mama-cudownego-misia
12.03.10, 12:45
Baby, mam kłopocik i nie wiem, co zrobić. Małgosia od grudniowej
grypy z biegunką cierpi na nawykowe zaparcia (twierdzi, że ją kupka
boli). Byliśmy u pediatry, dajemy leki, i... Nic. Nadal się załatwia
tylko po lewatywie. Próby przetrzymania skończyły się po 8 dniach na
chirurgii dziecięcej, bo nie wytrzymaliśmy nerwowo.
Tyle streszczenia.
Aktualnie sytuacja wygląda tak:
Leki: Debridat syropek 3x dziennie 5 ml (poszła już cała butla),
Lactulozum 2x dziennie, raz 5, a raz 8 ml, błonnik dicoman junior 3x
dziennie, probiotyki (próbowałam odstawić za radą Karro, ale też bez
efektu): enterol, dicoflor30, parafina...
Wyeliminowaliśmy z diety produkty zapierające typu banan, czekolada,
jagody, ryż, marchew. Dostaje wściekłe ilości owoców, warzyw,
kiełków, surówek, kozich jogurtów, soków ze śliwki i brusznicy,
szpinaku, brokułów, wszystko pełnoziarniste, pije dużo, ma dużo
ruchu, nocnik schowany, żeby nie straszył, dostaje nagrodę po każdej
kupie, i dalej nic.
Pediatra mówi, że to charakter. Może tak być, bo po pierwsze właśnie
mamy okres wzmożonego buntu, a po drugie wizyta u uwielbianej
pediatry i samo zbadanie pomaga, niestety na 1 dzień (magia
stetoskopu

)
Dziecko poza tym w formie, wesołe, apetyt ma, bardzo szybko rośnie
wzwyż, chociaż waga stoi.
23 marca mamy USG brzuszka, i zastanawiam się, czy jeśli wyjdzie ok,
latać z nią po gastrologach, czy przeczekać, posiłkując się
lewatywami? I jak latać (tu pytanie do koleżanek z Wrocka), to do
kogo? Do Stawarskiego?
Kurcze, boję się, że jej gastrolodzy porobią jakieś bolesne badania i
ją do reszty straumatyzują...
Co byście na moim miejscu zrobiły?