Dodaj do ulubionych

Zdjęcie wczesniaka na aukcji

21.05.12, 21:54
allegro.pl/pieluszki-dla-wczesniakow-od-450-900-gram-i2353888201.html
Obserwuj wątek
    • polaa27 A ja uważam, ze to zdjecie jest ok 22.05.12, 18:10
      A mnie po ostatniej akcji z propozycją fotografowania narodzin wcześniaków ta aukcja nie gorszy. Wręcz przeciwnie, cieszę się, że są takie pieluszki, bo jak Miki się urodził (630 g) to tonął w pieluszkach Happy 0 i mimo, ze były one dla wcześniaków, to boleśnie ocierały jego delikatne ciałko.

      Zdjęcie mnie nie razi w ogóle, po pierwsze akurat na tym forum większość dzieci tak wyglądała. Po drugie nawet jak ktoś wejdzie na tę aukcje spoza forum to zobaczy, ze właśnie tak wyglądają wcześniaki. Że to nie jest małe bobo, które jest trochę mniejsze, ale przecież podrośnie i będzie wszystko ok. Że wcześniactwo to ciężka walka o życie i zdrowie, pełna bólu i cierpienia.
    • beeti137 Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 22.05.12, 19:11
      Mnie też to zdjęcie nie gorszy, rok temu sama od tego sprzedawcy kupowałam pieluszki i strasznie się cieszyłam, że takie małe dostałam. Ten sprzedawca sam ma synka ze skrajnej ciąży i sam osobiście przywoził mi pieluszki do szpitala, powiedział parę słów pocieszenia i dał w prezencie kilka gadżetów tej firmy np. smoczki i okularki do inkubatora. Pielęgniarki były ucieszone z pieluszek, w których moje dziecko się nie topiło. To zdjęcie pochodzi ze strony producenta tych pieluszek, zresztą jest ich tam o wiele więcej.
    • mama-cudownego-misia Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 22.05.12, 21:39
      A mi się chyba wrażliwość stępiła, bo mnie ani ziębi, ani grzeje. Co innego ta lalka-wcześniak, którą można sobie było kupić, "żeby zobaczyć, jak to jest mieć wcześniaka", bo ona kreowała fałszywe stereotypy, że to taki dzidziuś, tylko mniejszy i słodszy. Ale tutaj to po prostu zdjęcie pieluchy na dziecku w wadze piórkowej.
        • mama-cudownego-misia Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 23.05.12, 08:47
          No może, jak napisałam, mnie ono ani ziębi, ani grzeje, ale ma prawo wywoływać złe skojarzenia... Za to ciekawe, skąd on je wziął. Podkład taki sam, co tutaj: southernbabies.blogspot.com/2009/11/national-prematurity-awareness-day.html ale to inne dziecko, a tego zdjęcia w necie nie znalazłam.
          • misiekjasiek Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 23.05.12, 12:36
            Nie widzę w tym nic niestosownego, facet sprzedaje pieluchy dla wcześniaków (chwała mu za to) i tak wygląda przeciętny statystyczny skrajny wcześniak - nie ma co upiększać ani ukrywać. Z jednej strony walczymy o 100% zrozumienie, wiedzę społeczną a z drugiej strony ujawnia się jakaś niezrozumiała poprawność polityczna.
            Może facet dał zdjęcie własnego dziecka, skoro jest ojcem wcześniaka?
            Same dajemy do sieci zdjęcia naszych dzieci ze szpitala, podłączonych do respi, czym to się w takim razie różni? Może wczesniaka.pl nie ma się co czepiać ale już tych wszystkich blogów można.... to jest to samo, po co taka drażliwość, po co?
            Tak jest, tak to wygląda, jeśli tego typu zdjęcia pasują do blogspotów, suwaczków, pasują też na allegro i już.
            -----
            Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
      • mamaduo Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 23.05.12, 13:12
        a mnie nie razi i mi pasuje. Pieluszki dla wczesniaka to i wczesniak w inkubatorze. No w koncu tak wygladaja nasze dzieci po urodzeniu.
        Nie wiem, moim zdaniem to calkiem na miejscu ta aukcja.
        Widze roznice pomiedzy pieluszka dla malusiaka i rozowo - chmurkowa sesja fotograficzna...
        Pielucha to zapotrzebowanie medyczne - higieniczne, pierwszej potzreby w koncu.
        • wiewiorka76 Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 23.05.12, 14:52
          Dziewczyny, nie przesadzajcie, to zdjęcie nikogo nie obraża, nie wyśmiewa, tylko po prostu prezentuje towar. Żałuję, że nie miałam możliwości kupna takich pieluszek trzy lata temu. Mnie o wiele bardziej wkurzają artykuły o jakimś kolejnym skrajnym wcześniaku typu "mniejszy niż torebka cukru" albo " dziecko wielkości dłoni", do tego zdjęcia i mnóstwo komentarzy w stylu "ooooo, jaki maleńki, prawie go nie widać" - traktowanie ciężko chorego dziecka jak maskotkę, że taki "malusi i milusi" sad
            • asia-5 Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 23.05.12, 17:56
              Dla mnie to coś strasznego wrzucać takie zdjęcia na aukcje. Nie chodzi tutaj o wcześniactwo i moje indywidualne doświadczenia bo moje dziecko takich maleństw na szczęście nie potrzebowało ale ogólnie o szacunek do dolegliwości człowieka.

              Przy pieluchach dla dorosłych nie chciałabym widzieć starca leżącego w tej pielusze, przy perukach nie chciałabym widzieć chorego na raka w tej peruce, przy protezach nie chciałbym widzieć człowieka z kikutem, itd.... nie dlatego bo mnie to brzydzi lub bulwersuje ale z szacunku dla tego schorzenia / tej sytuacji.

              Jeśli ktoś jest ciekawy jak wygląda jakieś schorzenie to spokojnie sobie poradzi i w internecie znajdzie odpowiednie grafiki.

              Po prostu, aukcja to nie miejsce na tak intymne zdjęcia tylko miejsce gdzie się handluje.
              • polaa27 Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 23.05.12, 18:15
                Moim zdaniem to zdjęcie akurat miało pokazać, że te pieluszki naprawdę pasują na wcześniaki. Bo np. pieluszki Happy dla wcześniaków były dla nas o wiele za duże (Miki 630g).

                Ja nie pokazuję zdjęć Mikiego z okresu szpitalnego, ale też nie ukrywam. Tak wyglądał jak się urodził. Dla mnie był najpiękniejszy już wtedy, mimo że ledwo było go widać spod kabli i aparatury i nie przypominał bynajmniej słodkiego małego bobo, jak to uważa pewna firma fotograficzna.

