probem z rehabilitacją ruchową

15.06.12, 09:33
Miał ktoś podobnie?
Młody nienawidzi rehabilitacji. DO Vojty robiłam 2 podejścia. Pierwsze skończyło się po 8 miesiącach, bo dziecko zamykało się w sobie, odrzucało kontakt ze mną i cofało w rozwoju. Druga próba po półrocznej terapii przyniosła nawykowe zatwardzenia i wzmożone napięcie.
Dodatkowo 3x w tygodniu robiliśmy NDT (histeria już przy wejściu do gabinetu), czasowo terapię czaszkowo-krzyżową i taktylną (uwielbia).
Dałam mu miesiąc przerwy od wszelakich ćwiczeń. Dziecko skoczyło rozwojowo (rozumienie, manipulowanie, samodzielnie siada, próbuje stawać) uregulowały się wypróżnienia, no ideał, jak na mojego Krasnoludka.
Powrót na zajęcia do OWI skończył się totalną klęską - dziecko nawet nie chciało patrzeć na super panią pedagog, na rehabilitacji ruchowej kolejna histeria, wieszanie się na mnie, wyginanie mięśni w każdą stronę, byle nie tę, której oczekuje rehabilitant. Widać, że im bardziej rehabilitant chce ustawić dziecko do raczkowania, tym bardziej ono od tego ucieka.
Jestem w kropce, bo z jednej strony wszyscy mówią: ćwiczyć, ćwiczyć, z drugiej nie przynosi to wcale pozytywnych efektów i młody idzie do przodu swoim wolniutkim rytmem.
Zaskakujące jest to, że sporo elementów, które podpatruję u rehabilitantów i potem powtarzam w domu przy zabawie, młody przyjmuje spokojnie i bez płaczu. W domu nie ćwiczymy po 30 minut jak w OWI, ale przy każdej nadarzającej się okazji po kilka powtórzeń.
Jak mu się znudzi, to przestaję.
Ostatnio w ten sposób w 2 dni nauczył się wchodzić na nasze łóżko. Dziecko, które dopiero pełza. Bez płaczu, za to pełen dumy z nowej umiejętności.
Jestem pewna, że problem jest natury psychicznej. Nie wiem, co dalej robić. Na regularną taktylną terapię w domu nas nie stać sad



    • zuzu-and-more Re: probem z rehabilitacją ruchową 15.06.12, 10:17
      U nas tak było, a właściwie jest nadal tylko z mniejszym natężeniem. teraz Zuza już rozumie że musi ćwiczyć i że i tak nikt jej nie podaruje czy będzie płakać czy nie.
      Ale jak sobie przypomne jak było rok temu to az mam ciary. Dobrze że pani rehabilitantka miała stalowe nerwy i mimo wszystko ćwiczyła, bo Zuzka robiła wszystko żeby tylko się wyrwać, wogóle nie wspólpracowała, całe cwiczenia płakała aż byla cała czerwona.
      U nas pomogła właśnie przerwa od cwiczeń i zmiana miejsca rehabilitacji. Mimo ze nadal płacze na ćwiczeniach, a wlasciwie szlocha to już się nie wyrywa, mozna z nią coś zdziałać. Aha i u nas w ośrodku jest taka zasada że rodzic raczej nie wchodzi na ćwiczenia, chyba że bardzo chce. Na początku bylo to dla mnie nie do pomyslenia że nie będę przy Zuzce, więc wchodziłam. Ale po paru razach postanowiłam z nią nie wchodzić na ćwiczenia. I o dziwo nie plakała! więc zupełnie przestałam z nią wchodzić i jest lepiej.
    • matka_polka_wro Re: probem z rehabilitacją ruchową 15.06.12, 13:48
      moja córcia zaczęła Bobathy jak miała 3 miesiące i na początku było ok, współpracowała, bez płaczu. Później około 5 miesiąca przyszedł czas że chciała po swojemu i zaczął się dramat. Starałam się nie słuchać i dać im ćwiczyć. Teraz najczęściej wychodzę podczas ćwiczeń bo widzę że Mała jest spokojniejsza jak mnie nie widzi. Koleżanka ze swoją Małą cwiczy sama, bo był problem z terminami u rehabilitanta i ona lepiej współpracuje z mamą, zresztą widzę po swojej, że z rehabilitantem płacze, a jak ja z nią to samo robię to się śmieje. Dzieciaki mają po prostu do nas zaufanie, czują się bezpiecznie, a każdy obcy człowiek jest obcy, one to mocniej czują niż inne dzieci. Także myślę, że powinnaś sama ćwiczyć z dzieckiem, czasem wolniejsze tempo jest dla dziecka lepsze.
      • lena1911 Re: probem z rehabilitacją ruchową 15.06.12, 14:58
        Mam ten sam dylemat , mój synek ma 7 miesięcy (5 korygowaych) ,a ile ma Twoja córcia?
        Chodzimy na rehabilitację w 2 różne miejsca - w poradni wcześniaków rehabilitantka każe ćwiczyć Vojtą (robimy ją od 2 miesięcy) , w drugim miejscu rehabilitacja Bobathami (od ok. 5 miesięcy) . Mały ma asymetrię i WNM ) glownie w rekach. Od momentu jak robimy Vojte Syn pelza, obraca sie, nie wiem czy to zbieg okolicznosci czy taka kolej rzeczy.Natomiast stal sie bardzo emocjonalny, placzliwy itd, wg Pani od Bobathow to wina cwiczen Vojty, kazala przestac cwiczyc vojte. I mam dylemat przestac czy cwiczyc....
      • aaalicja2 Re: probem z rehabilitacją ruchową 15.06.12, 15:01
        U nas na początku, przychodził rehabilitant prywatnie do domu, na 10-15 minut, pokazywałam ćwiczenia. Mieliśmy być oboje w domu, żeby 2 glowy pamiętały i każde z nas musialo wykonać ćwiczenie z Laurą pod okiem rehabilitanta. Przychodził mniej więcej co 2 tygodnie przez 3-4 miesiące.
        Potem dostaliśmy się do OWI, i tam ćwiczył z Laurą, ale nie pół godziny, nie sądzę aby tyle wytrzymała, też góra 10-15 minut oczywiście z płaczem, ale jak płakała mocno rehabiltant kazał brać na ręce, uspokoić i znowu próbował, albo my - byliśmy przy ćwiczeniach.
        Pełzała na 10 miesiąc urodzeniowy, usiadła w 11m, potem raczkowanie poszło piorunem, w 13 miesiącu urodzeniowym zaczęła chodzić i długo mieszała raczkownie z chodzeniem - prawie do 18 miesiaca,
        Mieliśmy zakaz prowadzania za ręce i podtykania palca do wstawania. Długo uczyła się samodzielnie wstać jak spadła, oczywiście z płaczem - mama pomóż.
        Nawet teraz - prawie 2 lata zdarza jej się zasuwać na 5 piętro na czworakach - bo szybciej i wygodniej.

        Może warto poszukać jakiegoś rehabilitanta prywatnie do domu co jakiś czas, u nas koszt - 50 zl wizyta (Szczecin).
        • aaalicja2 Re: probem z rehabilitacją ruchową 15.06.12, 15:04

          No i rzecz jasna wszystko zależy od schorzeń, u nas była asymetria, nie było wzomożonych/obniżonych napięć.
          • polaa27 Re: probem z rehabilitacją ruchową 15.06.12, 16:17
            My przez 2 lata mieliśmy rehabilitację prywatnie w domu. Im dziecko starsze tym trudniej, w pewnym momencie wspieraliśmy się bajkami na TVsmile

            A może założycie subkonto w Fundacji? Albo rodzina się zrzuci np. w ramach prezentu na urodziny na taką rehabilitację? Bo szkoda męczyć dziecko w tej OWI, tym bardziej że i tak z rehabilitacji nie korzysta, a jeszcze przeżywa stresy.
            • ewelajnawrocek Re: probem z rehabilitacją ruchową 15.06.12, 19:24
              Nie wiem czy Ty lub Twój mąż pracujecie, ale moze jest opcja jakiejs pomocy finansowej z firm, niektóre pomagają z funduszu socjalnego, mi się tak udało dostac 3 tysiące i mielismy bobathy w domu. Z Vojty zrezygnowalismy po 2-3 próbach, jak mąż zobaczył jak babka dosłownie rozgniatała małemu jąderka na stole;/ strasznie go to wkurzyło i powiedział, ze sie nie zgdadza na to. Z Bobathami mielimy problem, bo mlody przy kazdym fikołku czy chocby polozeiu na brzuszku wymiotował. W domu juz było lepiej, mały byl najpierw masowany oliwka, potem cwiczenia na piłce i układanie go do pozycji czworaczej..zaczął raczkowac na 11 mcy, wiec zrezygnowalismy z rehabilitacji dalaszej, ale wiem, ze bez pomocy rehabilotanta nie poszłoby tak łatwo. Grunt to powtarzanie tych samych "układów", zeby dziecko miało nawyk..czasem robilismy tak, ze jedno z nas ciągnelo myszke od kompa po kocu, rehabilitant trzymał małemu rączki w pozycji czworaczej i przesuwał nóżki naprzemiennie..robilismy to po kilkanascie razy 5 razy w tygodniu i po kilku tygodniach mały sam zaczął..nie wiem czy to dobra metoda, u nas sie sprawdziła.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja