Wymioty nawykowe a nerwica

05.12.10, 18:31
Witam, moja kumpela ma wcześniaczka z 32 tyg. Koleżanka straciła pokarm, a mały od początku był strasznym niejadkiem, no a że odbiegał wagą od innych dzieci, więc ona zaczęła go karmić na siłe. Dziecko po 2 miesiącach takiego karmienia zaczęło wymiotować po/w trakcie/przed jedzeniem, a ostatnio wymiotuje już w innych sytuacjach, np. jak sie przestraszy czegoś. Czytałam w necie, ze to się nazywa nerwica narządowa i tłumaczyłam kumpeli, żeby tak go na siłe nie karmiła. Niestety ona cały czas uważa, że wymioty sie skończą, jak doprowadzi go do właściwej wagi i przestanie go karmić na siłe. Niestety ja wyczytałam i nie wiem, czy tak jest, że to nie jest takie proste, ze taka nerwica się uogólnia na inne sytuacje lękowe dziecka.
Czy ktoś z Was maił taki przypadek i czy te wymioty można tak bagatelizować i czy najważniejsze jest żeby dzieciak był tłusty, nawet kosztem nerwicy? Trochę szkoda mi tego dziecka...
    • mama-cudownego-misia Re: Wymioty nawykowe a nerwica 05.12.10, 19:06
      U nas tak było. Zbiegło się na to wiele czynników. W momencie rozszerzania diety okazało się, że młoda ma przeczulicę i że na każdy intensywny/kwaśny/słodki smak czy grudkę reaguje wymiotami. Oczywiście nie od razu nasi pediatrzy i gastrolog wpadli na to, o co chodzi, szczególnie, ze cały czas miała zaparcia. Było podejrzenie alergii albo refluksu, nieprawidłowej flory jelitowej i zalegających mas kałowych etc. Młoda stanęła wagowo na całe 8 tygodni, po raz pierwszy od wyjścia ze szpitala się rozchorowała, więc w przerażeniu zaczęłam w nią pchać żarcie na siłę. Nie jakoś szczególnie brutalnie, ale jednak np. odwracałam jej głowę z powrotem do łyżeczki sad. Efekt: kolejne wymioty i odruch wymiotny na sam widok łyżeczki. W końcu padło przypuszczenie, że to przeczulica, trafiliśmy do logopedy, który zalecił masaże. Masakra, dziecko wpadało w histerię, gdy tylko dotykało się okolic ust, no i przestało w ogóle jeść na trzeźwo. Dałam spokój. Zaczęłam karmić przez sen - w nocy nastawiałam budzik co 3 godziny, w dzień usypiałam Małą na 15 minut, żeby jej dać jeść, zabierałam butlę na spacery... Trwało to jakieś 5-6 miesięcy. W końcu zaczęła jeść też nie na śpiocha, ale tylko z butelki, tylko zmiksowane i tylko na leżąco.

      Wprawdzie psycholożka dziecięca sprowadzona do domu namawiała nas, żeby dać jej samodzielnie jeść, a pediatra dał dokładne instrukcje, jak przyzwyczaić Młodą do grudek, ale i tak nauka normalnego jedzenia trwała właściwie do 2 roku życia. Przez pół roku Małgosia jadała sama wyłącznie w restauracji i wyłącznie długą srebrną łyżeczką do lodów smile. Wymioty 1-2 razy dziennie to była norma. Obsługa jednej z naszych ulubionych restauracji na sam nasz widok przynosiła wiaderko do szampana tongue_out

      Efektem długiego karmienia najpierw pozajelitowo i sondą, potem przez sen, a następnie co 3 godziny z zegarkiem w ręku było to, że Małgosia do wieku około 2,5 roku nie okazywała (nie czuła?), że jest głodna. Poradziliśmy sobie z tym przesuwając porę kolacji, aż się robiła marudna, i wtedy tłumacząc jej, że jest głodna. Załapała po jakimś miesiącu.
      Poza tym niestety ze względu na własnego powcześniaczego fizia ją przetuczyłam - w wieku 2 lat wyleciała mi poza siatki centylowe dla dzieci donoszonych. Na szczęście jak odpuściłam pchanie w nią żarcia, waga wróciła do normy.

      Generalnie, przepraszam za wyrażenie, ale trzeba być idiotką, żeby myśleć, ze takie wymioty przejdą same z siebie i że można to tak zostawić. Dla dziecka takie wymioty to jest ogromny stres. Na dodatek kwasy żołądkowe podrażniają gardło, niszczą zęby, mogą prowadzić do zapalenia przełyku, u nas często powodowały zapalenie gardła. Poza tym naprawdę te wymioty mogą się brać z nerwicy, ale wcale nie muszą, i może warto by to było sprawdzić uncertain.
      • adio.pomidory Re: Wymioty nawykowe a nerwica 05.12.10, 19:47
        Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź, tak przypuszczałam. Czy mogłabyś mi skopiować to co napisałaś i przesłać w mailu na mojego maila? Pokaże to mojej koleżance. Nie mogę jej pokazać no forum, bo trochę sama po niej pojechałam smile

        Jeszcze tylko wrócę na chwilke do tematu, to ja znalazłam taki tekst i to, co piszesz się potwierdza:
        "Dzieci szczególnie narażone są na zaburzenia nerwicowe, ponieważ wrażliwy jest ich niedojrzały układ nerwowy i nie mają wyuczonych, dostatecznie silnych mechanizmów radzenia sobie w sytuacjach trudnych. (..)
        Nawykowe wymioty często związane są z zaburzeniami łaknienia. Początkowo dziecko wykazuje słaby apetyt, nie interesuje się jedzeniem. Wskutek niewłaściwych postaw dorosłych, nacechowanych nadmierną koncentracją na jedzeniu dziecka, i przezwyciężaniu na siłę biernego oporu dziecka, dochodzi do wystąpienia wymiotów, a jeśli proces powtarza się w długim okresie, dochodzi do utrwalenia się tego ujemnego odruchu warunkowego i powiązania go z każdą sytuacją jedzenia, a nawet uogólnienie na wszystkie sytuacje lękowe. Wymioty mogą więc być początkowo patologicznie utrwalonym odruchem bezwarunkowym na nieprzyjemne przeżycia w czasie jedzenia (np. zakrztuszenie się), a następnie uogólnić się jako nawyk nerwicowy na inne bodźce wywołujące lęk (tzw. nerwica narządowa).
        W przypadkach zaburzeń łaknienia i nawykowych wymiotów należy wpływać na niewłaściwe postawy rodziców.
        • mama-cudownego-misia Re: Wymioty nawykowe a nerwica 05.12.10, 21:00
          Wysłałam na gazetowy, kasując te idiotkę. Przeraził mnie ten fragment, który przytoczyłaś. Jak sobie pomyślę, że Małgosia najpierw się tyle wycierpiała, a potem jeszcze durna matka jej zafundowała taką krzywdę... sad Tyle, ze w tamtych czasach to się wydawało uzasadnione - panika wokół jej wcześniactwa, pediatra i neurolog nalegający na "dobrą dietę" i nadganianie. Eeech sad
          Mam nadzieję, że się kobita nie okopie.
Pełna wersja