jak reagowac i czy reagowac?

25.08.11, 07:40
Pisze celowo tu, bo moze komus sie przyda i mnie przy okazji tez sad Bylam w sklepie pare dni temu, przed praca - godz. 7:15. Do sklepu przyszedl pan, na mocnym kacu albo i pod wplywem, w brudnych ciuchac, klapkach, z dzieckiem okolo 18 mc. Dziecko ze smoczkiem, w pizamce, bez bucikow.
Pan kupil piwo, oddal butelke, kupil dwa ogorki kiszone, kapuste kiszona i marchewke - bo bedzie gotowal kwasnice. Rozmawial z tym dzieckiem itd. ALE - wygladal jak menel. no. Kazda osoba, ktora widziala te scenke, byla spieta, lacznie z kasjerka.
I kuzwa - ja do dzisiaj mam niesmak. Bo moze potem uslysze w radiu o kolejnym skatowanym dziecku? I co robic? dzwonic na policje? Lepiej napuscic na niewinnego ale podejrzanie wygladajace kolesia policje, czy nic nie robic? Facet sie nie zataczal, ale wyglada mial mocno podejrzany. A moze ja przesadzam? Chociaz nie wydaje mi sie, ja nie chodze z dziecmi o 7 rano do sklepu po piwo...moj M tez nie.
Dziecko bylo czyste..Pytanie, gdzie mama. W pracy, czy lezy w domu i nie moze wstac sad
Nie chce za jakis czas spotkac tego kolesia (co jest prawdopodnbne, bo raczej mieszka tu blisko) i znowu miec zgryz, ze cos jest nie tak w tym obrazku i potem myslec, ze moze jednak tzreba bylo..
    • ewik74 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 08:04
      Wiesz jesli był "pod wpływem"..... sad

      Kurcze a często porządni ludzie pragną dziecvi z całego serca i mieć ich nie mogą....też mi sie serce kraje jak słucham o maltretowanych maluchach......ehhhh

      P.38tc(2850/51), W.33tc(900/39)
    • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 08:12
      Ja zawsze próbuję zagadać. Podpytać trochę uprzejmie. Jeśli mówił do dziecka to jest szansa, że do obcej osoby też by się pan odezwał. Pozory czasami mylą, lepiej zebrać więcej informacji niż wydawać ocenę na podstawie samego wyglądu.

      Ania
      • mamaduo Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 08:19
        No ale jak zagadac? Ja nie mam jakiejs latwosci w zagadywaniu, co mialbym zagdac - o jakie ladne dziecko, piwo to dla niego czy dla pana?
        Co by mi to dalo?
        Pytam, bo chce wiedziec, jak mam sie zachowac nastepnym razem.
        • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 08:58
          Ale o co konkretnie chodzi?

          Na policję dzwonisz, jak jest faktyczne zagrożenie dla dziecka - albo pan się średnio na nogach trzyma, albo szarpie dziecko, itd. (przy czym reakcji raczej średnio się można spodziewać, bo i tak nie zdążą dojechać do sklepu, co innego, jak masz adres pana) Jak widzisz, ze ktoś wrzeszczy na dziecko czy je bije, masz prawo interweniować. przynajmniej ja to robię, jeśli bije, a jak wrzeszczy, to się patrzę z nachalną dezaprobatą.

          Ale to co opisujesz, jakoś nie podpada pod zagrożenie dla dziecka. Jest upał, pan brudny i po piwie, kupuje następne piwo i warzywa na zupę, rozmawiając z czystym dzieckiem. Nie powinno się pic przy dziecku, wiadomo, ale jednak nie należy popadać w przesadę.
          • mamaduo Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 09:05
            no wlasnie i o to mi chodzi - jak ocenic sytuacje. W sklepie wygladalo to niepokojaco, ale fakt - do dziecka nie krzyczal, nie grozil, nie szarpal, gadal sobie z nim itd. Wyglad menela - no OK, mogl byc po prostu biedny. Mogl byc z nocki np. Kupil piwo, nie flaszke np.
            A z drugiej strony - w domysle masz niepokoj i co? To mi nie daje spokoju, bo nie wiem, czy za 30 min tego dziecka nie skatuje.
            Dlatego wlasnie ten watek - czy reagowac jak jest juz syt. zagrozenia, czy jak jest samo podejrzenie.
            • misiekjasiek Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 09:14
              Tylko i wyłącznie w sytuacji zagrożenia, na podstawie konkretnej sytuacji a nie oceny wyglądu.
              Reagując bez konkretnej przyczyny na pewno spotkasz się z pytaniami "na jakiej podstawie, co takiego zrobił" i z informacją, żebyś alarmowała służby w poważniejszej sytuacji.

              Dzieci nie są katowane tylko przez lumpów, "wczorajszych" panów kupujących piwo. Równie dobrze piekło może przechodzić dziecko sąsiadów zamieszkujących willę.
              Dlatego reagować tak, ale tylko i wyłącznie na podstawie konkretnej sytuacji a nie własnego rozeznania w ubiorze (bo ktoś może po prostu nie mieć kasy na lepsze ciuchy, maszynkę do golenia a piwko kupuje, bo żona robi golonkę czy kurczaka na piwie [ja też lubię] a maluch lubi chodzić na boso w upale i za żadne skarby nie da sobie włożyć butów).
              -----
              Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
              31 tc, ur. 17.10.2009 r.
            • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 09:15
              Kochana, nie masz żadnej gwarancji czy dziecka nie skatuje bardzo przyzwoicie wyglądająca mama. Zastanawiam się czy gdyby zrobić badania dałoby się udowodnić korelacje między czystością ubrania a przemocą w domu. Zwłaszcza jak weźmie się poprawkę na to, że przemoc w tych "lepszych" domach jest ukrywana.
              • misiekjasiek Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 09:24
                Piszę z przebrzmiałym już żalem, bo w marcu byłam świadkiem przemocy w rodzinie (leżałam z Michasiem w szpitalu i mieliśmy na sali "przypadek") i zadzwoniłam do mops-u, dostałam taką zjebkę, że mi się wszystkiego odechciało. Mamusia miała najnowszy telefon, co chwilę wychodziła na papierosa, ciuchy też niczego sobie. Jednak już po pierwszym kontakcie i jej podejściu do dzieci można się było zorientować, co i jak.
                W pracy też często mieliśmy przypadki alarmowania na podstawie właśnie mniej więcej ubioru-zakupów (dla tatusia piwo dla synusia lizak), ja na początku ulegałam też stereotypom menel=agresor i parę razy się przejechałam, było mi wstyd tylko.
                -----
                Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                31 tc, ur. 17.10.2009 r.
            • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 09:21
              Wiesz... mój maż w weekendy też się nie goli, łazi w ulubionym 10-letnim żółtym t-shircie leadera wyglądającym, jakby go ktoś przez maszynkę do mięsa przepuścił (no dobra, ja go usiłowałam wykończyć, bo jest paskudny, ale wyszło jeszcze gorzej smile), i absolutnie wygląda jak menel.

              Stanowczo jestem za tym, żeby reagować, jeśli coś widzisz faktycznie, ale nie jak tylko jesteś niespokojna, bo Ci się facet nie podoba. Czyli np.: u sąsiada dziecię często płacze - iść zobaczyć, czy je biją, czy np. rehabilitują vojtą. Zwracać uwagę na ulicy - będzie awantura, ale może ten brak przyzwolenia trochę przystopuj krewkiego rodzica. Ale samo bycie menelem nie jest przestępstwem i na tej podstawie nikt nie będzie interweniował.
      • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 09:10
        Ja zaczynam rozmowę na przykład tak:
        Jaki fajny maluszek. W jakim jest wieku? ... Wczesna godzina na pobudkę dla takiego malucha. Lubi wstawać tak wcześnie?... Maluszek czasem nie zgubił bucików (pisałaś, że był bez butów)? Moje dzieci podczas jazdy na wózku często sobie ściągały...
        Mcm ma rację, ale żeby sumienie nie gryzło, można zawsze popytać.

        • mamaduo Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 09:44
          no wlasnie takich odp. potrzebuje, dzieki smile
          brak tych butow to w sumie najmniej mnie obszedl - facet dziecko niosl, a ono wygladalo na tak male, ze moglo jeszcze samo nie chodzic.
          W sumie racja, ze nie mnie oceniac i snuc domysly - mozna kogos skrzywdzic chcac niby dobrze.
          Ja raczej nie zagadam..ale moze - przemysle to sobie.
    • ola_mi Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 10:00
      Agnieszka smutne jest to co piszesz.
      Zawsze wydawało mi się że opieka osoby "pod wpływem" nad dzieckiem jest wykroczeniem.
      Ale widać nasze prawo daje ku temu przyzwolenie....dopóki nic sie nei stanie,jak juz dziecko sobie główke rozbije,to dopiero wtedy sa kłopoty.


      Na Twoim , jezeli Ciebie to nurtuje i masz odwage, zapytałabym Panią w sklepie, czy takie sytuacje miały miejsce wcześniej.

      ja czesto z kolei widzę ludzi którzy po miescie jezdza z dziecmi na kolanach, takimi niemowlakami, nawet fotelika tam nie ma.Bo inaczej jak nagle dziecko zakrztusi się, rozpłacze i czasami nie ma mocnych trzeba je wypiąc, ale serwowanie dziecku przejazdzek na kolanach ot tak,tojest dlamnie realne niebezpieczeństwo.
      • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 10:16
        > Agnieszka smutne jest to co piszesz.
        > Zawsze wydawało mi się że opieka osoby "pod wpływem" nad dzieckiem jest wykrocz
        > eniem.
        > Ale widać nasze prawo daje ku temu przyzwolenie..
        No jasne, bo mandat oduczy tatusia picia. A tak w ogóle to zabierzmy te wszystkie dzieci do domów dziecka, będą o wiele szczęśliwsze.

        > .dopóki nic sie nei stanie,ja
        > k juz dziecko sobie główke rozbije,to dopiero wtedy sa kłopoty.
        Bardzo mnie ciekawi, jak ma działać prawo, jeśli nie post factum? Prewencyjnie karać za menelowaty wygląd? Opierać się na prognozach wróżki Jasminy? No sorry no, ale interwencjonizm też ma swoje granice, nie każdy facet po piwie czy w brudnym przyodziewku stanowi zagrożenie dla dziecka, a i temu dziecku Państwo raczej niewiele ma do zaoferowania w zamian za noszącego je podchmieloneg tatusia, który najwyraźniej chce mu zupe ugotować.

        Trochę rozsądku...

        > Bo inaczej jak nagle dziecko zakr
        > ztusi się, rozpłacze i czasami nie ma mocnych trzeba je wypiąc
        Się awaryjne włącza i staje. A juz płacz jko powód wypięcia to dopiero jest narażanie dziecka.
      • e_elena Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 10:22
        to bardzo polskie powiedzenie
        madry polak po szkodzie
        jest bardzo polskie
        mi tez wlos by sie na glowie jezyl gdybym zobaczyla menela na kacu z dzieckiem na reku kupujacym piwko i tez prawdopodobnie bym miala watpliwosci
        bo czy musi dojsc do tragedii zeby spoleczenstwo zareagowalo
        to bardzo smutne i przejmujace
        i skoro mowicie ze odpowiednie placowki do opieki nad takimi sytuacjami chca aby dzwonic w "konkretnych" sytuacjach czyli jakich jak juz dziecko jest pobite
        to straszne

        pozdrawiam serdecznie
        • ola_mi Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 10:34
          e_elena napisała:

          > bo czy musi dojsc do tragedii zeby spoleczenstwo zareagowalo
          > to bardzo smutne i przejmujace
          > i skoro mowicie ze odpowiednie placowki do opieki nad takimi sytuacjami chca ab
          > y dzwonic w "konkretnych" sytuacjach czyli jakich jak juz dziecko jest pobite
          > to straszne

          wyglada na to że nie ma czegoś takiego jak działanie zapobiegawcze i nadzór.
          Wystarczyłoby taką rodzine wziąc pod lupe (po takim zgłoszeniu) i przeprowadzic porzadny wywiad, zamiats strzelacfocha że się dooope im zawraca, bo nic sięnei stało.
          >
          > pozdrawiam serdecznie
          • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 10:42
            Czyi tak: M2 widzi potencjalnego menela potencjalnie podchmielonego w sklepie. Zawiadamia odpowiednie służby, które zwalają się do sklepu (gdzie potencjalnego menela już dawno nie ma, bo zrobił zakupy i poszedł gotować zupę). Ponieważ nikt nie zna jego adresu, zostaje za nim rozesłany list gończy, rozpoznaje go sąsiadka, zwala mu się na głowę policja z alkomatem i okazuje się, ze facet jest pod działaniem 2 piw. Dostaje mandat i zapewnienie, ze od traz będzie go nachodzić opieka społeczna. Koszt operacji z kieszeni podatnika: odpowiednio wysoki.
            Efekt: następnym razem facet zostawia dziecko samo w domu bez opieki i idzie po piwo i warzywa bez niego.
            ola_mi ma poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
            • ola_mi Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:01
              Beata wygas sobie moje wypowiedzi, zebys sie nie musiala tak ekscytowac.
              • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:10
                Olu, nie podoba mi się to, co piszesz (zresztą tak samo, jak nie podobało mi się obwinianie przez Ciebie prostytutek za wypadki drogowe). Nawet gdyby przypadkiem faceta złapali, zbadali alkomatem i wystawili mandat, to efekt mógłby być dokładnie odwrotny od zamierzonego.

                Nie widzę powodów do wygaszania cię... Już raczej wole z Tobą dyskutować suspicious
            • mamaduo Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:07
              no ale z drugiej strony opieka spoleczna moze dzieki temu rozpoznac ze:
              1. M2 (czyli ja) wyslala ich tam nie potrzebnie, bo facet okazal sie porzadnym acz prostym czlowiekiem, powiedzmy budowlancem i to zachowanie bylo incydentalne, a generalnie w domu jest OK, czysto, porzadnie, zgloszen od sasiadow nie ma.
              2. Opieka rozpozna, ze facet jest alkoholikiem, zostawia dziecko bez opieki, sasiedzi zeznaja, ze dom to melina.
              • misiekjasiek Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:21
                Przykro mi dziewczyny, ale tak nie będzie. Z prostego powodu: pracownik pomocy społecznej po odebraniu zgłoszenia poinformuje, że przypadki przemocy w rodzinie trzeba zgłaszać policji, w tym celu istnieje specjalna infolinia, pod którą takie sprawy można zostawiać anonimowo. W takich przypadkach pierwszą instytucją, do której trzeba się zgłosić jest właśnie policja.
                Pomoc społeczna przeprowadza wywiady środowiskowe głównie na podstawie podania samego zainteresowanego i przeważnie wtedy zauważa problem. Interwencje z Błękitnej Linii kończą się przesłaniem wniosku z policji do ops. Rzadko zdarza się odwrotnie (na podstawie anonimowej informacji)
                Między innymi dlatego ośrodki działają zwykle w godzinach 7-15 a policja całodobowo, żeby takie fakty zgłaszać od razu, na gorącej linii, nie czekać.
                Jest ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, są zmiany, ale one dopiero raczkują.

                PS. Zwykle nie trzeba nieść kaganka oświaty ośrodkowi pomocy społecznej, w większości przypadków "podejrzani" są już klientami opsu.

                I nie rozumiem, dlaczego mowa o znieczulicy, nie rozumiem, co "polskość" ma do tego. Reagować trzeba, koniecznie, ale zanim - gdy nie ma przypadku widocznej przemocy - proponuję najpierw rozeznać się w temacie, żeby nie było przypadkiem tak, że to my na końcu będziemy się wstydzić i przepraszać "menela".
                -----
                Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                31 tc, ur. 17.10.2009 r.
                • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 12:58

                  > I nie rozumiem, dlaczego mowa o znieczulicy, nie rozumiem, co "polskość" ma do
                  > tego. Reagować trzeba, koniecznie, ale zanim - gdy nie ma przypadku widocznej p
                  > rzemocy - proponuję najpierw rozeznać się w temacie, żeby nie było przypadkiem
                  > tak, że to my na końcu będziemy się wstydzić i przepraszać "menela".

                  Dokładnie tak smile

              • e_elena Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:21
                zgadzam sie
                dlaczego od razu bronic menela
                sam jest sobie winien ze sciaga na siebie opieke socjalna jak lazi z dzieckiem na reku domyslnie na cyku i na dodatek kupuje dolewke
                jesli rodzina pozadna to potraktujmy to zdarzenie profilaktycznie
                a co najwazniejsze to nie chodzi tu o zdrowie i poczucie spoleczne zglaszajacego tylko o zdrowie i poczucie spoleczne dziecka
                bo ono za siebie powiedziec nie moze i musi liczyc na wrazliwosc innych
                z moze w tej rodzinie jest problem i co wtedy????
                jak czesto slyszymy w TV wieczorne wydanie wiadomosci kolejna tragedia zakatowane dziecko matka nic nie widziala choc na widok partnera dziecko dostawalo wscieklizny przyjaciolka z kolei mowi ze tam az prosilo sie o tragedie bo.....

                pozdrawiam serdecznie
                • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:24
                  > zgadzam sie
                  > dlaczego od razu bronic menela
                  Nie bronie menela, tylko wyjaśniam, dlaczego oczekujecie niemożliwego.
              • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:22
                No dobra, ale jak go znajdziesz, to po pierwsze? Po drugie, ilu mamy w kraju abstynentów? Po trzecie, opieka społeczna naprawdę ma wystarczająco dużo roboty, żeby Cie spławić po zgłoszeniu, ze "Proszę pani, bo tu jest facet, co ma mordę menela i śmierdzi alkoholem i jest brudny i kupuje piwo i oddał butelkę, i ma dziecko na ręku! Co? Nie, nie bije dziecka, rozmawia z nim. Nie, czyste jest, w piżamce. Nie, nie płacze, że głodne, facet mu warzywa na zupę kupuje właśnie. To ja bardzo proszę o interwencję. Dziękuję, do widzenia."

                Czy tego chcemy, czy nie, nie ma idealnego systemu opieki społecznej. Niziny społeczne będą rodziły dzieci, bo mają do tego prawo. Dzieci z "nizin" mają ciszej na starcie, istnieje tez graniczące z pewnością ryzyko, że powielą los rodziców. ALE na to niewiele nie poradzimy, a jak już, to przez inwestycje w szkolnictwo czy stypendia socjalne dla uczniów na przykład (alba choćby akcje wyprawka, przy której też co poniektórzy "mieli za złe").
                Państwo nie ma tym dzieciom do zaoferowania raju na ziemi, tylko koszmar domów dziecka, więc i prewencja musi mieć ręce i nogi - mimo wszystko większości z nich lepiej jest w rodzinie. Nie da się też obsłużyć opieką społeczną wszystkich, co mają dzieci, menelowate mordy i piją piwo.
                Dlatego widzisz, ze dziecko cierpi, jest bite, głodne, zaniedbane - zgłaszaj bez oporów. Ale w tej sytuacji...
                • misiekjasiek Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:31
                  e-elena
                  No jasne, wyobraź sobie, że ja też chodzę do sklepu z dziećmi (!) i kupuję piwo (!) wino (!), potem przewożę je w koszyku wózka, też wyglądam jak menel szczególnie rano i w domowych dresach... dziwię się, że ten maluch był czysty, moje dzieci szczególnie po wizycie na placu zabaw nigdy nie są czyste, po prostu książkowy przykład patologii. Wczoraj moczyli się w kałużach na środku osiedla a matka z ojcem nie reagowali.
                  I wiesz, ja te % czasami piję z własnym mężem, jak dzieci pójdą spać, włączamy film, otwieramy chipsy i piwo - czy to podpada pod patologię, czy to już jest przemoc w rodzinie i czy to trzeba zgłosić? Jeśli nie trzeba, to czym się różnię od tego menela ze sklepu?
                  -----
                  Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                  31 tc, ur. 17.10.2009 r.
                  • e_elena Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:44
                    ja tez pije z mezem i na dodatek zapraszamy do siebie znajomych i tez kupujemy z dzieckiem alkohol
                    ale ja widze roznice miedzy wygladem menela a wygladem osoby mniej zadbanej czy tez na luzie w dresach

                    pozdrawiam serdecznie
                    • misiekjasiek Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:53
                      Ok, ale jaką masz gwarancję, że akurat menel bije dziecko a nie osoba w domowych dresach?
                      Nie masz tej gwarancji, nie wiesz. A to jest myślenie stereotypowe, dlatego zanim reakcja musi być akcja, takie jest moje zdanie.
                      -----
                      Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                      31 tc, ur. 17.10.2009 r.
                    • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 13:05
                      Ja bym raczej była bardzo bardzo ostrożna z oceną ludzi na podstawie ubrania! Znam wiele osób, które chodzą w brudnych ciuchach a z omawianą patologią niewiele mają wspólnego. Choćby mój brat... zajmuje się kowalstwem artystycznym. Jego robocze ciuchy są takie, że nawet menel by się zawahał czy się w nie ubrać. Czasem jednak zdarza mu się skoczyć na chwilkę do sklepu bez przebierania się. A takich przykładów można by mnożyć.
                • mamaduo Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:39
                  no tak, masz racje i MCM i MJ.
                  Tak czy siak nie daje mi to spokoju, bo niby jakas prewencja powinna tez byc.
                  Mysle, ze jak go przyuwaze jeszcze, co bardzo mozliwe, to pogadam z kasjerkami, wprawdzie obsada sie mocno zmienila, ale sa jeszcze babki co pracuja tu od tzrech lat i znaja stalych bywalcow. Szkoda, ze wtedy nie pomyslalam, kasjerka byla nowa, ale Pani na warzywach "stara".
                  Zawsze tez mozna jakies wnioski wyciagnac, czy sie czlowiek myli, czy nie...
                  Rozpoznanie sytuacji jesli tylko jest to mozliwe tez mi sie wydaje sensowne..
                  • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:53
                    MJ jest akurat specjalistką w temacie.

                    A prewencja jest, wbrew pozorom, i to coraz lepsza. Mnie 2 razy pediatra i raz rehabilitant dokładnie wypytali o pochodzenie siniaków na nogach (a nigdy Gosi nie biłam, tylko po prostu się sporo wywalała przez kłopoty z równowagą, zresztą siniaki były zawsze od biegania, z przodu nóżek, poza jednym - upadek z krzesła na klocek i wielki kwadratowy siniak na pupie - ale wystarczyło, ze było ich więcej, niż średnia, żeby wzbudzić niepokój). W kolejnych latach są nauczyciele, pedagodzy szkolni, którzy mogą wychwycić patologie... Są akcje uświadamiające sąsiadów, lekarzy, nauczycieli, jest niebieska linia...
                    Mimo wszystko świadomość społeczna jest coraz większa (chociaż przyzwolenie na klapsa niestety też).
                    I ten system działa, nie zawsze, niedobrze, bo też zmienianie czegokolwiek w życiu dzieci z rodzin patologicznych to jest często syzyfowa praca, ale działa i dużo lepszego raczej nie będzie.
                    • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 13:09
                      O jak mi mi było dziwnie jak mnie pediatra pytał o przyczynę rozcięcia wargi u Eryka. (Młody spadł z łóżeczka i przeciął zębem). Ale jednak ucieszyło mnie, że ktoś się interesuje. smile

                      Ania
                • e_elena Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:40
                  wlasnie to w tym watku jest smutne ze nie da sie golym okiem rozpoznac gdzie dzieci wymagaja pomocy a dzie po prostu urodzily sie w biednej rodzinie
                  i wcale nie dziwie sie autorce ze pyta bo sama bym pytala
                  nie chcialabym przejsc wobec tego obojetnie
                  na pewno masz racje

                  pozdrawiam serdecznie
                  • misiekjasiek Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 11:50
                    I co jeszcze, co do tego "nadzoru i działań zapobiegawczych", od takich działań jest przede wszystkim kurator rodzinny. Nie zrzucajcie całego postępowania na pracowników socjalnych, jedna osoba nie jest w stanie tego wykonać a wierzcie mi, pracy jest dużo. Dodać do tego papierkologię i pracownik socjalny nocowałby w biurze wychodząc tylko na wywiady.
                    Do niedawna opsy w wielu sytuacjach miały zawiązane ręce, stąd gro interwencji w asyście policji - nie dla samego bezpieczeństwa ale dlatego, że pewnych spraw nie można było robić, do których uprawnieni byli tylko policjanci.
                    "Menele" też mają swoje prawa, nie można ich nachodzić i to, o czym piszecie (niech weźmie doopę a nie marudzi) to często w przypadku pracownika socjalnego po prostu łamanie prawa.
                    Dlatego są zmiany w ustawie, bardzo potrzebne.

                    A co do samego wychodzenia po piwo z dzieckiem na ręku. Wychowałam się i mieszkam na wsi i często widziałam, widzę takie widoki, zresztą nierzadkie chyba w całej Polsce (jak już mówimy o tym w kontekście geografii) i pomimo, że źle wyglądają, nie niosą w sobie zagrożenia.
                    Chyba, że chłop stoi przed sklepem, przy ruchliwej ulicy a dziecko zostawione samo sobie. Wtedy TRZEBA reagować. Ale samemu, podejść, powiedzieć "panie, co pan, zajmij się pan dzieckiem" i facet pewnie zrobi oczy, bo nawet mu do głowy nie przyszło, że stwarza zagrożenie. Nie trzeba od razu dzwonić, interweniować w instytucjach, prewencja to też własne zachowanie i dawanie przykładu.
                    Spychactwo w Polsce też modne smile (ja nic nie zrobię, bo ty zrobisz, ja sobie postoję i pomarudzę, że nic nie robisz albo robisz źle)
                    -----
                    Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
                    • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 13:12

                      > A co do samego wychodzenia po piwo z dzieckiem na ręku. Wychowałam się i mieszk
                      > am na wsi i często widziałam, widzę takie widoki, zresztą nierzadkie chyba w ca
                      > łej Polsce (jak już mówimy o tym w kontekście geografii) i pomimo, że źle wyglą
                      > dają, nie niosą w sobie zagrożenia.
                      > Chyba, że chłop stoi przed sklepem, przy ruchliwej ulicy a dziecko zostawione s
                      > amo sobie. Wtedy TRZEBA reagować. Ale samemu, podejść, powiedzieć "panie, co pa
                      > n, zajmij się pan dzieckiem" i facet pewnie zrobi oczy, bo nawet mu do głowy ni
                      > e przyszło, że stwarza zagrożenie. Nie trzeba od razu dzwonić, interweniować w
                      > instytucjach, prewencja to też własne zachowanie i dawanie przykładu.
                      > Spychactwo w Polsce też modne smile (ja nic nie zrobię, bo ty zrobisz, ja sobie po
                      > stoję i pomarudzę, że nic nie robisz albo robisz źle)

                      No i znów 100 % zgody.
                  • ola_mi Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 13:59
                    e_elena napisała:

                    > wlasnie to w tym watku jest smutne ze nie da sie golym okiem rozpoznac gdzie dz
                    > ieci wymagaja pomocy a dzie po prostu urodzily sie w biednej rodzinie
                    > i wcale nie dziwie sie autorce ze pyta bo sama bym pytala
                    > nie chcialabym przejsc wobec tego obojetnie
                    > na pewno masz racje
                    >
                    > pozdrawiam serdecznie

                    Nie wiem czy bohater watku pochodzi z biednej rodziny czy nie,bo biedaka na piwopowinno nie stać.
                    O i tokolejny paradosk. czesto dziecko nie jest bite, klapsa moze nie uswiadczyc,ale psychiczne znecanie sie nad nim jest jeszcze gorsze. Albo ile razy widzi się wytuacje:"mamo klup mi lizaka" "nie mam pieniędzy.poprosze paczkę popularnych...."

                    Jak człowieka niepokoi coś w danej sytuacji, to ma prawo powiadomic odpowiednie orgainizacje.Moze dzisiaj telefon wykonuje pani X,jurto pani Y i to powinno dac do myslenia.
                    Dla mnie chodzenie o 7 rano z dzieciekiem ubranym w pizamie po ogórki, piwo i warzywa nie jest normalnym zachowaniem rodzica, ba w dodatku rodzic niedzisiejszy...


                    Co do picia piwa w domu, też mi się zdarza,ale nigdy więcej niż jedno. Jak sa imprezy typu Sylwester urodziny cioci zawsze tylko jedna osoba może pić, bo tutaj mozna się zapomnieć,a jak wówczas dzieciakowi krzywda by się stała to już nie będzie tak lajtowo.

                    A czy Waszym zdaniem sytuacja taka też nie wymaga interwencjiosób trzecich?
                    Okolo 4-letni chłopczyk bawi się na brzegu rzeki, wrzuca tam kamienie, sięga po trawę,pałki wystające z niej.
                    Nagle pojawia się tatuś,wychodzi z toalety,już zawiany. Idzie do stolika w barze,który jest na brzegu tej rzeki, aby towarzyszyc swoim kolegom w dalszym piwkowaniu. No i tak, dziecka nie bije, nie krzyczy, ba nawet na tyle jeszcze był świadom, że zrócił uwagę" Bartusiu uważaj" i piiwkuje dalej, a po Bartusiu uwaga pijanego taty spłynęła jak po kaczce. Tutaj tez uważacie że nie nalezy wyciągać wniosków pochopnie i zostawić "menela" w spokoju?Bo teraz to już nie wiem gdze jest granica.
                    • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 14:35
                      Taaak... Zauważyłaś, że często dajesz popis wyobraźni i z jednej sytuacji robisz zupełnie inną? Nagle facet kupujący w stanie nieświeżym warzywa i piwo, opisany przez M2, staje się facetem nie kupującym lizaka, tylko papierosy, facetem, którego dziecko bawi się bez opieki nad wodą...
                      Co ma piernik do wiatraka, chciałoby się rzec?
                      > Bo teraz to już nie wiem gdze
                      > jest granica
                      Zapewne tą granicą jest zdrowy rozsądek.
                      • ola_mi Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 15:22
                        Nagle facet kupujący w stanie nieświeżym warzywa i piwo, opisa
                        > ny przez M2, staje się facetem nie kupującym lizaka, tylko papierosy, facetem,
                        > którego dziecko bawi się bez opieki nad wodą...

                        Ciebie tutaj wyobraźnia wciągnęła,bo nie wiem gdzie napisała,że ten sam facet nagle lizaka odmówił i kupił fajki a jego dziecko bawi sie nad wodą. Wyraźnie poprosiłam o ocenę sytuacji jaka opisałam z wodą i sytauacja ta nie ma nic wspolnego z "menelem"z opowidań Agi.Podobnie jak Twoja wstawka i kąśliwość odnośnie mojej irytacji na panienki przy ulicy z innego postu. Teraz znalazałaśsobie kolejny watek do rozpamietywania.Nie wiem czy byłabyś potulna jak baraneki nie miałabys zalu do każdego kto widziałale zwyczajnie uciekł, stchórzył gdzy miałmiejsce wypadek w Twoje dziecko doznało kolejnego uszczerbku na zdrowiu.
                        • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 15:37
                          Zawsze możesz mnie wygasić smile

                          A tak na serio, Olu, widzisz świat w czarno-białych barwach, żądasz od Państwa, żeby było dobrym papą i rozwiązało wszystkie problemy. To se ni da. Nie dziw się, że jak wyskakujesz z tak kontrowersyjnymi poglądami,to powodujesz zamieszanie i zachęcasz do tego, żeby ktoś ci wyjaśnił, ze to nie jest wszystko takie proste. I nie dopatruj się we wszystkim ataków.

                          Zdrowy rozsadek to podstawa - trzymając się go wiesz, kiedy zareagować, bo dziecku dzieje się krzywda, czy kogo obwiniać za wypadek, w którym ucierpiały twoje Siostrzenice.
                    • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 14:38

                      > Nie wiem czy bohater watku pochodzi z biednej rodziny czy nie,bo biedaka na piw
                      > opowinno nie stać.
                      > O i tokolejny paradosk. czesto dziecko nie jest bite, klapsa moze nie uswiadczy
                      > c,ale psychiczne znecanie sie nad nim jest jeszcze gorsze. Albo ile razy widzi
                      > się wytuacje:"mamo klup mi lizaka" "nie mam pieniędzy.poprosze paczkę popularny
                      > ch...."

                      Ale Olu, wrzucasz do jednego worka zupełnie różne sytuacje. Gdzie przemoc psychiczna a gdzie odmowa kupienia lizaka? Brudne ubranie wcale nie musi świadczyć o braku pieniędzy. Może to po prostu ubranie robocze. Nadal upieram się, że ani ubranie ani nawet fakt kupienia piwa, ani to, że dziecko w piżamce nie jest podstawą do osądzania. Może zaniepokoić, może skłonić do pytań. Ale wszystko uprzejmie i ostrożnie.
                      Natychmiastowej wymagają rzeczy oczywiste, choć i tu można się pomylić. Jakiś czas na internecie wisiało zdjęcie karteczki zawieszonej na tablicy informacyjnej w jakimś bloku w Łodzi. Brzmiało to mniej więcej tak: "Kochani sąsiedzi, mam na imię Wojtuś i mam 7 miesięcy. Czasami zdarza mi się płakać. Dzieci tak mają. Nie oznacza to, że jestem bity, raczej to, że boli mnie brzuszek. Nie powiadamiajcie więc proszę za każdym razem policji"

                      > Jak człowieka niepokoi coś w danej sytuacji, to ma prawo powiadomic odpowiednie
                      > orgainizacje.Moze dzisiaj telefon wykonuje pani X,jurto pani Y i to powinno da
                      > c do myslenia.

                      No ok. Ale bez przesady... Może niekoniecznie za każdym razem gdy coś cię zaniepokoi. Zgłosisz podchmielonych rodziców, rodziców z fajką, brudno ubranych, siniaki dziecka, krzyczenie na dziecko, wieczorne ryki dziecka i sorki ale 3/4 rodziców będzie miało swoją kartotekę. Kto to wszystko obsłuży.

                      > Dla mnie chodzenie o 7 rano z dzieciekiem ubranym w pizamie po ogórki, piwo i
                      > warzywa nie jest normalnym zachowaniem rodzica, ba w dodatku rodzic niedzisiej
                      > szy...

                      Nie jest normalne, ale nie jest również naganne. Jest niestereotypowe. Mnie z młodym też łatwo rozpoznać.
                      A tak przy okazji trochę nie na temat... mało który menel wstaje o 7 rano.

                      > Co do picia piwa w domu, też mi się zdarza,ale nigdy więcej niż jedno. Jak sa i
                      > mprezy typu Sylwester urodziny cioci zawsze tylko jedna osoba może pić, bo tuta
                      > j mozna się zapomnieć,a jak wówczas dzieciakowi krzywda by się stała to już nie
                      > będzie tak lajtowo.

                      No to ty prawie święta jesteś wink.
                      Niestety idąc tym tropem, tak jak pisałam wcześniej, połowę dzieci trzeba będzie przenieść do domów dziecka.
                      My akurat z mężem bezfajkowi i bezalkoholowi jesteśmy (z wyjątkiem może okazyjnych lżejszych trunków) więc tego problemu nie ma. Za to mój mąż gra z Erykiem w gry komputerowe. Takie dla starszych dzieci. No i jeszcze znęcamy się psychicznie nad dzieckiem zmuszając je do mycia zębów. Na każdego znajdziesz coś co warto zgłosić odpowiednim władzom.

                      > A czy Waszym zdaniem sytuacja taka też nie wymaga interwencjiosób trzecich?
                      > Okolo 4-letni chłopczyk bawi się na brzegu rzeki, wrzuca tam kamienie, sięga po
                      > trawę,pałki wystające z niej.
                      > Nagle pojawia się tatuś,wychodzi z toalety,już zawiany. Idzie do stolika w barz
                      > e,który jest na brzegu tej rzeki, aby towarzyszyc swoim kolegom w dalszym piwko
                      > waniu. No i tak, dziecka nie bije, nie krzyczy, ba nawet na tyle jeszcze był św
                      > iadom, że zrócił uwagę" Bartusiu uważaj" i piiwkuje dalej, a po Bartusiu uwaga
                      > pijanego taty spłynęła jak po kaczce. Tutaj tez uważacie że nie nalezy wyciągać
                      > wniosków pochopnie i zostawić "menela" w spokoju?Bo teraz to już nie wiem gdze
                      > jest granica.

                      Ja bym zwróciła uwagę ojcu. Choć zagrożenie dla dziecka realnie zależało by od tego jaka rzeka. Jeśli 2 metry od brzegu woda jest płytka, dziecko nie bawi się na wale z ziemi z którego może spaść, to wrzucanie kamyków do wody nie powinno być zagrożeniem.
                      Natomiast co do stawiania granic to jest to bardzo trudne. Nie ma dobrych rozwiązań, bo patologie są nawet w dobrych rodzinach. Dla mnie ważna jest zasada, żeby nie rzucać fałszywych oskarżeń. Zwłaszcza, że mogą one być krzywdzące.

                      Pozdrawiam
                      Ania
                      • mama_janka007 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 14:54
                        rzucaja mi sie w oczy 2 rzeczy:
                        - godz. o ktorej ania wspomniala, o ktorej menelstwo i patologie nie biegaja na zakupy.
                        -dziecko bylo w pizamce. czyli jest to dom w ktorym wieczorem dopilnowano azeby dziecko wieczorem mialo zalozona pizamke do spania. menel by olal i wrzucil mlodego w scioranej koszulce do lozka.
                        • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 14:58
                          A mi jeszcze, że 1 piwo kupował i 1 butelkę oddawał + te warzywa na zupę.
                          • mama_janka007 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 15:01
                            poza tym - to tylko chlopsmile wiekszosc nie odrozni pizamki od dresusmile
                            • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 15:05
                              No mój na pewno nie smile Już ze 2 razy dziecię poszło do przedszkola w piżamie, bo to taki ładny dresik był smile
                              • mama_janka007 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 15:10
                                a nie gotowalas ty ostatnio kwasniucy moze?big_grin
                                • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 15:16
                                  Suponujesz, że mój luby... smile
                                  Mamoduo, a miał ci on na sobie brudnożółtą koszulkę, co wyglądała, jakby uciekał przed stadem rozjuszonych rottweilerów?
                                  • mama_janka007 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 15:43
                                    rownie dobrze moglby byc moj, tylko szerokosc geograficzna sie nie zgadzasmile ale w pizamce juz janka na plac zabaw zagnal. a najlepsze bylo to, ze w tym czasie na placu zabaw byl kolega janka- tez w pizamce.
                                    • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 15:50
                                      hehe smile)
                                    • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 16:47
                                      Dodaj jeszcze - i też ze swoim tatą wink
                                      • mama_janka007 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 16:53
                                        a to nie oczywiste?smile
                                    • doroszka Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 18:42
                                      Oj, laski! smile A mi to raz teściowa dziecko w piżamce... do ZOO wzięła smile
                                      Ja to dopiero na zdjęciach zobaczyłam po powrocie z pracy big_grinDDD
                                      • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 18:46
                                        LOL... I pewnie twierdziła, że to "taki śliczny dresik" tongue_out

                                        Z drugiej strony, jakbym była zdesperowana i jakimś cudem nie miała żadnego czystego ciuchu to też bym ubrała w piżamę i udawała, że to dresik. Tak realnie między piżamką a dresem bardzo dużych różnic nie ma smile
                                        • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 18:49
                                          Rożnica jest taka, ze WIESZ, ze to piżamka. Gosia ma dwuczęściową piżamkę, której od początku używamy jako dresik, bo piżamek mamy w nadmiarze, a ta jest taka piękna i wygodna, ze szkoda jej do łóżka.
                                      • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 18:47
                                        Wow smile

                                        A nas norma to 2 różne skarpetki. Jak nie przygotuję rano tacie kompletnego zestawu, dzieć nie protestuje i idzie w pierwszych dwóch, które się napatoczyły.
                                        • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 18:50
                                          MCM, czy twój mąż nie jest aby nformatykiem?
                                          • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 18:54
                                            Rasowym, takim, co siedzi w matrixie i nie daje oznak życia, chyba, że na hasło obiad smile A co?
                                            • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 18:54
                                              Aaa... Zgadłaś smile tak, Mężowi tez się zdarza z tymi skarpetkami tongue_out
                                            • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 18:57
                                              Bo rozpoznaję pewne symptomy. Mój ma to samo tongue_out. Jest więc szansa, że faceci innych fachów są bardziej normalni wink
                                              • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 19:05
                                                hehe, ale wiesz... nie zamieniłabym go na żadnego innego. No pomyśl tylko, to jest taki mąż ON/OFF - jak go zaczepisz, to fajnie, jak nie, tez fajnie, może się spokojnie przypiąć do swojego ukochanego, czteroprocesorowego, seksownie czarnego, pieszczotliwie szemrzącego wiatraczkiem komputera... Nawet jak znajdzie sobie inną babę, to mu wystarczy taka, co ma rozszerzenie .jpg po imieniu... i kłócimy się też mailowo, co oznacza, ze potem nie może się wypierać, że wcale tak nie powiedział suspicious
                                                ideał po prostu smile
                        • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 14:58
                          racja, racja smile
                      • ola_mi Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 15:13
                        brzanka7 napisała:


                        > Ale Olu, wrzucasz do jednego worka zupełnie różne sytuacje. Gdzie przemoc psych
                        > iczna a gdzie odmowa kupienia lizaka? Brudne ubranie wcale nie musi świadczyć o
                        > braku pieniędzy. Może to po prostu ubranie robocze. Nadal upieram się, że ani
                        > ubranie ani nawet fakt kupienia piwa, ani to, że dziecko w piżamce nie jest pod
                        > stawą do osądzania. Może zaniepokoić, może skłonić do pytań. Ale wszystko uprze
                        > jmie i ostrożnie.

                        ot dlaczego zasugerowałam Agnieszce w mojej pierwszej wypowiedzi, podpytanie Pań w sklepie. Ale nitk tego nie zauważył.
                        Co do innych moich sugestii np.o lizakach, fajkach czy znęcaniu się psychicznym, to jest to zwyczajna wstawka, jak ze strony innych,, że niejednokrotnie "porządny"obywatel leje dziecko.
                        Przecież nie napisałam, że przyszedł do sklepu menel z dzieckiem na ręku,które miało piżamkę i kupił piwo, a dla dziecka odmówił kupienia lizaka.



                        > No ok. Ale bez przesady... Może niekoniecznie za każdym razem gdy coś cię zanie
                        > pokoi. Zgłosisz podchmielonych rodziców, rodziców z fajką, brudno ubranych, sin
                        > iaki dziecka, krzyczenie na dziecko, wieczorne ryki dziecka i sorki ale 3/4 rod
                        > ziców będzie miało swoją kartotekę. Kto to wszystko obsłuży.

                        No nie popadajmy w skrajności, że zgłaszać będziemy kogoś kto ma brudne ubranie. natomiast brudne ubranie+ fetor alkoholu+ zakupowanie kolejnych butli+dziecko niekompletnie ubrane to podejrzane nieco, wiec do zbadania i wypytania.


                        > A tak przy okazji trochę nie na temat... mało który menel wstaje o 7 rano.

                        Może on się jeszcze nie połozył spać smile

                        > No to ty prawie święta jesteś wink.

                        Ej no spokojnie, niektórym tutaj jeszcze jasniejsza aureola nad głowa świeci smile

                        > No i jeszcze znęcamy się psychicz
                        > nie nad dzieckiem zmuszając je do mycia zębów. Na każdego znajdziesz coś co war
                        > to zgłosić odpowiednim władzom.
                        >
                        Wiesz idac Twoim tropem, to ja też się znęcam, bo na siłe podaje dziecku leki bo muszę.

                        > Ja bym zwróciła uwagę ojcu. Choć zagrożenie dla dziecka realnie zależało by od
                        > tego jaka rzeka. Jeśli 2 metry od brzegu woda jest płytka, dziecko nie bawi się
                        > na wale z ziemi z którego może spaść, to wrzucanie kamyków do wody nie powinno
                        > być zagrożeniem.

                        Dziecko nawet w wannie potrafi się utopić, więc głębokośc nie ma tutaj raczej nic do rzeczy. A tatuś na uwagę zwrócona przez przechodznia, posiał kilka k...wi tyle.

                        > Natomiast co do stawiania granic to jest to bardzo trudne. Nie ma dobrych rozwi
                        > ązań, bo patologie są nawet w dobrych rodzinach. Dla mnie ważna jest zasada, że
                        > by nie rzucać fałszywych oskarżeń. Zwłaszcza, że mogą one być krzywdzące.

                        Tutaj się z Toba zgodzę.Mozna łatw kogos skrzywdzić i spaprac mu zycie przez fałszywe oskarżenia.
                        Ale zycie pokaazuje, że sam fakt opiekowania się prze pijanego rodzica małym dzieckiem nie jest niczym niepokojacym,póki ojciec czy matka nie leje dziecka. Takie mam wrażenie że musi dojścdo tragedii żeby wyciagnąc wnioski. czesto słyszy sie pozniej w telewizji, ze tak maly plakal czesto,ale jakto dzieco, to chyba normalne,no ojciec lubil sięgnąc do kieliszka....a nie lepiej za wzcasu pomoc takiej rodzinie.Moze ojciec siega do kileiszka,bo chce zapomniec tym ze nie ma czym dziecku chleba posmarowac. I wlasnie po to warto podpytac otoczenie zeby wiedziec czy da sie jaks pomoc takim ludziom. nigdzie nie napisalam, ze nalezy takiemu dziecko zabrac i ulokowac w domu dziecka.Nigdzie tez nie zasugerowalam ze owy "menel" pewnie w domu bije dziecko. zasugerowalam ze niepokojacy jest taki widok jak opisala Aga i smutny.
                        • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 15:17
                          Ola na prezydenta!
                        • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 17:35
                          > ot dlaczego zasugerowałam Agnieszce w mojej pierwszej wypowiedzi, podpytanie Pa
                          > ń w sklepie. Ale nitk tego nie zauważył.

                          Zauważyłam i Agnieszka zauważyła (to chyba nie jest niktwink. Przy czym z tymi paniami w sklepie to też trzeba brać poprawkę na to, że informacje będą co najmniej z drugiej ręki.

                          > Co do innych moich sugestii np.o lizakach, fajkach czy znęcaniu się psychicznym
                          > , to jest to zwyczajna wstawka, jak ze strony innych,, że niejednokrotnie "porz
                          > ądny"obywatel leje dziecko.

                          Piszesz dość chaotycznie, przynajmniej jak dla mnie. Jeśli źle Cię zrozumiałam to przepraszam.
                          >

                          > No nie popadajmy w skrajności, że zgłaszać będziemy kogoś kto ma brudne ubranie
                          > . natomiast brudne ubranie+ fetor alkoholu+ zakupowanie kolejnych butli+dziecko
                          > niekompletnie ubrane to podejrzane nieco, wiec do zbadania i wypytania.

                          Może znów Cię źle zrozumiałam, ale wydawało mi się, że sugerujesz co innego. Żeby zgłaszać każdy niepokojący przypadek do instytucji, która później będzie mogła sprawdzić ich zasadność.
                          Ten konkretny przypadek menela z dzieckiem w piżamce, wymaga nadal uprzejmej rozmowy z ojcem. Nic więcej. Zresztą dziewczyny zwróciły w tym wątku na takie szczegóły, że Sherlock Holmes by się nie powstydził.

                          > > A tak przy okazji trochę nie na temat... mało który menel wstaje o 7 rano

                          > Może on się jeszcze nie połozył spać smile

                          Za dużo w życiu miałam do czynienia z menelami, żeby się z tym zgodzić wink

                          Odnośnie mycia zębów, podawania leków... Sąsiad mógł słyszeć wrzaski dziecka, nasze podniesione głosy, czasem odgłosy wymiotowania... Jakie mógł wyciągnąć wnioski


                          > Dziecko nawet w wannie potrafi się utopić,

                          4 letnie w wannie ???? To chyba z czyjąś pomocą.

                          >A tatuś na uwagę zwrócona przez przechodznia, posiał kilka k...wi

                          Wiesz, bo u nas jak już ktoś zwraca uwagę to tonem śmiertelnego oburzenia i pretensji. A na coś takiego wiele osób reaguje agresją.
                          Oczywiście na zwykłego "chama" też możesz trafić. Gdyby taki ojciec nie reagował na uwagi, a dziecko bawiło się na nasypie z ziemi tuż pod głęboką dziurą wypełnioną wodą, ja zadzwoniłabym na policję.

                          > Tutaj się z Toba zgodzę.Mozna łatw kogos skrzywdzić i spaprac mu zycie przez fa
                          > łszywe oskarżenia.

                          > Ale zycie pokaazuje, że sam fakt opiekowania się prze pijanego rodzica małym dz
                          > ieckiem nie jest niczym niepokojacym,póki ojciec czy matka nie leje dziecka.

                          Ja osobiście nigdy nie widziałam pijanego rodzica opiekującego się dzieckiem. Pochodzę z bardzo zmenelonej miejscowości. U nas to jakoś zawsze jest tak, że faceci piją, a kobiety zajmują się dziećmi. Jeśli piją oboje to uważani są przez wszystkich za patologię i najczęściej już są pod opieką OPS i dostają od niego pomoc.

                          A ojciec sięgający do kieliszka to osobny problem. Bardzo złożony. I uwierz mi, nie wierzę w ludzi pijących by zapomnieć o braku pieniędzy, tak samo jak nie wierzę w świętego mikołaja i wróżkę zębuszkę.

                          nigdzie nie napisalam, ze nalezy t
                          > akiemu dziecko zabrac i ulokowac w domu dziecka.Nigdzie tez nie zasugerowalam z
                          > e owy "menel" pewnie w domu bije dziecko. zasugerowalam ze niepokojacy jest tak
                          > i widok jak opisala Aga i smutny.

                          Że niepokojący przyznali wszyscy. Dyskusja dotyczy tego co można zrobić w takiej sytuacji.

                          Pozdrawiam
                          Ania

              • doroszka Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 12:11
                mamaduo napisała:

                > no ale z drugiej strony opieka spoleczna moze dzieki temu rozpoznac ze:
                > 1. M2 (czyli ja) wyslala ich tam nie potrzebnie, bo facet okazal sie porzadnym
                > acz prostym czlowiekiem, powiedzmy budowlancem i to zachowanie bylo incydentaln
                > e, a generalnie w domu jest OK, czysto, porzadnie, zgloszen od sasiadow nie ma.
                >
                > 2. Opieka rozpozna, ze facet jest alkoholikiem, zostawia dziecko bez opieki, sa
                > siedzi zeznaja, ze dom to melina.

                No niby tak wygląda sytuacja modelowa, zakladając że pracownik opieki społecznej jest wykwalifikowanym specjalistą, a na miejscu zastajemy sytuację 1 lub 2, czyli albo białe albo czarne.
                A co, jeśli jest 1,5 - szare? wink
                Czyli nie jest za czysto, facet bezrobotny na kacu, ma w reklamówce piwa, jedno już zaczął pić przy dziecku, matka w pracy (też na kacu poszła), sąsiedzi jadą na nich jak mogą (może mają rację, a może mają jakieś osobiste jazdy... kto wie)...
                I powiem Ci, że znam trochę ludzi pracujących w opiece społecznej i za grosz bym im nie zaufała jeśli chodzi o ocenę tej stuacji - w zależności od tego, co im się "zawodowo" opłaci (czyli czy musza się wykazać nadgorliwością, bo kończy im się umowa, czy też moga olać, bo mają setkę takich spraw i mnóstwo podopiecznych, i nie wyrabiają) albo dziecko trafi do domu dziecka, wpadnie w chorobę sierocą zanim trafi do rodziny zastępczej, tęskniąc za rodzicami (bo zawsze tęskni! jacy by nie byli!) i zostanie okaleczone psychicznie, albo facetowi się zasygnalizuje, żeby się nie pokazywal brudny z dzieckiem i będzie tak jak pisała MCM - facet jutro pójdzie po piwo bez dziecka, a dziecko samo w domu zostanie na 15 min.

                Pamiętajcie, że w polskiej opiece społecznej nie ma "środka" i mało jest sensownego działania, bo... nie ma na to pieniędzy!!!!! Wiele rodzin powinno zostać objętych sensownym nadzorem kuratorskim, który nie polega na kontrolowaniu w 5 min (bo trzeba lecieć do następnej rodziny), czy wszyscy sa trzeźwi, a podloga czysta (jak teraz), tylko na pomocy rodzinie - wywiadach, rozmowach, aktywizacji zawodowej, kursach, zajęciach i szkoleniach dla rodziców z dziećmi z psychologami, rodzina ma opiekuna, który bardziej uczestniczy w ich życiu i delikatnie acz stanowczo kieruje i pomaga... itp. Nie ma do tego specjalistów (większość tych z opieki to o kant d...y roztrzaść, jak mawia moja teściowa - sory, ale wiem, co mówię - nie oceniam wysoko ich IQ i IE), nie ma kasy, nie ma dobrej woli...

                Dlatego zanim się kogoś podkabluje, można próbować wypytac i pomóc na własną rękę...

                Ja tam bym nie chciała mieć na sumieniu tego, że dziecko trafia do Domu Dziecka. Kiedyś była w takim przybytku wolontariuszką, i nadal nawiedzają mnie "koszmary emocjonalne", nie tyle po tym, co tam zobaczyłam (bo to jest często bajka - zabawki, wyposażenie, kolorowo...), tylko co tam przeżyłam, i czego dotknęłam w sferze emocjonalnej i psychologicznej tych dzieci. Opiekunowie... są chlubne wyjątki (zwykle tępione przez reszte wychowawców), ale też bym ich postawiła w jednym rzędzie z tymi z opieki! Szantaż emocjonalny, przemoc psychiczna nie płynie tam tylko od dzieci, mówię Wam! Dzieje się tak z udziałem i za pozwoleniem wychowawców - tak jest szybciej i prościej utrzymać porządek, niż wszystko tym trudnym dzieciom tłumaczyć! Zastraszyć i do szeregu! Koszmarrr!!!
                Dziecko, które wychodzi z takiego przybytku już ma zakodowane, że jego zdanie się nie liczy, że może zyskać to, co chce, ew. tylko przemocą, nie wsłuchuje się już nawet w swoje emocje i pragnienia, bo... są schowane, wyparte, zmarginalizowane, często już na całe życie!

                Dlatego ja się 10 razy zastanowię, bo dziecko bezpieczniej będzie się czuło we własnym domu, jaki by nie był! I z własnymi rodzicami! Byle nie krzywdzili, nie bili, karmili, i nie zostawiali bez opieki!

                Ale tego polska opieka społeczna - uwierzcie mi - nie jest w stanie wyegzekwować w sensowny sposób! Coraz częściej niestety umieszcza te dzieci w placówkach!

                I teraz mnie zjedzcie: po tym, co wiem o powyższym, wolę zostawić to dziecko ze skacowanym facetem, który zapodział gdzieś dziecięce buciki i chce walnąć zaraz dwa piwa i ugotować zupę!

                Ale ja jak to ja - powypytywałabym trochę, zagadała do faceta... wink
                Tyle co mogę pomóc, to dac ciuchy po moich dzieciakach, wózek, fotelik, wysłać ich do kina (mam bilety z pracy), zeby poczuli się uczestnikami lepszego życia i nabrali apetytu...
                W każdym razie nie ma co liczyć na opieke społeczną, howk!
                • misiekjasiek Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 12:19
                  Haha doroszka rozbawiłaś mnie tym IQ big_grin
                  Ale fakt faktem, jest wielu pracowników pomocy społecznej z tzw. "zasiedzenia", czyli kobiety/faceci przed emeryturą, bez odpowiedniego wykształcenia, pracujący po dawnych układach. Taka pomoc społeczna jest skostniała, mimo nowych programów, ustaw, bo się po prostu nie chce robić, działać, lepiej robić wszystko wg utartego schematu.
                  Na szczęście to się zmienia, są wyspecjalizowane kierunki studiów, szkolenia, gdzie prezentuje się inne podejście do spraw społecznych, gdzie pomoc nie jest już tylko rozdawnictwem pieniędzy.

                  Tylko co, piszesz mamieduo, że nie ma myślenia biało-czarnego a sama walisz stereotypem, że pracownicy socjalni to półgłówki a dzieci z domu dziecka niemyślące dno.
                  -----
                  Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                  31 tc, ur. 17.10.2009 r.
                  • misiekjasiek Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 12:29
                    Pieniędzy nie było i nie będzie, masz na podorędziu kilkadziesiąt rodzin i musisz obcykać podania na jednej kartce papieru, bo kazali oszczędzać, na szkolenie nie pojedziesz, nie ma pieniędzy, na wywiad najlepiej własnym autem z własnym paliwem ku chwale ojczyzny, bo nie ma pieniędzy smile

                    Ja tam zawsze byłam zdania, że pracownik socjalny powinien być jak ksiądz - bez rodziny, bez zobowiązań, dostępny 24h, zajmujący się tylko kilkoma rodzinami a nie całą dzielnicą czy gminą, finansowany też całodobowo, najlepiej z nawigacją satelitarną rozpoznającą podopiecznych na podczerwień... tylko wtedy jest w stanie wykonać swoją pracę perfekcyjnie, nie ślęcząc nad wywiadem i nie myśląc o końcu pracy, o tym co na obiad ugotować i za co dzieciom kupić ubrania/jedzenie/wyprawkę, bo z tych marnych groszy państwowych ledwo da się przeżyć.

                    Amen wink
                    -----
                    Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
                  • doroszka Re: jak reagowac i czy reagowac? 25.08.11, 13:51
                    misiekjasiek napisała:


                    > Tylko co, piszesz mamieduo, że nie ma myślenia biało-czarnego a sama walisz ste
                    > reotypem, że pracownicy socjalni to półgłówki a dzieci z domu dziecka niemyśląc
                    > e dno.

                    Ależ nigdy w zyciu - napisałam, że większość pracowników opieki (a nie wszyscy) jest taka - lekko też usprawiedliwiłam (że nie ma kasy na rozwój i sensowną pomoc), co nie zwalnia ich z poczucia misji i bycia ekspertami w pomocy społecznej.
                    Co do dzieci - jestem jak najdalsza od tego, żeby twierdzić, ze są półgłówkami - pokaż mi, gdzie tak napisałam. To, że ktoś ma zablokowane emocje (takich ludzi to ja mam nawet wokół siebie w pracy na sensownych stanowiskach wink), nie oznacza, że nie mysli i generalnie jest mało inteligentny. Oni myslą - tylko większośc czasu zajmuje im myslenie i kombinowanie jak w domu dziecka przeżyć bez kar i szykan ze strony starszych kolegów.
                    Mnie wręcz uderzyło to, jak wiele dzieci przy małej pomocy, zainteresowaniu i stworzeniu poczucia bezpieczeństwa zaczynało świetnie radzić sobie w szkole (czyli >IQ).
                    Ja myślę, że niechcący pomyliłaś IQ z IE (inteligencja emocjonalna) - ta druga nie może się za bardzo rozwinąć, jeśli się ma głęboko zablokowane emocje - a tak ma większość dzieci, które były zmuszone radzić sobie w domu dziecka.
                    To są często bardzo fajne i mądre dzieciaki, tylko bardzo skrzywdzone - najpierw przez własną rodzinę (której się nie pomaga, bo nie ma kasy, tylko karze, strofuje i zabiera dzieci do placówek), a potem przez system (opieka i "wychowanie" w domach dziecka) - my, wolontariusze, byliśmy tam własnie po to, zeby te dzieciaki wziąć na zewnątrz, żeby doświadczyły normalnego świata, poznały funkcjonalne rodziny i dzieci z tych rodzin, nauczyły się, że ich potrzeby się liczą, mogą mieć swoje zdanie, a nie wszystko od sznurka, albo tak jak każe silniejszy kolega.

                    Ja do dziś pamiętam 12-letniego chłopca, którego jeden student wziął do domu na wieś na weekend i matka studenta zapytała, czy chce kawę. Student, że tak, poprosi. "A Ty?" - do dziecka. Młody w szoku. Ale stanął na wysokości zadania i powiedział, że też chce, ale bez mleka. Szacun! Nie to, co wszyscy na stołówce, tylko musiał zadecydować, czy chce - i jeszcze to "bez mleka" wow! To naprawdę była wyzsza szkoła jazdy dla dziecka z domu dziecka. większość by siedziała i milczała przestraszona pytaniem i nie wiedziałaby, co zrobić, szok - po co pytają! i dlaczego?

                    Boszsz, jaki on poczuł się doceniony i dorosły! Przez dwa miesiące jeszcze wspominał, jak to kawę matka Bartka mu postawiła przed nosem.

                    -----
                    > Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                    > 31 tc, ur. 17.10.2009 r.
    • misiekjasiek Re: jak reagowac i czy reagowac? 26.08.11, 11:56
      Cała ta dyskusja sprowadza się do błędnej teorii, że przemoc czy wypadki zdarzają się w "menelskich" rodzinach, co jest sporą przesadą.
      To tak, jakby tylko nawiany gość w śmierdzących łachach bił swoje dziecko, ale wyfiokowana pani działająca na amfie już nie.
      Jaka jest gwarancja, że większe zagrożenie dla dziecka stanowi nawiany ojciec niż wysoko postawiony urzędnik na kacu, prowadzący samochód?
      Nie ma takiej gwarancji i aby zapewnić bezpieczeństwo, trzeba stać na straży i inwigilować każdego obywatela, bo każdy niesie dla swoich i obcych dzieci realne zagrożenie.

      Co do tego pana z dzieckiem nad rzeką - wbrew pozorom wypadki zdarzają się częściej w tzw. "normalnych" rodzinach i są to najczęściej nieszczęśliwe wypadki, prowokowane przez brak wyobraźni rodziców czy zbieg okoliczności. Mówię o wypadkach samochodowych, utonięciach, wypadkach w domu (zdarzają się najczęściej), wypadnięciach z okna, pozostawieniu bez opieki dosłownie na chwilę, pogryzieniach przez zwierzęta, zostawieniu dziecka w rozgrzanym samochodzie itd.
      Ale o tych wypadkach w mediach nie jest głośno, bo one nie są tak bardzo kontrowersyjne jak np. zakatowanie dziecka przez pijanego ojca.
      -----
      Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
      31 tc, ur. 17.10.2009 r.
      • e_elena Re: jak reagowac i czy reagowac? 26.08.11, 13:26
        wlasnie widzisz w calym tym watku chyba wlasnie o te kontrowersie chodzi bo wypadki owszem zdarzaja sie kazdemu i wysoko postawiony urzednik z banku tez moze bic swoje dziecko
        ale dla mnie alkohol to nic dobrego i niebagatelizowalabym tak zachwianego ojca z niemowlakiem na reku czy wstawionego ojca pilnujacego dziecka bawiacego sie na reku tylko dlatego jak mowisz ze wypadki sie zdarzaja
        powszechnie wiadomo ze tam gdzie jest alkohol jest i przemoc
        i media naglasniaja takie sprawy by spoleczenstwo bylo bardziej swiadome i reagowalo
        ktos mi ladnie kiedys na kursie powiedzial ze dzieci sa nasza wspolna odpowiedzialnoscia nie potrafia za siebie powiedziec i warunki w jakich sa wychowywane jak np. przemoc fizyczna przyjmowana jest przez nie jako "prawda" taki wlasnie jest swiat bo dziec sie tego swiata ucza od nas rodzicow i opiekunow
        i to w tym wtku jest dla mnie najsmutniejsze ze jeszcze kolejnego dziecka tatus zaczyna rano od piwka i ile jeszcze tych piwek moze byc do 22 kiedy pojdzie w koncu spac i w jakim stanie pojdzie spac
        jest rano 7 wyspany choc na lekkim kacyku poprawi sobie humor piwkiem a wtedy glod sie wlaczy i skoczy po jeszcze jedno
        jest wyspany i zajmuje sie dzieckiem przykladny ojciec czy pomylil dresik z pizamka nie wiem
        ale dumnie bedzie gotowal dziecku obiad ale czy go dokonczy
        i nie obchodzi mnie jak jest ubrany jeden fakt ddla mnie to dla niego wyrok ze pije i w tym samym czasie zajmuje sie dzieckiem

        czy ktoras z was powierzyla by dziecko wczorajszej opiekunce???

        pozdrawiam serdecznie
        • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 26.08.11, 13:44
          "Do sklepu przyszedl pan, na mocnym kacu albo i pod wplywem, w brudnych ciuchac, klapkach, z dzieckiem okolo 18 mc."

          Czy z tego opisu wynika, że ten pan był na pewno pod wpływem?
          Czy z dalszego opisu wynika, że ten pan nabył później kolejne butelki piwa? Co pozwala ci dojść do takich wniosków?

          Jest taki dowcip o bacy.
          Bacę sądzili za pędzenie bimbru, bo w mieszkaniu znaleźli baniak i resztę niezbędnych sprzętów.
          Na rozprawie baca bronił się tak: To i o gwałt mnie sądźcie, bo sprzęt tyż mom.

          Nie można oceniać po pozorach i zakładać od razu najgorszy wariant wydarzeń. Jeśli każdy by tak robił świat byłby wyjątkowo paskudnym miejscem.

          Pozdrawiam
          Ania
          • e_elena Re: jak reagowac i czy reagowac? 27.08.11, 16:47
            fakt nikt mi nie dal prawa do wyciagania takich wnioskow ale jaka ty masz gwarancje ze twoje optymistyczne sa prawdziwe
            swiat oczywiscie bylby paskudny miejscem gdyby ludzie oceniani byli po pozorach ale w tym watku nie ma zadnych pozorow jest facet pijany kupujacy dolewke i w dodatku opiekuje sie dzieckiem
            w kontekscie watku jak i czy reagowac nie wiem ale wiem jedno ze pozostawienie dziecka z osoba nietrzezwa rowna sie pozostawienie dziecka bez opieki i bede tego bronic
            i nie przekonuje mnie fakt ze menel moglby byc twoim bratem bo chyba nie chcesz mi powiedziec ze brat twoj zaczyna prace na kacu leczac sie piwkiem
            a to ze gosc mial gotowac zupe znaczy ze chyba w pracy nie byl
            moj maz tez jes budowlancem i tez chodzi do sklepu w roboczych ciuchach a nawet wraca w nich do pracy metrem
            ale przy tej okazji nie pije i nie trzyma synka na rekach
            i gdyby to moj maz byl tam nad rzeka z dzieckiem to w zyciu bym mu dzieck ado opieki nie powierzyla
            bo wypadki owszem zdarzaja sie ale gdyby dziecku cos sie stalo to nie nazwalabym tego nieszczesliwym wypadkiem tylko brakiem wyobrazni i odpowiedzialnosci i wogloe bezmyslnoscia
            i nie przekonuje mnie rowniez fakt ze takie obrazki sa pospolite wiec problemu nie ma
            w swiecie w ktorym tyle mowi sie o zagrozeniech zwizanych z alkoholem zeby nie pic przy dzieciach bo one kopiuja zachowania doroslych i juz dzieci w podstawowkach pija alkohol
            zeby nawet nie palic w obecnosci dzieci czy innych osob dot to np. przystankow autobusowych i innych miejsc publicznych
            a tu slysze ze jes ok ze dziecko jest pozostawione pod opieka nietrzezwego to ja juz nie wiem na jakim swiecie zyje

            pozdrawiam serdecznie
            • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 28.08.11, 09:39
              > a tu slysze ze jes ok ze dziecko jest pozostawione pod opieka nietrzezwego to ja juz nie
              > wiem na jakim swiecie zyje
              Nie jest w ogóle ok pić przy dziecku i tu nawet święta Ola źle robi pijąc to swoje jedno piwo. Jednak teoria swoje, a praktyka swoje. Jeśli facet się zatacza i jest ryzyko, ze dziecko mu zaraz z rąk wyleci, to interweniować się powinno i trzeba. Jeśli zaś jest "tylko" zawiany i "pachnie", ale zachowuje koordynację, to raczej nie ma podstaw do interwencji.
              Szczególnie w naszym kraju, gdzie piwko lub dwa dziennie to taka sama tradycja, jak sjesta we Włoszech czy Hiszpanii.
              No kurcze no, naprawdę tak trudno jest się kierować zdrowym rozsądkiem, zamiast próbować wszystko sankcjonować prawnie? Nie wszystko da się zmienić, gdyby świat mógł być idealny, to już dawno by taki był, bo sporo ludzi próbowało go takim uczynić. Choćby Lenin czy Mao wink...
              • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 28.08.11, 09:41
                Acha, i żeby było jasne - wstawka o Leninie i Mao nawiązuje do daleko idącego interwencjonizmu Państwa w każdej dziedzinie życia, który mimo wprowadzenia "w dobrej wierze" stał się piekłem dla wszystkich, którzy go doświadczali. To nie jest przytyk personalny smile
            • brzanka7 Re: jak reagowac i czy reagowac? 28.08.11, 10:09
              e_elena napisała:

              > fakt nikt mi nie dal prawa do wyciagania takich wnioskow ale jaka ty masz gwara
              > ncje ze twoje optymistyczne sa prawdziwe
              > swiat oczywiscie bylby paskudny miejscem gdyby ludzie oceniani byli po pozorach
              > ale w tym watku nie ma zadnych pozorow jest facet pijany kupujacy dolewke i w
              > dodatku opiekuje sie dzieckiem

              Ale gdzie zostało napisane, że on był pijany??? Masz pewność? Czy mamudo ją miała? Wyglądał na zużytego i kupował *jedno* piwo. Tyle wynika z pierwszego posta. Nic więcej. Kwestię ciuchów pomijam. Nigdzie nie było o tym, że pachniało od niego alkoholem.
              No litości, bo już się robią tu sceny jak w Misiu... "Bo to pijak ... i złodziej. Bo każdy pijak to złodziej". A trzeba tu też dodać, że od razu żonę katuje.

              > w kontekscie watku jak i czy reagowac nie wiem ale wiem jedno ze pozostawienie
              > dziecka z osoba nietrzezwa rowna sie pozostawienie dziecka bez opieki i bede te
              > go bronic

              Dlatego ja sugerowałam rozmowę z owym tatą. Żeby trochu lepiej się zorientować co jest grane.

              > i nie przekonuje mnie fakt ze menel moglby byc twoim bratem bo chyba nie chcesz
              > mi powiedziec ze brat twoj zaczyna prace na kacu leczac sie piwkiem

              Mój brat pracuje na dwie zmiany. Wraca do domu o 21.00. bierze swoją 2 letnią córkę za rękę i idą co wieczór do pobliskiego monopolowego, gdzie kupują jedno piwo w puszcze. I co Ty na to?
              Ile różnych strasznych "wniosków" można wyciągnąć z tej sceny?

              > zeby nawet nie palic w obecnosci dzieci czy innych osob dot to np. przystankow
              > autobusowych i innych miejsc publicznych

              Wiesz, moim zdaniem to nie ze względu na dzieci, tylko na komfort osób niepalących...

              > a tu slysze ze jes ok ze dziecko jest pozostawione pod opieka nietrzezwego to j
              > a juz nie wiem na jakim swiecie zyje

              Nikt nie pisze, że ok. Ja w ogóle nie wiem czy Ty rzeczywiście czytasz to forum na którym ja piszę. Wszyscy się zgadzają, że to nie jest ok. Ale... możliwości interwencji są ograniczone. Z różnych powodów. Nie będę powtarzać tego co pisały dziewczyny wyżej.
              Trzeba każdą sytuację rozpatrywać osobno i z rozsądkiem. Nie wyciągać pochopnych wniosków i nie oskarżać bez pewności winy. Myślałam, że to podstawa dobrego funkcjonowania w społeczeństwie.

              Pozdrawiam
              Ania

        • mama-cudownego-misia Re: jak reagowac i czy reagowac? 26.08.11, 14:02
          Wiesz co, wiadomo, ze żadna z nas by nie powierzyła dziecka komuś zawianemu. Ale efekt ewentualnej interwencji nie będzie taki, ze tatuś przestanie pić, tylko taki, ze będzie zostawiał dziecko w domu (być może samo, bo tak sobie wyobrażam, ze je wziął, bo nie miał z kim zostawić - jeśli wziął ze sobą z czułości, to tym lepiej) i szedł sam.
          Tutaj naprawdę potrzebny jest zdrowy rozsądek - inna będzie reakcja w przypadku matki pchającej wózeczek z dzieckiem i ledwie się trzymającej na nogach, a inna w wypadku faceta, o którym wiemy tyle, ze śmierdziało od niego alkoholem i kupował 1 (?) piwo, oddając 1 butelkę (nie jest to jakaś powalająca ilość, chociaż oczywiście może do tego sklepu 15 razy dziennie zaglądać).
          Tak ze zachowajmy zdrowy rozsądek...
          • mamaduo Re: jak reagowac i czy reagowac? 28.08.11, 14:08
            dziewczyny, ale wlasnie problem w tym, ze ja NIE MIALAM pewnosci ani czy facet byl na kacu, ani czy byl pod wplywem.
            Mial brudne ciuchy, byl w klapkach, wygladal dziwnie - mial dziwne oczy - teraz mysle, ze jak moj M wraca z nocki, to ma podobne.
            Sama sytuacja byla mega dziwna - no bo sory nie codziennie spotyka sie takiego faceta z malym dzieckiem, ktory kupuje sobie piwko i cos tam na zupe. Na pewno kasy to on nie mial. Stad wywnioskowalm, ze na kacu, bo chociaz stalam za nim, to gorzelni nie czulam.
            A watek powstal, zebym sama sobie odpowiedziala, gdzie sa granice, co ja moge zrobic i keidy reagowac. Czego sie dowiedzialam. Obserwowac, sprobowac zagadc (tak, to mysle, ze jest trafiony pomysl w takije sytuacji) i reagowac w syt. jednoznacznych - wszystko fajnie brzmi o prewencji itd. ale nikt tez nie jest duchem swietym i moim zdaniem jesli jednak nie ma sie pewnosci, to lepiej nie wchodzic nikomu z butami w zycie.
            Ten koles mial np. czyste wlosy - i w sumie sam tez byl czysty (oprocz tych ciuchow). No po prostu scenka bardzo do siebie nie pasujaca elementami.
            I pewnie tak, gdybym zobaczyla goscia o 21 z dwulatka kupujacego piwo, mialabym identyczne odczucia.
    • doroszka luźno nawiązując... :) 30.08.11, 11:03
      Polecam nowy serial:
      www.youtube.com/watch?v=XlLrXowix0Y&feature=share
      Tym bardziej bliski memu sercu, bo znajoma, która rezyserem dźwięku jest (w "M jak miłość" też dżwięk robiła...) przy tym pracowała i mówi, że dobre to będzie... A ona ma nosa wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja