eda321
03.11.11, 22:46
Prawie 5 m-cy temu chwaliłam się na forum pierwszymi krokami Błaża.... Jak się wtedy cieszyliśmy ...
Teraz ma 2 lata i 10 m-cy, stwierdzone Mpdz i lekkie podwichniecie lewego biodra. Miałam nadzieję, że jak już postawi pierwsze kroki to będzie juz niedaleko do chodzenia. A tu niestety - jak było kilka kroczków tak jest nadal (no może ciut więcej, ale nie za wiele). Chodzi tylko i wyłącznie po domu i to tylko wtedy jak wie, że za jakiś kawałek będzie mógł się o coś oprzeć. Jak odległość jest większa to chce żeby podać rękę, a jak go próbuję motywować, żeby sam poszedł to się zaczyna denerwować. Na podwórku nie ma mowy żeby chciał sam pochodzić - tylko za rękę.
Jedyny plus od tamtego czasu to to, że zaczął puszczać się sam do chodzenia (jak zaczynał stawiać pierwsze kroki to musiałam go sama postawić, wyczekać jak złapie równowagę i puścić).
Dopadł mnie jakiś kolejny dół psychiczny. Robimy co w naszej mocy - rehabilitacja, integracja sensomotoryczna, hipoterapia, botulina, Thera Togs. I idzie tak jakoś po grudzie, mimo że lekarze i rehabilitanci mówią że to MPDz i spastyka kończyn nie jest jakaś tragiczna. Wszyscy zawsze twierdzili że będzie chodził - no że będzie to chód patalogiczny to też nas nastawiali. Jedna pani neurolog nawet stwierdziła, że za kilka lat może być tylko dyskretny ślad zauważlany przez specjalistów (i to było już wtedy jak było jasne że jest MPdz). A tu du... blada. Jakoś nie chce się ruszyć do przodu.
Proszę napiszcie jak to było u Waszych chodzących dzieci z Mpdz? Czy to rozchodzenie też tak długo trwało? Czy Waszym zuchom udało się szybciej opanowac tę sztukę? W ramach jesiennej deprechy zaczynam się bać, że u Błażeja to już tak będzie. Tych kilka kroków i stop.
Może macie jakieś sposoby na motywację takich przypadków?
Czasami mam wrażenie, że owszem sprawy fizyczne bezwzględnie mu przeszkadzają w tej nauce chodu, ale psychika i sprawa motywacji coś tu chyba szwankuje. Bo np. jak byliśmy u babci i babcia zaproponowała mu czekoladkę, jak do niej dojdzie, to przeszedł kilka metrów - przez cały pokój - jak nigdy do tej pory. Kurczę nie stosowałam i nie chciałabym stosować przekupstwa. Ale może nie ma innego wyjścia???
Za wszystkie sugestie doświadczonych w tej kwestii będę bardzo wdzięczna. No tych, którzy nie mają doświadczenia z MPdz, a czytając nasz wątek wpadną na jakiś pomysł zmotywowania mojego Błaża tez oczywiście będę wdzięczna.