jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka?

10.05.12, 21:59
Pamiętam, że w jednym z wątków na tym forum padło stwierdzenie, iż mamy tutaj specjalistkę do 'tuczenia' naszych kurczaków smile Bardzo bym poprosiła o wskazówki co do przygotowywania obiadków dla dzieciaków. Obecnie zaczynam gotować dla mojego 10 miesięczniaka ale wszelkie wskazówki wykorzystam również dla czterolatka.

Starszy syn jest wagowo na 25 centylu wzrostem na 50centylu. Widać, że jest za chudy w stosunku do swojego wzrostu. Młodszy jest wagą i wzrostem na 10 centylu. Nie jest chudy ale nie zamierzam mu szczędzić kalorii skoro już zaczynam gotować posiłki sama.

Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki!
    • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka? 10.05.12, 23:26
      Tu jest więcej, niż jedna specjalistka smile
      Najpierw napisz, co który z maluchów je w ciągu dnia i o jakich godzinach.
    • babette11 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka? 11.05.12, 08:13
      Witaj,

      ja mojej córeczce hipotroficzce (teraz już prawie 2 latka, waży ok. 12 kg, przy urodzeniu w 35 tyg. - waga 1840 gr) zupki zagęszczam - czasem ale nie zawsze - kleikiem ryzowym (taki zwykły z Bobovity), dodaję oliwę z oliwek. Wszystkie zupy gotowane na rosole albo na mięsie - zreszta mała już od dawna je to co my. Do zup daję też gęstej smietany. Do kaszki daje owoce (mamy sporo domowych przetworów od teściów smile i masło. Mała wcina dużo bananów.
      Dla małych niejadków polecam zupę ogórkową - ogórki kiszone mają dużo probiotyków na zdrowy brzuszek i witaminę C. Poza tym kwas pobudza wydzielanie soków trawiennych. Nasza córeczka bardzo lubi ogórkową bo generalnie lubi kwaśne potrawy.
      Córcia je zazwyczaj białe pieczywo. Slodyczy nie je wcale, zamiast słodyczy owoce, jogurt naturalny, serki. Nie daję jej żadnych nutridrinków. Mleko pije modyfikowane, które już jest samo w sobie słodkie - do porannego mleka tez odaje jedną miarkę kleiku żeby trochę zagęścić.
      Córeczka chodzi do miniżłobka na 6 godzin dziennie i tam je drugie śniadanie i ok. 12-12.30 obiad i jak ją odbieramy o 13 (ja lub mąż) to w domu ok. 15 też jeszcze je albo zupe albo drugie.

      I oczywiście jak najwięcej trzeba przebywać na świeżym powietrzu - dziecko nie tylko lepiej śpi ale i więcej je smile

      pozdrawiam
      • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka? 11.05.12, 10:36
        Wszystko super, tylko ta zupa ogórkowa... smile
        Probiotyków w niej nie ma, bo się ugotowały i zdechły, wysoka temperatura zniszczyła większość wit. C, a na dodatek akurat ogórkowa jest dość ciężkostrawna i na długo dziecko zapycha. Lepiej podać "świeżego" kiszonego ogórka - zje mniej, więc go nie zapcha, kwas podziała tak samo, a na dodatek będą probiotyki.
        • babette11 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka? 11.05.12, 12:00
          ja tez na poczatku miałam zastrzeżenia do zupy ogórkowej wink
          ale poleciła mi to nasza pediatra-neonatolog, która opiekuje się córcią od 1-go m-ca życia i generalnie specjalizuje sie we wcześniakach
          oczywiście gdy córeczka miała 10 m-cy to nie karmiłam jej zupą ogórkową wink

          • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka? 11.05.12, 12:59
            Wiesz, ja tam zastrzeżeń do zupy ogórkowej nie mam, bardzo lubię smile. Po prostu zwracam uwagę na to, że probiotyków w niej nie ma, a wit. C jest stosunkowo mało.
            Ale wszystko zależy od tego, po co chcesz dawać zupę ogórkową - na zaparcia będzie świetna, bo dużo w niej błonnika, na apetyt taka sobie, bo z jednej strony kwaśna, wiec apetyt pobudza i dzieci ją lubią, a z drugiej ogórek w ogóle jest dość ciężkostrawny, wiec zapycha na dłużej.
            A tak w ogóle to dobrze przyrządzona potrafi być smaczna wink
            • polaa27 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka? 11.05.12, 14:02
              Biorąc pod uwagę, ze witaminy tracą swoje właściwości już przy 40st to w takiej UGOTOWANEJ zupie witaminy C, a tym bardziej probiotyków nie uświadczyszsmile
    • eter.nal Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka? 11.05.12, 13:04
      ale twoje dzieci są wagowo w normie skoro mieszczą sie w centylach. po co chcesz ich podtuczyć? moja córka jest troche poniżej 3 centyla to znaczy że jest ponizej normy. chciałabym żeby trochę przytyła ale tragedii nie robie bo ooboje z mężem jesteśmy patyczaki.
      • asia-5 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka? 12.05.12, 19:07
        Karol ma następujące menu:
        8:00 100ml kaszki glutenowej
        11:00-13:00 180ml obiadek słoik (zazwyczaj je tę porcję w dwóch ratach)
        16:00 deser- 90/100ml jogurt /biszkopt/kleik z owocem
        19:00 130ml kaszka ryżowa z owocem

        Potrzebuje inspiracji co do obiadków, które będę teraz sama gotować. Chciałabym aby były pełnowartościowe i pożywne.Będę wdzięczna za wszelkie spostrzeżenia/ uwagi co do menu - jak mogłabym coś urozmaicić lub ulepszyć.

        Starszy w domu je zupę po przedszkolu i dwie kanapki na kolację.

        eter.nal:
        Karola nie chcę tuczyć bo, pomimo niższego centyla jest proporcjonalny. Natomiast starszego bym bardzo chętnie utuczyła. Ma 4 lata, a ostatnio odkładałam bluzki na wiek 2-3. Jest chudy i chudo wygląda. Straciłam nadzieję, że przytyje, jedyna szansa dla niego to sport. Mięśnie się trochę wyrobią i ciałko się wtedy poprawi (oby).
        • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka? 13.05.12, 09:42
          Słoiczki to nie problem. Karol je mało na każdy posiłek i w sumie i tak nieźle rośnie. Moja w tym wieku już jakieś 2x tyle wciągała. Tuczyć nie ma co, ale bardziej wartościowe by to wszystko mogło być - lepiej by rósł i lepiej się rozwijał. Poza tym w jego diecie trochę brakuje świeżych owoców i warzyw (no chyba, że dajesz między posiłkami)

          > 8:00 100ml kaszki glutenowej
          Mało dość. Możesz dodać łyżeczkę masła i wymieszać z owocami (ze słoiczka albo np. zmiksowany banan) - kaszka jest wtedy mniej kaloryczna, ale zwykle zje więcej.

          > 11:00-13:00 180ml obiadek słoik (zazwyczaj je tę porcję w dwóch ratach)
          Też mała porcja. Bo wychodzi 2 porcje po 90 ml. Do zupy łyżeczka oleju z pestek winogron, słonecznikowego zimnotłoczonego lub oliwy extra vergine (ale do smaku olejów musisz przyzwyczaić powoli). Do tego dodatkowy klopsik mięsa, łyżka sinlacu na sucho wymieszana z zupą, jakiś makaron, posiekane zioła i kiełki tuz przed podaniem (tylko nie pszenicy, słonecznik ma łagodny smak, a to bomba witaminowa)...

          > 16:00 deser- 90/100ml jogurt /biszkopt/kleik z owocem
          Deser powinien być na deser. Tu powinien być rzetelny podwieczorek. Może być kaszka, może już pokrojona w małą kosteczkę kanapka albo jeszcze lepiej "szwedzki talerz" - pokrojone w kostkę warzywa, mięsko/wędlina, chlebek z masełkiem... Za 2 miesiące będziesz mogła zacząć dawać wszelkiego rodzaju twarożki i pasty (ale robione w domu, żadne danio czy bakusie)

          > 19:00 130ml kaszka ryżowa z owocem
          ok.
          Z wprowadzeniem Twoich zupek bym jeszcze trochę poczekała. Za miesiąc-dwa będziesz mogła dawać wszystko, nawet domowej roboty pizzę. A takiemu 10-miesięcznemu to jeszcze wielu rzeczy się nie wprowadza i trudno o dobre przepisy.

