
      kształtuje się w kontakcie z patogenami. Moje guru, prof. Jelonek,
      twierdzi, że dla prawidłowego rozwoju odporności dziecka niezbędne są
      3-4 lekkie przeziębienia rocznie. Poza tym ważne, jak dziecko
      wychodzi z infekcji - jak bez antybiotyków, to sukces (chociaż nie ma
      co zwlekać z podaniem w razie potrzeby).

      Na grypę nie szczepię - i powikłań całkiem sporo podobno, i
      szczepionka ciężka. Jak zachoruje, to zachoruje, myślę, że nie
      przejdzie bardzo ciężko. A tak poza tym to standardowa profilaktyka:
      zdrowe żarcie, powietrze, syrop malinowy, miód lipowy, tran...
    • karro80 Re: Odporność i takie tam 07.10.09, 13:21
      No właśnie jakby chorowała to bym szczepiła lub bawiła się w te
      rybomunule czy inne, bo po prostu miałabym nadzieję, że pomoże.

      A tak to właśnie nie wiem czy nie spsuje się coś co chyba działa ok-
      z drugiej strony katar czy gardło to pikuś, niech se ćwiczy, ale
      czasem boję się, że mi złapie jakiegoś gorszego bakcyla...choć
      dziewczyny z intensywnej powiedzialy, że jak miała takie bakterie
      jak miała to byle g. jej nie ruszywink

      Ano ani astmy, ani alergii nie ma - na oko wydaje się silna i że
      mechanizmy obronne są niezłe - skoro ja zdychałam przez 3 tyg, a ona
      złapała katarek na tydzień...może faktycznie nie ruszać tego co jest
      dobrze?

      Do przedszkola czy żłobka nie idzie, chociaż bardzo chcę, żeby w tym
      roku miała kontakt z dziećmi i ewentualną zarazą(chcę troszkę zimą
      pochodzić na sale zabaw) - nie chcę jej izolować, bo mi pojdzie
      kiedyś do przedszkola i padnie jak kawkawink
      • mama-cudownego-misia Re: Odporność i takie tam 07.10.09, 13:33
        No to mamy podobną filozofię, chociaż Gosia ma jednak skłonność do
        alergii. Nie stale, ale po każdym szczepieniu czy infekcji ma rzut i
        wtedy trzeba jej na pewien czas wycofać z diety krowi nabiał, jajka,
        a ostatnio o dziwo też glutenowe pełnoziarniste kasze i płatki (ale
        biały chleb pszenny już toleruje).
        Ja jej nawet witamin dość długo w ogóle nie dawałam, odstawiłam
        vigantol w okolicach 1,5 roku i dopiero teraz w związku z candidą na
        języku trochę ją futruję...
        I też uważam, ze byle g... jej nie ruszy, skoro te reanimacyjne
        pieszczoszki jej nie dały rady wink
Pełna wersja