mamawojtuska79
13.04.11, 08:22
Drogie mamy, mój synek jest skrajnym wcześniakiem z 24 tygodnia ciąży, obecnie ma półtora roku, w grudniu złożyliśmy wniosek o orzeczenie niepełnosprawności i jakie było nasze zdziwienie jak miesiąc temu dostaliśmy pismo że termin komisji zostanie wyznaczony we wrześniu z uwagi na brak środków, nadmieniam iż podlegamy pod ŁÓDŹ. Jestem tym załamana a właściwie wkurzona, bo jak można 10 miesięcy czekać na komisję. Mój maluch ma niedosłuch i jest aparatowany, na razie aparaty słuchowe mamy pożyczone, ale musimy kupić własne, bez orzeczenia o niepełnosprawności nie dostaniemy refundacji.
3 tygodnie temu wysłałam pismo o przyspieszenie wyznaczenia komisji, po tym jak nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi wczoraj zadzwoniłam do nich (telefon odebrali po kilku godzinach dzwonienia ) i jakież było moje ogromne zdziwienie jak miła Pani urzędniczka kazała mi zadzwonić pod koniec przyszłego tygodnia to wtedy poszuka wniosku i pisma o przyspieszenie to zobaczymy co się da zrobić. Jak to usłyszałam to puściły mi nerwy i trochę jej nawtykałam, teraz tego żałuję bo znając życie może się to nam odbić czkawką, ale ja już mam dosyć tej biurokracji i ciągłego spławiania. W tym kraju mając niepełnosprawne dziecko to ciężki kawałek chleba i tak na prawdę nie ma co oczekiwać pomocy ze strony jakiegokolwiek urzędu. Mój maluch tyle przeszedł i myślałam że będziemy mieli już z górki, nie załatwiłam tego orzeczenia wcześniej bo myślałam że wychodzimy na prostą mimo wylewów 3/4 stopnia, zapalenia martwiczego jelit, dysplazji oskrzelowo-płucnej, retinopatii (2 laseroterapie), rozwija się w miarę prawidłowo na swój wiek korygowany, ale w listopadzie okazało się że ma niedosłuch (80 decybeli na częstotliwości mowy) i to był dla nas szok. Sorki musiałam się jakoś wyżalić. Napiszcie mi jak u was przebiegała komisja i na ile dostaliście orzeczenie oraz jak długo musiałyście czekać od złożenia dokumentów na termin komisji.