          > Starszy w domu je zupę po przedszkolu i dwie kanapki na kolację.
          To niech je drugie danie. Jak patrzę na przedszkolne menu mojej córki, to trochę ręce opadają - same kluchy, wszystko mączne, a jak już jest jakieś źródło białka, to najczęściej parówka. Zrób mu zamiast zupy kotlecik, omlet, jajecznicę na szynce i pomidorach, szaszłyczki mięsno-warzywne...
          Moja panna zatrzymała się zupełnie, jak poszła do przedszkola, i w 6 miesięcy ze średniej wzrostem zrobiła się najmniejsza w grupie. Pomogło właśnie drugie drugie danie (koło 16.00) + podwieczorek/deser (owoc, jogurt, shake z kefiru i owoców - koło 17.00) + kolacja (szwedzki talerz, kanapki, jajecznica, omlet z wkładką, naleśniki, twarożek albo pasta twarożkowo-rybna, domowa pizza, lazania błyskawiczna ze śmietaną zamiast beszamelu, makaron z serem i warzywami, grzanki z warzywami, generalnie co mi wpadnie w ręce, ale z dużą porcją warzyw i owoców, żeby wprowadzić jakąś równowagę do diety po tych przedszkolnych kluchach i pyrach - dostaje ją koło 20.00, już po kąpieli, potem mycie zębów i spać)
          • asia-5 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 13.05.12, 21:38
            Dziękuję Ci za rady.
            Co do młodego to zapomniałam wspomnieć, że w nocy je pierś ale to pewnie wiele nie zmienia. Teraz prawie w ogóle nie przybiera -gdzieś 250g miesięcznie. Co miesiąc jakaś infekcja od starszaka więc spada i odbija - tak w kółko!

            Starszak rzeczywiście zatrzymał się wagowo od kiedy poszedł do przedszkola. Czasami robię zupy pożywne z mięskiem, kaszą, lub na śmietanie, ale często jest to po prostu rosół lub pomidorowa - kluchy i picie. Wprowadzimy drugie dania ale na deser, że zje raczej nie ma co liczyć sad
            Jutro przegadam Twoje uwagi z mężem i będziemy kombinować.
            Jeszcze raz wielkie dzięki!
            • babette11 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 07:34
              Myslę, że Twojemu 10-miesięcznemu synkowi powinnas także podawać ugotowane na twardo pół żółtka, potem juz całe - zmiksowane do zupki, dwa, trzy razy w tygodniu. Przede wszystkim ze względu na żelazo - zapobiega anemii (moja córka urodziła się z niedokrwistością wrodzoną). Jak moja córcia miała 10 m-cy to ugniatałam żółtko z masłem lub oliwą i robiłam z tego taką minipastę na chlebek.
              Z całym jajkiem jeszcze poczekaj zanim synek ukończy rok.
            • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 08:51
              Ten deser nie musi wyglądać jak deser, może zostać przemycony jak wspólna zabawa wink
              Np. wczoraj roztopiłyśmy z młodą po obiedzie tabliczkę czekolady i maczałyśmy w niej truskawki, winogrona, serek topiony (to już radosna twórczość dziecia). Albo pieczenie jakichś prostych pierniczków (mąka, cukier, przyprawa, masło, miód, zagnieść, rozwałkować, wykroić, upiec) zwykle się kończy radosną konsumpcją. Można też do domowego ciasta dać 1 migdał i zabawić się w "szukanie króla" (kto znajdzie migdał, dostaje nagrodę).
              Wersja dla leniwych: chowam po kątach 2 kinderjajka i niech se szuka. Wersja "matka dysfunkcyjna": stawiam słodycza na stole i oznajmiam głosem "z przymrużeniem oka", że to moje i nie wolno zjeść. Gwarantuję, że w minutę tego nie będzie, a mina łobuza bezcenna tongue_out

              Z tym, że deser nie jest najważniejszy, więc jak będzie bez, to też się nic nie stanie. Ważne, żeby szczególnie u przedszkolaka było dużo warzyw i owoców oraz dodatkowa porządna porcja białka z mięsa lub nabiału. Bo po prostu tego w przedszkolu nie dostaje - tam dostaje niezłe zupy i dużo różnych kluch.
              Młodszy Ci rośnie ok, ale mógłby lepiej, gdyby dostawał bogatsze, już ze świeżymi warzywami i owocami, z dodatkowym klopsikiem mięsa (nie za dużo, no kopiata łyżeczka) i olejem jakimś dobrym. To żółtko babette to dobra rada, można dodać do zupy.
              • babette11 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 09:12
                Słoiczki owocowe są ok ale chyba zdrowiej i taniej wink zetrzeć obrane jabłuszko na tarce i zmieszać z ugniecionym bananem
                jak już będą owoce sezonowe to można próbować podać truskawki ale z tym ostrożnie bo są silnie alergizujące
                moja córcia jadła truskawki i cytrusy jak jeszcze nie miała skończonego roku (ur. 02.07.2010), wszystko wprowadzane stopniowo ale ona nie ma żadnych uczulen pokarmowych
                warzywa do obiadku najlepiej ugotowane na parze (marchewka, młode ziemniaki, brokuły - łatwo rozgnieść) - zresztą my tak gotujemy również dla siebie

                • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 09:34
                  No właśnie o tej porze roku słoiczki są bardziej ok. Bo widzisz, sezonowych owoców jeszcze nie ma (no dobra, pojawiają się pierwsze truskawki, ale paskudne), więc do wyboru mamy jabłka zebrane rok temu (nie dość, że zakonserwowane i nawoskowane, to po tygodniu od zerwania potraciły wszystkie witaminy) i owoce importowane (konserwowane jeszcze bardziej, zbierane jako niedojrzałe, i też prawie bez witamin, bo taka na przykład pomarańcza wędruje do nas co najmniej 10 dni i zawartość wit. C w niej to często okrągłe 0).
                  W słoiczkach masz przynajmniej owoce niekonserwowane chemicznie, a wit. C producent uzupełnia.

                  Poza sezonem na świeże owoce najbardziej sensowną alternatywą dla słoiczków są mrożonki - masz na rynku maliny, jagody, wiśnie, truskawki, jeżyny i kupę różnych warzyw. No chyba, żeby dawać kiwi czy banany... To oczywiście nie oznacza, że nie ma co dawać np. jabłek, bo to wciąż cenne źródło błonnika i soli mineralnych, ale witaminy trzeba brać z innych źródeł, np. z kiełków.
                  Truskawki Gosi dietetyk pozwoliła po 10 miesiącu dawać, a cytrusy dopiero po ukończeniu roczku.
                  • babette11 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 09:47
                    Pewnie, że jeszcze nie sezonu na owoce sezonowe wink
                    ja, gdy córcia miała ok roku, dawałam jej już tez winogrona, oczywiście bez skórki i pestek - trochę to było żmudne to obieranie i wydłubywanie
                    i później maliny i słodkie gruszki

                    wybór jest duży i moim zdaniem nie należy się ograniczać jedynie do gotowych kupnych produktów

                    • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 10:38
                      Nie no, to myśmy wcześniej zaczynali przygodę z owocami smile
                      Od 6 korygowanego jabłka, od 7 gruszki, morelki i maliny, w 8 banany, śliwki i winogrona (też obierałam, ale się wycwaniłam i kupowałam bezpestkowe), w 9 kiwi, jagody i porzeczki, od 10 wiśnie, czereśnie i truskawki, a cytrusy wszelakie po 12 miesiącu.
                      Tyle, ze moja panna długo nie tolerowała grudek, około 2,5 roku, a przez pierwsze 2 lata nie jadła łyżeczką, wiec wszystko jeszcze miksowałam na papkę, a te drobnopestkowe na dodatek przecierałam przez sitko, bo zatykały smoczek.

                      Oprócz tego dawaliśmy warzywa, ale raczej w słoiczkach. Od 8-9 miesiąca korygowanego zaczęłam dodawać świeże zioła, a od 11 dawałam też kiełki. Najpierw słonecznika, potem też fasoli i brokuła, a z czasem rzodkiewki. Soi i pszenicy do tej pory się nie odważyłam, bo mała alergik.
                      • babette11 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 11:01
                        Ja z kolei wczesnie zaczęłąm dawac gotowane warzywa na parze - marchewka, brokuły, kalafior, potem z mrożonek groszek, fasolka szparagowa, - trzeba stopniowo bo mogą powodować wzdęcia
                        po ukończeniu roku zaczełam wprowadzać trochę sparzonego obranego ze skórki pomidora (bez pestek) - z jogurtem naturalnym
                        do zupki posiekana pietruszka natka i koperek - mam sporo swojego zamrozonego
                        córcia skończyła rok w lecie więc wtedy doszły owoce sezonowe
                        pomarańcze i mandarynki obierałam i nadal obieram strączki z błonek i pestek

                        z mięs to oczywicie gotowane lub duszone - teściowa przywoziła króliki (już nam się przejadły), dawałam indyka i wołowine, potem wieprzowinę chudą, kurczaka raczej nie jemy, a mała nie lubi cielęciny
                        do mięska bardzo chętnie je kaszę gryczaną, mniej chętnie jęczmienną

                        moja córeczka szybko dostała zębów - gdy miała 8 m-cy miała już cztery zęby smile teraz ma 22 m-ce i 20 zębów, na szczęscie wszystkie zdrowe smile więc chętnie gryzie nie tylko jedzenie wink

                        • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 11:12
                          eeech, zazdroszczę młodocianej paszczy smile
                          U nas była masakra - każda grudka to był chlup, na widok łyżeczki chlup... Wprawdzie pediatra i logopeda mówili, ze to przeczulica jamy ustnej albo przełyku po intubacji, ale sama już nie wiem, może ją zraziłam, bo źle się zabrałam do tego karmienia łyżeczką, próbowałam trochę na siłę... W każdym razie dłuuugo jadła z butli, a potem też raczej rzeczy śliskie i rozgotowane.

                          Teraz już je normalnie, z tym, ze w przedszkolu się "zaraziła" wybrzydzaniem - jedna koleżanka nie lubi marchewki, to ona też nie, druga nie jada brokułów, to ona też nie... Ostatnio żyje samą papryką, ogórkiem, pomidorami i oliwkami, czasami zje trochę kiełków. Do tego owoce w każdej ilości i postaci, dużo nabiału i niechętnie od czasu do czasu mięso (zwykle zagrodowy kurak albo ryba). Kaszy jakoś nikt w domu nie lubi, chociaż zdrowa, więc jada ziemniory, ryż albo makaron. Generalnie odżywia się gorzej, niż kiedyś, ale chyba nie tragicznie. Rosnie i rozwija się fajnie w każdym razie smile
                          • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 11:17
                            o, i jeszcze kiszonki pasjami jada, za to zupy w tej chwili nie tknie żadnej, bo koleżanka nie lubi...
                          • babette11 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 11:21
                            Ja zaczynałam od karmienia palcem wink nabierałam na palec trochę papki i do buzi wink
                            moja córcia nie miała intubacji ale przez pierwsze 2 tygodnie była karmiona sondą do buzi to znaczy rurką podłączoną do strzykawki z moim mlekiem a palcem drugiej ręki stymulowałam jej odruch ssania
                            potem przez 2,5 m-ca piła moje mleko z butelki dla wcześniaków (ściągałam 8 razy na dobę) a gdy osiagneła masę ok 3,5 kg to przyssała się do piersi tak żeby się najeść
                            i karmiłam piersią do ukończenia przez nią roku - nie dlużej bo te ostre zęby wink
                            potem wróciłam do butli i nadal mleko pije z butli ale soki czy wodę z kubeczka - można fajnie rozlewać wink
                            • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 11:35
                              hehe smile Rozlewanie jest najfajniejsze.
                              Ja przez 11 miesięcy odciągałam 6x dziennie laktatorem i dawałam w butli zmieszane w różnych proporcjach z bebilonem, w zależności od apetytu. Niestety nie dawało się bardziej rozhulać laktacji, stad karmienie mieszane. Za to laktator nie miał ostrych zębów wink
                              • babette11 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 11:43
                                To Cię podziwiam - ściaganie przez 11 m-cy!
                                ja po tych dwóch miesiącach miałam już dość choć później zdarzalo mi się jeszcze korzystać z laktatora jak miałam gdzieś wyjsć i zostawić męża z dzieckiem
                                gdy córeczka miała 8 m-cy wróciłam dp pracy na 2 dni w tygodniu (w tym czasie córcia była z mężem, który przeszedł na 3 dni w tygodniu - tak do 14 m-ca zycia małej) i ściągałam pokarm w pracy (na szczęście mam swój samodzielny pokój)
                                ale 11 m-cy regularnego ściagania to jest wyczyn
                                • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 11:51
                                  Dzięki smile. Tak naprawdę to może i była szansa na przystawienie do piersi na początku, bo młoda ładnie łapała, tylko to było w szpitalu, chciałam, żeby możliwie szybko osiągnęła te 2 kg i mogła zostać wypisana, wydawało mi się, że nie zje tyle, co z butli, że takie chucherko ma za małego dzioba, żeby coś uciągnąć... No i tak wyszło.

                                  Fantastycznie Ci się udało ułożyć z mężem opiekę nad małą. Ja musiałam pójść na wychowawczy, bo nie było szans ani chęci na taki podział obowiązków. Wróciłam do roboty po 4 latach, ale się gryzłam, że dziecko zaniedbuję, jak po 10 godzin w przedszkolu siedzi, i w końcu założyłam własną działalność. Dzięki temu łażę teraz po forach na własną szkodę, nie na szkodę pracodawcy wink
                                  • babette11 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 12:02
                                    Ja próbowałam a raczej byłam zmuszana przez położne do przystawiania do piersi w szpitalu sad
                                    ale widziałam, że mała się meczy i nie ma siły
                                    więc po dwóch tygodniach karmienia strzykawką doświadczona położna podsunęła mi butelkę ze smoczkiem dla wcześniaków
                                    ja nie nalegałam na szybkie wypisanie ze szpitala - byłyśmy tam razem 3 tygodnie (nie dałam się wypisać bez dziecka) i wyszłysmy gdy córcia osiągneła 2,1 kg i została zaszczepiona na wzw i gruźlicę
                                    miałam w szpitalu dobre warunki, mąż wziął urlop i był z nami prawie cały czas a przede wszystkim w szpitalu było przyjemnie chłodno i klimatyzacja a za oknem skwar (lipiec 2010)wink

                                    faktycznie opiekę podzielilismy super, gdy mała skonczyła 14 m-cy poszła do miniżłobka i teraz odbieramy ją ok. 13 codziennie (nadal pracujemy z mężem na części etatów, ja trzy razy w tygodniu a mąż dwa razy w tygodniu wychodzimy o 12-15)
                                    taki układ potrwa pewnie dopóki mała pójdzie do przedszkola a potem zobaczymy ale też chyba nie wrócę na cały etat
                                    na szczęście mam bardzo wyrozumiałą szefową smile

                                    teraz siedzę w domu na zwolnieniu lekarskim po operacji ginekologiczno-brzusznej, po której nasza córcia bedzie naszym jedynym dzieckiem ale najważniejsze że jest smile
                                    • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 12:31
                                      Auć, współczuję uncertain

                                      A w którym t.c. się córcia urodziła?
                                      Moja panna z 31, a w szpitalu spędziła ponad 7 tygodni. Mnie też położne zmuszały do karmienia piersią, ale się buntowałam wink. A do domu chciałam małą zabrać jak najprędzej, bo po 3 tyg. na OIOMie trafiła na patologię noworodka do pokoju dla dwójki dzieci i bałam się, że coś złapie, bo na łóżku obok lądowało co chwila jakieś zapalenie płuc, zropiały pępek, biegunka... Na dodatek życie towarzyskie na oddziale kwitło, przez pokój przewijało się mnóstwo innych matek, a moje chucherko ważyło wtedy 1600 g i było lokalną sensacją. Musiałam rozpuścić plotkę, że zaraża paskudną bakteria, bo co wyszłam do wc, to po powrocie zastawałam 2-3 ciekawskie mamy, a raz nawet jakaś troskliwa otworzyła inkubator i "tylko podawała smoczek, bo wypadł". Warunki lokalowe też gorsze, klimy nie uświadczyłaś, za to na ścianie był zaciek podejrzanie przypominający grzyb. Przyznam, że w desperacji oszukiwałam przy ważeniu małej wink

                                      W każdym razie zorganizowaliśmy to tak, że neonatolog, który ją prowadził w szpitalu, zaczął przyjeżdżać do domu - na początku co tydzień, potem co miesiąc + w razie potrzeby. Prowadził ją tak przez pierwszy rok życia, sam szczepił, wysyłał na konsultacje do specjalistów i na potrzebne badania, a do tego w okolicy miałam jeszcze dwóch pediatrów i było do kogo awaryjnie podejść.
                                      • babette11 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 12:43
                                        Córeczka urodziła sie w 35 tyg. ważyła 1840 gr, w zagrażającej zamartwicy, z węzłem prawdziwym na pępowinie
                                        w ciązy miałam podane sterydy na rozwinięcie płuc dziecka więc oddychała samodzielnie smile
                                        leżała w inkubatorze otwartym przez tydzień a potem już ze mną na sali na oddziale położniczym
                                        panie z dziećmi urodzonymi o czasie zmieniały sie jak w kalejdoskopie ale ja byłam tam stałym punktem odniesienia wink
                                        po drodze była żółtaczka naświetanie na specjalnym materacyku w okularkach wink
                                        przez 4 m-ce po urodzeniu chodziłyśmy na kontrole neonatologiczne do przychodni przyszpitalnej (przede wszystkim waga i krew) ale od 1 m-ca miałam dla niej neonatologa, który (a raczej która) prowadzi ją do dziś
                                        a potem korowód innych lekarzy i specjalistów typowych dla wcześniaków (okulista, kardiolog, neurolog, ortopeda, hematolog, kilka razy usg przezciemiączkowe, przez 1,5 roku rehabilitcja, itd)

