Czy to już problem dla psychologa dziecięcego?

04.05.10, 10:50
Witam Dziewczyny,
Chciałam was prosić o radę ws. mojego synka.
Bruno ma obecnie 9,5 miesiąca (7,5 kor.), pisałam wam już kiedyś o
jego zachowaniu - nerwowy, nieustająco w ruchu, bardzo krzykliwy,
taki mały awanturnik. Jak coś idzie nie po jego myśli strasznie się
denerwuje, sporo płacze. Ma momenty samodzielnej zabawy, trwają
zwykle po około 1 minutę, potem rozgląda się i zaczyna krzyczeć jak
widzi, że nie ma mnie na dywanie koło niego. Wyciąga rączki, chce na
ręce do mnie ale jak biorę go do siebie to nie przytula się tylko
odkręca twarzą do świata (odpycha się łokciem, żeby się przekręcić)
i próbuje się wyrwać jakby chciał mi uciec (dodam, że nie raczkuje,
prawie nie pełza, nie chodzi). nie ma właściwie teraz pozycji która
by go zadowoliła na więcej niż 5 minut. No i te krzyki,
drażliwość... sad Owszem, żabkuje ok kilku tygodni, idzie ząb za
zębem ale czy to może być przyczyna?
MIał robione ostatnio USG przezciemiączkowe. Ma lekko poszerzone
zewnętrzne przestrzenie płynowe po stronie lewej (0,68cm, po prawej
0,62) ale lekarka twierdzi że taka różnica to jeszcze nie podstawa
do obaw (ale jednocześnie opowiadała, że jak są u dzieci poszerzone
bardziej to robi się zabieg zmniejszający ciśnienie). Nie wiem, może
jakaś dodatkowa diagnostyka, ale jaka, EEG?

Ech, wyżaliłam się ale zmęczona jestem trochę tym jego zachowaniem.
Napiszcie proszę co tym myślicie , dzięki
    • marcowa82 Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 11:18
      Cześć
      Mój synek ma 15 miesięcy (11,5 korygowane)i zachowuje sie podobnie.
      My juz raczkujemy i dzwigamy sie do góry. Cały czas jest w ruchu,
      jak go biore na ręce to się odpycha i odwraca sie tak żeby był
      plecami do mnie, wyrywa się, krzyczy, denerwuje sie jak np: żle
      złapie zabawke i ta mu wypadnie. Czasem mam wrażenie, że sam nie wie
      co chce. Na rączkach żle, na dywanie tez zle w krzesełku też...itd.
      U mnie na szczęście potrafi sam się zabawić. Zabawa polega m.in. na
      tym, że sam sobie rzuca piłeczke i ją goni na czworakach smile
      • marcowa82 Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 11:26
        Dodam jeszcze, że niedługo będę się widziała z Panią psycholog (
        która, zajmuje sie wczesniakami ) z IMiDz i na ten temat na pewno
        też z nią porozmawiam.
        • karolinaikonrad Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 11:52
          No właśnie, u nas też tak jest , że zachowuje się jakby nie
          wiedział sam czego chce ( i pewnie nie wie smile ) Zabawka do ręki na
          15 sekund i rzut, i następna, i rzut , i nerw , itd.
          A do kogo idziesz do IMID , do Grażyny Kmity może? Napisz proszę jak
          można umówić się tam na wizytę w takiej sprawie?
          • marcowa82 Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 12:20
            Grazynka Kmita tez tam bedzie. My jedziemy w całkiem w innej
            sprawie. Uczestniczymy w programie "wczesniak". Z racji tego, że
            mały bedzie miał juz roczek "korygowany" mamy ostatnie spotkanie w
            związku z tym programem. Tak jak pisałam ten temat na pewno tez
            poruszę. A zeby umowic sie na wizytę moim zdaniem wystarczy
            zadzwonic i powiedziec jaka jest sytuacja. Jesli chcesz moge dać
            Tobie telefon do Instytutu do pokoju "psychologów z IMiDz". Moze po
            prostu zadzwonisz i sie spytasz, czy takie zachowanie wymaga
            interwencji. Chyba, ze chcesz poczekac do mojej wizyty i ja Tobie
            wtedy zdam relacje co mi powiedziała na ten temat Pani Grazynka
            Kmita.
            • karolinaikonrad Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 13:18
              Ja będę miała ostatnie spotkanie z tego programu około połowy
              lipca smile (jak Brunko będzie miał rok) też bierzemy w nim udział smile
              A za telefon będę wdzięczna, dzięki
              Też rodziłaś na Karowej?
              • marcowa82 Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 14:32
                Telefon 22 3277322. Tam na pewno siedzi psycholog Eliza Kiepura,
                która zawsze umawia wizyty na ten program i tez uczestniczy w nim.
                Rozmawiaj na początek z nią. Jest bardzo zyczliwa więc powinna coś
                podpowiedzieć. Ja bym powiedziała, ze uczestniczę w tym programie i
                że niepokoi mnie zachowanie mojego dziecka itd. Ciekawa jestem co
                jeszcze można zrobić oprócz cierpliwości i spokoju. Tak myślę, że na
                tym etapie to chyba na razie nic, po prostu za małe są te nasze
                łobuziaki. Ale na pewno warto temat poruszyć. Ja mam takie sposoby,
                ze np: jak siedzi w krzesełku i sie wkurza to spiewam, albo mówię
                jak robi piesek...,jak robi kotek..., albo mówie wierszyki to mały
                się w to wsłuchuje. A jak sie i tak wkurza to go puszczam po prostu
                na dywan i sobie raczkuje. Z zabawą na dywanie to w większości sam
                się potrafi sobą zająć, a jak zaczyna sie wkurzać to go biorę do
                okienka lub zwiedzamy mieszkanie na rączkach ( otwieramy szafki
                itd.). A jak juz nic nie pomaga i mały się wyrywa, krzyczy to go
                kładę do łóżeczka, dostaje do
                ręki zabawkę i koniecznie smoka, włączam mu muzyke bobasa lub
                minimini kołysanki i wtedy raczej się wycisza. Przy muzyce tez
                często sie bawimy i wydaje mi się, że jest wtedy spokojniejszy.
                Często jest tez tak, że jak juz jest taki marudny i nie do
                zniesienia i krzykliwy to znaczy,ze po prostu jest już zmęczony i
                czas na drzemke.
                Tylko mój szkrab jest starszy od Twojego o 4,5 miesiąca. Ja rodziłam
                na Kasprzaka i tam tez lezało moje dziecko w IMiDz.
    • mama-cudownego-misia Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 13:35
      Psycholog dziecięcy nie zaszkodzi.
      • tolka11 Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 15:13
        Dobry psycholog dziecięcy zawsze się przyda. Ty sie odstresujesz.
        Takie moze być zachowanie dziecka, bywa. Przyczyny mogą być różne i
        te zęby i nadmiar bodźców dostarczony mu na samym początku. Teraz
        trwa proces przetwarzania tych bodźców i to powoduje nadrażliwość.
        Ale moze też być nadmiar bodźców teraz. Albo bardzo chce być przy
        tobie, bo ma niedosyt, ale źle reaguje na dotyk. A może źle reagowac
        na dotyk, bo jego mózg zakodował dotyk jako ból od samego początku.
        I tak można gdybać.
        1. Zęby.
        2. Jak go stymulujesz jakie ma zabawki? Może za duzo bodźców?
        3. Rytuały. Czy kazdy dzien jest taki sam czy raczej macie radosny
        chaos?
        4. W jaki sposób uczyłaś go dotyku, gdy trafił do domu?
        To na początek.
        A do psychologa się umów, nie zaszkodzi. a może co podpowie.
        • karolinaikonrad Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 16:35
          Na pewno chce być przy mnie, wiem to i czuję po prostu. Po pierwsze
          czuje się bezpiecznie a po drugie wiem że ja pomagam mu się
          przemieszczać, zmieniać pozycję, itp. i to mu się podoba. A parę
          sekund po tym jak mam go na rękach to on "czuje w sobie moc" i chce
          sam, i do przodu ...
          1. Zęby na pewno, idą chyba ze trzy albo cztery na raz, boleśnie i
          powoli, cały czas kciuk w buzi, aż go sobie podrażnia. Smoka nie
          akceptuje, gryzaków też nie
          2. Zabawki żadne brzęczące, żadne świetlne, nic agresywnego, bez
          telewizji (chyba, że parę razy w tygodniu na parę minut jak muszę do
          łazienki ... ) Wygląda to tak, jakby strasznie tych bodźców chciał,
          jest potwornie żywy, wszystko go interesuje, kręci się na boki,
          wierci, a jednocześnie szybko jest przeładowany i zmęczony
          wrażeniami i własną percepją. Najbardziej pogodny jest przez ok.
          godzinę po spaniu/drzemkach
          3. Każdy dzień staram się żeby był taki sam , jedzenie, kąpiele,
          kolejność taka sama i o zbliżonych porach ( +/- pół godziny)
          4. Dużo całowania, przytulania, głaskanie go raczej nudzi, chyba, że
          złapie taki spokojny nastrój to wtedy tak

          Chyba rzeczywiście poradzę się psychologa, szkoda mi synia, bo
          widzę, że sam się męczy
          • tolka11 Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 18:34
            A głaskanie/tulenie go nudzi czy przed nim ucieka? Bo to dwie różne
            rzeczy. głaszczesz/tulisz jest się usmiecha siedzi, a za jakis czas
            ucieka? czy głaszczesz/tulisz a on się uchyla?
            Psycholog też o to będzie pytał. i każe ci wyeliminować TV nawet na
            parę sekud tygodniowo. Serio. zero bodźców typu TV czy bajki.
            A swoją drogą ja nagminnie chodziłam do kibla z dziećmi i marzyło mi
            się iść samej.
            Teraz bibel to moja ostoja, wypasiony, zamykany, z gniazkiem. Siadzę
            tam sobie bezpiecznie z lapkiem czy książką. A rodzina leje do
            wannysmile
    • nastjaa Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 18:51
      Mam podobnie, chociaż moja może nie jest bardzo krzykliwa. Teraz ma
      10,5m-ca ur., 8kor.. Mam wrażenie, że na rękach sie odwraca, bo
      chciałaby zobaczyć coś więcej niż tylko podłogę - teraz dzieciaczki
      sa już ciekawsze. Na podłodze chwilę poleży i marudzi - musze z nią
      siedzieć i wymyślać jej zabawy. Chwilę poleży na brzuszku i marudzi,
      jak ją przekręcę na plecki (mimo, że sama potrafi) to marudzi i
      zaraz odwraca się na brzuch, a jak przypadkiem przewróci się na
      plecy to płacze. I tak w kółko. Natomiast gdyby dać jej pilota od
      tv, telefon czy laptop to chętnie spędziłaby nad tym kilka godzin
      (nawet na brzuszku). Zauważyłam, że gdy ma również kontakt z
      dzieckiem w jej wieku, to przechodzi marudzenie.

      Spacery to istna masakra - jestem na etapie, że boję się z nią
      oddalać od domu, bo nie wiem jak to sie skończy - na ogół wracamy na
      rękach, albo z płaczem.

      Myslę, że to wynika z tego, że główka by chciała zrobić dużo , a
      ciałko nie może. Mała czuje ograniczenia i czuje się zfrustrowana.
      Staramy się z mężem zmieniać przy niej i wynajmujemy jej różne
      zabawy i to pomaga. Myslę, że jak zacznie raczkować to sytuaacja sie
      poprawi, tak więc trza przeczekać.

      Moim zdaniem wstrzymaj się z psychologiem, chyba, że czujesz, że coś
      jest nie tak.

      Co do USG to nie potrafię się wypowiedzieć.
      • aga.n.f Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 19:09
        Mój mały jest młodszy (za 3 dni kończy 9 mies ur, 6,5 korygowany), ale od ok 2
        tyg zaczęłam obserwować zmianę w jego zachowaniu. Rozmawiałam dziś na ten temat
        z rehabilitantem określając je jako "zachowanie sfrustrowanego dziecka, które
        samo nie wie czego chce" (niby na matę, na macie po minucie mędzenie, na rękach
        po chwili też nie fajo - najlepsze wygłupy przed lustrem, niby chce grzechotke,
        ale ino na 10 sek. itd..). I tak mi się zdaje, jak to określiła nastjaa własnie,
        że głowa chce więcej a ciało nie daje rady. U nas zmiana zaczęła się gdy mały
        pierwszy raz obrócił sie z pleców na brzuszek (a stałos ie to jakieś 2 tyg
        temu). Wygląda na to, że dotarło do łepetyny, że to jego ciałko ma jakieś tam
        możliwości i chciałby więcej ino nie może. Takie mam właśnie wrażenie.
        Rehabilitant powiedział mi dzisiaj, że to w sumie dobry znak, gorzej jak dziecku
        nic się nie chce, leży zrezygnowane i nie ma na nic ochoty. Ta chęć poznawania
        świata, która teraz jest źródłem owej "frustracji" jest też napędem i motywacją
        do rozwoju fizycznego.
        No i mam taka nadzieję..
      • karolinaikonrad Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 19:32
        Widzę, że jest bardzo podobnie, może to taki wiek frustracji? Ja też
        mam ciągle takie wrażenie, że Bruno więcej chce niż potrafi, sam
        jest ograniczony swoimi możliwościami. Bardzo chciałby się
        przemieszczać i samodecydować a nie potrafi.
        Co do spacerów to ja miałam podobny problem, w wózku leżał/siedział
        spokojnie przez pierwsze 15 minut, potem zasypiał. I budził się i
        koniec spokoju. Teraz jest trochę lepiej, bo wygląda z wózka i
        patrzy na otoczenie ale i tak zawsze biorę chustę, bo kończy się to
        często tak, że zaczyna się stękanie, prężenie, więc on ląduje w
        chuście a wózek jedzie pusty smile Zresztą chusta to akurat dla nas
        fajne rozwiązanie - jest w niej naprawdę spokojny, może
        paradoksalnie przez to że ma bardziej ograniczone ruchy niż jak jest
        na rękach?
        Też mam nadzieję, że możlwość przemieszczania się rozładuje
        częściowo jego frustrację (chociaż myślę, że taki nadwrażliwy
        pozostanie), gdzieś tam w środku czuję, że trzeba to przeczekać i
        wierzyć w maluszka, ale chciałabym, żeby umiał już mi powiedzieć
        dlaczego jest nieszczęśliwy sad
    • karolinaikonrad Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 19:34
      ... ja usłyszałam jakiś czas temu na badaniu (Malutki miał jakiś
      atak niezadowolenia), że syn będzie "definicją trudnego dziecka" sad
      nie podbudowało mnie to ...
      • aga.n.f Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 20:09
        karolinaikonrad napisała:

        > ... ja usłyszałam jakiś czas temu na badaniu (Malutki miał jakiś
        > atak niezadowolenia), że syn będzie "definicją trudnego dziecka" sad
        > nie podbudowało mnie to ...

        Kurcze, a od kogo i dlaczego??
        Wiesz co, moja starsza córka jest donoszona a była tak koszmarnie absorbującym,
        wiecznie płaczącym dzieckiem, że czasem myślałam, że z 4 piętra wyskoczę.. Wśród
        znajomych same dzieciaczki wzorcowo śpiące, spacerujące, usmiechnięte itd a ona
        wieczny wrzask, budzenie w nocy co pół godziny i tak do 2,5 roku... Myślałam, że
        osiwieję(a jaką figurę miałam...wink . Wszyscy wokół patrzyli z politowaniem (że
        małą histeryczka a ja durna młoda matka, która NA PEWNO nie umie wychowac,
        tudzież herbaty koperkowej dziecku nie dała..), z czasem i ja zaczęłam o Natce
        tak myśleć..sad Dopiero wychowawczyni w przedszkolu powiedziała mi: ależ pani ma
        WRAŻLIWĄ córkę. Spojrzałam wtedy na małą inaczej.. Dziś ma 10 lat i jest cudowną
        WRAŻLIWĄ dziewczynką. Tak sobie myślę nie raz, że gdyby trafiła do jakiejś
        patologicznej rodziny, to pewnie w którymś momencie głośno by było o rodzicach,
        którzy zatłukli swoje kilkumiesięczne dziecko... sad Teraz sobie myślę, że
        anielska cierpliwość zaprocentowała. Nie zafiksuj się się więc - tak jak ja to
        zrobiłam - na "trudne dziecko".
        • karolinaikonrad Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 21:32
          No widzisz, ja też tak mam. Po pierwsze czasem robię błąd i zaczynam
          patrzeć na niego oczami innych (wysłuchuję jakie to nerwowe dziecko
          i awanturnik). Ale po prostu czasem jestem zmęczona. I mam straszne
          wyrzuty sumienia że jestem okropną nieczułą matką, która ma ochotę
          zostawić dziecko samo na dywanie jak kopie nogami w podłogę i
          płacze sad. Nie robię tego , ale naprawdę czasem mam straszną
          ochotę.
        • mamaduo Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 04.05.10, 21:36
          no nie pozwol zadnej metki mu przykleic! Moj tez "trudny" ale bylam u fajnego
          lekarza z nim i powiedzial mi, ze tak po prostu dziecko moze reagowac po
          wylewach - poniewaz jego mozg wolniej sie rozwija, wolniej kojarzy i potrzebuje
          wiecej czasu na reakcje = a to wszystko rodzi frustracje u dziecka! Jakub
          baaaardzo histeryzuje, dodatkowo nie lubi zmian, kocha schematy - ten lekarz
          poradzil = ograniczenie schematow, duzo zmian, duzo bodzcow, duuuzo
          sponatnicznosci - zeby wylapywac u dziecka ta spontanicznosc i jej nie gasic,
          tylko podtrzymywac. Zeby zmuszac mozg do pracy i do reakcji na wciaz nowe
          zdarzenia.
          • an_7 Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 05.05.10, 23:06
            Mój synek też jest takim "żywym sreberkiem" od początku. Teraz ma już ponad 2
            lata i trochę rozładowuje energię przez bieganie. Na noc dostaje herbatkę z melisą.
            Usłyszałam od jednej lekarki, że "za dużo mamy" szkodzi tak samo jak "za mało
            mamy". Coś w tym jest, bo synek robi się grzeczny, kiedy zostaje z babcią a ja
            wychodzę.
    • mamusiaagatki5 Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 06.05.10, 09:44
      Moja Agatka ma obecnie 25 miesięcy (korygowane 23). Gdy Agata miała
      8 miesięcy miałam identyczną sytuację jak Ty. Nie dość, że nie
      wiedziała sama czego chce to jeszcze w ciągu dnia nie mogła zasnąć.
      była padnięta, a jak chciałam ją położyć to rzucała się, wierciła.
      Usypianie trwało godzinę a spała 15 minut. Podczas wizyty kontrolnej
      u neurologa powiedziałam mu o tym. On stwierdził, że mózg jest zbyt
      rozwinięty w stosunku do ciała. Mała chciałaby wiele rzeczy dotknąć
      zobaczyć, a nie potrafi po nie sięgnąć, bo jeszcze sie nie
      przemieszczała ( przewracac się na boki zaczęła gdy miała 12
      miesięcy,raczkować- 16, chodzić 18). I to ją tak strasznie
      frustruje. Polecił neurologopedę, która była przeszkolona w zakresie
      terapii SI- integracji sensorycznej. Zaczęliśmy do niej chodzić,
      stoswać się do jej wskazówek. Robiliśmy masaże specjalną szczotką.
      Było to dość uciążliwe. Sam masaż trwał chwilę, ale trzeba było
      powtarzać co dwie godziny. Potem do masaży włączyliśmy jeszcze
      obciążniki (przyczepia się do nóżek specjalne woreczki na 20 minut,
      w sumie dwie godziny dziennie). Teraz Agata ma 25 miesięcy i nadal
      stosujemy terapię SI, ale w znacznie mniejszym zakresie- z rozwagą
      jak to mówi nasza terapeutka. Pierwsze efekty widoczne były po dwóch
      miesiącach. Wcześniej nie mogliśmy się z małą wybrać nawet do
      teściów, bo Agata przez całą wizytę ryczała, nie dała się nikomu
      dotknąć. Nie wiem kto był bardziej zmęczony- ona czy my. Gości też
      nie mogliśmy zapraszać. Jej pierwsze urodziny wyglądały tak: goście
      w jednym pokoju, ja z płaczącą Agatą w drugim. Poczytaj sobie na
      temat terapii SI. Skąd jesteś? Może w Twojej okolicy jest gdzieś
      terapeutka SI? Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości, no i żeby mały
      w końcu się uspokoił.
      • aga.n.f Re: Czy to już problem dla psychologa dziecięcego 06.05.10, 10:12
        Mamo Agatki, to bardzo cenne co piszesz. Początek Twojej wypowiedzi pokrywa się
        sumie z tym, co powiedział nasz rehabilitant. Będę musiała i ja przy najbliższej
        okazji porozmawiać z neurologiem o zachowaniu Frania (nie jest aż tak krytycznie
        jak u Was dziewczyny, ale może coś podpowie jak pomóc szkrabikowi zanim ciałko
        nie dogoni mózgu).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja