MPDz i chodzenie ...

03.11.11, 22:46
Prawie 5 m-cy temu chwaliłam się na forum pierwszymi krokami Błaża.... Jak się wtedy cieszyliśmy ...
Teraz ma 2 lata i 10 m-cy, stwierdzone Mpdz i lekkie podwichniecie lewego biodra. Miałam nadzieję, że jak już postawi pierwsze kroki to będzie juz niedaleko do chodzenia. A tu niestety - jak było kilka kroczków tak jest nadal (no może ciut więcej, ale nie za wiele). Chodzi tylko i wyłącznie po domu i to tylko wtedy jak wie, że za jakiś kawałek będzie mógł się o coś oprzeć. Jak odległość jest większa to chce żeby podać rękę, a jak go próbuję motywować, żeby sam poszedł to się zaczyna denerwować. Na podwórku nie ma mowy żeby chciał sam pochodzić - tylko za rękę.
Jedyny plus od tamtego czasu to to, że zaczął puszczać się sam do chodzenia (jak zaczynał stawiać pierwsze kroki to musiałam go sama postawić, wyczekać jak złapie równowagę i puścić).
Dopadł mnie jakiś kolejny dół psychiczny. Robimy co w naszej mocy - rehabilitacja, integracja sensomotoryczna, hipoterapia, botulina, Thera Togs. I idzie tak jakoś po grudzie, mimo że lekarze i rehabilitanci mówią że to MPDz i spastyka kończyn nie jest jakaś tragiczna. Wszyscy zawsze twierdzili że będzie chodził - no że będzie to chód patalogiczny to też nas nastawiali. Jedna pani neurolog nawet stwierdziła, że za kilka lat może być tylko dyskretny ślad zauważlany przez specjalistów (i to było już wtedy jak było jasne że jest MPdz). A tu du... blada. Jakoś nie chce się ruszyć do przodu.
Proszę napiszcie jak to było u Waszych chodzących dzieci z Mpdz? Czy to rozchodzenie też tak długo trwało? Czy Waszym zuchom udało się szybciej opanowac tę sztukę? W ramach jesiennej deprechy zaczynam się bać, że u Błażeja to już tak będzie. Tych kilka kroków i stop.
Może macie jakieś sposoby na motywację takich przypadków?
Czasami mam wrażenie, że owszem sprawy fizyczne bezwzględnie mu przeszkadzają w tej nauce chodu, ale psychika i sprawa motywacji coś tu chyba szwankuje. Bo np. jak byliśmy u babci i babcia zaproponowała mu czekoladkę, jak do niej dojdzie, to przeszedł kilka metrów - przez cały pokój - jak nigdy do tej pory. Kurczę nie stosowałam i nie chciałabym stosować przekupstwa. Ale może nie ma innego wyjścia???
Za wszystkie sugestie doświadczonych w tej kwestii będę bardzo wdzięczna. No tych, którzy nie mają doświadczenia z MPdz, a czytając nasz wątek wpadną na jakiś pomysł zmotywowania mojego Błaża tez oczywiście będę wdzięczna.
    • estera7977 Re: MPDz i chodzenie ... 03.11.11, 23:36
      U nas mpd w stopniu lekkim lewa noga jest słabsza i napięta,na poczatku chodzenia było kiepsko lewa stópka strasznie krzywa teraz jest ok mamy przykurcze w prawej dłuższej nodze a w lewej złe odruchy neurologiczne i wn nam tez lekarze mówią że kiedys nie będzie tego wcale widać i że bedzie to zauważalne tylko przez lekarzy i rehabilitantów więc tu trzeba czasu niestety i ciągłej rehabilitacji dodam tylko że Martyna ma skończone 4 lata postawiła swoje pierwsze kroki jak miała rok i 10 miesięcy a chodzić stabilnie jak miała 2 lata i 3 miesiące
      • aaalicja2 Re: MPDz i chodzenie ... 04.11.11, 18:24
        Jeżeli babciu udało się przekupstem go zmotywować to ja bym spróbowała też przekupstwa.
        Może nie czekolada, ale jakiś owoc, może rodzynki, morele - coś w miarę zdrowego. Albo nie czekoladka, cukierek i owoc, a potem wycofać się ze słodyczy.
        Każda metoda jest dobra, jeżeli chcesz aby chodził.
        Ja bym szła w przekupstwa..
        A z takim rowerkiem, którym trzeba odpychać się nogami nie poradził by sobie, albo samochodzik do odychania nóżkami.Wszystko co rozrusza nóżki.

        A chodzik-pchacz? Też samodzielnie by maszerował i trzymał pchacza, albo są takie zabawki do jednej rączki, może na spacerkach z jedną rączką z mamą a druga z taką zabawką. I powoli puszczać rączkę mamy i trzymać się takiej pojedynczej zabawki.
        Spróbuj może kupić coś używanego żeby nie wbijać się w koszty.
    • perlai Re: MPDz i chodzenie ... 04.11.11, 18:19
      a próbowaliście masaży?
      • eda321 Re: MPDz i chodzenie ... 04.11.11, 22:06
        Masaży próbowaliśmy i próbujemy nadal (ma taki klasyczny z masażystą i podczas turnusów perełkowy w wodzie). Rowerek równoważny też ma od 4 m-cy i powoli zaczyna na stoiąco sobie na nim radzić. Na takich zabawkach do odpychania nóżkami sobie nie radzi. Ale pchaczy na jedną rączkę to jeszcze nie próbowaliśmy - dzieki za sugestię, spróbujemy.
        • aaalicja2 Re: MPDz i chodzenie ... 04.11.11, 22:48
          Tylko z tymi pchaczami - zabawkami na jedną rączkę to może synek musiałby spróbować w sklepie, żeby za szybko nie jechały, bo się zniechęci.
          Albo dogadaj się w sklepie, czy będziesz mogla oddać/wymienić na inny, powiedz o co chodzi, rusz ich sumienie, napewno pójdą na rękę.
          Powodzenia! Zdawaj relacje, coś wymyślimy,co dwie głowy to nie jedna , a pięć jest jeszcze lepszychsmile
          • iwomartusia Re: MPDz i chodzenie ... 05.11.11, 23:34
            a może taki wózek do pchania www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/40060836/
            myślę, że znajdziesz używany; ale co do szybkości kręcenia się kółek, to musiałabyś zapytać kogoś, kto posiada
            pozdrawiam
            • mamaadasia2010-2 Re: MPDz i chodzenie ... 06.11.11, 12:10
              wózek z Ikea odradzam. Czesto chodzimy do ikea i smyk podczas gdy my siedzimy w restauracji bawi się w wydzielonym do tego miejscu. Jest tam tez ten wózek. Wózek jest bardzo niestabilny, na poczatku myslałam ze to tylko mój smyk nie opanował chodzenia z nim ale jak pozniej zobaczyłam każde dziecko wywracało się z nim do przodu. Zaznaczę ze były to dzieci które dopiero co poszły same do przodu.

              Pchacz Fisher Price równiez odradzam. Jest za lekki i ucieka dziecku. Dziecko zamiast chodzic to biegnie za nim. Sprawdzone w domu.
              • skomroch1 Re: MPDz i chodzenie ... 07.11.11, 00:04
                cześć.Jestem mamą chodzącego dziecka z lekkim MPDz .Roch zaczął podciągać się do stania jak miał ok.półtora roku. Podciągał sie na rękach, nie wstawal prawidłowo. Ponad rok trwał etap przyzwyczajenia go do uwierzenia we własne siły. Pierwsze zdjęcie, gzie toi sam jest z okresu, kiedy miał ok. dwa lata. Potem dłuugo prowadzanie za rękę, chwiejne kroki, potykanie się, dekoncentracja, i udało się. Nam bardzo pomogło SI. U syna MPDz ma formę mieszaną, nie miał podawanej botuliny, nosi buty ortopedyczne z wkładkami. Nadal, a ma 4,5 roku robi mniej, niż by mógł i motywujemy go na różne sposoby, przekupstwem też. W widoczny sposób porusza się inaczej, ale coraz częciej ma lepsze dni, kiedy MPDz nie widać. Nie dogania jednak dzieci na placu zabaw. Mam nadzieję, że i to pokona.
                Bardzo polecam przedszkole. Nam przedszkole "przepisała" neurolog. Chęć naśladowania dzieci jest najlepsza motywacją.
                • jtk17 Re: MPDz i chodzenie ... 07.11.11, 18:59
                  U nas była podobna sytuacja jak u Was, Nadia zaczęła samodzielnie stawiać kilka kroków w wieku 18 miesięcy, ale długo było to nieporadne szła jakby była pijana nie potrafiła, iść prosto, potykała się o wszystko,trwało to wszystko dłuuuugo zanim była w stanie przejść po ulicy dłuższy dystans i to też na początku w żółwim tempie.Jak miała 3 lata było już lepiej , poszła do przedszkola i rzeczywiście jak Skomroch pisze dziecko chce naśladować inne i to ją motywuje do ćwiczenia dopóki czegoś nie zrobi. W tej chwili ma 4 lata i jest w miarę przyzwoicie , chodzi przyzwoicie , czasem jest dzień że naprawdę nie rzuca się w oczy jej patologiczny chód, biega ,skacze, tańczy wchodzi po schodach naprzemiennie, i chodź do ideału jeszcze brakuje ciesze się z tego co jest i mam nadzieję że za kilka lat tylko wprawne oko specjalisty wychwyci niedociągniecia.Więc głowa do góry podobno największy postęp takie dzieci robią w wieku 5-7 lat oczywiście przy dobrej rehabilitacji.Z tego co pamiętam wy też jeździcie do Zagórza, myslę że dr Bonikowski jest naprawdę świetnym specjalistą i botoks jest tam profesjonalnie podawany a to bardzo dużo pomaga.Trzymajcie się ciepło.
    • eda321 Re: MPDz i chodzenie ... 08.11.11, 21:41
      Dzięki dziewczyny za napisanie o Waszych dzieciaczkach. A tak przy okazji czy wspomagacie się łuskami? Błażo od lipca ma ortezy i nawet b. chętnie w nich chodzi (czego się kompletnie nie spodziewałam, bo nawet nowe ubranie to był problem, a tu takie sztywne plastiki na nogi i nawet woli w nich chodzić niż bez nich). Ale do sedna - ortopeda (Bonikowski) i nasza "prywatna" rehabilitantka są jak najbardziej za. Natomiast na turnusie inna rehabilitantka zasugerowała nam, że w łuskach stopa nie pracuje tak jak powinna i lepiej by było bez nich. Taki sam stosunek miała też do butów ortopedycznych. Macie doświadczenie w tej kwestii?
      • marter74 Re: MPDz i chodzenie ... 16.11.11, 18:12
        My zaczęliśmy chodzić jak mieliśmy 2 latka,odrazu po podaniu botuliny poszło wszystko do przodu,nadal podajemy 2 razy do roku( do tej pory 4 razy).Też doktor zaleca chodzenie od rana do wieczora w łuskach,ale tu mamy problem.Pierwsze łuski wcale nie chodziła,teraz robimy następne i pasowałoby ich więcej używać.Też są sprzeczne opinie lekarzy i rehabilitantów do kwestii czy podawać jeszcze botulinę i czy nosić łuski.Co robić trzeba decyzję podejmować samemu i dylemat czy słusznie?Każdy mówi co innego,też nam zasugerowano,że stopa nie pracuje prawidłowo.
    • mamusianatusi Re: MPDz i chodzenie ... 17.11.11, 20:45
      Krzyś choruje na DPM-zamiast na pełnych stopach staje na palcach.Pierwsze 2 kroki bez trzymania zrobił dopiero w wieku 2,5 roku i tak z dnia na dzień jakos bardzo pomału wydłużał sobie ilość kroków,przewracał się na kolana ,na czworako podchodził do czegoś i i szedł dalej przy czymś.Gdy miał 3 lata potrafił przejść bez przewrócenia się około 50 metrów i tak coraz więcej i więcej smileTeraz ma 8 lat ,kuśtyka ale w ogóle świetnie daje sobie rade z chodzeniem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja