aska1972
11.07.11, 11:05
Wczoraj minął rok... Rok temu o 19.10 zakończyła się nasza "jedność" Za wcześnie o 2,5 miesiąca, ale tak było lepiej dla Niej.
Urodziła się z wagą 1400g, dostała 7/8 pkt, w szpitalu leżała 83 dni, przeszła bardzo dużo, wylewy, sepse, operację serduszka, transfuzję i wiele wiele innych"wcześniaczych przypadłości" Rokowania były różne, wiele ciężkich chwil za nami, ale dzisiaj:
Róża to mały, słodki rozrabiaka. Waży prawie 8 kilo, raczkuje jak perszing, siada, siedzi, staje na nóżki, ma 3 zęby, jest niesamowitą gadułą, pokazuje sroczkę, kosi kosi, robi i mówi papa. Potrzebuje trochę rehabilitacji, ale pięknie na nią reaguje. Jest chorowita, właśnie roczek przywitała gorączką, ale udaje się bez szpitala.
Wczoraj uroczyście zdemontowałam monitor oddechu. Przez ten rok był tylko 1 alarm.
Ale świeczki nie było, nie potrafię. Świętować będziemy w rocznicę wyjścia ze szpitala.