                I biorąc pod uwagę tak wielką niewiedzę społeczeństwa na temat wcześniactwa czy innych chorób jestem za pokazywaniem takich zdjęć. Nietolerancja i niechęć, a czasem taka głupota jak propozycja tych fotografów, biorą się bowiem z niewiedzy.
                • est-ii Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 23.05.12, 21:20
                  Zgadzam się z Asią 5 i myślę tak samo.Świetnie że takie pieluszki już są dostępne w Polsce,uważam jednak że zdjęcie tego malucha na tej aukcji nie jest potrzebne.Każdy kto chce kupić takie pieluchy dla swojego dziecka wie jak wygląda kilku set gramowy wcześniak.
                  Zastanawiałam się skąd pochodzi to zdjęcie i całe szczęście że ze strony producenta a nie ukradzione gdzieś w sieci.
    • mamusianatusi Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 23.05.12, 23:02
      Takie widoki mnie nie przerażają,ale nie znoszę gdy ktoś sie na widok takiego maleństwa "zachwyca"...bo że to niby taka śliczna miniatureczka człowieka...Ale zachwycają się tylko te osoby,które w życiu nie miały styczności z wcześniactwem.To jest straszne.
      Wcześniak ,wcześniakiem,a ten na zdjęciu nie jest taki maleńki...Rozumiem doskonale niektóre mamy - z perspektywy czasu-(bo moje dzieci już podchowane-jedno 9lat,a drugie 3 latka) da się żyć normalnie widząc takie zdjęcia.Kiedys na sam widok łzy pchały się do oczu,ale z czasem nauczyłam się z tym żyć ,czy też sygnał karetki pogotowia przyprawiał mnie o jakieś drętwienie ciała, a teraz luz.
      • jolantusia1 Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 24.05.12, 20:13
        nie mam nic przeciwko temu zdjęciu. I już mnie nie wkurza jak ktoś mówi i jest o tym święcie przekonany ze wcześniak to tylko malutki bobasek jak mini laleczka. Ciekawa jestem jak większość z nas patrzyłaby na takie dzieci gdybyśmy same nie urodziły wcześniaków. Przecież duża grupa z nas nie miała wcześniej zielonego pojęcia o wcześniakach oprócz tego że zdarzają się takie sytuacje, większość nie była przygotowana na to że urodzi wcześniaka i jestem przekonana że mało kto z osób nie posiadających tak małych dzieci wejdzie na tą aukcję. A jeśli nawet to uświadomi sobie tylko tyle że takie dzieci są. I na marginesie moje dziecko też wyglądało dużo, dużo gorzej.
        • szalona-matematyczka Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 25.05.12, 10:17
          Moja corka wygladala podobnie. Byla wczesniakiem (30 tc), choc nie walczyla o zycie, bo stan byl od poczatku stabilny. Porobilismy z mezem zdjecia i wyslalismy rodzinie, bo bylismy szczesliwi, ze urodzilo sie ZYWE dziecko. Zreszta przypadkowo natknelam sie w szpitalu na kobiete, ktora w dniu kiedy ja rodzilam tez rodzila ale jej dziecko zmarlo tuz po porodzie. Ja nie widze w tym nic brzydkiego, choc zdaje sobie sprawe ze mam juz gust spaczony, bo jestem mama wczesniaczka i duzo widzialam. Dziecko samo w sobie sympatyczne, tylko te kable, sondy przypominaja ze jest w szpitalu. Ale najwazniejsze ze dziecko zyje, przy obecnym stanie medycyny ma duze szanse na wyjscie ze szpitala i byciem "normalnym" dzieckiem, z ktorego mama bedzie miala povcieche. A tej radosci nie maja kobiety po poronieniach, porodah martwego dziecka itp.
                • mama-cudownego-misia Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 25.05.12, 20:21
                  Oj... Się zaraz zacznie. Ale w sumie dzień bez awantury to dzień stracony wink
                  O ile nie podzielam entuzjazmu szalonej matematyczki wobec samego faktu, że "dziecko ma szanse" czy "udało się", to wciąż trochę za mało w stosunku do tego, co mają rodzice zdrowych donoszonych (i to JEST powód by siąść i płakać), o tyle akurat łatwo określić, co znaczy "normalne" - to znaczy, że po kilku latach (WHO daje wcześniakom bodajże 6) mieści się w szeroko rozumianych normach rozwojowych. A jak się nie mieści, to bywa różnie - od lekkiego problemu względnie nie wpływającego na jakość życia aż po takie, które sprawiają, ze to życie jest dla dziecka i jego rodziców piekłem.
                  I wcale to nie znaczy, ze mi się podoba sposób, w jaki rozwiązują sprawę np. Holendrzy...
                  • misiekjasiek Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 25.05.12, 21:59
                    O a ja nie zatrzymałam się nawet na tym "normalnym". Myślę, że szalona-matematyczka specjalnie ujęła to słowo w cudzysłów, jest logicznie myślącą i doświadczoną kobitą, która wie, że nie ma na tym świecie ani jednego normalnego dziecka - co to jest norma, pfff. Nie ma czegoś takiego i już. Dlatego to "".
                    Ale to chyba za głęboki wywód na dyskusję o zdjęciu wcześniaka na allegro tongue_out
                    -----
                    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
                    • mamaduo Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 25.05.12, 23:11
                      no pewnie macie racje, aczkolwiek poczulam sie nieco dziwnie, jakbym nie miala prawa? nie mogla? miec pociechy z dziecka innego, poza norma "normalnoscia". Albo inaczej - ze niepelnosprawne dziecko nigdy nie da radosci rodzicom. Mysle, ze nie jest tak do konca i w tym piekle sa tez radosci.
                      • mama-cudownego-misia Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 26.05.12, 05:14
                        Jasne, że są i szacun, że je widzisz. Ale na samym początku to inaczej wygląda, prawda? Wtedy taki pikuś jak konieczność rehabilitacji jest dramatem, a co dopiero niepełnosprawność... A nasza matematycznie szalona koleżanka młoda stażem jeszcze, na innym etapie wcześniactwa wink
                        • bijou82 Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 26.05.12, 19:13
                          To i ja się wtrącę...bo to że koleżanka (szalona matematyczka) młoda stażem niczego wg mnie nie tłumaczy a zdanie
                          "Ale najwazniejsze ze dziecko zyje, przy obecnym stanie medycyny ma duze szanse na wyjscie ze szpitala i byciem "normalnym" dzieckiem, z ktorego mama bedzie miala povcieche"
                          razi mnie po oczach
                          i myślę że warto by koleżanka następnym razem się jednak dwa razy zastanowiła,może na chwilę pomyślała czy te "nienormalne" dzieci też dają radość i pociechę
                          I choć nie mam dziecka zdrowego a jedynie niepełnosprawne to śmiem twierdzić że daje mi bardzo dużo radości,każdego dnia smile
                          • rewolka404 Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 27.05.12, 00:03
                            moje dziecko najnizsza wage mialo 1500, wiec ponad 3 razy wiecej niz najmniejsze malenstwa, ale mnie to zdjecie nie rusza i nie widze w nim nic zlego. Super, ze takie pieluszki sa i moze fajnie, ze jest ten watek i wiecej osob sie o nich dowie. Ja nie wiedzialam smile
                          • rewolka404 Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 27.05.12, 06:20
                            moje dziecko najnizsza wage mialo 1500, wiec ponad 3 razy wiecej niz najmniejsze malenstwa, ale mnie to zdjecie nie rusza i nie widze w nim nic zlego. Super, ze takie pieluszki sa i moze fajnie, ze jest ten watek i wiecej osob sie o nich dowie. Ja nie wiedzialam smile
                              • mama_janka007 Re: Mialam was za inteligentniejsze albo lepiej w 28.05.12, 00:17
                                tak jak probowalam cie tluamczyc "intern" w gronie zamknietym, tak teraz zagotowala mnie twoja wypowiedz, obrazajaca matki dzieci z problemami ktore tutaj wyrazily swoje watpliwosci odnosnie twojej wypowiedzi.
                                jakim prawem w ogole pozwalasz sobie na ocenianie ich inteligencji???
                                dziewczyno obudz sie, bo prawda jest taka, ze nie masz zielonego pojecia o wczesniactwie! tym bardziej tym z ktrorym skonfrontowane sa matki w polsce!
                                twoje dziecko cud miod malina, bez problemow i komplikacji trafilo do domu. trafilo do domu ze szpitala ktorego nijak nie mozesz porywnymwac z polskimi szpitalami.
                                pomijajc fakt, ze w niemczech wszystko zorganiozowane jest tak, zeby matce ulatwic zycie, wiec nawet w przypadku problemow nie odczulabys ich tak jak mialoby to miejsce w polsce- tu walka o dziecko polega na czyms kompletnie innym!!!!
                                nie masz wiedzy, doswiadczenia, nie masz prawa, nie masz niczego co pozwalaloby ci obrazac te matki ktorym twoj tekst stanal zla w oku.
                                czy ty w ogole wiesz jak wygladaja oiomy w polsce? wiesz jak wyglada walka o zycie dziecka w polsce????
                                nie ma to nic wspolnego z tym z czego korzystamy w niemczech.
                                tak samo jak nasze wczesniaki (moj mimo ze pozny bo 32 tc walczyl tygodnoiami zeby podjac oddech samodzielny, potem byly inne sensacje mimo opznego wieku urodzeniowego) pozne wczesniaki tak naprawde NIC nie maja wspolnego z wczesniakami skrajnymi/problemtycznymi.
                                a to, ze widzilas, ze jakies dziecko umiera, albo ze przezylo- pfffff prosze cie. ktora tego nie widziala???
                                nie wiesz nic. nie masz pojeciaa o tym o tym z czym zmagaja sie matki wczesniakow. w wielu przypadkach potrzebujacych rehabilitacji, ciezkiej pracy z obu stron.
                                i twoje "wydaje mi se" jest naprawde tylko" wydaje mi sie". niczym innym.