                                        wykupiliśmy z męzem od urodzenia abonament w prywatnej sieci przychodni z nieograniczoną liczbą wizyt domowych i bez skupułów z tego korzystalismy smile
                                        • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 12:57
                                          Matko, dobrze, że wykryli... Chociaż u mnie tez bezpośrednio przyczyną ciecia było fatalne KTG i zagrażająca zamartwica, z tym, że z powodu niewydolnego łożyska.

                                          Ale z takiego wieku ciążowego i z taką wagą to chyba mała za wiele problemów nie miała? smile
                                          Mojej Gosi też się "upiekło", chociaż rokowania były niedobre, bo w godzinę po porodzie trzeba ją było reanimować i podłączyć do respiratora, miała wylewy III stopnia, infekcję, jeszcze pewnie wewnątrzmaciczną, a na dodatek była hipotrofikiem, ważyła 1200 g i po porodzie wyglądała jak patyczak z wieeelką głową, na dodatek z za małą żuchwą.
                                          Ale ładnie to poszło, wylewy nie zostawiły śladu, właściwie nawet rehabilitacji nie potrzebowała, siatkówka się unaczyniła, ogólnie teraz to zdrowa fajna pięciolatka smile
                                          • babette11 Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 14.05.12, 15:04
                                            u mnie nikt nic nie wykrył - mam dziecko szczęścia (tak powiedział lekarz robiący CC)
                                            przyjechałabym do szpitala dzień dwa dni później i nie chcę mylec o tym co by mogło być
                                            przez całą ciąże było w miare choć brałam luteinę, żelazo, itd
                                            dużo leżałam
                                            dziecko na usg raczej małe ale my z mężem też drobni jestesmy
                                            wszystkie parametry OK
                                            ze względu na ryzyko porodu przedwczesnego dostałam zastrzyki sterydowe na rozwinięcie płuc dziecka
                                            miałam wskazanie do CC ze względu na wcześniejsza operację brzuszną
                                            ale w 35 tygodniu straszie skakało mi cisnienie (upały) i spuchłam jak bania
                                            zrobiłam badanie moczu i w dniu odebrania wyniku pojechaliśmy do szpitala bo był slad białka w moczu i bałam się że to gestoza
                                            na KTG nie było tętna dziecka, na usg minimalne
                                            więc prosto z izby przyjeć na stół operacyjny - pół godziny i mała była na świecie, oczywiście resuscytacja ale dzidzia była silna choć też chudziutka

                                            z problemów po porodzie - lekkie neuro tj. asymetria i wzmożone napięcie mięśniowe, 1,5 roku rehabilitacji, wyszła z tego pięknie
                                            krwiaczek i jakieś torbielki w mózgu ale też się wszystko wchłonęło smile
                                            ruchowo bardzo sprawna
                                            intelektualnie jeszcze bardziej wink przegaduje mamę, tatę już dawno przegadała wink
                                            wzrok ma super - już po porodzie miała badany wzrok i żadnych problemów, teraz tylko kontrole co 8 m-cy
                                            kardio - lekko drożny otwór owalny i struna sierdzista czyli szmer - kontrolne echo serca co roku

                                            a przyczyną tych wszystkich problemów była mięśniakowata macica - zachodząc w ciąże byłam ju po jednej operacji wyłuszczania mięśniaków ale w ciąży odrosły i to one pochłaniały wszystko dobre co było przeznaczone dla dzidzi
                                            stąd niedokrwistość moja i dziecka
                                            tej zimy choroba osiągneła już takie stadium że potrzebna była amputacja macicy, która miałam 16 lutego br.
                                            • mama-cudownego-misia Re: jak zwiększyć kaloryczność posiłków dziecka 15.05.12, 08:48
                                              Oj, to swoje przeżyliście... Dobrze, ze tak się to skończyło smile
                                              I podoba mi się określenie "dziecko szczęścia" smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja