aga-mama-tosi
05.12.11, 14:55
Pytanie z serii psychologicznych. Banał, ale normalnie nie wiem, co zrobić

jestem w pracy i właśnie rozmawiałam z nianią.
Po zachętach logopedki w sobotę odstawiliśmy smoczek uspokajacz (używany w czasie drzemki, snu i w samochodzie). Pożarła go pacynka- owieczka, dość przypadkiem, ale postanowiłam iść za ciosem. "Tosia jest już duża, więc owieczka mogła pożreć smoczusia itp"
Znosiła dość mężnie, dwie noce przespane, pyta czasem, troszkę popłakuje, ale po wyjaśnieniach odpuszcza. Sęk w tym, że w weekendy nie sypia w dzień, a wieczorem była padnięta i poszło gładko. W tygodniu przy niani śpi 1-2 godz. No i dziś klops. Niania osoba rozsądna- mówi, że było jej bardzo żal małej, ze spania nici, nie mogła znaleźć sobie miejsca itp....
No i co zrobić?? Przeczekać?? Odpuścić??
Kurczę, może źle się za to zabrałam..?
Nie chcę robić problemu gdzie go nie ma, ale tak bardzo nie chciałabym zrobić jakieś krzywdy Tosi..., dostarczyć jej niepotrzebnego stresu..., nie wiem...

Logopedycznie jest w sumie ok, ale rzeczywiście jest już duża (2,8), więc pomyślałam, że warto spróbować...
Z góry dziękuję za odpowiedzi