klaps czy bicie malego dziecka

08.06.10, 23:29
Witam wszystkie mamy
ostatnio rozmawiałam z swoją znajomą na temat naszych dzieci o
buncie 2 latka doszło do tematu klapsa czy można dać czy nie?
Dla wszystkich zainteresowanych przesyłam tekst;
DAJE ON ODPOWIEDZ
Każdy klaps bardzo boli
Nie wolno mylić zaniedbania z wychowaniem w poszanowaniu wolności i
godności dziecka. Nie jest wolnością, jeśli nikt nie interesuje się
dzieckiem i na wszystko mu się pozwala.
Iga Kiniorska: - Przełamuje Pani mury milczenia, pisząc o cenie
wyparcia urazów dzieciństwa, o dramacie dobrze wychowanych dzieci.
Co zapisuje się w życiu dziecka jako uraz?
Alice Miller: - Wszystko, co przeżywamy w pierwszych miesiącach i
latach życia, zapisuje się naszym ciele. Jeśli dziecko jest bite,
opuszczone, zaniedbane, traktowane z ironią czy wyśmiewane, nie może
się rozwinąć jego indywidualność. O urazie mówimy, gdy dziecko nie
jest w stanie poradzić sobie z tym, co go rani.

- Dlaczego tak często ranimy nasze dzieci?
- Bo sami byliśmy ranionymi dziećmi. Nieświadomie bierzemy za to
odwet na własnych dzieciach. Bijemy je i poniżamy, by zatrzeć
wspomnienie tego, co wyrządzili nam rodzice. Sytuację małego
dziecka, które od pierwszego dnia jest wychowywane do posłuszeństwa
rodzicom, można porównać z sytuacją więźnia w obozie
koncentracyjnym. Gdy to mówię, ludzie oburzają się. Lecz od więźnia
nikt nie oczekuje, że będzie kochał swoich prześladowców. A dziecko
ma szanować ojca, który je bije. W obozie koncentracyjnym ludzie
cierpiący nie byli sami. Mieli wokół innych, którzy też cierpieli i
byli świadkami ich cierpienia. Dziecko jest samotne ze swoim
cierpieniem.

- Nic dziwnego, że rodzicom trudno przyjąć takie porównanie.
Większość rodziców chce dobrze dla swojego dziecka.
- Dziecko też w to wierzy i tu jest źródło urazów. Chroni ono
rodziców, których kocha i potrzebuje. Nie może świadomie pamiętać,
co się stało, bo by umarło z bólu. Musi stłumić złość, zaprzeczyć
bólowi. Wypiera doznaną krzywdę, idealizując swoich prześladowców.
Wszystko, co dostaje od rodziców, uznaje za dobre: troskę, pokarm
matki, również lanie. Przyjmuje, że skoro jest bite, zasługuje na
lanie.

- Dlaczego rodzice biją?
- Bo sami byli bici. Nie wszyscy, którzy byli bici, biją. Ale
wszyscy, którzy biją swoje dzieci, sami kiedyś tego doznali. Jak się
czegoś uczy wcześnie, to zostaje na całe życie. Eksperymenty Harlowa
pokazały, że małpa, która była wychowywana z atrapą i sama nie
doświadczyła ciepła, nie interesuje się potem swoimi małymi, nawet
może je zabić. Gdy bite dziecko staje się rodzicem, tępi w swoich
dzieciach to, czego się obawia w sobie: spontaniczność, uczucia.
Bijąc dzieci, pokazuje, co jemu kiedyś zrobiono. To przymus
powtarzania swego losu. Badania pokazują, że 90 proc. rodziców w
Stanach bije dzieci.

- Biblia mówi: kto kocha, nie żałuje rózgi.
- Wiele osób nadal w to wierzy. Dawniej sądzono, że człowiek rodzi
się zły. Freud też dołączył do tej tradycji, mówiąc o instynkcie
śmierci. Psychoanaliza utrwaliła obraz złego dziecka, które musi się
nauczyć panowania nad popędami. Twierdzę, że nienawiść to nie
przejaw instynktu śmierci, lecz reakcja dziecka na wcześniejsze
cierpienia. Katharina Rutschky w „Czarnej pedagogice” pokazuje, jak
byli wychowywani nasi rodzice, dziadkowie. Krzyk i płacz dziecka to
fanaberie. Należy je wyplenić biciem - zalecał dr Schreber, którego
podręczniki miały 40 wydań. Jeden z jego synów popełnił samobójstwo,
drugi był pacjentem Freuda. Dorośli są władcami dziecka, oni
decydują, co jest dobre, a co złe. Dziecku jak najwcześniej należy
odebrać własną wolę wszystkimi możliwymi sposobami: kłamstwem,
manipulacją, siłą. Czułość jest szkodliwa, to małpia miłość. Tylko
chłód i bicie przygotowują dziecko do życia. Całe pokolenia
wychowano według tych zasad.

- A w efekcie ukształtowano przyszłych tyranów i zbrodniarzy, jak
twierdzi Pani w książce „Zniewolone dzieciństwo. Ukryte źródła
tyranii”.
- Wśród przywódców Trzeciej Rzeszy nie ma ani jednego, który nie
byłby bity. Ojciec Rudolfa Hessa chciał biciem wychować go na
misjonarza. Bite dziecko tłumi gniew, rozpacz, lęk i bezsilność.
Zakazany gniew przeradza się w nienawiść do siebie lub innych, np.
mniejszości narodowych. Hitler miał szczególne powody, by przelać
swą nienawiść na Żydów. Jego ojciec Alois bił synów pejczem.
Wyładowywał na nich złość za poniżenia z własnego dzieciństwa. Za
biedę, brak ojca, wątpliwe pochodzenie. Babka Hitlera zaszła w
ciążę, gdy pracowała jako służąca u pewnego Żyda z Grazu. Nie
wiadomo, kto był ojcem dziecka: czeladnik młynarski, którego babka
poślubiła pięć lat po narodzinach dziecka, jego kuzyn, ubogi rolnik,
któremu oddała dziecko na wychowanie, czy wspomniany Żyd. Choć Alois
zrobił karierę jako urzędnik celny, nie zapomniał poniżeń. Brał
odwet na rodzinie. Mały Adolf codziennie dostawał porcję batów.
Pozostawało mu zacisnąć zęby, wyprzeć się siebie i identyfikować się
ze swym prześladowcą, którego w „Mein Kampf” nazywa „panem ojcem”.
Wyparty gniew wrócił jako nienawiść do Żydów, którzy uosabiali
upokorzoną część jego „ja”. Badania pokazują, że 60 proc.
terrorystów niemieckich pochodzi z domów pastorów. Gdy możemy odczuć
gniew jako integralną część siebie, nie mamy potrzeby skakać innym
do gardła.

- Czy bicie wszystko wyjaśnia? Dziś mówi się o genetycznym
uwarunkowaniu zachowań.
- Dlaczego zatem tylu Niemców ze złymi genami urodziło się właśnie
trzydzieści lat przed Hitlerem? Żeby mógł zrobić tę robotę? Miliony
ludzi pozwoliły się zdominować ideologii, tak jak byli zdominowani w
dzieciństwie. Nawet intelektualiści niemieccy ulegli urokowi
Hitlera. Zdolność do przeciwstawienia się otaczającej rzeczywistości
nie wynika z inteligencji, lecz z dostępu do swego prawdziwego „ja”.
Wychowani w pruskim chłodzie Niemcy musieli stłumić swój ból i
współczucie. Wyparte uczucia musiały gdzieś znaleźć ujście. I
znalazły na Żydach. To był genialny pomysł Hitlera. Jak powiedział
Himmlerowi: „Gdyby nie było Żydów, należałoby ich wymyślić”.
Niszczono bezbronnych Żydów, uosobienie budzącej lęk części własnej
psychiki.

