ewa-mamazosi
24.05.11, 10:32
Witam
Jestem mamą Zosi. Czytam Forum od momentu narodzin córci. Zosia urodziła się w 32 tyg. z wagą 1220g i 42 cm. Urodziła się w silnej zamartwicy, otrzymała 0/2/4/5 pkt. 6 dób była zaintubowana, później oddychała raz sama, raz pod namiotem tlenowym. Miała wylewy III st (obecnie się wchłaniają, powoli ale jest poprawa). Miała w jednym oczku retinopatię (1 st) ale się wycofała i jest wszystko ok. Miała gronkowca; w szpitalu spędziła 79 dni. Obecnie Zosia za 2 dni skończy 6 miesięcy urodzeniowych (4 korygowane). Waży ok 6 kg, dł. 65 cm. Ładnie je (niestety sztuczne mleczko), ładnie ćwiczy (ćwiczymy Vojtą), są duże postępy. Śmieje się, gada po swojemu, przewraca się na boczki, dwa razy udało się jej obrócić z plecków na brzuszek. Ja uważam, że to przypadek a lekarz nie. Ciągnie ja do siadania. Ale jest problem ze słuchem. Miesiąc temu miała badane uszka i lekarka powiedziała, że Zosia ma bardzo wąskie kanały słuchowe i potrzeba czasu. Zapisała nas na abr za miesiąc. W połowie maja odbyło się badanie i po nim stwierdziła obustronny niedosłuch 50 decybeli. Pod koniec tygodnia Zosia zostanie zaaparatowana. Mam pytanie czy są mamy, których dzieciaczki nosiły aparaciki, a później już ich nie potrzebowały? Lekarka powiedziała,że słuch może sie poprawić nawet o 20 decybeli i że Zosia będzie już na stałe nosić aparaciki, a ja jej nie wierzę. Jestem pewna, że wszystko będzie dobrze i że te aparaty to chwilowo. Lekarze już różne rzeczy mówili począwszy od tego, że Zosia nie przeżyje pierwszej doby. A ona wszystkim pokazała, że jest silna i dzielnie walczy.
Pozdrawiam
Ewa