dokaweja
15.01.10, 21:13
Bardzo długo się zastanawialiśmy, czy jest sens ponownie narażać dziecko na
stres, wkłucia, ingerencję. W końcu czyta się, że Mózgowe Porażenie Dziecięce
jest chorobą nieuleczalną. Z drugiej jednak strony, skoro jednak jest
jakakolwiek nadzieja na poprawę, dlaczego z niej nie skorzystać?
Samo podanie toksyny botulinowej typu A może trwało z 5 minut, ale to były
dłuuuuuuuuuuuuugie 5 minut.
Córeczka cały czas płakała, "głupi jaś" nie wystarczył widać do uśmierzenia
takiego bólu. Ponoć dostała po 7 zastrzyków w każdą nóżkę (ja naliczyłam po 10
ukłuć), bo ma jeszcze krótkie mięśnie i 1 zastrzyk w mięsień wystarczył, a tak
miała mieć podane 2 w mięsień (1 na początku, 2gi na końcu). Jak ją mąż
wyniósł z gabinetu zabiegowego, to była w wielkim szoku. Generalnie skutków
ubocznych brak. Do końca dnia była bardzo niespokojna, non stop płakała.
Uspokoiła się po poddaniu czopku Viburcol.
Za tydzień jedziemy na przymiarkę łusek.
Dowiedziałam się, że 3 dni botulina rozchodzi się po mięśniach. Efekty (zależy
od dziecka), widać po trzech tygodniach, apogeum działania ponoć jakoś tak 3
m-ce. Czekamy więc....
Ktoś z Was podawał dziecku botulinę? Jaka była poprawa?