olcia82poz
16.09.11, 17:38
Witam, jestem mamą dziewczynki urodzonej w 26tc, z masą urodzeniową 790g, apgar:1,3,3.Trafiłam do szpitala z cukrzycą ciążową, mieli zrobić mi krzywą cukrową... nadeszła noc a ja zaczęłam mieć skurcze(chociaż nie wiedziałam,że to one bo mała jest naszym pierwszym dzieckiem), chwilę później zaczęły odchodzić mi wody, wylądowałam na fotelu i okazało się,że rozwarcie już na 4cm ... i już kazali szykować salę operacyjną, nie zapomnę nigdy słów lekarza... niech pani pamięta,że to próba ratowania życia płodu...Inga urodziła się w ciężkiej zamartwicy,respirator, cepap,problemy ze ssaniem, zastawka komorowo-otrzewnowa,zamykany bottal, retinopatia(dziś nie wiemy na ile widzi), jama malacyjna... itd, dotknęło nas wszystko co wcześniacze( z małymi wyjątkami). Dziś Inga ma roczek, jest naszą najukochańszą córeczką mimo swej niepełnosprawności... dzięki rehabilitacji w pierwsze urodziny zaczęła obracać się z plecków na brzuszek i dzielnie trenuje podpieranie na rączkach... wiem,że lata pracy przed nami. Chcielibyśmy mieć za parę lat drugie dziecko (poczekamy aż mała troszkę wyjdzie na prostą, bo wierzymy,że to możliwe),ale strach przed kolejnym wcześniaczkiem jest tak duży,że aż nie do opisania, z drugiej strony nie chcemy, by została sama na świecie gdy nas już zabraknie... Czasami brakuje mi siły gdy widzę zdrowe młodsze dzieci koleżanek, a nasza Ingula jest ciągle dzieckiem leżącym... Mimo tego wszystkiego jest WYJĄTKOWA bo nasza