- Nie każde bite dziecko wyrasta na tyrana. Od czego to zależy?
- Jeśli dzieci są traktowane okrutnie przez rodziców, ale mają przy
sobie choćby jedną współczującą osobę: babcię, nauczycielkę czy
sąsiadkę, nie staną się w przyszłości oprawcami. Jeśli nie ma
nikogo, nie pozostaje dziecku nic innego, jak zepchnąć ból w
podświadomość i idealizować gwałt. Natomiast świadek oświecony to
ktoś, kto wie, co znaczą urazy dzieci. Terapeuta. Jego zrozumienie
pozwala doświadczyć, jak byliśmy niezrozumiani, jego uczciwość
ujawnia dotychczasowe kłamstwa, jego szacunek pozwala uświadomić
sobie pogardę dla siebie. Mówię o tym, by powiększyć liczbę świadków
oświeconych.

- Czy jest różnica między klapsem i biciem? Czy każdy klaps jest
urazem?
- Każde uderzenie jest poniżeniem dziecka. Gdy pytam matki, czy biją
swoje dzieci, mówią, że tylko dają im klapsy. Wiele z nich
mówi: „Nie biję dziecka, gdy jest starsze, tylko gdy małe, daję mu
klapsy”. Im wcześniej, tym gorzej. Właśnie w pierwszych trzech
latach życia kształtuje się nasz mózg. Dziecko, które dostaje od
kochanej matki czy ojca klapsy, nie umie sobie z tym poradzić. Klaps
boli. Ponieważ dziecko nie może przestać ufać tym, których kocha,
uczy się nie ufać własnemu cierpieniu. W jego mózgu utrwalają się
fałszywe informacje. Prowadzono badania nad maltretowanymi dziećmi
rumuńskimi. Tomografia komputerowa ujawniła, że w tych rejonach ich
mózgów, które kierują uczuciami, mają one o 20-30 proc. mniej
połączeń nerwowych.

- Matka daje klapsa, by uchronić dziecko przed zagrożeniem, by nie
wpadło na przykład pod samochód.
- Jeśli uderzymy małe dziecko, by nauczyć je, że auta są
niebezpiecz
    • lazy_lou Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 01:06
      nie skonczylas posta...


      tak czy inaczej, nie zgadzam sie z tymi hipotezami smile

      moim zdaniem- i paru matek z ktorymi gadalam o tym- klaps jest po
      prostu wyrazem naszej frustracji i niemocy smile
      jego niebezpieczenstwo polega na tym ze zazwyczaj DZIALA. i to
      szybko.
      Nie chce ci sie po raz n-ty tlumaczyc dlaczego nie wolno rozlewac
      soku na podloge, dajesz klapa. dziala. bo kolejny raz dziecko
      nierozleje bo bedzie sie balo bolu. proste warunkowanie, pawlow
      mialby cos do powiedzenia.
      ale watpie czy ktoras matka zgodzilaby sie na oddanie dziecko pod
      kuratele pana pawlowa wink niemniej uwazajac ze klapsy nie sa czyms
      zlym.

      mi sie zdarza dac klapsa swojemu synowi, mimo ze zasadniczo jestem
      przeciwna biciu.
      nie jestem z tego dumna, ale nie zamierzam udawac ze tak nie jest.
      odbieram to zawsze jako swoja porazke...
      • artdesign84 Re: klaps czy bicie malego dziecka 13.06.10, 02:16
        również się nie zgadzam ...
    • mama-cudownego-misia Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 08:25
      Bardzo fajnie, ze odważyłaś się poruszyć ten temat, już ostrzę zęby
      na dyskusję smile.
      Zgadzam się z Lazy, że klaps działa. Na krótką metę. W piaskownicy od
      razu widać, który dzieciak jest "wychowywany" klapsem, bo sam
      rozładowuje złość np. bijąc dzieci, które mu zabrały zabawkę.
      Szacunku do rodziców też się raczej klapsami nie nauczy, raczej
      właśnie braku szacunku.
      Swojej panny nie biję i szczerze mówiąc uważam to za jedno z niewielu
      osiągnięć, z których mogę być dumna.
      • u_brzoska Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 08:30
        Bercia nie dostala klapsa ani nie byla uderzona nigdy, Martę raz smarnęlam w
        pupę i byłam sobą zdruzgotana sad
        Klaps/bicie to dla mnie metoda nieakceptowalna, nie chce wychowywac strachem,
        poza tym chce szanowac moje dziecko. Bijąc je nie szanuje go.
        • mamaduo Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 09:01
          Klaps jest tak samo zly jak bicie i dla mnie - totalnie
          niezrozumiala metoda wychowawcza.
          Daje sie klapsa dziecku tylko dlatego, ze jest mniejsze i slabsze.
          Jezeli to jest dobra metoda, to dlaczego nie walnie sie np. meza,
          jak wkurza? Albo maz, ktory bije zone - bo cos zle zrobila, albo
          marudzi i on juz nie moze jej sluchac. Walnie ja i bedzie mial
          spokoj na chwile. Dziala.
          NO a zdjaje sie takich zachowan nikt nie akceptuje.
          To prosze mi zwolennicy klapsow wytlumaczyc, jaka jest roznica
          miedzy uderzonym dzieckiem a doroslym. DLaczego dziecko mozna, a
          wkurzajacego doroslego nie?
          • mama_janka007 Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 09:30
            e tam doroslego nie mozna, moznawink

            szczerze powiedziawszy predzej bym tylek skopala doroslemu niz
            dziecku.
            sa oczywiscie momenty w ktorych wyobrazam sobie jak ogromniasty
            klaps ladauje na jankowym pampersie ale agresja na tym wyobrazeniu
            sie konczy.
            nigdy nie zdarzylo mi sie uderzyc przez 10 lat psa, moze to bylo
            dobra szkola ktora mi kudlaty dal zanim odszedl.
            uwazam, tak jak bodajze lazy, ze kazde podniesienie reki na istote
            slabsza jest nasza i tylko porazka.
            • joannapa Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 09:58
              moja szescioletnia nie dostała po tylku, nie dostała po łapach... i
              mam nadzieję, że nigdy przenigdy (wiem nigdy nie mów nigdy) nikt Jej
              nie uderzy

              ja sobie mówię, że jesli bym Ją uderzyła - a zgadzam się, że to
              tylko byłoby dlatego, ze to ja sobei nie radze - to Ona miałaby
              prawo uderzyć mnie (a pewnie milion razy bardziej ja ją wkurzam niż
              ona mnie). a ja nie chcę by mnie ktoś uderzał.
    • anna_fv Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 13:07
      Ja też jestem przeciwnikiem przyslowiowych klapsów wychowawczych
      (bicia to już wogóle), choć ze wstydem przyznam, że czasem ręka mnie
      swędzi, szczególnie jak biją się wzajemnie po glowach, nie pomaga
      tlumaczenie, rozdzielanie poprzez wsadzanie do oddzielnych kojców -
      za chwilę wyciągnięte robią to samo. Powiedzcie, nikt moich dzieci
      nie bije, więc skąd one mają wzorzec i dlaczego same się biją?
      I co w takiej sytuacji robicie? Jakie są Wasze metody wychowawcze?
      Muszę się podszkolić, bo boję się, że kiedyś nie wytrzymam i moja
      ręka spocznie na pampersie, a tego bym nie chciala ... jak
      najbardziej zgadzam się z tym, że klaps to oznaka naszej bezradności.
      • agusia79-dwa Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 13:26
        moja Młoda dostała raz po rękach za grzebanie przy wtyczkach w kontakcie-
        wcześniej tłumaczyłam dziesiątki razy- to było raczej z mojej niemocy. Od tego
        czasu nie uderzyłam dziecka- chociaż czasami się powstrzymuję- jestem
        zdecydowanym przeciwnikiem klapsów i bicia dzieci- dla mnie to nie jest metoda
        wychowania- ja dostawałam lanie i nie potrafię o tym inaczej mówić niż jak o
        upokorzeniu.
        • tolka11 Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 17:02
          Dziecko małe to inna inszość. Małe bezbronne (a nasze jeszcze po
          przejściach) i zwyczajnie przyzwoitość nie pozwala na walnięcie
          malucha.
          Ale już taki nastolatek to kurde jest próba! zawsze jak mam ochotę
          przywalić pierwszej (a mam oj mam i to wielką) to dla orzeźwienia
          przypominam sobie, że mnie moja szefowa nie bije jak coś zrobię nie
          tak. Nie zawsze to działa. W sytuacjach ekstremalnych, gdy pierwsza
          w momencie szału (ma nerwicę paskudną) krzywdzi maluchy to bywa siłą
          i MOCNYM (czytaj bolesnym) chwytem przywracam ją do rzeczywistości.
          I gdyby nie znajomość konsekwencji (moi uczniowie bywają bici i to
          nagminnie) to tłukabym bez opamiętania.
          No ale pono bywam rozsądna. czasami jak mniemam.
          • verdana Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 19:26
            Nie. Nie. Nie.
            Dziecko, które czasem dostaje klapsa i ma być posłuszne -
            porownywane do dziecka w obozie koncentracyjnym budzi taki moj opór
            wewnetrzny, ze stawia pod znakiem zapytania całą kampanię, jako
            absurdalną.
            trochę tak, jakby porownać dziecko, ktore nie dostało za karę deseru
            z dzieckiem umierającym z glodu.
            Rodzica, ktory czasem da klapsa i wymaga wykonywania poleceń, ale
            dziecko kocha, o nie dba, spełnia marzenia, nie można porównywać z
            oprawcą.
            Moja matka byla dzieckiem w obozie koncentracyjnym. Nie to, abym
            byla za biciem dzieci czy wychowaniem w nadmiernym rygorze. Ale
            naprawdę, nawet przesadzać trzeba z umiarem.
            • tolka11 Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 22:04
              Yyyyyyyyyyyyy, że tak powiem. Tego o obozie to nie doczytałam.
              Raczej odniosłam sie do tematu i to w formie lajtowej.
              Ja to bym chciała wiedzieć kto spłodził to cudo (artykuł znaczy),
              czy to specjalista czy mędrzec z zapędami. I na podstawie jakich
              badań wyciaga wnioski.
              Szkoda, że autorka wątku przerwała temat i tak to nierzetelnie bez
              źródła zostało.
              • ania.moc Re: klaps czy bicie malego dziecka 09.06.10, 22:58
                tekst jest z rozmowy z Alice Miller (napisała parę dobrych książek,
                opiera się na badaniach i statystykach) nie przesłałam całego
                wywiadu bo się nie zmieścil w poście wink
                a jesli ktos jest zainteresowany dalszym ciągiem można bez problemu
                wpisać nazwisko autorki i gotowe wink
                nie poruszyłam tematu - bo jestem święta i nie chcę krytykować
                rodziców, sama miałam chwilę słabości i czasem nakrzyczę lub
                klepnęłam w pampersa ale tekst który przeczytalam - daje wiele do
                myślenia i postanowienia dotyczącego swojego zachowania do dziecka.
                NIESTETY wiele mam które znam dało swoim dzieciom klapsa .........
                ja w dzieciństwie byłam bita tz. klapsy za karę ........... i jednak
                myślę że nie chcę bić mojego dziecka
                • miloscmamy Re: klaps czy bicie malego dziecka 12.06.10, 22:00
                  Myślę, że maly klaps dla "przyprowadzenia do porządku" jak wszystko
                  inne zawodzi nie można porównać z biciem, gdzie dzieci są bite
                  nagminnie i mocno. To jest wogóle niedopuszczalne i dla mnie
                  niewyobrażalne. Myślę, że autorka tekstu odniosla się do tego
                  drugiego (porównania bardzo drastyczne - jak z rodzin
                  patologicznych).
                  • skomroch1 Re: klaps czy bicie malego dziecka 13.06.10, 12:19
                    Ja parę razy dałam klapsa, i dziecku, i psu, a raz nawet mężowi. Za każdym razem
                    nie myślałam, zeby to cokolwiek pomogło, prawde mówiąc raczej w ogóle nie
                    myślałam. Chciałam, żEBY TO SIE SKOŃCZYŁO, czy to wrzask, czy mazanie kocim
                    żarciem po raz kolejny po nowych roletach,czy walenie mnie w twarz z wyraźnym
                    sygnałem "no i co teraz zrobisz, duży człowieku?" itd. itp. Za kazdym razem
                    miałam wielkie wyrzuty sumienia, czy to w stosunku do meza, czy syna, czy psa.
                    Nie mam zamiaru się katowac psychicznie z tego powodu, bo nie jestem z żelaza.
                    Nie zgadzam się z teorią, że po dzeciech widac, czy są bite, czytaj, czy
                    sporadycznie dostają klaspy, bo są agresywne w piaskownicy. Mam znajomych,
                    którzy nigdy nie dali dziecku klapsa, a ich pociechy wala w Rocha jak w worek
                    treningowy, A Rochulec nigdy nie miał zapędu do oddania nawet, a szkoda. Teraz
                    cos drgnęło, nie daje się.A on bity... ze trzy razy w życiu , symbolicznie w tyłek.
                    Jak pisza dziewczyny, wielka jest różnica pomiędzy biciem z założeniem, że ma
                    mocno boleć, a wynikiem przelania sie szali, frustracji, zmęczenia rodzica.
                    Czyli, oceniając jak przestępstwo, jest bicie z premedytacją i odruch w
                    afekcie.Bicia z premedytacją nie toleruje, ale odruch w afekcie, no cóż,
                    rozumiem, unikam, czasem przegrywam. Zawsze potem mi głupio, ale na szczęście to
                    na prawde baaardzo rzadkie wydarzenie.
                    • skomroch1 Re: klaps czy bicie malego dziecka 13.06.10, 14:07
                      Nie chciałabym, zebyś Beata myślała, że jakos Cię atakuje, więc zaznaczę, że
                      zachowania społecznego dzieci bitych, czyli: biorę dzieciaka, pas, kładę przez
                      kolano-nie znam. Nie znam takich dzieci.Albo inaczej, moze znam, ale nie wiem,
                      co ich rodzice robia w domu.Bardzo trudno jest wg. mnie ocenić czy mały dostaje
                      czy nie npdst. zachowania w piaskownicy, jeśli ma kilka lat. Jeszcze jeden
                      aspekt, dzieci bite, i te bardzo i te sporadycznie, to dzieci z rodzin, gdzie
                      jest wiecej niż jedno dziecko( jakoś nie wydaje mi się, że jedynacy dostaja
                      mocno w skóre, po prostu ich rodzice nie sa tacy zmeczeni, ale oczywiście moge
                      sie mylic, bo chciałoby sie myślec, że świat jest taki dobrywink) W związku z tym
                      ci z wielodzietnych, a nawet po prostu "drudzy", sa bardziej ekspansywni w
                      towarzystwie, bo przyzwyczajeni do ostrej walki o swoje.Stąd może się brać
                      różnica w zachowaniu np. w piaskownicy.
                      Na pewno nie jestem dumna z tego, że czasem , raz na dwa miesiące albo i
                      rzadziej klepne w tyłek, zawsze żałuję, ale wg. mnie to nie jest wielka
                      tragedia.Tym bardziej, że ręka mnie swędzi tak z raz na 3 dni, ale trzymam się w
                      ryzach. Tragedią jest kiedy ktoś bije zamiast mówić, bije zamiast chciec
                      zrozumieć, i to tak, żeby bolało.Nie wyobrażam sobie że "na zimno" szukam czegos
                      np. pasa i leję. Aż mi się słabo robi.
                      • mama-cudownego-misia Re: klaps czy bicie malego dziecka 14.06.10, 07:53
                        Nawet tego nie odebrałam jako ataku na siebie smile Co nie zmienia
                        faktu, że się nie zgadzam. Nie mogę się pogodzić z przyzwoleniem na
                        "sporadyczne" nawet bicie po pierwsze dlatego, że cokolwiek byś nie powiedziała, jest w stanie zrobić spustoszenie w świecie dziecka:
                        upokarza (mnie jakoś nigdy nie bolało - w trakcie za bardzo się
                        bałam, a po jakoś bardziej pamiętam właśnie poczucie upokorzenia),
                        sprawia, że dziecko myśli o sobie, że jest złe, no i uczy "łatwej
                        drogi" rozładowywania złości.
                        Po drugie zaś nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że klaps to nic
                        takiego - nie ma sztywnej granicy, gdzie kończy się "nieszkodliwy"
                        klaps, a zaczyna maltretowanie. To tak, jak z alkoholem w ciąży -
                        odradza się picie go całkowicie, mimo że tak naprawdę kieliszek wina
                        raz na jakiś czas pewnie by nie zaszkodził, ale nie można stwierdzić,
                        gdzie przebiega granica ryzyka. Jak ktoś sobie pozwoli raz, pozwoli
                        sobie też następny. Wymierzenie gówniarzowi kuksańca przyniesie mu
                        ulgę, więc następnym razem uderzy mocniej, a potem będzie już tylko
                        łatwiej. Dlatego tak ważny, szczególnie w kontekście kuriozalnych
                        statystyk (80% rodziców uważa, że klaps to nie bicie) jest brak
                        przyzwolenia dla jakiejkolwiek formy agresji wobec dziecka, choćby
                        dlatego, że to napędza dyskusję i skłania do myślenia smile.
                        • skomroch1 Re: klaps czy bicie malego dziecka 15.06.10, 13:27
                          Klaps to jest bicie. Nie ma się co oszukiwać. Ja czuję sie podle po daniu
                          klapsa. Traktuje to jako porażkę wychowawczą, ale niestety temperament mam jaki
                          mam, walczę z sobą, czasem przegrywam. Wolałabym , żeby moje dziecko było
                          grzeczne przez szacunek i dobrą wole, a nie strach. Pocieszam się, że jest coraz
                          lepiej, z obu stronsmile
                          • mama-cudownego-misia Re: klaps czy bicie malego dziecka 15.06.10, 14:32
                            Wiesz cooo... Moje dziecko było grzeczne po lewatywie. I teraz jak je
                            odbieram z przedszkola z podkówką po kolana, to też jest grzeczne, aż
                            mu przejdzie. I wcale mi się moja pannica nie podoba w wersji
                            zgłuszonej, w wiele bardziej wolę takiego pyskatego krasnala, co to
                            aż pęka od nadmiaru własnego zdania i pomysłów na rozróbę smile.
                            Grzeczność jest przereklamowana, a dobrą wole obie strony wykazują w
                            twardych negocjacjach wink.
                            • skomroch1 Re: klaps czy bicie malego dziecka 16.06.10, 13:14
                              Wiesz, rzeczywiście słowo grzeczny i mi nie bardzo odpowiada, chodzi raczej o
                              współpracujący, ułatwiajacy wspólne życie. Wczoraj gadałam z przyjaciółka, która
                              ma syna, lat 3, małego agresora. Ona bardzo zaniepokojona, dlaczego, jak , oni,
                              czyli rodzice nigdy nie wykazali w stosunku do niego agresji, skąd właśnie ich
                              syn...I dużo czyta o tym. I wiesz co? Przeczytała, że grzeczny trzylatek to
                              zjawisko nietypowe, a bardzo grzeczny to wręcz niepokojące. Balsam na duszęsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja