makono
16.05.11, 11:13
Witajcie
Pomyślałam ,że podzielę się swoją historią. Mam 37 lat - jestm wcześnaikiem urodzonym w 27 tygodniu ciązy o wadze 1300. Generalnie zaraz po urodzeniu nikt nie dawał mi szans na przeżycie ale jak widać udało się. W inkubatorze spędziłam 3 miesiące. Generalnie nie byłam potem pod żadną specjalistyczną opieką jako wcześniak i rozwój był bardzo prawidłowy. Mam lekką wadę wzroku - nie wiem na ile to wynik wcześniactwa. Intelektualnie całkowicie sprawna - zawsze bardzo dobre wyniki w szkole, ukończone 2 kierunki studiów - nie chodzi mi tu o przechwalanie ale pocieszenie dla zamartwiających się o przyszłość mam

. Nikt patrząc na mnie nie powiedziałby, że jestem wcześniakiem (172 cm wzrostu i niezbyt drobna budowa ciała)
Jedyna sprawa na którą chcę zwrócić uwagę to biodra - jako tak mały wczesniak nie miałam dobrze wyrobionych panewek. Oczywiście nosiłam przez pół roku aparat - potem lekarz po kolejnym zdjęciu rtg stwierdził, że wszystko ok i kazal zdjąć. Potem przez lata dzieciństwa pojawiały sie jakieś problemy z kręgosłupem - ale kto od noszenia cięzkiego tornistra nie miał skoliozy ? gdy miałam 22 lata przypadkiem po zrobienia zdjęcia kręgosłupa okazało się, że oba biodra są dysplastyczne, kwalifikujące mnie w przyszłości do endoprotez. Generalnie od 15 lat choroba moich bioder postępuje, pojawiły sie zmiany zwyrodnieniowe, kuleję, mam problemy z chodzeniem, noga prawie cały czas boli. W październiku czeka mnie poważna operacja biodra lewego, za pół roku prawego. Nie wiem czelu lekarz podjąl taką decyzje 37 lat temu, nie wiem czemu nikt nie skierował mnie nigdy w tej kwestii na kolejną diagnozę - nie męczyłabym się tak teraz

. Nie chę nikogo straszyś tylko uczulić mamy żeby przypilnowały kwestie bioderek - szczegónie u dziewczynek.
Pozdrawiam wszystkie mamy wcześniaków