ewelajnawrocek
23.12.10, 12:42
hej,
czekałam na ten dzien, duzo planów, imprezka w żłobku miała być.. ale wyszło tak, że Symi od wtorku gorączkuje, krew wali z nosa, nie je i nie pije, a moim głownym zajęciem jest wkłądanie czopków do pupy

ale mimo to ciesze się, ze jest jak jest, bo przeciez mogło byc duzo gorzej..
Symiś jest wesołym chłopcem, który powolutku zaczyna coś tam mowić, wiecej po chinsku, ale zna juz duzo słów i cyferek. Uwielbia włazić mamie na głowe i sie tulić, ale nie ominął nad tez bunt dwulatka..Na nocnik siadan nawet nie chce i z usmiechem pokazuje, ze kupa w pieluszce. Co do jedzenia, to niestety postępów brak, a ciągle choroby w tym nie pomagają. Dalej są cyrki przy karmieniu ale moze za rok bedzie lepiej..Przez rok mały przybrał tylko 800 gr, jest połowe chudszy niz na roczek i troszke wyzszy. Jakbym wiedziała jak to bym wam wkleiła zdjecie porównawcze.
Dziękuję Bogu, ze jest jak jest..