Dodaj do ulubionych

Nie mam sił ani pomysłu

21.12.11, 11:12
Chodzi o młodą (lat 4 dla tych, co nie wiedzą), psycholog będzie w styczniu, a do tego czasu wszelkie sugestie mile widziane.

11 grudnia trafiła do szpitala z rotawirusem, po dwóch dniach ją wypisałam na własne żądanie, bo nie dawała się zbadać, wyrywała sobie wenflon, gryzła, kopała, wyła, uderzała główką o ziemię - generalnie bała się masakrycznie i nie dawało się do niej dotrzeć ani w żaden sposób jej uspokoić.

Fizycznie szybko doszła do siebie, ale psychicznie dzieje się z nią coś przerażającego - leje w majty, popuszcza w majty, bo nie chce zrobić kupy, z byle powodu wybucha płaczem (zawsze szybko się uspokajała, a ostatnio ukłułam się choinką, powiedziałam "auć", a ona dostała histerii i wyła pół godziny), nie je, źle śpi, stale wybucha płaczem, ze żyłki na jej nadgarstkach się rozrastają i niedługo będzie cała niebieska (u niej niebieski oznacza złe samopoczucie)...

Najgorzej jest w przedszkolu - cały ranek staram się ją dobrze nastawić, opowiadamy sobie, w co się będzie bawić, jak jej koleżanki się ucieszą, jak "ciocia" się uśmiechnie, potem po wyjściu z domu robimy w drodze do przedszkola wojnę na śnieżki albo bawimy się w berka czy zgadywanki - generalnie w drodze jest szczęśliwa, wszystko jest ok.

Przychodzimy do przedszkola, które lubi, zna i gdzie chce chodzić, i nagle dziecko blade, roztrzęsione, rzuca się z wyciem na podłogę, często od razu jest mokra plama na spodniach. I tak dzień w dzień.

Próbowałam jej przez parę dni nie puszczać do przedszkola - marudziła, ze chce tam iść. Poświęcam jej teraz wyjątkowo dużo czasu i zagoniłam męża, żeby codziennie się z nią pobawił. Dbam o wesołą atmosferę w domu, chociaż mi wcale nie jest do śmiechu. Przedszkolanki są uczulone, żeby jej nie stresować. Poję ją wieczorami melisą i ładuję w nią eyeQ. I nic, dalej się wszystkiego boi i wpada w te swoje histerie. Przed szpitalem to w ogóle nie miało miejsca.

Nie wiem już, co robić. Ma ktoś jakieś sugestie?
Obserwuj wątek
    • wiwika12 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 11:26
      Cóż, MCM nie wiem co ci poradzić... sama mam w domu baaardzo strachliwą córkę, do niedawna wyła na widok budynku przychodni, o zabiegu szpitalnym nawet nie jestem w stanie myśleć (a powinniśmy taki zaliczyć), pobyt szpitalny pewnie byłby taki sam u nas jak ten z Twojego opisu sad.
      My na okoliczność wszystkich strachów małej chodzimy do psychologa i ona zawsze radzi obgadywać wszystko wcześniej, dużo wcześniej, bawić się w chore misie itd. Może powinnaś zostać z nią w tym przedszkolu na kilka godzin? Poczekać w szatni, a potem stopniowo się ulatniać najpierw na kilka minut i zwiększać ten czas? Oczywiście wcześniej uprzedzając małą. Może warto wrócić do tego szpitalnego epizodu, poopowiadać, że lekarze pomagają, że dzięki nim chore dzieci wracają do zdrowia, a mama zawsze jest tuż obok, bo kocha...
      Trzymam kciuki, by wszystko wróciło do normy. Przytulam mocno.
      • mama-cudownego-misia Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 11:36
        Dzięki. W leczenie misiów się bawimy, a przynajmniej próbujemy (też nam właśnie to samo psycholog zaleciła), ale młoda przez ostatni tydzień średnio współpracuje. Spróbuję jej też poopowiadać o tym, ze lekarze pomagają.

        Za to zostawanie w przedszkolu... Nie wiem, jak to wyjaśnić, zarówno wczoraj ani dzisiaj moja obecność nic nie dawała, bo po wejściu do przedszkola Gosia dostała takiej histerii, ze nic nie docierało i wyglądało to, jakby nie było związane ze mną - po prostu weszła pierwsza, a potem ni stąd ni zowąd wykonała pad na płasko i zaczęła wyć. To samo zresztą było przy wejściu do apteki: radosne wejście - pad - ryk. Może ona się boi miejsc poza domem? Sama nie wiem...

        Momentami mam ochotę na nią nawrzeszczeć, żeby się uspokoiła, ale to nic nie da, tylko się bardziej przestraszy sad
        • gajmal Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 12:57
          A może trzeba sprawdzić poziom elektrolitów we krwi po tym rota wirusie, może za dużo sobie wypłukała czegoś z organizmu? Sprawdziłabym magnez, potas i sód.

          A jaka jest Twoja reakcja na te "ataki"?
          • mama-cudownego-misia Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 13:20
            O pobieraniu krwi zapomnij, ta sama histeria, ostatnio ją 4 osoby trzymały, z czego jeden wielki facet, i nie udało się pobrać.
            Ale je, pije, i na tyle, na ile da sobie coś tam pomacać w zabawie, to nie jest odwodniona, tętno ma mniej więcej takie, jak zwykle, brzuch w miarę miękki mimo zaparcia. Mocz zbadany i ok.

            A ja właśnie nie wiem, jak się zachować sad Próbowałam spokojnego mówienia i przytulania, ale ją tylko rozjusza, mówiłam ostro, ze tak nie wolno, ale było gorzej, próbowałam ją olać, to zaczynała walić głową w podłogę, w szpitalu pomogło zawinięcie w kocyk i przykrycie nim jej z głową włącznie, ale jak nie mam kocyka, a ona nie leży np. na miękkiej wykładzinie, to po prostu siedzę obok, podkładam rękę pod głowę i pilnuję, żeby sobie zębów nie wybiła.
            Generalnie nie krzyczę, nie biję, jak jej minie, to mimo, ze mi się ryczeć chce, zabawiam, uśmiecham się, staram, żeby jak najszybciej zapomniała.

            Kiedyś jako dwulatka już robiła ten numer z waleniem głowa w podłoże, ale wtedy raz czy dwa sobie guza nabiła i potem waliła w poduszkę. Teraz to jest zupełna histeria i zdarza się 2-3 razy dziennie.
        • pannatunia Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 13:02
          MCM- u nas podobna reakcja na lekarzy i na przedszkole. Moja rada? Przedszkole poszło w odstawkę (ale mój rok młodszy od twojej), a lekarze? Tylko jeden lekarz - niby ciocia Gosia, która nie nosi fartucha, jest oazą spokoju i cierpliwości i do której na poczatku jeździliśmy też "w odwiedziny", czyli pobawić się w gabinecie zabawkami bez badania. Jest taka fajna gra on line jeździ sie karetką i pomaga w różnych chorobach. Staramy się bardzo oswajać Mikiego z lekarzami. Choć nam nie za bardzo wolno było jeździlismy z nim do mojej mamy na onkologię aby zobaczył inne osoby chore. To teraz jest lepiej z nim jechac do lekarza, ale jak ja teraz się pochorowałam, to MUSIAŁ spac z mamusią, aby się nią opiekować. Cierpliwość, cierpliwość. Z twojej opowieści nasuwa mi się też myśl, że nasze dzieci jakoś szczególnie muszą mieć wszystko pukładane i sobie znane - nic nowego, żadnej spontaniczności, nowości. Nawet podczas zrpakowywaia prezentów od Mikołaja trzebabyło zachowywać się spokojnie. Mik nie lubi krzykliwych, rozbrykanych dzieci, tylko spokój i harmonia, ale gdy on sam wymyśli zabawę z hałasem to jest ok. Wiesz, ja mam rodziców nauczycieli, oni dużo z nim pracują poprzez zabawę. Dużo rzeczy jest mu tłumaczonych, pokazywanych właśnie przez nich. Ale straszek i tak jest. Życzę powodzenia.
          • mama-cudownego-misia Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 13:27
            hyyy... A ta gra online to jaka?

            Gosia miała okres zachwytu swoją prywatną pediatrą, ubierała naszyjnik z pereł (bo "pani doktor" taki nosiła), brała stetoskop i badała co popadnie. Oswajaliśmy ją tez z gabinetem lekarskim, dwa razy ją wzięłam do lekarza dla dorosłych, żeby zobaczyła, ze nic się nie dzieje, jak mamie gardło badają. I już jak mi lekarz zaglądał w paszczę, to była zielona, miała rozszerzone źrenice, wyraźnie się bała, mimo, ze spokojnie tłumaczyłam, lekarz pokazywał, dostała jakieś kredki...
            Ale jak przychodzi do jej badania, to żaden brak fartucha, spokój, przyjazny pokój nie pomoże.
    • kratka5 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 13:30
      No ewidentnie dziewczyna przeżyła traumę w tym szpitalu-igły ,białe fartuchy ,obce wstrętne miejsce i mama ktora nic na to nie mogła poradzić. To troche dużo jak dla wrażliwego dziecka + jeszcze sama choroba do przyjemnych nie nalezy.
      Młoda jest w stanie lękowym,rozjechały jej sie emocje,wsyzstko przestało dobrze działac i działa nadmiernie-tak jest w lęku i w stanach pourazowych(szpital)
      Popuszcza w majty ze strachu poporstu (biedna silnie reaguje na stres)A jak wczesniej reagowala na przedszkole? zawsze jej sie podobalo? jezeli chodzila malo chetnie to moze teraz poporstu duzo bardziej to manifestuje? Ale mysle ze nie.Byc moze wchodzac do przedszkola przypomina sobie ze trzeba bedzie isc zrobic kupę(ktorej pisalas ze boi sie robic?)Boi sie bo co? bo bolalo(pupa odparzona?) Moze skojarzyla ze jak sie robi kupe to bedzie szpital potem ?bo robila czesto i byl szpital i teraz sie boi.
      Czas czas czas...psycholog koniecznie bo ja psychologiem nie jestem ja tylko gdybam.Teraz jeszcze jest za wczesnie na pytanie jej o powody tych histerii w przedszkolu czy aptece(moze w aptece z kolei boi sie lekarstw?zapachu?) Moja Milena dopiero po paryy tygodniach histerii w wannie w nowej lazience powiedziala ze boi sie ...lampy!!!a wczesniej to byl szał az sie trzesla.
      Co ja bym zrobila?
      jak wyglada jej dzien w przedszkolu procz tych porannych klapniec?a moze nie Ty ja zaprowadz? moze potem jest juz ok w przedszkolu? obgryzanie palca ewidentnie dowodzi ze sie stresuje ale moze wcale nie przedszkolem tylko ciagle tym poczuciem lęku. Ona jest mocno wystraszona -a w szpitalu jak sie zachowywala? ciagle wyła?
      Przejdzie jej ale psycholog koniecznie i moze chwilowa rezygnacja z przedszkola-moze urlop? i non stop z dzieckiem pobyc?celem uspokojenia oswojenia sie na nowo z zyciem po szpitalu.
      Eh..ciezko jest byc mamą takiego wrazliwca-moja corka jest podobna a syn nigdy niczego sie nie bal.
      Trzymaj sie kochana i spokojnych świat zycze.
      • kratka5 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 13:35
        No nie bedzie jej jakis obcy ktos dotykal i w paszcze zagladal i igiel wbijal. A ze dziewczyna dosc dosadnie wyraza swoj sprzeciw to wyglada to jak wyglada. Boi sie wystraszyla sie stracila poczucie bezpieczenstwa i stad to wszystko. Popadła w stres i lęk-konieczny psycholog-będzie dobrze.
      • mama-cudownego-misia Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 13:45
        Z przedszkolem było różnie - z pierwszego zrezygnowaliśmy po 6 miesiącach, w drugim jest już ponad rok, miewa okresy sikania w majtki, ale przez większość czasu się dobrze bawi, ma dwie przyjaciółki, chce tam chodzić, nawet teraz.
        W ciągu dnia w przedszkolu popłakuje, jest nerwowa, nie je.
        Może faktycznie ją potrzymam w domu po świętach. Mąż też ma urlop...

        A w szpitalu była zaskakująco potulna, dopóki była ze mną lub z mężem i nie było w pobliżu lekarza. Ale tylko do niej pediatra podchodziła, nawet bez dotykania, to się zaczynało.

        Pupa mogła ją boleć, chociaż dzięki mieszance rożnych maści i kosmetycznego silikonu udało się uniknąć odparzeń i nawet zaczerwieniona nie była... Tu masz chyba rację, ze zaparcie to stąd.
        • kratka5 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 13:49
          czasu trzeba niestety.Ale wiem jak to wykancza nerwowo bo tez przerabialam juz starch przed zrobieniem kupy strach przed sikaniem...matko jedyna tragedia ja sie nie nadaje...
          Ale czas płynie i to moja jakos te lęki.
          • mama-cudownego-misia Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 13:57
            U nas na razie dawało się jakoś te lęki oszukać: smoka komisyjnie zamknęliśmy w klatce na chomiki, wyimaginowane węże wykopałam za drzwi, na bakterie i wirusy tupaliśmy, żeby uciekły, strach przed ciemnością na dworze przełamaliśmy ścigając się od latarni do latarni, fioletowemu krokodylowi grasującemu nocami po mieszkaniu zostawiamy ciasteczka...

            Ale te lęki są trudniejsze do ugryzienia, bo nie umiem jej wytłumaczyć, ze wszyscy mają na nadgarstku czy stopie niebieskie żyły. I jeszcze jeden lęk doszedł w sumie po szpitalu: Gosia się boi sobie zrobić krzywdę, potrafi się popłakać, że mogła upaść, albo auto ją mogło rozjechać, bo gdzieś koło nas przejechało...

            Oby to się uspokoiło z czasem sad
            • kratka5 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 14:09
              Kochana ja sama walcze z lękami juz od dzieckasad Tylko wtedy rodzice nie zwracali uwagi.
              koniecznie zatem psycholog moze nawet psychiatra celem faramkologii. Wczesnie złapane lęki(ty pieknie sobie radziłas z wczesniejszymi) sie wycofają ale te obecne są jak sama piszesz trudniejsze wynikaja jak wszystkie lęki z czegos głebszego .Specjaliści sobie poradzą. Ale wiesz co? Dpouszczam tez myśl ze 4 latek to piekny wiek na własnie stany lękowe(gdzies cxzytalam)-moze to minie i samo ale ja wiem ze Ty nie zostawisz tego "samemu sobie"

              Buziaki i trzymaj sie mocno-dacie radę.
              • mama-cudownego-misia Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 14:19
                Ostatnio jakoś mi to radzenie nie wychodzi, chociaż pewnie zaraz mnie ktoś tu skopie, że zdrowe dziecko mam i powinnam się cieszyć, bo mogło być gorzej. No mogło.
                Tylko wciąż jestem rozdarta, bo z jednej strony nie wiem, czy się nie doszukuję problemów i czy nie nakręcę tych specjalistów, a jej nie zaszkodzę niepotrzebnym leczeniem, a z drugiej boje się czegoś przegapić - w końcu na początku było jej 1200 g, 31 t.c., wylewy III stopnia, niedotlenienie, tyle tygodni w szpitalu...

                Psychologów dziecięcych mamy nawet dwóch - jedna fantastyczna psycholożka dziecięca od "większych problemów" i jeden znajomy, który z racji odległości i bariery językowej może tylko mnie trochę posłuchać i coś doradzić tak na bieżąco. i mówi, że mam sobie melisę sama wypić, a w kontekście Małgosi zachowywać codzienny rytuał i poczekać do stycznia na konsultację u psycholożki sad

                Dzięki za rady!
                • kratka5 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 14:45
                  I moze ma racje..moze warto cierpliwosc wykazac (ja tego nie potrafie ale wiem ze czasami tak jest lepiej niz panika)) .
                  Kochana to co opisujesz daje do myslenia i wg mnie sie nie doszukujesz tylko faktycznie dziecku cos jest emocjonalnie .Ale było w szpitalu pare dni temu wiec wg mnie ma prawo miec rozchwaine emocje i mysle ze to samo wszystko minie.
                  • mama-cudownego-misia Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 15:23
                    Chyba faktycznie to nie tylko moje wymysły. Dzisiaj w przedszkolu powiedzieli, ze Gosia miała naprawdę ciężki dzień - wrzask, rzucanie się po ziemi, nie dawało się do niej dotrzeć, unikała dotyku innych dzieci w zabawie, nic nie jadła, zdejmowała buty i skarpety mimo zakazu i nie dawała sobie założyć.
                    Wiem, ze ma prawo do takich zachowań po tym, co przeszła, ale jednocześnie i mnie to przeraża, i się czuje winna, bo urodziłam wcześniaka i naraziłam ją na tyle cierpienia i uszkodzenia mózgu...
            • nati1011 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 15:30

              > Ale te lęki są trudniejsze do ugryzienia, bo nie umiem jej wytłumaczyć, ze wszy
              > scy mają na nadgarstku czy stopie niebieskie żyły.
              no tak samo ciezo jak wytłumaczyć dlaczego na ręce jest pieprzyk, którego dziecko NIE CHCE MIEĆ smile On ma zniknąc i już. Sząłu dostawał, a my razem z nim - i to już w wieku kilkunastu miesiecy. Przezyliśmy i wyrósł.

              I jeszcze jeden lęk doszedł
              > w sumie po szpitalu: Gosia się boi sobie zrobić krzywdę, potrafi się popłakać,
              > że mogła upaść, albo auto ją mogło rozjechać, bo gdzieś koło nas przejechało...
              >
              to wyobraź sobie 6ciolatka (wiec już duży) na urodzinach w sali zabaw wyjacego pół godziny, bo jest zjeżdzalnia. I on by strasznie chciał zjechać, ale sie tak strasznie boi. I płacze bo chce, i płacze równocześnie, ze nie zjedzie bo sie boi.

              Pół imprezy było na obcieraniu łez. A jego 2 lata młodszy brat, podobnie jak wcześniej starsza siostra wlazłby nawet na skrzydło samolotu wink

              jedne dzieci są nic nie bojące - i to tez nie najlepiej, bo z lapmy je trzeba sciągać, a drugie przesadnie ostrozne - chyba większość wyrasta z tego na początku podstawówki smile

              Ale czekać to mozna z lękami okazjonalnymi - jeżeli to się ciągnie przez parę dni z rzędu, to naprawdę trzeba przerwać farmakologicznie - bo lęk moze się utrwalić i dopiero bedzie kłopot.
              Jeżlei nie bedzie spać czy jeść z powodu lęku, to naprawdę moze prowadzić do trwałych zaburzęń.
              • mama-cudownego-misia Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 19:42
                Kurcze, tylko wiesz, nie pójdę do pierwszego lepszego, w końcu tu chodzi o moje dziecko. Pediatra tez ją tylko hydroksyzyną spoi. A ją się da uspokoić, tylko kilka razy dziennie ją coś trafia, i na dodatek co chwila przeżywa, co jej się może stać, zarówno w domu, jak i na dworze.
                Czyli chyba jednak najpierw psycholog, i to taki, co już zna Misia, bo jak obcy zobaczy wypis ze szpitala, to się może zasugerować. A potem się zobaczy, co powie.

    • nati1011 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 13:39
      nie wiem czy tu może coś pomóc.

      Mój mały miał fiksację nt przebierańców (wiecie chodzące groszki, kubusie itp) zwierząt (zwłaszcza psów) i zmian na ciele (włosy lub pieprzyki, krostki). No szłąu dostawał. Jak zobaczył przebierańca lub psa to dostawał temperatury, darł się w niebogłosy, jakby go żelazem przypalali.

      nic nie skutkowało. Bał się i już. Jakieś 3 lata było tragicznie, potem zaczął po mału wyrastac. Dziś ma 7 lat i potrafi pogłaskac psa, podac rękę wielkiemu Kubusiowi (choć nadal się boi) i jest dumny, ze rosna mu włosy na nogach.

      Jak szliśmy do przedszkola to tez był silny opór i płącze, a potem nie chciał wracać, u lekarza niestety braliśy siłą.

      a może poproś lekarza o coś uspokajającego - taki strach jest bardzo trudno [przełamać bez wspomagania lekami. A jak mała nie je i nie śpi, to chyba nie ma za bardzo na co czekać.
    • paniot Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 15:07
      Witam

      podobnie było z moją siostrzenicą. Jak miała 2 lata trafiła do szpitala z powodu drgawek przy gorączce - robili standardowe badania przez 3 dni. Pomimo tego, ze jej mama była tam z nią 24h/d - młoda z dziecka, które od niemowlaka samo zasypiało, było bezproblemowe, zrobiła się histeryczka na widok lekarzy. Trwa to niestety do teraz (4,5 roku ma). Co noc budzi sie kilka razy, zawsze przychodzi w środku nocy spać do nich do łóżka, każde szczepienie czy badanie to koszmar. 3 miesiące temu zaraziła się salmonellą i znowu szpital. Nie bedę nawet pisać co się działo, ale moja siostra (jej mama) musiała być na lekach uspokajających smile
      Jednak te szpitalne doświadczenia to straszna trauma dla dzieci.
      Acha - maoja mała po rota, kiedy płakała, ze pupa ją boli nie robiła nic przez tydzień. Potem każda kupa kończyła sie tak, że musiałam ją przytulać na nocniku smile
    • tabaluga0 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 20:44
      U nas takich lęków nigdy nie było, oprócz dźwięku wiertarki.
      Ale jak przeczytałam o tym, że mała zdejmuje buty i skarpetki, to przypomniało mi sie, ze w klasie Szymka jest chłopiec , z jakimś tam autyzmem czy aspergerem -nie wiem dokładnie, i właśnie on ma takie strachy , i swój świat, zdejmuje buty i skarpetki, na lekcji, czasem chce się sam rozbierać, bo mu gorąco. Czasem płacze bez powodu, czasem kładzie się na podłodze na przerwie.
      Nie chcę tu porównywać, ale może to jakieś zaburzenie bardziej poważne, skoro takie lęki trwają już od jakiegoś czasu. A jeszcze strach o te zyły? Dzieci generalnie nie zwracają na to uwagi, ani na siniaki.
      • mama-cudownego-misia Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 21:04
        Hmmm... Tylko ona nie ma za bardzo cech autystycznych, przynajmniej takich, jak widziałam u znajomych z dzieckiem z ZA - jest kontaktowa, ale ładnie zauważa i nazywa uczucia innych, swoje zresztą też, ma pściapściółki, nie ma jakichś szczególnych... nie wiem, jak to nazwać... zainteresowań? Uzdolnień? Jest niesamowicie delikatna wobec zwierząt...

        Fakt, na początku bardzo długo nie nawiązywał kontaktu wzrokowego, nawet jak już śledziła przedmioty, poza tym nie gaworzyła chyba do 8 czy 9 miesiąca korygowanego, nie śmiała się głośno, usiadła późno... Ale potem w kilka miesięcy wszystko nadgoniła, w testach wypadała w normie, w 3 urodziny psycholożka nawet zrezygnowała z testów, bo powiedziała, że widać, ze jest w normie.

        Ale masz rację, ze do tej pory te lęki były inne, i chociaż lęk przed 'byciem niebieską" się gdzieś tam przewijał, to nie łączył się z żyłkami. Raczej takie skarżenie "mama, zrobiłam bam i jestem niebieska, pocałuj", albo nawet groźby typu "jestem pomarańczowa, ale jak mi nie kupisz lokomotywy, to się zrobię niebieska w zielone paski!". Z tym, że od dobrych kilku miesięcy nazywa już uczucia, a nie używa kolorów.
    • ag0000 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 21:29
      wiesz Beata kiedyś (parę latek temu) moja średnia córa po pobycie w szpitalu zrobiła się nerwowa,bojąca,płacząca i krnąbrna,doszukiwałam sie różnych rzeczy,ale wiem jedno,że ona była przestraszona jednak tym szpitalem,tymi kroplówkami i całą resztą mimo, że ja byłam z nią cały czas i jeszcze to u niej było takie wykorzystywanie sytuacji do czegoś czego chciała lub czego nie chciała i sobie skubana dobrą drogę wybrała, bo ja matka aby dziecku wynagrodzić jakieś tam "krzywdy" wówczas w szpitalu "szłam jej na rękę" i ta gadzina wykorzystała to, że tak można zawsze i jakiś czas trwało naprostowywanie jej
      • an_7 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 21:57
        Synek miał zwichniętą rączkę i byliśmy dwa razy na izbie przyjęć w szpitalu, bandażowanie, prześwietlenia, nastawianie. To wystarczyło, żeby przez rok histerycznie reagował na widok ludzi w białym fartuchu. Teraz już przeszło.
        Jeśli chodzi o to zdejmowanie butów - może Mała ma jakąś nadwrażliwość, np. na dotyk? Ale jeśli pojawiło się po szpitalu a wcześniej nic nie zauważyłaś, obstawiałabym, że to wpływ przeżyć w szpitalu.
      • kinder0610 Re: Nie mam sił ani pomysłu 21.12.11, 22:13
        Sama dość często - niestety - bywam w szpitalu - i powiem szczerze, że jest to dla mnie straszne przeżycie, stres, płaczę choć mam np tylko jedno bezbolesne badanie. TŁumaczę sobie, że to 3 dni i koniec i ryczę. Atmosfera szpitala wpływa na mnie fatalnie. Nie ma się więc co dziwić jaki zostawia ślad w psychice dziecka wrażliwego. Ja zawsze byłam bardzo wrażliwym dzieckiem - ból brzucha przed szkołą, płacz w przedszkolu, strach przed pediatrą - szczególnie tym cholernym patyczkiem - bardzo niezbędnym przy badaniu gardła. Dostawałam jakieś coś na uspokojenie i oczywiście krople na żołądek, bo ciągle mnie bolał. Pamiętam ,że wszystkie stresujące sytuacje śniły mi się po nocach. Jak więc widzisz, stres z dzieciństwa pamięta się przez lata. Myślę, że potrzeba czasu, spokoju, cierpliwości, żeby te lęki minęły. W czasach mojego dzieciństwa nie chodziło się do psychologa - niestety. Może faktycznie przerwa w przedszkolu dobrze córce zrobi, miło spędzony czas z rodzicami, zabawy, choinka święta, może to wszystko jakoś pomoże. Choć póxniej powrot do przedzszkola, czy wizyta u lekarza może znowu być stresująca. Nie doszukiwałabym się powodów w wczesniactwie, myślę, że to szpital i trauma. Trzymam kciuki żeby szybciutko minęło. Zdrowych i wesołych świąt. A co do wcześniejszego pójsścia do szkoły, moja rocznik 2006 właśnie chodzi do zerówki. Myślałam, że będzie ok - jest otwarta, łatwo nawiązuje kontakty , nigdy nie miała problemów z nawiązywaniem kontaktów. I.. zonk ryczała przez tydzień, zapłakaną odbierałam ze szkoły każdego dnia, Szła z radością wracała z płaczem o każde nie powodzenie, o to, że coś zgubiła, że czegoś nie umiała. Znalazłam niestety mało wychowawczy sposów - drobne prezenty za dzień bez płaczu. I pomogło. Kilka książeczek przybyło i jakaś wymarzona większa zabawka. i teraz płacze jak nie idzie do szkoły wink. To tak odbiegając od tematu. Myślę, więc że skoro Twoja córka wrażliwa to zmiana otoczenia też spowoduje stres.
    • aga-mama-tosi Re: Nie mam sił ani pomysłu 22.12.11, 11:39
      Ech... ja mam, jak widzę, jedynie małą przymiarkę do takich problemów. Zdarza się histeria "bo nie chcę się ubieeeeraaaaać!!! itp. Przedszkola jeszcze nie przerabiamy, ale podzielam Twoje obawy. Myślę mimo wszystko, że problem jest przejściowy, czas i dobry psycholog i będzie lepiej.
      Ale wyobrażam sobie, co przeżywasz, skoro ja potrafię się poryczeć z banalniejszych powodów.
      Jak wymyślę coś konstruktywnego, to dam znać.. Pozdrawiam.
      Ps. A Gośka to mądra babka... i nie ma "uszkodzeń" w mózgu. Emocje to cholernie delikatna materia, każdy z nas do starości ma "jakiegoś bzika"smile
      • mama-cudownego-misia Re: Nie mam sił ani pomysłu 22.12.11, 18:06
        Hehe, my jesteśmy na etapie "nie mam się w co ubraaaaać" (przy 2 pełnych szafach ciuchów, które jednak "do niej nie pasują"). Bunt przy ubieraniu przerabiałyśmy półtorej roku temu mniej więcej, ale wredna matka stwierdziła, ze jak dziecię chce się najeść wstydu w przedszkolu, to jej w sumie wisi, czy pójdzie w piżamie - dziecię wymiękło w bramie i kazało się ubrać, a potem bardzo szybko nauczyło się ubierać samo.
        • ania.moc Re: Nie mam sił ani pomysłu 22.12.11, 22:41
          Beatko pierwsze co przyszło mi do głowy po przeczytaniu posta to to by dać na luz tz. Jak się posika przebrać nie pytać czemu nie zawołała itd. Staramy się nie zwracać uwagi na to w mądry sposób tzn tak by miś myślał że nie ma dla ciebie z tym problemu i odwracać uwagę nie walkować tematu bo będzie ciągle o tym myśleć . Uderzanie głową to forma odreagowania i uspokojenia się więc dobrze robisz podkladac coś miękkiego i nie zwracać uwagi trzeba czasu na mojego młodego to działało a moje skakanie koło niego miało odwrotny skutek bo widział moja troskę i przejęcie
          • mama-cudownego-misia Re: Nie mam sił ani pomysłu 23.12.11, 06:49
            Wiem, Aniu, staram się być przy niej luzik zen i wyłączać emocje. Generalnie w kwestii zasikanych majt jest samoobsługowa, sama bierze nowe, sama się ubiera, często nawet kryje przede mną, a ja udaję, że nie widzę.
            Wczoraj mam wrażenie było lepiej, ale i tak pięć par poleciało.
            • mamaduo Re: Nie mam sił ani pomysłu 23.12.11, 10:17
              Beata, psycholog koniecznie - Gosia jest rozwalona emocjonalnie, moze to jest jakas forma stresu pourazowego. Nie doszukiwalabym sie glebszych zaburzen typu ZA itd., ale ma zaburzenia emocjonalne dzieci po takich przejsciach sa podatne, duzo gorzej moga reagowac na stres. I IMO nie podawaj jej na razie zadnych lekow, czy suplementow, niech sie najpierw psycholog wypowie.
              Tak poza tym to przytulam, bo wierze, ze jest Ci ciezko z tym sad
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka