misiekjasiek
03.09.10, 10:58
Agnieszka, miałam pisać do Ciebie maila, ale może nasze "odkrycie roku" też komuś się przyda, więc
piszę tutaj. Niby to oczywiste, ale często pomijane w terapii i badane od d... strony.
Pisałyśmy niedawno o wydzielinie i rzężeniu jak stare radio naszych chłopaków, u nas w tym temacie
nic się nie zmienia i Michu dalej trzeszczy jak traktor. Inhalacje lecą dalej, 2 x dziennie Pulmicort i
Atrovent, w ciągu dnia z samej soli. Stanu zapalnego nie ma, to po prostu pozostałości po dysplazji.
Mamy też inny problem, tzn. z jego nóżką ostatnimi czasy było coraz gorzej. Po włożeniu do buta
masakra, cała stopa wykrzywiona, mały nie chciał współpracować i jej nie prostował.
Jaki to ma związek z dysplazją, już piszę.
Do tej pory każda diagnoza dotyczyła niedotlenienia w 1 dobie życia i wszyscy kojarzyli problem stopy
właśnie z tym. Do tego dochodził nasz błąd czepiania diody pulsoksymetru tylko na tej nóżce i
wszystko składało się w całość. Co najlepsze, stópka da się "wywijać" we wszystkie strony, więc
pozornie nie ma problemu i ortopeda kazał nam z tym nic nie robić. Chwilę masowaliśmy, ale potem też
spasowałam i problem leżał zamieciony pod dywan.
Michał od samego początku miał napięcie, to wiemy, cały czas rehabilitujemy i są postępy. Nasza
rehabilitantka walczy z jego kanciastymi ruchami, Michu rwie się do stania/chodzenia, ale robi to
jak "czlowiek pierwotny". W tej nóżce napięcie jest zwiększone, przy rozciąganiu Michał protestuje i
płacze. Nie wiem, o co chodzi z lordozami i innymi (dla mnie wciąż to czarna magia), ale przy pionizacji
podnosi łopatki i cały kark + górny tułów są spięte. Koniec końców jako ostatnie ogniwo tego łańcucha -
obrywa stopa.
Po historii z butem problem ze stopą znowu wrócił i tym razem odbyliśmy kilka niezależnych od siebie
konsultacji i oto wynik:
Winę za problem ze stopą ponoszą... płuca.
Zebrana wydzielina tak stresuje małego, że ten się napina i dalej wiadomo. Krótko mówiąc, jeśli
wyleczymy płuca, wyleczymy też stópkę.
Szczerze mówiąc, taka diagnoza jest dla mnie rewolucyjna. Do tej pory owszem, mówiło się, że
wydzielina może go trochę stresować, ale nigdy nie był to winny nr 1.
Tylko teraz pytanie: KIEDY TO CHOLERSTWO DA SIĘ WYLECZYĆ?
Wiem tylko, że nieprędko i boję się, że zanim minie, to stopa niestety się utrwali.
Aga, może Franio też ma problemy rozwojowe spowodowane, nazwijmy to "stresem wydzielinowym"?
Patrzyliście na to pod tym kątem?
PS. Za nami pobranie krwi do badań genetycznych, jeszcze 5,5 tygodnia i poznamy wyniki...
-------
Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
31 tc, ur. 17.10.2009 r.