Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ?

16.09.11, 17:38
Witam, jestem mamą dziewczynki urodzonej w 26tc, z masą urodzeniową 790g, apgar:1,3,3.Trafiłam do szpitala z cukrzycą ciążową, mieli zrobić mi krzywą cukrową... nadeszła noc a ja zaczęłam mieć skurcze(chociaż nie wiedziałam,że to one bo mała jest naszym pierwszym dzieckiem), chwilę później zaczęły odchodzić mi wody, wylądowałam na fotelu i okazało się,że rozwarcie już na 4cm ... i już kazali szykować salę operacyjną, nie zapomnę nigdy słów lekarza... niech pani pamięta,że to próba ratowania życia płodu...Inga urodziła się w ciężkiej zamartwicy,respirator, cepap,problemy ze ssaniem, zastawka komorowo-otrzewnowa,zamykany bottal, retinopatia(dziś nie wiemy na ile widzi), jama malacyjna... itd, dotknęło nas wszystko co wcześniacze( z małymi wyjątkami). Dziś Inga ma roczek, jest naszą najukochańszą córeczką mimo swej niepełnosprawności... dzięki rehabilitacji w pierwsze urodziny zaczęła obracać się z plecków na brzuszek i dzielnie trenuje podpieranie na rączkach... wiem,że lata pracy przed nami. Chcielibyśmy mieć za parę lat drugie dziecko (poczekamy aż mała troszkę wyjdzie na prostą, bo wierzymy,że to możliwe),ale strach przed kolejnym wcześniaczkiem jest tak duży,że aż nie do opisania, z drugiej strony nie chcemy, by została sama na świecie gdy nas już zabraknie... Czasami brakuje mi siły gdy widzę zdrowe młodsze dzieci koleżanek, a nasza Ingula jest ciągle dzieckiem leżącym... Mimo tego wszystkiego jest WYJĄTKOWA bo nasza smile
    • ewa-mamazosi Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 16.09.11, 18:57
      hej, jestem mamą 10 miesięcznej Zosi, urodzonej w 32 tygodniu, w ciężkiej zamartwicy, bez oznak życia w pierwszej minucie dostała 0 pkt. Urodziłam wcześniej z powodu zatrucia ciążowego. Lekarze nie dawali małej żadnych szans na przeżycie. A jednak Zosia pokazała, że bardzo chce żyć i że cuda się zdarzają. Zosia miała wylewy III stopnia, retinopatię I st., posocznicę gronkowcową i zapalenie opon mózgowych. Ma niedosłuch obustronny 50 db i nosi aparaciki. W szpitalu spędziła 2,5 miesiąca. a teraz ma prawie 10 miesięcy (8 korygowanych) i sama siedzi. Jest wielkim leniuszkiem i czasami trzeba jej pomóc w siadaniu, ale zazwyczaj sama siada. I w lutym będzie miała rodzeństwo, nie planowaliśmy tak szybko drugiego dziecka, ale wyszło jak wyszło. Ja się czuje dobrze, niczym się nie stresuję, zajmuję się tylko Zosią. Dwa razy dziennie mierzę ciśnienie, często robię, badanie moczu i w ogóle nie porównuje ciąż. Czasami mi się zdarza, ale bardzo rzadko. Lekarz powiedział, ze nie ma żadnej reguły, że powtórzy się to wszystko co w pierwszej ciąży. Może, ale nie musi. Niedawno czytałam tu na forum, wątek właśnie o drugiej ciąży i u większości mam, które pisały druga ciąża przebiegała prawidłowo i urodziły donoszone dzieciaczki. Ja wierzę, że wszystko będzie dobrze i staram się nie myśleć o najgorszym. Oczywiście, jest jakaś obawa, ale wiem, że będzie wszystko dobrze. Życzę Ingusi dużo zdrówka. pozdrawiam ewa
      • jagoooda_s Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 16.09.11, 21:01
        Witaj!
        W 2008 roku urodziłam bliźniaki w 25tyg dziewczynka 820g i chłopiec 880g. Dla niej od początku widzieli niewielkie szanse i niestety po 5 dniach zmarła, syn przeszedł bardzo dużo ale wyszedł ze wszystkiego! w tamtym roku też uparłam się, że cokolwiek się stanie chcę żeby miał rodzeństwo. Też wcześnie miałam delikatne skurcze ale od początku do końca brałam no spe, poza tym na pierwszej wizycie powiedziałam jak było więc badana byłam co 3 tyg i do tego wszystkie badania w terminie i w lutym tego roku urodziłam synka o czasie z wagą 3800g. Mam też koleżankę która pierwsze dziecko urodziła też zbyt wcześnie i zmarło a teraz ma 2 córeczki i w żadnej z ciąży nie miała żadnych problemów. Myślę, że są duże szanse, że wszystko będzie dobrze. Swój limit na nieszczęścia już wyczerpałaś! Całusy dla maleńkiej trzymam za nią kciuki i za Ciebie! Trzymajcie się!
    • nie_fikaj Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 16.09.11, 19:42

      Jeśli chodzi o ryzyko urodzenia kolejnego wcześniaka, to takowego nie możemy wykluczyć, tak samo jak nie możemy wykluczyć, że dziecko matki cukrzycowej urodzone o czasie, urodzi się z fetopatią cukrzycową.

      Najlepsze, co możesz zrobić, a wierz mi, że wiele zależy od nas samych, to oddać się pod opiekę doświadczonemu, troskliwemu lekarzowi i przestrzegać jego zaleceń. Poza tym jesteś mądrzejsza o wszystkie doświadczenia, jakim Ci było dane stawić czoła, nie umknie Ci żaden ewentualny niepokojący sygnał. Wszystko to, choć tego ryzyka porodu wcześniaczego nie wykluczy, to na pewno je o wiele zmniejszy.

      Co do osiągnięć maleńkiej, to obliczmy, ile wynosi wiek skorygowany, a także weźmy pod uwagę, ile przeszła podczas hospitalizacji, a wtedy otrzymamy bombowy wynik - małą bohaterkę, która dzielnie walczyła w ciągu pierwszych miesięcy swojego życia i ciągle brnie do przodu!

      Kochana Mamo, nie trać nadziei. Pozdrawiam


      https://www.suwaczki.com/tickers/km5sio4pvgygfcc6.png

      https://www.suwaczki.com/tickers/dqprk6nl55ncsdru.png
    • zdunia1979 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 16.09.11, 21:45
      Wszystkiego najlepszego dla Ingusi i dla Ciebie Olu.
    • iksantia Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 16.09.11, 21:46

      Urodzenie wcześniaka nie oznacza, że następne dziecko też za szybko się urodzi.
      Ta cukrzyca ciążowa, ale ona nie musi wystąpić w następnej ciąży, czy się mylę?
      Najlepiej wyprowadźcie Ingę na prostą, a potem kontakt z dobrym lekarzem i wink
    • olcia82poz Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 17.09.11, 21:04
      Bardzo dziękujemy wszystkim za pozytywną energię i dobre słowa smile. Muszę pochwalić Małą, od wczoraj z żuciem jedzonka idzie nam lepiej big_grin.
      • nie_fikaj Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 18.09.11, 08:33
        Trzymamy kciuki za postępy Córeczki!
        • finch18 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 18.09.11, 17:45
          Super. Dużo zdrówka dla malutkiej. A co do ryzyka, to jest ono w każdej ciąży. Kiedy mnie w 3/4 tc powiedziano, że nie ma szans, żeby się udało, znaleźliśmy innego lekarza. Powiedział, że nigdy nie ma gwarancji i nawet przy idealnej ciąży wszystko okazuje się dopiero po porodzie. Więc trzeba być dobrej myśli.
          • kasienka-5 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 18.09.11, 21:00
            ojjj jak bym czytała o sobie. Tylko, że ja mam bliźniaczki i zawsze to już będzie trzecie dziecko, a przy dwoch niepelnosprawnych to nie łatwo no i ten strach o to, czy kolejne będzie wczesniakiem z problemami. a z drugiej strony co będzie jak nas zabraknie, kto zaopiekuje sie naszymi dziecmi. Niełatwe takie decyzje. Ja cały czas dojrzewam do takiej decyzji...
            • misiekjasiek Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 18.09.11, 21:30
              U mnie jak u Kasi. Chciałoby się mieć jeszcze jedno dziecko, jednak przy bliźniakach ta decyzja jest trudniejsza.
              Ale strach był, jest i będzie. Myślałam, że z czasem przestanę się tak bać, jednak to się nasila. Tym bardziej, że w ciąży miała PROM i to może się zdarzyć przy kolejnej ciąży. Ostatnio w ręce wpadła mi praca naukowa i okazuje się, że przy PROMie w pierwszej ciąży ryzyko kolejnego wcześniaka jest ogromne. To skutecznie studzi zapał sad
              Chociaż ja się zastanawiam, za czym tęsknię - czy chodzi mi o kolejne dziecko czy bardziej o zrekompensowanie sobie trudnej ciąży? Może bardziej chodzi mi o bezproblemową ciążę, normalny poród o czasie, karmienie piersią... czy o wszystko to, czego nie miałam przy chłopcach? Tylko ciąża to etap, rodzi się nowy człowiek a to wielka, ogromna odpowiedzialność i zarazem wielka niewiadoma. Co będzie, jak to będzie? Czy mam dobre warunki dla tego malucha, czy nie spieprzę sprawy? Trzeba o tym pamiętać.

              Strach zawsze będzie, jednak instynkt macierzyński mimo wszystko jest mocniejszy i nie ma go co tłamsić. Ryzyko jest w każdej ciąży, nigdy nie masz gwarancji. Wielka szkoda, ale co zrobić.
              -----
              Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
              • olcia82poz Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 19.09.11, 11:38
                misiekjasiek napisała:

                > U mnie jak u Kasi. Chciałoby się mieć jeszcze jedno dziecko, jednak przy bliźni
                > akach ta decyzja jest trudniejsza.
                > Ale strach był, jest i będzie. Myślałam, że z czasem przestanę się tak bać, jed
                > nak to się nasila. Tym bardziej, że w ciąży miała PROM i to może się zdarzyć pr
                > zy kolejnej ciąży. Ostatnio w ręce wpadła mi praca naukowa i okazuje się, że pr
                > zy PROMie w pierwszej ciąży ryzyko kolejnego wcześniaka jest ogromne. To skutec
                > znie studzi zapał sad

                Zgadzam się, strach był, jest i będzie... u nas nikt nie potrafi powiedzieć dlaczego Inga się tak pospieszyła... czasem myślę,że wpadka by się przydała, ale z drugiej strony może dać sobie spokój, przecież jedynak też może być szczęśliwy sad Rodzina mówi, ryzyko będzie zawsze, nie ma się czego bać... tyle,że nikt nie przeszedł tyle co my, nikt nie jest rodzicem wcześniaka z problemami, więc nie ma pojęcia o czym mówi. sad
                > Chociaż ja się zastanawiam, za czym tęsknię - czy chodzi mi o kolejne dziecko c
                > zy bardziej o zrekompensowanie sobie trudnej ciąży? Może bardziej chodzi mi o b
                > ezproblemową ciążę, normalny poród o czasie, karmienie piersią... czy o wszystk
                > o to, czego nie miałam przy chłopcach? Tylko ciąża to etap, rodzi się nowy czło
                > wiek a to wielka, ogromna odpowiedzialność i zarazem wielka niewiadoma. Co będz
                > ie, jak to będzie? Czy mam dobre warunki dla tego malucha, czy nie spieprzę spr
                > awy? Trzeba o tym pamiętać.
                >
                > Strach zawsze będzie, jednak instynkt macierzyński mimo wszystko jest mocniejsz
                > y i nie ma go co tłamsić. Ryzyko jest w każdej ciąży, nigdy nie masz gwarancji.
                > Wielka szkoda, ale co zrobić.
                > -----
                > Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
            • olcia82poz Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 19.09.11, 11:31
              kasienka-5 napisała:

              > ojjj jak bym czytała o sobie. Tylko, że ja mam bliźniaczki i zawsze to już będz
              > ie trzecie dziecko, a przy dwoch niepelnosprawnych to nie łatwo no i ten strach
              > o to, czy kolejne będzie wczesniakiem z problemami. a z drugiej strony co będz
              > ie jak nas zabraknie, kto zaopiekuje sie naszymi dziecmi. Niełatwe takie decyzj
              > e. Ja cały czas dojrzewam do takiej decyzji...

              Doskonale wiem o czym piszesz, u mnie na chwilę obecną strach jest silniejszy, zobaczymy za kilka lat, czy uda się nam w miarę wyjść z Ingą na prostą, mam nadzieje,że się uda. U nas dochodzi jeszcze dużyy problem ze wzrokiem(nie wiemy na ile widzi), w grudniu idziemy na badanie potencjałów wzrokowych (tak się tego bojęsad ).Nasza rehabilitantka uważa (i pewnie ma rację), że przy drugim zdrowym dziecku to niepełnosprawne rozwija się szybciej i lepiej, no właśnie tylko ten paniczny strach o "powtórkę z rozrywki"Pozdrawiam
    • mandziola Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 18.09.11, 22:26
      Ja urodziłam w 2006 wczesniaka (33 tydz) z wadą serca (VSD). Tyle, ze mój wczesniak to był słoń (słowa pielegniarektongue_out wazył 2100).
      Zatem ja miałam dwie obwawy - czy drugie dziecko nie urodzi się za wczesnie i czy nie będzie miało wady serca. Drugi syn urodził się w 37 tyg. z wagą 3830. Zdrowy jak koń.
      Nie ma reguły.
    • kol196 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 19.09.11, 14:52
      witam. w 2008 roku urodziłam synka przez cc w 31 tyg z waga 1100g, 39cm, 2 pkt Apgar, przyczyna była gestoza, ciąża z problemami. Syn nie ma żadnych śladów po wcześniactwie,jedynie delikatnego zeza zbieżnego, rzadko choruje.W 2009 zaszłam w ciążę, bez problemów, wyniki idealne, ciśnienie tez. a w 28 tyg naturalnie w ciagu 30 min urodził sie drugi synek z waga 1120g, 41 cm, 3 pkt Apgar. Miał długo retinopatie która sie sama wycofała,w wieku 9 msc (6 korygowanych zaczal sam wstawac na nogi), w tej chwili (10, 7 korygowanych) chodzi przy meblach i za rece.Ma słabsza odporność na choroby układu oddechowego. Nie wiadomo co było przyczyna tak wczesnego porodu.
      naprawde nie ma reguły.
      pozdrawiam
    • kol196 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 19.09.11, 14:57
      obydwoje mieli wylewy obustronne. starszemu sie wchloneły całkowicie, u młodszego w maju były jeszcze malutkie, za tydzien bedzie nastepne usg głowki.
      wiadomo ze strach zawsze bedzie, to normalne.
      mi sie sniło po nocach ze rodze, bolala mnie nerka co wywolalo skurcze i sama sie zglosiłam do szpitala, podano mi magnez i skurcze ustąpiły, po 3 dniach mieli mnie wypuścić do domu a w nocy w ciagu 30 min urodziłam. gdybym była w domu to0 syn nie miałby żadnych szans na przezycie.
      zdrówka dla maleństwa i dla Was. Powodzenia!!!!!
      • ratta Re: kol196 22.09.11, 20:21
        no właśnie... mój synek też urodził się naturalnie - w 32 tyg.; zgłosiłam się do szpitala (osławiona św.Zofia w W-wie) skarżąc się na silne bóle - określałam je jako parte); ból był ogromny, robiło mi się słabo, ale to bynajmniej nie spowodowało zatrzymania mnie na obserwacji... lek. Ewa Żmuda (celowo podaję nazwisko - ku przestrodze) ograniczyła się do badania ginekolog.nie stwierdzając rozwarcia (miałam pessar od 26 tyg.), rzuciła podejrzenie, że być może to infekcja ukł.moczowego i... wypuściła do domu; oczywiście ktg nie pokazało skurczy, a ja nie byłam już w stanie wyjść ze szpitala o własnych siłach;
        ale wracając do meritum - w drodze z W-wy do Pruszkowa ból nasilał się jeszcze bardziej, skurcze jak cholera - ale dałam sobie wmówić (o ja głupia), że to nie poród i do ostatniej chwili liczyłam na to, że zaraz, za chwilkę, zadziała przepisany antybiotyk... do ostatniej chwili, bo gdy poszłam - a raczej doczołgałam się - do wc poczułam, że wychodzi główka... w mieszkaniu urodziłam pęcherz płodowy, kt.wyskoczył jak z procy; parę min.później przyjechała karetka (dziękuję bogu, że wgl.przyjechała) i już w karetce wyskoczył mój synek... 1pktApg, zamartwica - resuscytacja i... maluszek z pomocą CPAP doszedł w 10 min. do 7pkt. Potem 15 dni respirator, leki - to był koszmar, do którego nie mam siły wracać;

        I tak - pierwsze dziecko urodziłam po 38 tyg., więc o czasie. Druga ciąża (ta z synkiem) też przebiegała prawidłowo, wyniki moje super, podczas każdego usg słyszałam "silny duży zdrowy chłopczyk"... a jednak - życie napisało swój scenariusz; do tej pory nie wiadomo co było przyczyną nagłego, przedwczesnego porodu. Po prostu, stało się. I właśnie to, że przyczyna nieznana, skutecznie mnie paraliżuje i odstrasza od 3 ciąży, choć marzyło nam się 3 dzieciątko.

        Na chwilę obecną, mimo iż synek super sobie radzi i oprócz nieco wzmożonego nap.mięśn.w rączkach nic mu nie dolega, strach jest tak ogromny, że nie zdecyduję się na kolejną ciążę.
        Nie wiem jak by było, gdyby to było nasze jedyne dzieciątko.

        Tak więc nie ma reguły, gwarancji... możemy jedynie starać się, by nasza ciąża była kontrolowana przez kompetentnego lek. i mając pewien bagaż doświadczeń w porę zadziałać;
    • tabaluga0 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 19.09.11, 15:51
      U nas minelo juz 7 lat i ja sie na razie nie zdecydowalam, Lekarz mi powiedzial ze jest duze prawdopodobienstwo ze historia sie powtórzy, wiec albo jakis szew w 16 tyg i lezenie, co w sumie nie gwarantuje sukcesu, albo wielka niewiadoma. Z drugiej strony moja szwagierka kilka razy poroniła, potem miala leki, lezenie, szew i donosiła prawie do końca, zabrakło chyba 3 tygodni.
      • bijou82 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 20.09.11, 19:08
        Nikt nie da Wam gwarancji (niestety) że b edzie dobrze,że donosisz ciążę
        Nie ma reguły i każda ciąża tak naprawdę jest niewiadomoą dopóki dziecko się nie urodzi
        Ty jako doświadczona mama,mama wcześniaka,masz większą świadomość a co za tym idzie obawy
        Rozumiem Cię.Moja Mała prawie 5 lat,mpdz...chcę by miała rodzeństwo.Jednak nadal trudno jest podjąć tą świadomą decyzję o kolejnej ciąży,jest strach,niewiadomoa,świadomość tego co może się wydarzyć... Chyba poprostu trzeba do tego dojrzeć emocjonalnie smile
        • olcia82poz Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 20.09.11, 20:55
          bijou82 napisała:

          > Nikt nie da Wam gwarancji (niestety) że b edzie dobrze,że donosisz ciążę
          > Nie ma reguły i każda ciąża tak naprawdę jest niewiadomoą dopóki dziecko się ni
          > e urodzi
          > Ty jako doświadczona mama,mama wcześniaka,masz większą świadomość a co za tym i
          > dzie obawy
          > Rozumiem Cię.Moja Mała prawie 5 lat,mpdz...chcę by miała rodzeństwo.Jednak nada
          > l trudno jest podjąć tą świadomą decyzję o kolejnej ciąży,jest strach,niewiadom
          > oa,świadomość tego co może się wydarzyć... Chyba poprostu trzeba do tego dojrze
          > ć emocjonalnie smile
          >
          >
          Śliczna córcia i bardzo dzielna: )My też mamy mpdz, mam nadzieję,że za kilka lat uda nam się wyjść chociaż trochę na prostą, może wówczas będzie łatwiej podjąć decyzję? Mam taką nadziejęsad
          • kicius_85 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 21.09.11, 12:18
            moja jula ma 3 lata i 3 miesiace..bardzo bym chciala zeby miala rodzenstwo, ale bardzo sie tego boje\
            sa chwile ze sobie mowie trzeba sprobowac, a potem jak okres sie spoznia to panikuje...i cos mi sie wydaje ze swiadomie to chyba nigdy sie nie zdecyduje...teraz jestem na etapie ze chce wpadki moze jakos latwiej by poszlo psychiczniesmile
            • mamawojtuska79 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 22.09.11, 23:36
              Mój synek Wojtuś urodził się w 24 tygodniu ciąży, do tej pory nie wiemy co było tego przyczyną, najprawdopodobniej infekcja wewnątrzmaciczna wywołała skurcze i skończyło się tak jak się skończyło. Wojtuś bardzo dużo przeszedł, 6 miesięcy w szpitalu, 100 dni respirator, wylewy III/IV stopnia, dysplazja oskrzelowo-płucna, zapalenie martwicze jelit z perforacją jelita, retinopatia III stopnia -2 zabiegi laseroterapii na oba oczka, niewydolność wielonarządowa, 4 sepsy, osteopenia wcześniacza, naczyniak lewej małżowiny usznej, przepuklina pachwinowa obustronna, problemy z wątrobą i nerkami. Wiecie sama się zastanawiam teraz czy wszystko wymieniłam, pewnie nie. Gdy po 6 miesiącach wychodziliśmy z Wojtusiem do domu byłam w drugim miesiącu ciąży, zaliczyliśmy z mężem nieoczekiwaną wpadkę. Trudno sobie wyobrazić co wtedy czułam, bardzo bałam się że będzie tak samo, zdaniem lekarzy Wojtuś miał być dzieckiem leżącym, ogółem rokowania były bardzo złe. Miałam straszną traumę po porodzie Wojtusia, na samą myśl że mogę przechodzić przez to samo ryczałam jak bóbr. Mimo tych niesprzyjających warunków druga ciąża przebiegała książkowo do 24 tygodnia, kiedy to zaczęła mi się skracać szyjka, dostałam zapobiegawczo leki rozkurczowe, oszczędzałam się i gdy dotrwałam do 28 tygodnia okazało się że mam rozwarcie na 2 cm i grozi mi poród, trafiłam do szpitala (3 dni przed chrzcinami mojego Wojtusia). W szpitalu leżałam plackiem 4 tygodnie i gdy myślałam że uda mi się dotrwać do końca na porannym obchodzie dowiedziałam się od ordynatora że dziś będę rodzić bo moje wyniki CRP 10-krotnie przekraczają normę i mam infekcję która może zagrozić dziecku. Tego dnia przez cc przyszedł na świat w 32 tygodniu ciąży mój drugi syn Wiktor, a ja zostałam mamą drugiego wcześniaka. Wiktorka ominęły wszystkie wcześniacze problemy.
              Obecnie Wojtuś za tydzień kończy 2 latka a Wiktor tydzień temu skończył roczek. Wojtuś mimo złych rokowań jest dzieckiem sprawnym fizycznie, chodzi, siedzi, jedynym większym problemem jest jego słuch, ma niedosłuch i nosi aparaty słuchowe, Wiktor rozwija się rewelacyjnie, już postawił swoje samodzielne kroczki, żeby było śmiesznie to tyle samo ważą a młodszy jest mniejszy od starszego o głowę, więc wyglądają zabawnie. Zachowują się jak bliźnięta, są bardzo ze sobą zżyci, bawią się wspólnie, jeden dla drugiego jest inspiracją, i chyba rzeczywiście nie ma lepszego rehabilitanta niż młodszy brat. Obecnie z perspektywy czasu myślę iż bardzo dobrze się stało iż zaliczyliśmy wpadkę i mamy drugie dziecko, świadomie nigdy nie zdecydowałabym się na kolejną ciążę, wiązało się to dla mnie ze zbyt dużym obciążeniem psychicznym, traumą i pewnie z upływem czasu te lęki by się pogłębiały.
              • olcia82poz Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 23.09.11, 21:25
                Bardzo się cieszę,że Wojtuś tak dobrze sobie radzi, mimo tak złych rokowań, te nasze kochane wcześniaki potrafią zaskakiwać, i uwielbiają pokazywać na co je stać... Marzę, by Inga ruszyła do przodu i na początek opanowała siedzenie, w grudniu skończy rok korygowany, może wszystkich zaskoczy?smileJa chyba też wolałabym wpadkę, bo samej bardzo ciężko się zdecydować, a strach przecież pozostanie zawsze sad, pewnie do końca naszych dni...sad
                • kamila_1311 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 23.09.11, 21:55
                  Olu bardzo miło mi Cię poznać. Ja również jestem mamą dziewczynki urodzonej w 26 tyg. z wagą 790 g smile Oliwia urodziła się w czerwcu 2010 roku. Przeszliśmy podobną drogę do Waszej. Wiem co czujesz. Ja również myślałam o dziecku, chyba z tęsknoty za donoszoną ciążą, karmieniem, wyjściem razem do domku. Chciałabym również aby Oliwia miała rodzeństwo, ale boje się panicznie i raczej się nie zdecyduje...W jakim mieście odbywacie kontrole, gdzie leżała córeczka?
                  • olcia82poz Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 23.09.11, 22:25
                    Jesteśmy z Poznania a lnga leżała na Polnej. : )
                    • kamila_1311 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 25.09.11, 22:37
                      Oliwia leżała w Bydgoszczy. Przyjeżdża do nas doktor Strzyżewski, wspaniały specjalista. Mieliście u niego kontrole?
                      • olcia82poz Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 26.09.11, 10:53
                        Jeśli mówimy o Panu Strzyżewskim neurochirurgu ze szpitala na Szpitalnej, to miałyśmy z nim styczność,nie jest naszym lekarzem prowadzącym ale jest świetnym specjalistą. Pozdrawiamy Ola z Ingą
                        PS. A jak rozwija się Twoja Oliwka? Ma jakieś problemy czy większość wcześniaczych przypadłości ją ominęła ?
                        • kamila_1311 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 26.09.11, 13:10
                          Oliwcia ma wiele problemów. Wylew III stopnia, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych w konsekwencji wodogłowie, dość długo mała miała wysokie białko w główce i nie mogła mieć założonej zastawki, retinopatia II/III stopień na całe szczęście bez większych konsekwencji i jeszcze teraz doszły złogi na nerkach. Miało być gorzej jednak nie jest tak jak przewidywali lekarze. Oliwia co prawda długo nie jadła swoich porcji jest chudziutka ale przybiera co miesiąc. Od kilku dni przekręca się z brzuszka na plecki i siedzi podparta. Ćwiczy dzielnie podparcia na rączkach leżąc na brzuszku. Je sama to co dostanie do rączki i czasami chce sama jeść zupkę z łyżeczki. Jest jeszcze słabiutka ale widać postępy. Wierzę, że w przyszłości będzie w stanie chodzić i robić podstawowe czynności w życiu.
                          • kamila_1311 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 26.09.11, 13:11
                            A jak radzi sobie Inga? Jak jest rehabilitowana i czy macie jakieś inne zajęcia?
                          • olcia82poz Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 26.09.11, 14:26
                            Droga Kamilo, bardzo wiele nas łączy smileU nas był wylew II/III, zastawka- już druga, bo pierwsza specjalna malutka wcześniacza okazała się za mała. Teraz mamy taką dla większych dzieci i jak na razie działa super, i oby tak zostało.Retinopatia też nas nie minęła, laser na oba oczka- na dzień dzisiejszy nie wiemy na ile Inga widzi, choć wydaje nam się,że na pewne przedmioty reaguje, w grudniu(gdy będzie miała rok korygowany) czeka nas badanie potencjałów wzrokowych i wizyta u okulisty i zobaczymy jak będzie, cały czas mamy nadzieję,że choć słabo ale będzie widziałasmile.Obecnie mamy prawie 13m-cy i wzrost 75 cm, waga 7.800(mam nadzieję) .Co do postępów: udaje się obracać z plecków na brzuch, w drugą stronę jeszcze nie, co do siedzenia: podparta chwilę uciedzi, ale do samodzielnego siedzenia daleka droga,z posługiwaniem rączkami idzie nam kiepsko, po części to pewnie wina wzroku,ale w większości porażenia.Dzielnie trenujemy podpieranie się na rączkach i coraz lepiej nam wychodzismileMamy nadzieję,że w dalekiej przyszłości będzie w miarę samodzielna. Rehabilitujemy się codziennie " bobatami", widać bardzo powolne postępy big_grin Zobaczysz Kamilko nasze dzielne wojowniczki zaskoczą nas jeszcze wiele razy a dzięki naszej pomocy będą sprawne, tyle że potrzebują trochę czasu smile.Myślałam nad turnusem dla Inguli, ale nioe wiem czy fizycznie da radę. Pozdrawiamy z ciepłego Poznania Ola & Inga kiss smile
    • lizbonczyk Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 25.09.11, 13:40
      Rozumiem Twoje pragnienie. Podstawa to dobry lekarz, a niestety nie jest to wcale proste, by takowego znaleźć. Powiem Ci, że ja po 7-latach nadal się nie zdecydowałam i nie zdecyduję, choć mój syn z 28 tyg. nie jest niepełnosprawny, jak niestety wiele dzieci do 28 tyg. Ktoś kiedyś brutalnie powiedział, że łatwiej się zdecydować po poronieniu czy śmierci dziecka dziecka przy porodzie, bo to tak świat od wieków stał i to rozwiązanie jednoznaczne. A skrajny wcześniak to takie rozwiązanie naszych pseudo nowoczesnych czasów "ni w pięć ni w dziewięć", szczególnie, jeśli jest tym wcześniactwem poharatany. Zabolało mnie to kiedyś, ale przemyślałam to i niestety jest to prawda...
      • finch18 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 25.09.11, 15:18
        lizbonczyk napisał:
        łatwiej się zdecydować po poronieniu czy śmierci dziecka dziecka przy porodzie, bo to tak świat od wieków stał i to rozwiązanie jednoznaczne. A skrajny wcześniak to takie rozwiązanie naszych pseudo nowoczesnych czasów "ni w pięć ni w dziewięć", szczególnie, jeśli jest tym wcześniactwem poharatany.

        Masz rację. Kiedyś naturalna selekcja robiła swoje. Zdaję sobie sprawę, że gdyby nie leki, lekarze, inkubatory itd. mojego dziecka by nie było teraz ze mną. Tak jak nie byłoby wielu innych wcześniaczków. Nam się udało, bo nasza córeczka nie musiała zmagać się z tak wieloma problemami jak niektóre maluchy, ale nie ma się co oszukiwać, konsekwencje przedwczesnego porodu są, a niektóre pojawiają się, czy właściwie stają się widoczne, dopiero teraz. Kiedy mała leżała w inkubatorze i kiedy okazało się, że jest bardzo źle, że może nie przeżyć, sama nie wiedziałam, czy mam modlić się o życie dla niej, czy nie lepiej byłoby gdyby odeszła i nie męczyła się później przez lata. Na szczęście żyje i teraz rozwija się w miarę dobrze, ale strach pozostał i jak na razie za bardzo się boję, żeby próbować drugi raz, zwłaszcza że lekarze stwierdzili, że mało prawdopodobne, żeby było lepiej, choć oczywiście taka szansa istnieje
        • kiri77 Ja po wczesniaczku, donosilam . 25.09.11, 17:25
          Ja tez sie balam drugiego wczesniaka i dopiero po 32tc gdzie usg pokazalo ze maly ma 1400g lekko odetchnelam ze poki co jest dobrze. bardzo chcielismy mala roznice wieku miedzy dziecmi ale ten strach byl ze mna do 37tc. Pozniej czekalam juz na drugiego synka.Wiem jedno te dwie ciaze byly od siebie zupelnie rozne tak teraz moje dzieci tez sa rozne i wiem ze sytuacja nie musi sie powtorzyc. urodzilam synka w 40tc a moj wczesniaczek jest swietnym i kochajacym starszym braciszkiem i nie zalujemy z mezem tej decyzji. Chociaz wiem ze pewnie moj drugi klopsik bedzie wygladal na starszego za kilka lat bo Kacperek dalej jest chudzinka malutka na 2latka ma 9-10kg i jakies 83-84 cm.
          • olcia82poz Re: Ja po wczesniaczku, donosilam . 26.09.11, 10:48
            Gratuluję odwagi : ) My ciągle dojrzewamy do tej decyzji, i z pewnością długooo to jeszcze potrwa. Strach przed drugim niepełnosprawnym dzieckiem ciągle zwycięża sad
            • lizbonczyk Re: Ja po wczesniaczku, donosilam . 26.09.11, 16:52
              Rozumiem Cię. Ja się nie zdecydowałam i nie zdecyduję nigdy świadomiesmile Wiesz, to nie Twoja wina, przecież tak naprawdę nie urodziłaś dziecka niepełnosprawnego tylko dziecko adekwatnie rozwinięte do danego wieku ciążowego!! A to, że niestety terapia uszkadza to też nie Twoja wina. Przecież nie miałaś pewnie nic do powiedzenia...
              • finch18 Re: Ja po wczesniaczku, donosilam . 26.09.11, 18:48
                Nie ma co rozpatrywać wcześniactwa dziecka w kategoriach winy. Zauważcie, że ogromna większość mam wcześniaków dba o siebie i robi praktycznie wszystko, żeby ciąża zakończyła się sukcesem. Po prostu czasem się nie udaje i często, jak powiedział mój lekarz, właściwie nie wiadomo, dlaczego.
                • lizbonczyk Re: Ja po wczesniaczku, donosilam . 26.09.11, 20:18
                  Masz rację, choć wielu sytuacjom można zapobiec, gdyby w Polsce była lepsza opieka profilaktyczna nad ciężarną a nie bezsensowne często badanie waginalne zamiast posiewów, wymazów itp.. Mnie bardziej chodzi o to, że inkubatory to jednak nie sztuczne macice (medycyna tak daleko nie zaszła) i niestety dzieci są uszkadzane chociażby tlenoterapią, nie mówiąc o wylewach. Czytałam kiedyś kontrowersyjny artykuł, o tym że Włosi, gdy w ciągu 24 godzin dochodzi do pogorszenia a nie polepszenia stanu dziecka w inkubatorze, co oznacza, ze się nie zaaklimatyzowało decydują o przerwaniu agresywnej terapii. Dotyczy to bardzo skrajnych dzieci. Konsekwencje psychiczne jak np. to, ze wiele kobiet nie chce już po wcześniaku mieć dzieci, cierpi, przeżywa traumę to mam wrażenie ciągle temat tabu. Ja mam b.silną osobowość i dałam sobie radę, ale nie jest to dla mnie normalne, że zamiast radości z "narodzin" kobiety udają się do psychiatrów, podczas, gdy po poronieniu i śmierci choć też ciężkie przeżycia i też często się korzysta z opieki psychiatrycznej chyba aż takich oporów nie ma przed kolejnym dzieckiem. Patrzę na swoje środowisko, ale nie chcę generalizować.
                  • ratta Re: Ja po wczesniaczku, donosilam . 26.09.11, 20:51
                    no właśnie... staram się nie myśleć co by było, gdyby, ale to trudne; bo gdy całą ciążę słyszy się, że jest wzorowo, aż nagle coś zaczyna się dziać, to człowiek dostaje obuchem w łeb; nie mogę nie myśleć, że gdybym nie pojechała akurat do tego szpitala, nie trafiła akurat na tę niefrasobliwą lekarkę (naprawdę nie pojmuję jak można wypuścić ze specjalistycznego szpitala ciężarną w 32 tyg. skarżącą się na bóle i określającą je jako parte, tylko dlatego, że ktg nie pokazuje skurczy a w badaniu ginek.brak rozwarcia), to może udałoby sie jeszcze pare dni, a może tygodni, podtrzymać ciążę i synek byłby w lepszym stanie; że gdyby lekarka zadecydowała o zatrzymaniu mnie na obserwacji, może podała sterydy na rozwój płucek, to moje dziecko miało by szansę przyjść na świat w warunkach szpitalnych i nie doszłoby do zamartwicy; że gdyby chociaż nie wmawiała mi, że cokolwiek te bóle znaczą, to nie jest poród (a ja idiotka zamiast posłuchać siebie, posłuchałam tej lek.) to pojechałabym do innego szpitala i moje dziecko, choć przedwcześnie, nie podduszałoby się w aucie podczas powrotu do domu w celu zażycia przepisanego antybiotyku... i choć każdego dnia mam uśmiech na twarzy patrząc na moje małe szczęście i dziękując losowi/bogu (co kto woli) za to, że dał rade i jest taki dzielny, to wspomnienie tych koszmarnych 2 tygodni, gdy malec leżał i walczył na OIOM-ie jest tak paraliżujące i obezwładniające, że sama myśl o kolejnej ciąży przyprawia mnie o ścisk w gardle; choć ja i tak jestem w takiej sytuacji, że zawsze mogę sobie powiedzieć: "masz dwoje dzieci, wystarczy"; ale marzenie o tym 3 co jakiś czas powraca; o pomocy psychologicznej, a raczej jej braku, nie wspomnę;
                    • lizbonczyk Re: Ja po wczesniaczku, donosilam . 26.09.11, 21:06
                      Przykro mi, ze trafiłaś na taką niekompetentną osobę. Ja niestety też mam fatalne doświadczenia ze szpitalem- jednym z najlepszych w PL ponoć haha, śmieję się na samą myśl..., albo i płaczę czasami i to po tylu latach...- przeprowadzono badanie waginalne i USG, zignorowano plamienie i wysłano mnie do domu. Opryskliwie do tego, ech brak słów.I jak słyszę od koleżanek mieszkających za granicą, że tam standardem jest zatrzymanie pacjentki na 48 h i pobranie próbki do wymazu, regularne badania na kasę chorych oczywiście to nie nie dziwota, że Polska ma największy odsetek wcześniaków, które potem i tak się olewa, bo nie ma na rehabilitację...
                    • lizbonczyk pomoc psychologiczna 26.09.11, 21:24
                      A co do pomocy psychologicznej to oczywiście jest,...ale za własne pieniądze...Choć może teraz coś się zmieniło.
      • an_7 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 26.09.11, 22:06
        Donoszenie dziecka też nie gwarantuje, że będzie zdrowe. Podczas terapii widzę sporo takich dzieci, które urodziły się o czasie i wszystko miało być OK, ale zdecydowanie nie jest.
        Myślę, że problemem naszych czasów jest coś innego: presja, żeby wszystko było idealne. Dziecko też.
        Ja bardziej niż wcześniactwa drugiego dziecka obawiam się Zespołu Downa. Z wiekiem rodziców ryzyko rośnie.
        • lizbonczyk Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 26.09.11, 22:16
          Jasne, ze nie gwarantuje, ale przy donoszonym prawdopodobieństwo jest ZDECYDOWANIE mniejsze, chyba że zepsują Ci sprawę przy porodzie. Masz rację z idealnością, stąd może in vitro. Niestety warunki w inkubatorach idealne nie są mimo presji naszych czasów i rozwoju nauki. Ten to rozwój nauki umożliwia z ato badania genetyczne, które Zespół Downa mogą wykazać. Czy to dobrze czy źle, że taka możliwość istnieje? Chyba odpowiedzi tyle, ile ludzi...
        • ratta Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 27.09.11, 09:22
          oczywiście, że gwarancji nie ma, bo zawsze można coś zepsuć przy porodzie... wielu mam znajomych, którzy donosili ciąże, a przez zaniedbanie lek.przy porodzie dziecko rodziło się częściowo niedotlenione - a jak wiemy, mózg dziecka z 40 tyg.nie jest tak plastyczny jak tego z tyg. 30... nie uważam jednak, by to tłumaczyło niedbalstwo lekarzy w specjalistycznych szpitalach gin-poł. Nie rozumiem jak można być lekarzem z pieczątką "specjalista ds. położnictwa i ginekologii" i nie zrobić np. usg kobiecie skarżącej się na bóle; ale oczywiście żeby nie zwariować staram się to wszystko jakoś wytłumaczyć, przekuć w dobrą monetę; tłumaczę sobie, że być może gdyby synek urodził się o czasie, albo i po terminie, to stałoby sie coś straszniejszego; nie potrafię przyjmowac takich rzeczy na klatę bez zastanawiania się dlaczego (choć byłoby łatwiej); niedbalstwo - a właściwie zaniedbanie obowiązków - lekarki ze szpitala zagwarantowało mi 2 lata wielkiego strachu o to czy moje dziecko będzie sprawne itp., ale ten lęk wcale nie zniknie jak malec skończy powiedzmy 2 lata i będzie samodzielnie chodził; bo potem, cokolwiek złego stanie mu się w życiu, zawsze będę myśleć, że być może to efekt niedotlenienia okołoporodowego; od kwietnia żyję w lęku - o wszystko i wszystkich; też tak macie?
          no a co do pomocy psychologicznej, to uważam, ze takowa powinna być zapewniona już w szpitalu; ja akurat leżałam w innym szpitalu niż synek, bo z uwagi na zbyt niską referencyjność szpitala trzeba go było trasportować z Pruszkowa do Dziekanowa Leśnego (z perspektywy czasu jestem za to wdzięczna losowi, bo mam przeświadczenie, że lepiej trafić nie mógł); w każdym razie - leżąc w tym p-wskim szpitalu z innymi mamami tulącymi swoje oseski żal rozdzierał serce, a do tego przez to, że nawet nie widziałam małego po porodzie (bo wyskoczył w karetce wiozącej nas do szpitala) chwilami wydawało mi się, że ja wcale nie urodziłam, że nie żadnego dziecka, że to sie nie dzieje itp.itd. I tak sobie myślę, że jak na takie coś zostaje narażona matka, która nie miała wczesniej dzieci i nie dane jej było zaznac tego szczęścia gdy może tulić i przystawić do piersi swoje nowonarodzone dziecko, to ślad na psychice może zostać wielki i rzutujący na całe życie; ja jakims cudem wyszłam z tego dołka sama (choć ciężko już było), zajęło mi to 4 m-ce i mogę powiedzieć, że teraz jest ok, ale wiem, że to m.in. dzięki temu, że nie straciłam pokarmu, że mogłam odciągać i karmić nim synka jak go już odłączono od respiratora (po 15 dobach) i przeniesiono na patologię; dzięki temu, że mogłam (mogę, bo nadal to robię) karmić go piersią, że małemu nie zanikł odruch ssania, po wyjściu ze szpitala mogłam jakoś zrekompensowac sobie to wszystko, co przeszliśmy przy porodzie; a co mają powiedzieć.zrobić te kobiety, które tracą pokarm, których dziecko jest w gorszym stanie, źle rokuje itd.? i gdzie ta pomoc w szpitalach? ja się dopiero od naszej rehabilitantki dowiedziałam, że istnieje coś takiego jak Centrum Pomocy Rodzinie i że można tam się zgłosić i prosić o pomoc; nie musiałam z niej korzystać, bo jak pisałam wyżej udało mi się wyjść z tego samodzielnie; nie wiem więc jak to działa;

          pewne jest to, że wcześniactwo synka zmieniło nasze życie - nas jako rodziny i każdego z nas z osobna;
          • an_7 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 27.09.11, 21:06
            Nawet jak przy porodzie wszystko pójdzie dobrze, nie ma gwarancji, że dziecko będzie zdrowe. Przykład: choroby genetyczne, autyzm, schizofrenia i mnóstwo innych.
            Jeśli chodzi o Zespół Downa, badania są, ale nie na 100% pewne.

            Ratta - ja leżałam w sali jednoosobowej, ale i tak było ciężko, bo wokół matki z niemowlętami. Najważniejsze, że Synek żyje i udało się w miarę dobrze wyjść z wcześniactwa. Są inne problemy, ale walczymy.
            • lizbonczyk Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 27.09.11, 21:30
              Nie ma gwarancji, ale prawdopodobieństwo jest ZNACZNIE mniejsze a u wcześniaka wpisane poprzez agresywną, uszkadzającą terapię.
              Zespół Downa jest wadą genetyczną, badania pozwalają wykryć też inne zespoły. A autyzmem niestety też najbardziej zagrożone są wcześniaki.
              Super, że Ci się udało An, ale w wielu przypadkach tzw. walka to walka z wiatrakami.
              • marter74 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 30.09.11, 15:21
                Właśnie wróciłam z turnusu rehabilitacyjnego - mamy z dzieciakami chorymi i w większości żadna nie zdecydowała się do tej pory na drugie dziecko.Były wyjątki pojedyńcze (wpadka).Strach jest ogromny , obawa jak będzie przebiegała ciąża i czy nie zaniedba się tego dziecka chorego.Wszystkie te mamy chciałyby,ale nie potrafią się zdecydować!
              • an_7 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 09.10.11, 22:20
                Nie twierdzę, że mi się udało. Mamy jeszcze sporo do nadrobienia, nie przez wcześniactwo, a przez genetykę właśnie.
                Co do autyzmu, w dużym stopniu jest to sprawa dziedziczna i nie jest prawdą, że najbardziej są zagrożone wcześniaki. Jest dużo czynników, np. wiek ojca, mikrouszkodzienia płodu w początkach ciąży, dziedziczenie i sporo innych przyczyn.
                Kiedy czekam na terapię i na wizyty Synka, widzę mnóstwo dzieci, które były donoszone, miały być super zdrowe, a jest wręcz przeciwnie.
                Jeśli chodzi o badania genetyczne w ciąży - w teorii być może. W praktyce można co najwyżej zrobić testy dające pewne prawdopodobieństwo, a i to raczej prywatnie, pod warunkiem zgłoszenia się w odpowiednim tygodniu ciąży (myślę o przezierności karkowej).
                • lizbonczyk Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 08.11.11, 21:57
                  "Co do autyzmu, w dużym stopniu jest to sprawa dziedziczna i nie jest prawdą, że
                  > najbardziej są zagrożone wcześniaki. "

                  Nie zgadzam się z Tobą w tej kwestii, choć oczywiście jest wiele czynników.

                  www.prozdrowie.pl/Artykuly/Ciaza-i-Dziecko/Noworodek-i-niemowle/Wczesniaki-zagrozone-autyzmem
    • edyta.irka Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 12.10.11, 14:43
      Witam, jestem mamą Wojtusia ur. w 29 tyg. ciąży w zamartwicy itp, u mnie był HELLP i nadciśnienie; po 2 latach zdając sobie sprawę z zagrożenia, zdecydowaliśmy się na drugie dziecko. Dodam, że Wojtuś przeżył i w zasadzie jest ok. 3,5 roku po Wojtusiu przyszła na świat Karolina - 37 tydz. ciąży (donoszona), waga 2600g. Ja czułam się ok i z małą też wszystko było w porządku. W ciąży miałam ponownie leczone ciśnienie i doszła cukrzyca. Byłam po stałą kontrolą i na lekach oczywiście.
      Generalnie uznano, że wtedy przy Wojtku nazbierało się zbyt wiele obciążeń i organizm puścił.
      Po jakimś czasie uznano, że po raz ostatni mogę spróbować urodzić jeszcze jednego dzidziusia (zawsze chcieliśmy mieć trójkę pociech). Wyniki były ok, więc... zdając sobie całkowicie sprawę z ryzyka... w 20011 r. w moim brzuszku zamieszkał Adaś. Niestety 9 października br. Adaś urodził się w 24 tyg. ciąży - stała się bardzo podobna sytuacja, jak przy Wojtusiu - najpierw powstały jakieś mikropęknięcia pęcherza płodowego i wody płodowe zaczęły uciekać, ale nie na zewnątrz, do tego najprawdopodobniej łożysko przestało funkcjonować jak trzeba i Adaś zmarł, a potem urodził się...) To wszytko stało się między ostaną wizytą u lekarzy, gdzie wszystkie badania, w tym szczegółowe USG było ok, a następną wizytą, czyli w ciągu 2 tyg. Wydawało mi się, że czuję ruchy dziecka i zasadniczo nie było objawów niepokojących.
      Teraz lekarze zaczęli jakby kojarzyć fakty i najprawdopodobniej przejdę serię szczegółowych badań mówiąc najogólniej pod kątem krzepliwości krwi itp. Nie wiem, czy to ma wpływ, czy nie... ale u mnie "poleciały" dwie ciąże z chłopcami - na to też zwrócono teraz uwagę. `
      Dodam tylko, że badania w trzeciej ciąży były w środeczku norm, nadciśnienie i cukrzyca były pod kontrolą i też trzymałam normy. W czwartek, tj. 13.10.2011 będę żegnać Adasia i oddam go pod opiekę dziadkowi, który zmarł 13 stycznia tego roku.

      Piszę o tym, abyś przed podjęciem decyzji nie odpuściła sprawy i starała się wyjaśnić, co mogło być przyczyną przedwczesnego porodu. Sytuacja bowiem może się powtórzyć, choć może też być ok. Ryzyko jednak zawsze jest (ale ono przecież jest zawsze, nawet przy ciąży prawidłowej, bo zawsze mogą nastąpić nieprzewidziane okoliczności).

    • jola23061978 Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 15.10.11, 20:30
      U mnie :
      1 ciąża - bliźniacza - odejście wód płodowych 26/27 tc (cc 13.12.2006)
      dzien wczesniej bylam u gin - wszystko było OK - szyjka test Ph met. KOha, USG, wyniki badań (Kasia 990 g zmarła nast dnia, Oliwia 910 g niby 4-5-6 apgar , po porodzie bez wylewów, wad,cech zakażenia a po 4 m-cach wyszła niewidoma z dysplazją, wodogłowiem, wylewem IV stopnia, ogromnym uszkodzeniem mózgu, po sepsach- doszła padaczka, zdiagnozowano 4 kończynowe MPDZ)
      www.oliwiasiemieniec.smyki.pl

      2 ciąża - Bartuś ur.cc 20.05.2011 w 39 tc - 10 pkt apgar - zdrowy

      Strach był - po takich przejściach dziwne jakby go nie było.
      Paradoksalnie 1 ciąża szła gładko super wyniki badań a zakończyła sie tragicznie a w drugiej ciągle miałam przygody - a tu zalało mnie krwią (krwiak) a tu kolka nerkowa a tu 2 infekcje tak że lądowałam w szpitalu na pare dni a skończyło sie bardzo dobrze

      Byłam zabezpieczona potrójnie - chodziłam do doświadczonej ginekolog pracującej w szitalu która dmuchała na zimne- jadłam garsciami nospe fenoterol (wczesniej duphaston), isoptin, co chwile mierzyłysmy szyjke. co jechałąm do szpitala np. z krwawieniem to już nastawiałam sie że to koniec a okazywało sie że dziecko ma sie dobrze i rozwija si eprawidłowo

      Non stop robiłam podstawowe badania - krew, mocz ogólne i posiew + badania genetyczne a i tak widziałam tysiąc chorób które mogą przytrafić si emojemu dziecku bo obracam sie w grupie rodziców chorych dzieci.

      Ale robiłam co mogłam żeby sie ustrzec przed wczesniactwem i myslałam, że życie jest jedno i krótkie i szybko leci wiec chyba warto

      Jola

      • olcia82poz Re: Szanse na kolejnego wcześniaka ? ? ? 18.10.11, 12:33
        Droga Jolu,
        Zgadzam się z Tobą " że życie jest jedno i krótkie i szybko leci wiec chyba warto", tyle że wciąż brakuje mi odwagisad Mam nadzieję,że w końcu pokonamy ten paniczny strach i podejmiemy decyzję o drugim dziecku.
        Razem z Ingą trzymamy kciuki za Oliwcie i jej postępy nawet te najmniejsze, ale za to ile radości przynoszące smile. Nikt nie wie tego lepiej jak my mamuśki wcześniaczków z dużymi problemami ile dają one radości. No i Oliwko powodzenia w ważnej misji bycia starszą siostrą smile wierzę,że Inga też takiej właśnie misji doczeka smile. Pozdrawiamy Was ciepło. Ola z Inguliną smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja