mama_kasia_77
23.05.11, 15:39
W sobotę,21 maja moja Jula skończyła roczek.To dla nas bardzo radosny dzień ale mimo wszystko nie udało mi się nie uronić kilku łez.Ciągle jeszcze mam w pamięci tamte chwile.
Początek był koszmarny,3 razy zapalenie płuc,3 razy sepsa,wylewy II stopnia i podejrzenie zmian malacyjnych,19 razy przetaczana krew,retinopatia i laser na oczka,47 dni respirator,potem długo cepap,30 dni tlenoterapia bierna,przejściowe problemy z cukrzycą i trawieniem...Na OITN spędziła 3 mce,ogólnie do domu wyszła dzień po skończeniu 4 miesięcy.
A dzisiaj?Dzisiaj Jula ma roczek urodzeniowy,korygowane niespełna 9 m-cy,waży niewiele bo 6700,ma 70 cm wzrostu,jest drobna ale ładnie je chociaż borykamy się z problemami grudkowymi.Rehabilitujemy się raz w tygodniu w związku ze wzmożonym napięciem w barkach ale ponoć jest już naprawdę nieźle i powoli będą zmniejszać nam częstotliwość ćwiczeń.Jula gaworzy,dużo rozumie - pokazuje gdzie tata,gdzie mama,kotek,Weronika,gdzie jest dzyń-dzyń(dzwoneczek,który mamy powieszony pod sufitem),gdzie baja(bajka w tv),gdzie hau-hau,robi kosi-kosi,kiedy widzi jak inni klaszczą także zaczyna klaskać,pracujemy nad papa.Mówi mało,właściwie na 100% świadome jest tylko mama.Wyciąga ręce,kiedy chce aby wyjąć ją z krzesełka,robi cacy dzidziusiowi na zdjęciu,kiedy ktoś jej się schowa i nagle pokaże woła "jee"ale woła to też w innych sytuacjach więc nie mam pewności czy to na pewno oznacza "jest".Psycholog badała ją w wieku 11 i pół miesiąca-oceniła ją na 10 miesięcy.Ruchowo troszkę gorzej,obraca się sprawnie na boki,na plecki,na brzuch,turla się bez problemów.Nie siada ani nie raczkuje,siedzi w krzesełku i spacerówce bez problemu,posadzona na materacu lub wykładzinie siedzi kilka minut ale zdarza jej się jeszcze tracić równowagę.Próbuje podciągać się do stania i postawiona stoi przy sofie jednak nie wolno nam jej stawiać dopóki nie opanuje samodzielnego wstawania...Oczy na razie ok,słuch super,mózg-brak patologii...To chyba tyle-miało być bardzo źle bo i waga i tydzień ciąży i historia ale już dzisiaj wiemy,ze bardzo źle nie jest. Dużo pracy jeszcze przed nami ale wierzę,ze damy radę-chociaż chwil zwątpienia nie brakuje