ewcians
30.10.09, 00:24
Zdaję sobie doskonale sprawę z faktu, że tu mamy do czynienia z nieporównywalnie większymi problemami niż "głupia" ciemieniucha, jednak zdecydowałam się założyć ten wątek ponieważ wiem, jak ciężka potrafi z nią być walka.
Ja walczyłam prawie 3 lata z ciemieniuchą u Zuzi.
Co ją pieczołowicie wytępiłam zaraz pojawiała się na nowo.
Dopiero teraz trafiłam na specyfik, który - póki co - wydaje się w końcu dać radę cholerstwu.
Mowa o OLEJUSZCZE.
Smaruje się tym główkę na 24 h. Potem myje i wyczesuje (tak mówi instrukcja). Jednak u mnie po myciu wyczesać się nie dało, przed też, pomalutku pałeczką do uszu usuwałam martwy naskórek za pierwszym razem po, za drugim i trzecim przed myciem główki.
Czeka mnie jeszcze jeden zabieg i powinno być po problemie.
Pierwsze kroki w walce z ww. podjęłam 2 m-ce temu i do dziś nie ma nawrotów, skórka czysta, włoski wreszcie zaczęły się zagęszczać jak należy.
Polecam Wam jeśli macie do czynienia z uporczywą skłonnością do tej przypadłości.
DZIAŁA!