                                i ja jako lingwista, niedoszly jeszcze psycholog, kopnelabym cie kolokwioalnie w twoje zarozumiale dupsko, gdybys stala kolo mnie i pozwolila sobie na tekst "mialam was za inteligentniejsze" wobec tych matek przerastajacych cie o glowe w doswiadczeniach w opiece dzieci z powiklaniami wczesniaczymi.
                                dobra... chyba wystarczy...smile
                                squiroll- usun jak uznasz za ... sama nie wiem- za szczere
                                • mama_janka007 ps 28.05.12, 01:11
                                  odezwie sie tu pwenie jeszcze niejaka pani dr. moze ja uchroni przed uzyciem kolokwialnych zwrotow (o kopaniu w tylek) jej tytul przed nazwiskiem. ale uwierz, reakcje nie maja nic wspolnego z intelektem. i szybko zauwazysz, ze sama sobie w kolano strzelilas tym atakiem... tymi absolutnie obrzydliwymi obrazami.
                                  bo co ma inteligencja do faktu, ze stajesz teraz naprzeciw matek dzieci urodzonych wiele tygodni przed twoim, do dzieci majacych o kosmosy wieksze problemy niz twoje dziecko?
                                  zrozum- nie wiesz nic. wydaje ci sie ze wiesz. ok. dopoki nie obrazasz tym innych- wywolujesz przyjazny usmiech na twarzy czytajacych. kiedy zaczynasz obrazac te ktore NAPRAWDE maja problemy wtedy nawet ja sie wlaczam, bo to juz nawet nie nietakt. to wies absolutna.
                              • mama-cudownego-misia przepraszam by było bardziej na miejscu :-/ 28.05.12, 07:33
                                ...i to bez cudzysłowu.
                                Naprawdę nie rozumiesz, że matka dziecka niepełnosprawnego ma prawo czuć się urażona tym, że sugerujesz, ze jej dziecko jest "nienormalne" (w cudzysłowie, a jakże)? Jak myślisz, jaką wyrozumiałością wykazaliby się mieszkańcy Bronxu, jakbyś ich nazwała "czarnuchami-w-cudzysłowie"? Albo homoseksualiści, którzy by usłyszeli od Ciebie, ze są "pedziami-w-cudzysłowie"?
                                Wszystkie zrozumiałyśmy, o co Ci chodziło. Ale jednocześnie chyba wszystkie uważamy, że zabrakło Ci empatii, wyobraźni i kultury. To forum nie jest miejscem na epitety ad personam i w razie, gdyby się to powtarzało, naprawdę są sposoby, żeby Ci uniemożliwić pisanie na nim.
                                Mam nadzieję, że wyraziłam się jasno.
                                • mamaduo Re: przepraszam by było bardziej na miejscu :-/ 28.05.12, 08:22
                                  aaa przepraszam bardzo, bo ja chyba jako pierwsza wyrazilam watpliowsc, dziekuje za zwrocenie mi uwagi na moj brak intelignecji. Albo "inteligencji"?
                                  Co do cudzyslowow to MCM ujela to idealnie.
                                  Nie wiem, byc moze nie wpadlas jednak na to, ze sa dzieci poza kazda norma i jednak rodzice ciesza sie, ze maja te dzieci i ze nie tylko zdrowe i "normalne" dziecko przynosi radosc.
                                  Tak dla odwrocenia sytuacji to wiele zdrowych dzieci przyprawia rodzicow o lzy.
                                  Podsumowujac - nie kazde dziecko wychodzi obronna reka z wczesniactwa ale kazde dziecko moze byc radoscia rodzicow i ich pociecha.
                                  A Twoj post IMO byl albo nieprzemyslany, albo podytkowany brakiem doswiadczenia.
                                  I wczesniej nie pisalam o tym, ale teraz napisze - odniesienie do poronienia i dziecka, ktore umiera po porodzie - to sory ale z dooopy jest, wiesz?
                                  • mamaduo Re: przepraszam by było bardziej na miejscu :-/ 28.05.12, 08:32
                                    a i wiesz co - mozemy sobie pogadac o intelignecji i wychodzeniu z wczesniactwa, jak bedziesz miala takie doswiadczenie jak chociaz polowa mam tu - m.in. Bijou i chocby niech bedzie, ze ja (chociaz ja siebie i tak uwazam za niewielka plotke). Sobie porehabilitujesz dwojke dzieci na raz przez pare lat, albo do konca ich zycia, nalatasz sie po lekarzasz, badaniach, do tego zrezygnujesz z pracy, bo nikt nie bedzie w stanie zapewnic potrzebnej opieki i zajec dziecku i bedziesz sie zastanawiac za co zyc i z czego wziac na wszystkie potrzeby dzieci pieniadze, to pogadamy sobie, OK?
                                    • lizbonczyk Re: przepraszam by było bardziej na miejscu :-/ 28.05.12, 10:16
                                      Niestety tu wszystko na odwrót- a najpierw trzeba by pomyśleć i stworzyć bazę opiekuńczo-rehabilitacyjną a potem brać się za bicie kolejnych rekordów w ratowaniu wcześniaków i umywania rąk sekundę po wyjściu z oddziału IOM (chyba że za własne pieniądze to opieka będzie wspaniała).
                                      Ciesz się Matematyczko, że mieszkasz w Niemczech-mniej boleśnie, choć może i nie bezproblemowo odczujesz bycie matką wcześniaka. Oby jak najmniej problemów Ci życzę.
                                      Ja nie znam ani jednej matki dziecka niepełnosprawnego, która byłaby szczęśliwa (w głębi duszy). Zachowywanie się poprawnie politycznie i oszukiwanie wewnętrzne samej siebie i innych to inna historia....
                                      • bijou82 lizbonczyk 28.05.12, 10:48
                                        Były już tu rozmowy o standardach w Polskich szpitalach (czy raczej ich braku) o zmianach które powinny zajść i to chyba nie to forum i w ogóle nie rozmowa na internet bo trwałaby w nieskończoność
                                        każda z Nas zapewne się zgodzi że musi się w naszym kraju wiele zmienić by było lepiej
                                        A co do szczęścia matek niepełnosprawnych dzieci,wypowiadaj się za siebie,bo to że nie znasz takowej
                                        Uwierz mi że są,te pogodzone ze sobą i z losem
                                        Ja szczęśliwa nigdy nie będę tak w 100% bo zwyczajnie nie potrafie patrząc na to że Madzia jest niepełnosprawna
                                        ale tu o szczęściu nic nie było tylko o radości
                                        A radość mam,z każdej najmniejszej choćby pierdoły wydawać by się mogło,choćby ze zwykłego przytulenia Małej czy choćby z jej szczerego śmiechu i czasami ta radość jest tak ogromna że wyrywa mi się myśl -JESTEM SZCZĘŚLIWA (choc tak jak wyzej napisalam w 100% szczesliwa byc nie potrafie)
                                                  • szalona-matematyczka Re: lizbonczyk 29.05.12, 01:45
                                                    Zrozumialam, zrozumialam... Odpowiedz byla ironiczna. smile Wyglada tez tak, ze niedlugo bede przepraszala na tym forum na kolanach za to, ze moja Ania (jak na razie) jest zdrowa (choc wczesniak) i ze urodzila sie w Niemczech. Bo taki dziwny zarzut tez zostal mi postawiony. Tak jakby Niemcy byly eldorado. Pod tym wzgledem to musze niestety rozczarowac, bo tak jak na intensywnej terapii jeszcze bylo OK, tak pozniej, kiedy Ania zostala przeniesiona na oddzial stabilnych wczesniakow to spotykalam sie z chamstwem i niekompetencja niektorych pielegniarek. Tak jak chamstwo mozna jeszcze jakos przelknac to np. bledy pielegniarek nie. Np. zlapalam jedna pielegniarke jak chciala podac mojej Ani lek (antybiotyk), ktory byl przeznaczony dla innego dziecka!!!! Dobrze ze siedzialam u Ani praktycznie nonstop (z przerwami na krotkie spanie) i ze zawsze pytalam sie co to za lek pielegniarka jej podaje. Po zrobieniu awantury pani pielegniarka chodzila kwasna i do konca pobytu Ani robila naburmuszona mine widzac moja osobe. Juz nie bede wspominala takich drobnostki jak to, ze mimo iz moje odpompowane mleko lezalo w lodowce to panie pielegniarki probowaly podawac mm (na moje uwagi, ze przeciez moje mleko jest w lodowce na oddziale wykazywaly zdziwienie poplatane ze zniecierpliwieniem czy reakcja zaprzeczania) albo ze oddzial chwalacy sie jaki to jest "bliski matce i dziecku" nie mial praktycznie warunkow do karmienia piersia (przewalajace sie "wycieczki" rodzin wczesniakow, zlozone tez z osobnikow plci meskiej i to nie tylko tatusiow ale szwagrow, wujkow itp., bo w Niemczech na oddzialy wczesniakow jest wpuszczany kazdy byle rodzic danego dziecka sie zgodzil). I jeszcze jeden przyklad "kompetecji" (CUDZYSLOW!!!!!) niemieckiego szpitala: na skutek zaniedban w szpitalu na oddziale intensywnej terapii w Bremie zmarlo kilka wczesniaczkow. To byla afera kilka lat temu. Jak moja Ania w lutym 2012 byla w szpitalu (na szczescie nie w Bremie) dowiedzialam sie z wiadmosci, ze znowu wlasnie w Bremie wykryto jakies bakterie na tym oddziale i to byly zaniedbania zwiazane z nieprzestrzeganiem higieny. Wiec to nie jest tak super w tych Niemczech.
                                                  • mama-cudownego-misia Naprawdę chcesz się licytować? 29.05.12, 08:40
                                                    Bo obawiam się, że przegrasz z kretesem. Większe lub mniejsze niekompetencje zdarzają się wszędzie, za to warunki, które opisujesz, to zaledwie delikatne niedogodności w porównaniu z warunkami w większości polskich szpitali. Już nie wspominając o o tym, jakie Ty masz możliwości leczenia i diagnostyki PO wyjściu ze szpitala, i jak Cię Państwo w tym wspiera. Rodzic w Polsce opuszcza szpital i zaczynają się schody - neurolog za 3 miesiące (zalecenie w wypisie badać co miesiąc), endokrynolog jak jest potrzebny, ma terminy za 6 miesięcy, kardiolog podobnie, limity na rehabilitację, pomoc państwa wystarcza może na 2/3 pieluch... A jak jeszcze dziecko jest niepełnosprawne, to rodzic ma przerąbane.

                                                    A tak w ogóle to własnie przyjęłaś strategię "ja taka biedna, a Wy mnie jeszcze torturujecie". Nikt Ci nie zarzuca, że masz lepiej. MamaJanka też ma lepiej, i ja mam lepiej, bo pieprznęłam państwową służbą zdrowia i w rok wydałam na rehabilitantów, specjalistów, leki, preparaty i specjalne mleka 20 tys - żadnej z nas nikt tego nie wyrzuca.
                                                    Zarzucamy Ci, że najpierw napisałaś post bez wyobraźni, używając słowa "normalne", a potem matkom dzieci niepełnosprawnych, które się poczuły dotknięte, napisałaś, ze są mało inteligentne. Bądź więc uprzejma odnieść się do tego postu, zanim zaczniesz biadolić.
                                                  • mama-cudownego-misia Re: Naprawdę chcesz się licytować? 29.05.12, 10:56
                                                    Nie no, bądźmy sprawiedliwe, pomyłka przy podawaniu leków faktycznie nie powinna się zdarzyć, chociaż nie sądzę, żeby w Niemczech zdarzała się częściej, niż w Polsce. Ale reszta to tylko niedogodności, i to nieporównywalne z większością polskich szpitali.

                                                    U mnie na OIOMie opieka była super, pielęgniarki bardzo serdeczne, lekarze konkretni, ale nie było nawet krzesła, żeby usiąść przy inkubatorze, nie było kangurowania, nie można było "bez powodu" otwierać inkubatora. Mogłam se co najwyżej mówić do pudełka, które jak mnie z dumą poinformowano, jest dźwiękoszczelne, żeby ograniczać bodźce. Generalnie czułam się jak dojna krowa i zawadzający element krajobrazu, który się toleruje codziennie w godzinach 15.00 do 19.00.
                                                    Jak po 3 tygodniach młoda trafiła na patologię noworodka, to z kolei był grzyb na ścianie, tabuny odwiedzających (a ja to mleko musiałam regularnie odciągać), 1 pulsoksymetr, więc od pewnego momentu mała nie była monitorowana (a bezdechy się zdarzały jeszcze w domu - bałam się zasnąć przy niej), 1 kibel na cały oddział, pielęgniarki bardzo różne, od cudownych do takiej, z którą poszłam na udry. Wcale nie było miło, ale też nie musiało. Personel medyczny nie jest po to, żeby zapewniać rodzicowi komfort psychiczny. Od tego jest psycholog. A nie, przepraszam, nie było psychologa confused.
                                                    A jak młoda wypisali, to się zaczęły problemy... Neonatolog - za półtorej miesiąca. Neurolog - 3 miesiące czekania. Dopiero on może dać skierowanie na rehabilitację, ale tam też się czeka z miesiąc. Ortopeda... ho ho... Chyba ze 4 miesiące. Badanie słuchu - 3 miesiące. Tylko oczka były szybko, po 11 dniach. Więc poodwoływałam wszystkie wizyty i zdałam się na prywatnego neonatologa, który decydował, gdzie, kiedy i do kogo mam dziecię zawieźć. Dzięki temu ominęło mnie 6-miesięczne czekanie na konsultację u endokrynologa (który by pewnie zlecił badania i znowu by trzeba było czekać na to, aż obejrzy), ominęły limity, jeśli chodzi o rehabilitację, i inne zmartwienia rodzica wcześniaka w Polsce, o których szalona matematyczna nie ma pojęcia...
                                                  • szalona-matematyczka Re: Naprawdę chcesz się licytować? 29.05.12, 15:56


                                                    polaa27 napisała:

                                                    > Rzeczywiście wielka to tragedia, że pielęgniarka była chamska. A właściwie "tra
                                                    > gedia".

                                                    Rzeczywiscie to zadna tragedia, ze jedna z pielegniarek chciala dac mojemu dziecku antybiotyki przeznaczone dla innego dziecka. No po prostu zadna tragedia... Ja takie antybiotyki to daje we wlasnym zakresie w domu codziennie dziecku na sniadanie, obiad i kolacje. Czasami jeszcze we wlasnym zakresie podaje inne silne leki dziecku, a tak na wszelki wypadek niech dzieciak ma.
                                                    (Gdyby ktos nie zrozumial to wypowiedz powyzsza jest IRONICZNA.)
                                                  • szalona-matematyczka Ale wczesniaki sa uwazane za "nienormalne" 29.05.12, 16:11
                                                    mama-cudownego-misia napisała:

                                                    > Zarzucamy Ci, że najpierw napisałaś post bez wyobraźni, używając słowa "normaln
                                                    > e", a potem matkom dzieci niepełnosprawnych, które się poczuły dotknięte, napis
                                                    > ałaś, ze są mało inteligentne.

                                                    Ale taka jest niestety prawda, ze WSZYSTKIE wczesniaki sa uwazane przez ludzi, ktorzy z tym nie mieli stycznosci za "nienormalne", inne itp. Takze moja Ania, mimo ze jedynie jest o wiele mniejsza niz inne dzieci urodzone w lutym (te dzieci urodzone w prawidlowym czasie, donoszone czyli wg ludzi "normalne".) Kiedy ide na spacer i inne obce osoby mnie pytaja ile Ania ma miesiecy a ja mowie prawde to mam od razu reakcje typu: "Ale dlaczego taka mala, czy Pani ja leczy?" "To ona juz taka zostanie?" a nawet uslyszalam zdanie "No tak, wczesniaki sa uposledzone wobec innych dzieci". Juz nie bede opisywala jakie smieszne rady mi ludzie daja albo ogladaja ja jakby byla stworkiem z innej planety. Kiedys nasze dzieci (a kazdy wczesniak cos ma co go odroznia od tych "normalnych" czyli donoszonych dzieci) dogonia inne dzieci (niektore wczesniaki potrzebuja dluuugiej rehabilitacji itp.). Kiedys wczesniaki stana sie wiec dla otoczenia "normalne". To mialam na mysli i nie rozumiem dlaczego takie oburzenie? Bo odkrylam ze ludzie traktuja nasze dzieci (TAKZE MOJE DZIECKO) za "nienormalne", cofniete w rozwoju itp.
                                                  • szalona-matematyczka Terminy w Niemczech 29.05.12, 16:28
                                                    Aha, na terminy w Niemczech tez sie dlugo czeka jesli sie jest ubezpieczonym panstwowo. Lekarzy znajacych sie na wczesniakach tez nie jest duzo a to zwieksza kolejke. Ania jest ubezpieczona z nami prywatnie i kosztuje to bardzo duzo, wiec mysle ze tutaj bym licytacje wygrala. smile Tylko dlatego ze wydajemy naprawde potezne kwoty na prywatne ubezpieczenie to dostajemy szybko terminy (choc tez nie zawsze!). Bogaci nie jestesmy, wiec ubezpieczenie prywatne jest kosztem innych rzeczy. Sorry, ale Niemcy to tez nie taki raj na ziemi jak sobie wyobrazacie. Jesli chodzi o wyposazenie, sprzet w szpitalach to rzeczywiscie (zazwyczaj) jest lepiej niz w Polsce (choc ludzie tzn. lekarze, pielegniarki sa rozni jak to ludzie) ale po wypuszczeniu ze szpitala tez sie czesto dlugo czeka na terminy do poszczegolnych lekarzy. Mozecie mi nie wierzyc ale na pierwsze badanie okulistyczne pojechalismy do szpitala gdzie Ania sie rodzila - niby mielismy wyznaczona godzine ale i tak sie wszystko opoznilo i czekalismy z nia 3,5 h zanim zaczeli jej zakraplac oczy. Badanie oczywiscie bylo dlugo po zakropleniu. Czekalismy w malej poczekalni posrod innych dzieci w sezonie przeziebien i nikogo nie obchodzilo ze Ania, dziecko dopiero co wypuszczone ze szpitala, jeszcze nie byla w ogole szczepiona, ze dziecko potrzebuje zjesc a ona wtedy malo jadla z piersi a buteleczke z mlekiem nie bylo gdzie podgrzac (maz biegl na gore by znalezc wolne gniazdko do podlaczenia podgrzewacza), ze nawet pieluchy nie bylo gdzie zmienic itp. To nie jest licytacja, ale tylko chcialam uzmyslowic wam, ze naprawde i w NIemczech nie jest tak luksusowo jak sobie wyobrazacie.
                                                  • mama_janka007 parsknelam smiechem, zagotowalam sie znowu i 30.05.12, 22:52
                                                    lapy mi opadaja...
                                                    w przypadkach koniecznych terminy sa na cito. no sorry... czeka sie czasami tydzien jezeli uprze sie na "akuratego TEGO" specjaliste w akurat tym anie innym osrodku. zastanawialismy sie przez chwile nad zmiana ubezpiecznienia na prywatne, ale nie ma takiej koniecznosci, bo zarowno przy kontrolach wczesniaka juz odchowanego jak i brata urodzonego z ciazy wysokiego ryzyka,. ale formie fantastycznej, ani oprzy moich przejsciach nowotworowych nie bylo takiej potrzeby.
                                                    bo wszystkie terminy od reki. na JUZ. chyba ze ewidentnie nie ma takiej potrzeby, bo to szczepienie, albo kontrola u dentysty, to i termin mogl byc wyznaczony na za tydzien.
                                                    czekanie 3,5 godz. w poczekalni- no sorry... w polsce przesiadywanie wpoczekalni to sport narodowy matek. NORMA.
                                                    oburzasz sie sprawami na ktre polskie matki nie zwaracaja nawet juz uwagi.
                                                    i tak. niemiecka sluzba zdrowia w porownia z polska to RAJ!!!! bogu dziekuje kazdego dnia, ze moge z niej korzystac bo mam porownanie.
                                                    tak! w niemczech wszystko jest rozowe. i jest bomba. nawet na panstwowym ubezpieczeniu. w porownaniu do polski to sielanka.
                                                    a teksty ze maz musial biec na inne pietro zeby wlaczyc podgrzewacz- jeeeeeeeeeeeezu

                                                    lezac na nefrologii nie bylo na calym oddziale ani jednego srodka dezynfekujacego zeby potraktowac nim wanienke w celach przekapania dziecka z rotem ktory wszemobecny.
                                                    na patologii noworodka narzekalas, ze wpadali ludzie z wizyta i nie mialas jak karmic- u nas sala jakies 8m2. parenascie lozeczek i po 1-2 osoby odiwedzajace przy nich. o smrodzie i zaduchu nie wspomne, ale matki cieszyly sie jak w tym tlumie znalazly krzeslo zeby pocwiczyc karmienie piersia na siedzaco.
                                                    ty naprawde nie zdajesz sobie sprawy z polskich realiow... nie zdajesz sobie sprawy z prawdziwych konsekwencji wczesniactwa i dyskutujesz tu z matkami do ktorych mi i tobie daleko biorac pod uwage to z czym one sie zmagaja. wczesniactwo to nie tylko odczekanie czasu az dziecko nadrobi... booooze... az sama nie wiem juz jak tlumaczyc....
                                                    ide za mcm, nie moja piaskownica...
                                                    na koniec- TAK!!! niemcy w porownaniu do polski to luksus absolutny!
                                                    ale trzeba chyba przezyc cos na wlasnym tylku zeby moc docenic to co sie ma.
                                                  • mamusianatusi Re: Ale wczesniaki sa uwazane za "nienormalne" 29.05.12, 17:13
                                                    No chyba przesadzasz..., chyba że w takim środowisku się obracasz? Moje dzieci pomimo tego że sa mniejsze ,to nigdy nikt nie powiedział mi że są inne i gorsze-gdybym cos takiego usłyszała to bym z ziemią zrównała osobe która w ten sposób wyraża się o moim dziecku!!! Ale nikt zdrowy umysłowo nie wyrazi sie w ten sposób o dziecku,nawet jeśli chorobę byłoby widac z daleka.. bo żeby wyrazić się w ten sposób o chorej istocie to już trzeba byc znieczulonym na ludzką krzywde zwyrodnialcem... "Cofniete w rozwoju"???? jakie cofnięte w rozwoju-wcześniaki nie są wcale cofnięte,tylko nadrabiają stracony czas...I nawet jeśli coś takiego usłyszałaś to dziwie sie że to powielasz i to jeszcze gdzie-na forum o wcześniakach??? Pisząc to robisz wielu rodzicom przykrość...
                                                    I powiem wiecej-pomimo tego że maja lat ile maja i sa mniejsze o wiele od rówieśników,to ludzie podziwiają i pomimo tego że są chore-słysze-"ale przeciez po nich nie widac choroby...."jedynie wiek je zdradza.
                                                    A jesli Twoją Anie tak oglądają jakby była"stworkiem z innej planety "tylko dlatego ze jest mniejsza od rówieśników ,to może nie wdawaj sie z takimi ludźmi w zbędną dyskusje,bo co kogoś obcego ma niby obchodzić to czy dziecko jest chore ,czy zdrowe i przez co przeszło...Ciekawskim odpowiedz, że ma tyle na ile wygląda...
                                                    I tak na przyszłość-nie zawsze pisz co wiesz, lecz zawsze wiedz co piszesz...





                                                    szalona-matematyczka napisała:

                                                    > mama-cudownego-misia napisała:
                                                    >
                                                    > > Zarzucamy Ci, że najpierw napisałaś post bez wyobraźni, używając słowa "n
                                                    > ormaln
                                                    > > e", a potem matkom dzieci niepełnosprawnych, które się poczuły dotknięte,
                                                    > napis
                                                    > > ałaś, ze są mało inteligentne.
                                                    >
                                                    > Ale taka jest niestety prawda, ze WSZYSTKIE wczesniaki sa uwazane przez ludzi,
                                                    > ktorzy z tym nie mieli stycznosci za "nienormalne", inne itp. Takze moja Ania,
                                                    > mimo ze jedynie jest o wiele mniejsza niz inne dzieci urodzone w lutym (te dzie
                                                    > ci urodzone w prawidlowym czasie, donoszone czyli wg ludzi "normalne".) Kiedy i
                                                    > de na spacer i inne obce osoby mnie pytaja ile Ania ma miesiecy a ja mowie praw
                                                    > de to mam od razu reakcje typu: "Ale dlaczego taka mala, czy Pani ja leczy?" "T
                                                    > o ona juz taka zostanie?" a nawet uslyszalam zdanie "No tak, wczesniaki sa upos
                                                    > ledzone wobec innych dzieci". Juz nie bede opisywala jakie smieszne rady mi lud
                                                    > zie daja albo ogladaja ja jakby byla stworkiem z innej planety. Kiedys nasze dz
                                                    > ieci (a kazdy wczesniak cos ma co go odroznia od tych "normalnych" czyli donosz
                                                    > onych dzieci) dogonia inne dzieci (niektore wczesniaki potrzebuja dluuugiej reh
                                                    > abilitacji itp.). Kiedys wczesniaki stana sie wiec dla otoczenia "normalne". To
                                                    > mialam na mysli i nie rozumiem dlaczego takie oburzenie? Bo odkrylam ze ludzie
                                                    > traktuja nasze dzieci (TAKZE MOJE DZIECKO) za "nienormalne", cofniete w rozwoj
                                                    > u itp.
                                                  • polaa27 Re: Ale wczesniaki sa uwazane za "nienormalne" 29.05.12, 17:32
                                                    > Kiedys nasze dzieci (a kazdy wczesniak cos ma co go odroznia od tych "normalnych" czyli > donoszonych dzieci) dogonia inne dzieci (niektore wczesniaki potrzebuja dluuugiej rehabilitacji > itp.). Kiedys wczesniaki stana sie wiec dla otoczenia "normalne".

                                                    A przyjmujesz do wiadomości swojego rozumu (czy też "rozumu"). Że niektóre wcześniaki nigdy nie dogonią rówieśników? Nigdy nie będą, jak to ujęłaś "normalne"?
                                                  • tolka11 Re: Ale wczesniaki sa uwazane za "nienormalne" 29.05.12, 18:04
                                                    No oj tam, ale nie zdzierżę. Rzadko już tu piszę, ale chcesz to masz. Mam trójkę, w tym 2 to wczesniaki, skrajniak 9 lat i mniej skrajna 5 lat.
                                                    Napiszę o skrajniaku, bo on bardziej wyrazisty w swoim wczesniactwie. Jest normalny, fajny i zajebisty. Nie, no skąd, nie dogonił równieśników i raczej nie dogoni. Ale oj tam, nie? Radzi sobie świetnie, mimo niepełnosprawności (część tej niepełnosprawności zwdzięcza, jak wiele dzieci tutaj, zniedbaniu lekarskiemu). Nie miesci się w normach WHO, nie mieści się w normach emocjonalnych. Lubiany, ma kolegów i koleżanki, bystry. Poradzi sobie samodzielnie w zyciu.
                                                    Kurde, no - to normalny czy nie?
                                                    Napiszę prosciej: słowo pisane jest płaskie w swym wymiarze, dlatego na specyficznym forum trzeba je mocno ważyć. Odczułam to na własnej skórze przez te wszystkie lata na forum.
                                                    Czy taka licytacja kto ma gorzej a kto lepiej, kto wydał więcej a kto mniej ma sens? Wg mnie - nie.
                                                    Po moim synu widać niepełnosprawnośc, ale nikt mnie na ulicy nie zaczepia z dobrymi radami, w Pl zdarzało mi się to bardzo, bardzo rzadko. Krótka piłka i wypad.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • misiekjasiek matematyczko faktycznie jesteś szalona 29.05.12, 19:11
                                                    A jednak ten "" inaczej rozumiemy uncertain

                                                    Ja jeszcze raz powtórzę: NIE MA NORMY, nie ma czegoś takiego. Kogo nasze dzieci mają doganiać, w czym mają doganiać? Dziecko sąsiadki z II piętra czy syna znajomej spod Łodzi?
                                                    Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura.
                                                    Tak to się zwyczajowo przyjęło mówić "doganiają rówieśników" ale to nie jest podstawa rozwoju wcześniaków, można owszem porównywać ten chodził jak miał tyle i tyle m-cy, tamten gadał jak miał tyle - ale donoszone dzieci też przechodzą to różnie, nie wszystkie robią to samo jak w zegarku, więc o jakiej normie mowa!
                                                    Matematyczko jesteś szalona, bo jesteś jeszcze mało doświadczoną matką wcześniaka a ferujesz takie wyroki, że aż bania siada. Ja się dzisiaj trochę z rana pośmiałam jak czytałam ten temat ale dalej brniesz w takie banialuki, że to już mało śmieszne jest.

                                                    A tutaj pobocznie dobry temat poruszony, reakcji społeczeństwa na dzieci.
                                                    U mnie akurat jest faza "a dlaczego oni chodzą na palcach i ten jeden tak śmiesznie skacze" zwykle u nas na osiedlu, ludzie nam życzliwi lub po prostu ciekawscy, odpowiadam różnie ale najczęściej zbywam to tekstem, że tak mają i już.
                                                    Najważniejsze, że ja wiem, reszta nie musi. Gdybym kiedykolwiek usłyszała, że wcześniaki - obojętnie, czy moje dzieci czy nie - to stworki, tarzałabym się ze śmiechu a jeśli byłoby warto, dałabym komuś w pysk.
                                                    Powielanie na forum takich tekstów to już nie tylko niewiedza młodej matki ale przede wszystkim głupota.
                                                    -----
                                                    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
    • mama-cudownego-misia Miśkujaśku 29.05.12, 19:53
      odbijam w bok, bo się GW pieprzy, jak sie drzewko za bardzo zagłębi.

      Wiesz cooo, to o społecznym odbiorze wcześniactwa jest baaardzo ciekawym tematem, ale moim zdaniem szalona m. się myli - media kreują zupełnie inny obraz wcześniactwa: bicie "rekordów" wagi i ilości dzieci w jednym porodzie, słodkich kieszonkowych dzieci, które sobie spokojnie dojrzewają w inkubatorku na różowym materacyku i z misiem przy głowie, cudowne dzieci, które są zdrowe, mimo że ważyły tyle, co bombonierka... Ten obraz jest z gruntu fałszywy, ale trudno go przełamywać, bo świeżo upieczeni rodzice wcześniaków też nie mogą szukając informacji natrafiać tylko na takie odbierające nadzieję.

      A normy są. I są bardzo ważne. Dla specjalistów :-] Pozwalają określić, jakie są mocne i słabe strony dziecka i nad czym trzeba pracować.
      • misiekjasiek Re: Miśkujaśku 29.05.12, 20:56
        Normy, dla specjalistów oczywiście są, ale nie dla rodziców porównujących swoje pociechy w nota bene piaskownicy.
        Zresztą każda z nas zawsze powtarza, lekarze powtarzają (ci od wcześniaków), że normy nie są podstawą rozwoju wcześniaków, bynajmniej nie na tak wczesnym etapie rozwoju. O którym wydaje mi się pisze szalona, bo innych etapów jej dziecko jeszcze nie zaliczyło. I ja chrzanię takie coś, bo to jest przykład stereotypu, powiem coś o czym niby wiem, bo coś tam gdzieś usłyszałam i to powielam.
        Faktycznie, nigdy nie spotkałam się z określeniem, że wcześniaki są upośledzone, gorsze. Raczej odwrotnie, najczęściej używa się określeń "waleczne, dzielne, rycerskie" lub jak to u mnie na wsi, zwyczajnie "małe". I wszyscy się dziwią, że moje chłopy są jak dęby, więc zaprzeczają tej teorii. Zadziwiają mnie też na plus znajomi, którzy przy temacie mowy sami dodają, że przecież chłopaki mają jeszcze czas, poza tym trzeba patrzeć na ich wcześniactwo itd.
        -----
        Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
        • misiekjasiek Re: Miśkujaśku 29.05.12, 20:59
          No i to takie stanie i wychowywanie, masz rację, tylko że praktycznie idzie jak grochem o ścianę, tak mi się wydaje.
          -----
          Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
          • tolka11 Re: Miśkujaśku 29.05.12, 21:37
            Jesli do niej nie dotrze to i tak wystarczy, ze do kogokolwiek dotrze przekaz, że słowa trzeba wazyć, bo nie kazdy odbierze i zrozumie cudzysłów, niezaleznie od inteligencji. Nie widzimy rozmówcy, nie wiemy jakie są jego emocje, sytuacja, więc powinnyśmy przemysleć, to, co piszemy.
            I tyle. To wystarczy.
            • mama-cudownego-misia Re: Miśkujaśku 29.05.12, 21:47
              Eee... Moim zdaniem coś tam w głowie zostaje, nawet jak się do tego nie przyzna. A tak naprawdę wystarczy się trzymać netykiety i szeroko rozumianej poprawności politycznej. taka lizbończyk wkurza wszystkich doookoła, ale nie ma się jak do niej doczepić wink
        • mama-cudownego-misia Re: Miśkujaśku 29.05.12, 21:39
          No widzisz smile Mi tylko jedna toksyczna ciotka powiedziała, ze muszę się pogodzić z myślą, ze Małgosia będzie upośledzona (nota bene Gosia wtedy własnie kończyła 3 lata i się żegnała z ostatnimi specjalistami, którzy już żadnych problemów nie widzieli). Również dwie dość zażyłe znajomości zakończyłam, bo jedna mnie na siłę umawiała ze "swoją" neurolożką, bo "to niemożliwe, żeby Gosia się tak dobrze rozwijała", a druga jest mamą dziecka z problemami i życzyła mi, żebym tez miała takie dziecko, to się będziemy mogły wspierać (autentyk).
          Ale na ogół świadomość o wcześniactwie jest zerowa, nawet rodzina nie bardzo rozumiała, przez co przechodziliśmy, jak poważnie to na początku wyglądało i o co byli ci wszyscy lekarze. Myśleli, że wymyślam smile

          A piaskownica to jest temat-rzeka. Matko, ja nie mogłam tam chodzić i słuchać, jak to Jaś się odpieluchował w 3 miesiącu życia, Staś w 6 m. umie grać na fortepianie, a roczny Zdzisiu buduje z piasku wierne modele Pałacu Kultury w skali 1:10000, z działająca windą confused. Chociaż i tak to było nic w porównaniu z domowymi sposobami walki z dziecięcymi przypadłościami.
          • mama-cudownego-misia Re: Miśkujaśku 29.05.12, 21:45
            O, hicior: wiesz, jak ustrzec córkę przed zostaniem lesbijką? No więc musisz ją ubierać na różowo, O! Pomaga też przekłucie uszu smile
            Przypuszczam, ze dałoby się to do Twoich facetów dostosować - ubierać ich na niebiesko i wytatuować każdemu na zadku goła panienkę.
            • mama-cudownego-misia Re: Miśkujaśku 29.05.12, 21:50
              Swoją drogą, usłyszałam to od zatroskanej paniusi w mini w rozmiarze mini i szpilkach w rozmiarze maxi smile. Ponieważ bydlę ze mnie, złośliwie się zdziwiłam, czy się nie boi, ze jej córcia zeżre medalik, który ma na szyi. Na co ona z oburzeniem "Przecież to jest święty medalik!". Nie dopytywałam już litościwie, czy jak wyjdzie z drugiego końca dziecka, to dalej będzie święty...
                • skomroch1 Forumowego samobója strzelam chyba 30.05.12, 12:22
                  ...ale zgodnie ze ścisłym trzymaniem sie znaczenia słowa "normalny" mój synek normalny nie jest.
                  Tu cytat z wikisłownika.
                  wymowa:
                  IPA: [nɔrˈmalnɨ], AS: [normalny]

                  znaczenia:

                  przymiotnik

                  (1.1) zgodny z normą, uchodzący za taki, jaki powinien być
                  (1.2) najczęściej spotykany, typowy
                  (1.3) zdrowy psychicznie i fizycznie
                  (1.4) o bilecie: pełnopłatny

                  Oprócz mowy o zdrowiu psychicznym i bilecie, Roch z jego MPDZ nie trzyma żadnej z wyżej wymienionych norm. I żebym nie wiem jakie stosowała wyparcie i poprawność polityczną, zapomnieć o tym nie dam rady. Oswoić najwyżej.
                  Brakuje innego określenia na nasze dzieci. Nie piszę tu o wcześniakach, które wyszły z wcześniactwa obronną ręką, bo wydaje mi się, że szukanie określenia lata po tragedii , kiedy ma się zdrowe dziecko to problem mam i ich traumy, jeszcze nie przepracowanej.
                  Od lat szukam i nie znajduję określenia dla ludzi niepełnosprawnych, nie tylko wcześniaków. Bo "niezwykli" stawia z kolei w gorszym świetle tych sprawnych, jako "zwykłych". "Nienormalni", jako przeciwny biegun "Normalnych" też nie pasuje, bo jest bardzo pejoratywne i obraźliwe.
                  A przecież kiedy ktoś rozmawiałby o moim dziecku i określił je jako "Normalny, ale kuleje" to w jednym zdaniu sam by sobie zaprzeczył, bo jak kuleje, to w surowo i dosłownie pojętej normie się nie mieści.
                  Nieczęsto bywam na tym forum, bo razi mnie wychowywanie przez opieprzanie. Szalona Matematyczka nie popisuje się empatią, fakt, ale i Wy, drogie Dziewczęta nadal nieźle potraficie dać czadu. A przecież jedna z podstawowych zasad interakcji, czyli akcja-reakcja, a tu na forum jest to w tym wątku, i niestety w wielu innych agresja-agresja, rzadko kiedy prowadzi do konstruktywnych i pozytywnych efektów. Po co Wam to?
                  Jedyną odpowiedzią, jaka zapamiętałam jest post Bijou, na miejscu Matematyczki po przeczytaniu zaciągnęłabym jednak ręcznywink
                  • mama-cudownego-misia Re: Forumowego samobója strzelam chyba 30.05.12, 13:59
                    Oj, Skomroszku, kiedyś Ci pisałam, że definicja słownikowa podaje tylko przybliżone znaczenia, ale nie jest w stanie oddać wszelkich zabawień emocjonalnych, znaczeń, które nadaje kontekst i tych, które wynikają np. z zestawienia przeciwieństw, analogii, metafor, etc. Oprócz znaczenia w słowie "normalny" kryje się jeszcze ocena, zabarwienie emocjonalne, a samo słowo "ciałem się staje", czyli otrzymuje w pewnym sensie dokładne znaczenie w danym kontekście tekstowym, ale również społecznym, kulturowym, historycznym, który to znaczenie ostatecznie kształtuje (i to tez jest bardziej skomplikowany mechanizm, ale nie chcę tu wchodzić w dywagacje językoznawcze).
                    Nie powinnaś korzystać ze słownika, jak św. Jehowy z Biblii, biorąc go dosłownie i traktując jego wywodzące się często sprzed 20 czy 50 lat definicje jako całościowe i wyczerpujące temat.

                    Twój syn jest po prostu niepełnosprawny - to jest słowo, jakiego szukasz, stwierdzające fakt spowodowanej MPDZ niepełnej w stosunku do innych dzieci sprawności, a jednocześnie nie nacechowane negatywnie.
                    I tyle w temacie słownikowym.

                    A po co nam to (w domyśle dyskusja z szaloną matematyczką)? Po to właśnie, żeby podnosić świadomość językową i promować poprawność polityczną, żeby ktoś o dziecku z MPDZ nie powiedział kiedyś, ze jest nienormalne, tylko własnie że jest niepełnosprawne.
                    • skomroch1 Re: Forumowego samobója strzelam chyba 30.05.12, 15:02
                      Słowo "niepełnosprawny" jest dla mnie taką samą codziennością, jak niebieskooki. Tylko, w odróżnieniu od tego drugiego, czasem jednak zaboli. Ja tu powyżej nie chciałam o tym. Chciałam o tym, że szukam. Że, jak się mnie kiedyś syn zapyta, dlaczego on ma tak, a nie inaczej, jakiego określenia użyć, choćby po to, żeby to samo określenie powtórzył kolegom, zanim oni użyją swojego .
                      Bo.
                      Pytanie.
                      Chłopiec, który nie potrafi biegać, jest dla większości mam siedzących na placu zabaw:
                      A. Zwyczajnym chłopcem, który nie potrafi biegać
                      B. Nienormalny, kaleka, biedny.
                      Dla mnie odpowiedź jest oczywista. I po pierwszej reakcji i rozmowie z tymi mamami często obraz mojego dziecka i mnie w ich oczach diametralnie się zmienia. Są mile zaskoczone, że jesteśmy zadowoleni, radośni. Jakże inni od wyobrażeń. Nie ma tu złej woli z ich strony. Nasze społeczeństwo po latach zamykanie niepełnosprawnych w gettach na razie jest nieprzygotowane na niepełnosprawność, co widać po postach Matematyczki, ale to nie znaczy, że my,wąska grupa, rodzice niepełnosprawnych dzieci , rodzice po przejściach , mamy reagować agresją na niezrozumienie, i nazywać dyskusją kolejną grupową akcję zakrzyczenia.
                      Wg. mnie trzeba tłumaczyć.Wytłumaczyć.

                      PS. Gdybym na tym placu zabaw zachowywała się, jak czasem się to dzieje z nami tu na forum, miałabym u tych i ich dzieci, czyli kolegów Rocha opinię sfrustrowanej, biednej kobiety. Nie chcę.
                      Nie rozumiem np. świata, gdzie ktoś popełnia samobójstwo, bo inny został szefem. Ktoś tak samo może nie zrozumieć mojego świata. Oby nie było w tym złej woli. Sama bezmyślność jest grzechem, ale niewartym aż takiego rabanu, jak robimy na forum. Czasem mam wrażenie, że jesteśmy zbyt roszczeniowe.
                    • skomroch1 Re: Forumowego samobója strzelam chyba 30.05.12, 15:14
                      Słowo "niepełnosprawny" jest dla mnie taką samą codziennością, jak niebieskooki. Tylko, w odróżnieniu od tego drugiego, czasem jednak zaboli. Ja tu powyżej nie chciałam o tym. Chciałam o tym, że szukam. Że, jak się mnie kiedyś syn zapyta, dlaczego on ma tak, a nie inaczej, jakiego określenia użyć, choćby po to, żeby to samo określenie powtórzył kolegom, zanim oni użyją swojego ."Niepełnosprawny"z założenia mówi o braku, więc np.małe dzieci mogą się nim źle posłużyć. Teraz mówię Rochowi, że każdy jest po prostu inny. Na razie jakoś to akceptuje. Ale niedługo pójdzie w świat, a tam? Martwię się.
                      Bo.
                      Pytanie.
                      Chłopiec, który nie potrafi biegać, jest dla większości mam siedzących na placu zabaw:
                      A. Zwyczajnym chłopcem, który nie potrafi biegać
                      B. Nienormalny, kaleka, biedny.
                      Dla mnie odpowiedź jest oczywista. Ale najczęściej po rozmowie z tymi mamami obraz mojego dziecka i mnie w ich oczach diametralnie się zmienia. Są mile zaskoczone, że jesteśmy zadowoleni, radośni. Jakże inni od wyobrażeń. Nie ma tu złej woli z ich strony. Nasze społeczeństwo po latach zamykanie niepełnosprawnych w gettach na razie jest nieprzygotowane na niepełnosprawność, co widać po postach Matematyczki, ale to nie znaczy, że my,wąska grupa, rodzice niepełnosprawnych dzieci , rodzice po przejściach , mamy reagować agresją na niezrozumienie, i nazywać dyskusją kolejną grupową akcję zakrzyczenia.
                      Wg. mnie trzeba tłumaczyć. Wytłumaczyć. I tylko tak można przygotować tym naszym dzieciakom lepszą przyszłość.

                      PS. Gdybym na tym placu zabaw zachowywała się, jak czasem się to dzieje z nami tu na forum, miałabym u tych mam i ich dzieci, czyli kolegów Rocha opinię sfrustrowanej, biednej kobiety. Nie chcę.
                      Trudno mi sobie wyobrazić świat, gdzie np. ktoś popełnia samobójstwo, bo inny został liderem sprzedaży. Ktoś tak samo może nie zrozumieć mojego świata. Oby nie było w tym złej woli. Bezmyślność jest grzechem, ale niewartym aż takiego rabanu, jak robimy na forum. Czasem mam wrażenie, że jesteśmy zbyt roszczeniowe.
                      • mama-cudownego-misia Re: Forumowego samobója strzelam chyba 30.05.12, 15:38
                        Skomroszku, obawiam się, że Ty najpierw sobie musisz sporo przetłumaczyć i ze swoimi uczuciami się rozliczyć, zanim zaczniesz dziecku tłumaczyć...
                        Bo widzisz, nie mam takich doświadczeń jak Ty, potrafię tylko bardzo ogólnie wczuć się w Twoją sytuację. Ale wiem, że dla mnie dziecko, które przychodzi na plac zabaw (a akurat takie dzieci widuje, choćby dziecko sąsiadki) nie jest ani A, ani B. No może "biedne" by pasowało, ale to w cichości ducha, bo wiem, że współczucie, litowanie się potrafi upokorzyć. Ono jest C, po prostu niepełnosprawne. Zdanie "Każdy jest inny" bardzo mi się podoba, ale już przymiotnik "inne" nie, bo bywa nacechowany emocjonalnie (inny może znaczyć obcy, gorszy). Po co szukać na siłę nowych przymiotników, skoro masz ten jeden codzienny, który boli, ale nie upokarza?

                        Na pewno w życiu by mi nie przyszło do łba, ze dziecko, które ma porażenia, jest nienormalne. Skąd w ogóle ta myśl i pewność, ze inne matki tak właśnie odbierają Twojego syna?
                        • mama-cudownego-misia Re: Forumowego samobója strzelam chyba 30.05.12, 15:51
                          I jeszcze jedno: głupi, okrutni lub bezmyślni ludzie zdarzają się wszędzie, a już dzieci celują w okrucieństwie wobec tych, co w jakiś sposób odstają od reszty. I tu słusznie się boisz o to, co Twój synek usłyszy od kolegów. ALE w ciągu ostatnich dziesięcioleci naprawdę odwalony został kawał dobrej roboty - przede wszystkim przez media, które przekazują bardzo pozytywny obraz osób niepełnosprawnych - takich własnie wojowników, przekraczających swoje ograniczenia na olimpiadach, w pracy, miłości, związku. Poza tym zwyczajnie niepełnosprawność się opatrzyła i nie powoduje większej ekscytacji, niż czarna skóra - pracujemy z niepełnosprawnymi, mijamy ich na ulicy, widzimy w TV...
                          To naprawdę zwykle będzie odpowiedź C, bez negatywnych ocen. Wydaje mi się, że to Ty przypisujesz A i B matkom spotkanym na placu zabaw, bo tego właśnie A lub B się boisz...
                          • mamaduo Re: Forumowego samobója strzelam chyba 30.05.12, 19:31
                            zgadzam sie i z MCM i ze Skomrochem.
                            A dla mnie osobiscie najwazniejsze jest przeprowawdzenie dzieci przez pieklo szkoly. Zeby nawet jesli beda inne, nie odczuly tego, mialy wsparcie u mnie na tyle, zeby sobie z ta innoscia poradzily.
                            I mysle ze slowo niepelnosprawny jest jakie jest i tyle. Bo jak powiedziec? Jezeli cos jest czerwone to nie jest czarne. I nie chodzi IMO o samo slowo, bo to jest slowo tylko o odbior takich osob/dzieci.
                            A tu mysle podobnie do MCM, ze odbior sie zmienia i zmienial sie bedzie. Na plus.
    • oyate Re: Zdjęcie wczesniaka na aukcji 31.05.12, 11:03
      Nie widzę w tym nic strasznego, wręcz przeciwnie Cieszę się, że mamy wcześniaków mogą zakupić takie pieluszki. Dziecko jest w inkubatorze, a nie w kieszeni więc o co kaman. Tak nasze dzieci wyglądały po urodzeniu, co brzydkie były???.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka