beatka126
23.10.11, 15:02
Witajcie!
Tym razem pisze do Was z życiowym problemem. Jutro mija 3 tygodnie jak Wiktorek jest w domu i jak na razie większych problemów z nim nie mamy, odwiedzamy lekarzy, rehabilitujemy się w piątek byliśmy zrobić kontrolne badania i czekamy na wyniki. W minionym tygodniu Wiki się "korygowanie" urodził i skończył 12 tygodni, a co za tym idzie zostało mi jeszcze 8 tygodni zasiłku macierzyńskiego - piszę zasiłku a nie urlopu, bo z chwilą narodzin Wiktora skończyła mi się umowa o pracę. Ostatnio moi teściowe wyszli z propozycją, że powinnam oddać Wiktora niani i pójść do pracy... rozłożyło mnie to na łopatki w końcu dopiero co go "dostałam". Moi rodzice mieszkają ponad 500 km od nas, teściowie 60 km - wprawdzie oferują, że będą mogli od czasu do czasu się nim zajmować, ale to jest od czasu do czasu to nie praca na cały etat - więc na dziadków nie możemy liczyć, tzn. oni chyba nie rozumieją, że gdybym miała wrócić do pracy to oni musieliby być u nas codziennie a 60 km w jedną stronę to trochę sporo, a że prowadzą czynne życie - to wiem, że to nie wypali. A oddać małego smyka o którego tak walczyłam w ręce obcej kobiety, bo nie mam nikogo kto mógłby się nim zająć jakoś miesza się z moimi przekonaniami. Planując z mężem ciąże wiedzieliśmy, że spędzę z dzieckiem urlop macierzyński i pójdę do pracy, niania będzie na początku, później żłobek, przedszkole itd., no ale los chciał inaczej... Teraz jakoś nie wyobrażam sobie , że zostawiam naszego szkraba z niania, która jeździ z nim po lekarzach i od niej dowiaduję się o stanie zdrowia mojego dziecka... Mąż zarabia tyle, że na skromne życie powinno nam wystarczyć z resztą sam też nie wyobraża sobie, aby Wiki na 8 godzin dziennie zostawał z kimś innym. Proszę dziewczyny napiszcie jak to jest u Was, wróciłyście do pracy zawodowej???