annafelczerek
07.03.11, 19:50
Hej
Mam pewien problem wychowawczy. Pomyślałam, że może któraś z Was mi podpowie jakiś pomysł. Synek (4 lata) upodobał sobie kilka zachowań z kategorii "nie wolno tego robić" i robi je w sposób niemalże kompulsywny, zupełnie nie zważając na to, że jest za nie karany. Jednym z takich zachowań jest zabawa jedzeniem (rozkruszanie po dywanie, rozsmarowywanie po stole), innym wyrywanie dzieciom zabawek. Na liście znalazło by się jeszcze kilka, ale chyba nie ma sensu wymieniać. W każdym razie problem przeniósł się z domu do przedszkola. Ani ja sobie nie mogę z tym poradzić, ani wychowawczynie. Konsultowałam się z psychologiem (sama też mam pokrewne wykształcenie) i bez efektu.
W praktyce wygląda to tak... Eryk rozdeptuje chrupki na dywanie. Wchodzę, widzę sajgon, tłumaczę że nie wolno, sprzątam. Jakiś czas później Eryk znowu tego próbuje. Tłumacze, stawiam do kąta, sprzątam. Eryk płacze i jest skruszony. Przy kolacji sytuacja się powtarza. Pytam Eryka, czy wolno bawić się jedzeniem. Eryk mówi: "Nie, już nie będę". Pytam się czemu w takim razie to zrobił. Odpowiedź jest zawsze ta sama: "Nie wiem". I tak codziennie.
Ja też nie wiem już co z tym robić. Panie w przedszkolu też się skarżą, że Eryka trzeba cały czas pilnować. W przedszkolu jest więcej dzieci i panie przedszkolanki nie dają sobie z nim rady. Dziś już otwarcie poprosiły mnie, żeby zabierała go do domu wcześniej (teraz odbieram go o 15). Paradoksalnie Eryk uwielbia chodzić do przedszkola i za każdym razem gdy tam idziemy bardzo się cieszy.
Nie wiem czy takie zachowanie jest konsekwencją wcześniactwa, czy to taki jego zwichrowany charakter. Może macie jakieś pomysły albo sugestie. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam
Anka