Ciekawy wywiad nt. szczepień

29.09.12, 12:32
wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,12575154,Na_glupote_nie_ma_szczepionki__Z_innych_trzeba_korzystac.html
    • agajedi Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień 30.09.12, 07:44
      Ja tam swoje dzieci poszczepiłam - Bartka o czasie a Marysię wg uznania neurologa. I nie wydaje mi się żebym lobbowała na rzecz firm farmaceutycznych. Uznaję, że szczepienia są jednak bezpieczniejsze niż powikłania po chorobach wszelakich.
    • mama_janka007 Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień 01.10.12, 11:13
      faktycznie ciekawysmile
      • myszon999 Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień 01.10.12, 13:08
        Mam nadzieję, że sponsorem konferencji nie był koncern-producent szczepionek. A informacje o studentce, która pomimo szczepienia zachorowała na odrè nie pzemawiają za szczpionkami. Nie jestem przeciwnikiem szczepionek ale na każdą n nich szła z dzieckiem z obawą. Na mmr racze sie nie zdecyduję. Jeszcze nie wiem czy zaszczepię pojedynczymi, czy wcale
        • mama-cudownego-misia Myszonie 01.10.12, 13:41
          Dla mnie ciekawe jest przede wszystkim pierwsze zdanie, mówiące o tym, ze 30% niezaszczepionych dzieci w ciągu kilkunastu najbliższych lat będzie miało ciężkie powikłania lub umrze. Mi się to skojarzyło z francuską kampanią społeczną na rzecz szczepionek, zresztą bardzo mądrą, w której dane były podobne, chociaż może nie tak alarmujące, ale mówiły o około 60% zachorowań na choroby wieku dziecięcego w środowiskach, gdzie liczba szczepionych spadła poniżej bezpiecznego poziomu, i w sumie dla tych wszystkich chorób około 20% ciężkich powikłań (wspominały również, że jeszcze na początku XX w. w USA śmiertelność wśród dzieci nieszczepionych w wyniku chorób wieku dziecięcego dochodziła do 25%). Zwracały też uwagę na to, że nieszczepienie dzieci stanowi zagrożenie dla zaszczepionych niegdyś dorosłych - cześć z nich nie ma już odporności na niektóre choroby wieku dziecięcego, ale dzięki popularności szczepień się z nimi nie stykają, a to się zmieni.

          Jeśli chodzi o szczepienie osobno, wierz mi, też to planowałam. Przekopałam się przez straszną ilość prac i wychodzi, że sumaryczne powikłań po szczepieniach osobno jest większe, niż po szczepieniu razem. Poczytaj najpierw, ale nie oszołomów antyszczepionkowych, tylko pogrzeb w pracach naukowych na ten temat - w niektórych krajach sporo danych jest jawne i dobrze opracowane, wystarczy poszperać w necie i w bibliotece.

          A to, kto to sponsorował... Litości...
          • maja_wro Re: Myszonie 01.10.12, 14:39
            Kto sponsorował? No jak to kto - firmy farmaceutyczne. Nikt się z tym nie kryje.
            Tematykę Zjazdu wzbogacą sesje plakatowe i sesje sponsorowane przez przemysł farmaceutyczny, a najlepsze prace z okresu od ostatniego Zjazdu zostaną nagrodzone.
            www.termedia.pl/Konferencje?Strona_glowna&e=138&p=1311
            • mama-cudownego-misia Re: Myszonie 01.10.12, 15:59
              Ale naprawdę myślicie, ze naukowcy to są takie cieniasy, że jak im ktoś zasponsoruje kawę i kanapki w przerwie, a kto inny lunch, to oni zmienią na jego korzyść wyniki badań. Wierzcie mi, na takie konferencje się jeździ, żeby posłuchać czegoś interesującego i ewentualnie nabić sobie publikacją kilka punktów niezbędnych do obrony doktoratu czy habilitacji.
              Nikt nie będzie fałszował wyników badań dla tartinki z łososiem, długopisu i bloczka z logo koncernu...
              • maja_wro Re: Myszonie 01.10.12, 16:24
                Nie, oczywiście że nie! Wcale tego nie sugeruję.
                Chodzi o to, że znaczna część wykładów na tej konferencji jest opisana jako "sesja satelitarna firmy X", między innymi GSK - jak wiadomo producenta szczepionek. Jednym słowem, wiadomo jaka wiedza musi być przekazywana...
                Zresztą - sam przytoczony artykuł mówi sam za siebie jak to wygląda.
                W ruch antyszczepionkowy są też zaangażowani lekarze.

                - Niestety. To ludzie, którzy swoich sądów nie opierają na wiedzy, tylko na emocjach. Zostali przez nas, specjalistów chorób zakaźnych, zdyskwalifikowani w pracach naukowych. A ci, którzy opublikowali raport o szkodliwości szczepień (chodziło - zdaje się - o szczepienia przeciwko krztuścowi czy odrze), zostali pozbawieni dyplomów. O tym ruchy antyszczepionkowe nie chcą wiedzieć. A może wiedzą, ale nikogo nie informują.

                Jako laik wyciągam prosty wniosek - jest jeden słuszny kierunek prowadzenia badań naukowych. Jeśli przypadkiem ktoś z badań wyciągnie wnioski przeciwne, to musi albo zachować je dla siebie, albo zostanie pozbawiony dyplomu.
                A tak swoją drogą jeśli chodzi o "nie opieranie na wiedzy tylko na emocjach" to niestety wypowiedzi pana prof. Simona sprawiają wrażenie bardzo emocjonalnych a przy tym niestety pozbawionych kultury słowa ("patrzę z obrzydzeniem na przeciwników szczepionek").
                • mama-cudownego-misia Re: Myszonie 01.10.12, 16:47
                  > Jako laik wyciągam prosty wniosek - jest jeden słuszny kierunek prowadzenia bad
                  > ań naukowych. Jeśli przypadkiem ktoś z badań wyciągnie wnioski przeciwne, to mu
                  > si albo zachować je dla siebie, albo zostanie pozbawiony dyplomu
                  Historia ruchu antyszczepionkowego pokazuje, ze nie masz racji. Ogromnym zwrotem w badaniach był moment, kiedy niejaki dr Wakefield ogłosił związek szczepienia MMR z autyzmem. na całym świecie zawrzało, w dziesiątkach ośrodków naukowcy rzucili się weryfikować jego badania (ładne mi badania zresztą, oparł je na całych 12 przypadkach), inni prowadzili własne badania na często ogromną skalę i za straszną kasę.
                  Przez lata Wakefield zbijał fortunę na wywiadach, odczytach, doradztwie, książkach, a tymczasem kolejne badania nie potwierdzały związku przyczynowo-skutkowego między MMRem a autyzmem (jest tylko taki, że w wieku szczepienia zaczyna być wyraźnie widać pierwsze oznaki autyzmu, ale dzieci nieszczepione chorują tak samo często). No i w końcu dwa lata temu Wakefield przyznał, że wyniki swoich badań w ogóle sfałszował. I co? Ano nic. On jest bogaty, a mit o związku szczepień z autyzmem dalej żyje własnym życiem.

                  Poza tym zauważ, że po jednej stronie - za szczepieniami - stoi zdecydowana większość lekarzy, a po drugiej kilku zaledwie lekarzy + ludzie, którzy się na tym zwyczajnie nie znają, nie mają wykształcenia medycznego (za to paranoi im często nie brak), jakieś celebrytki typo Jusis zbijające kapitał medialny na byciu "ekspertką" w kwestiach, na których się nie znają... Komu wolisz wierzyć? Gwiazdeczce bez sensownego wykształcenia czy profesorowi? I dlaczego uważasz, ze skoro dajmy na to kilkunastu lekarzy uważa inaczej, niż kilkadziesiąt tysięcy innych, to właśnie tych kilkunastu ma rację? Wariaci i oszołomy się zdarzają w każdym środowisku.
                  • myszon999 Re: Myszonie 01.10.12, 17:17
                    mamo cm - wiem, że jesteś zaciekłą zwolenniczką szczepionek ale, prosze, nie spodziewaj się, że na zjazdach sponsorowanych przez konkretne firmy można powiedzieć coś co godzi w interesy organizatora. Tu liczy się tylko kasa, jeszcze kasa, a tam, gdzie nie wiadomo co, to też kasa. I nie z breloczków. Zapytaj zaufanych przedstawicieli medycznych to się ciekawych rzeczy dowiesz. Jak wspominałam, nie jestem przeciwniczką szczepień ale jakoś nnie wierzę ślepo w to, co producenci mają na ten temat do powiedzenia. Przemysł farmaceutyczny to taki sam, ba, większy business niz jesteśmy sobie to w stanie wyobrazić. No niestety life is brutal. Gdzieś czytałam, że szczepionka mmr nie powoduje autyzmu ale go ujawnia. To jest oficjalne stanowisko koncernów więc już coś innego niz "brak związku". Mcm nawet, jeśli jest jakiś związek pomiędzy autyzmem mmr (czego nigdy się nie dowiemy), ale dotyczy np. sporadycznych przypadków na świecie, to moje dziecko jest dla mnie całym światem i gdyby się to się jemu przydarzyło, to serce pękłoby mi z bólu i w nosie miałabym, że to jedyny przypadek na świecie. A poza tym to ja miałam odrę, świnkę i różyczkę jako kilkulatka, W ogóle to o ile pamiętam, to powikładnia mogły sięzdarzyć, jeśli ktoś mając różyczkę złapałby jeszcze porządne przeziębienie albo inną infekcję. Mało prawdopodobne.
                    Moja znajoma niedawno mówiła, że jej wznuczek ma autyzm, który lekarz określił jako poszczepienny. Właśnie po mmr. M. in. dlatego mam wątpliwości ale na szczęście jeszcze czas do namysłu. Nie wiem co postanowię
                    • mama-cudownego-misia Re: Myszonie 01.10.12, 17:49
                      > mamo cm - wiem, że jesteś zaciekłą zwolenniczką szczepionek
                      Zdziwiłabyś się smile Swoją pannę odraczałam, ile było trzeba, MMR miała w wieku ponad 3 lat dopiero. Ale masz rację, że jestem zwolenniczką szczepienia zdrowych dzieci. Bo dzięki temu mogłam bezpiecznie odraczać z różnych powodów (najpierw alergia, potem problemy neurologiczne, na szczęście fałszywy alarm, wreszcie choroby w przedszkolu) szczepienie mojej panny nie ryzykując, ze mi gdzieś odrę złapie.

                      > prosze, nie sp
                      > odziewaj się, że na zjazdach sponsorowanych przez konkretne firmy można powiedz
                      > ieć coś co godzi w interesy organizatora.
                      Czyli kogo? bo organizatorem jest Polskie Towarzystwo Epidemiologów. Nie koncern. Sponsorzy to sponsorują długopisy i kanapeczki z kawką, ewentualnie hotel, ale po zjazdach anestezjologicznych mojej matki widzę, ze naprawdę to nie jest tak, ze oni tych lekarzy obsypują złotem - są wspólne pokoje, garść długopisów, obiad, kolacja i spadajcie łapiduchy. Częściowo to zresztą płatne ze składek, nie przez sponsorów, i to mimo że w anestezjologii też konkurencja firm sprzedających leki czy sprzęt też jest ogromna, i kasa za tym stoi niemała - głupi mały monitorek wielkości laptopa 30 tys. kosztuje.

                      W kontekście tego, ze organizatorem jest towarzystwo lekarzy danej specjalności, a sponsor jest tylko sponsorem, jeszcze raz zapytam: wolisz wierzyć kilkunastu tysiącom lekarzy czy paru "odmieńcom", którzy zresztą też niezłą kase potrafią trzepać na leczeniu autyzmu. jest choćby taka niemiecka lekarka polskiego pochodzenia, co regularnie jeździ do PL i leczy z autyzmu ekstremalną dietą i końskimi dawkami B complex za cenę z sufitu? Moja bliska koleżanka ma dziecko autystyczne, które wręcz wyniszczyła ta dieta, a same suplementy kosztowały kilkaset zł miesięcznie. Więc pozwól, ze nie bardzo uwierzę w szlachetną misję kilku Judymów, którzy dla prawdy nawet dyplom są w stanie poświęcić wink

                      > brutal. Gdzieś czytałam, że szczepionka mmr nie powoduje autyzmu ale go ujawni
                      > a. To jest oficjalne stanowisko koncernów więc już coś innego niz "brak związku
                      > ". Mcm nawet, jeśli jest jakiś związek pomiędzy autyzmem mmr (czego nigdy się
                      > nie dowiemy), ale dotyczy np. sporadycznych przypadków na świecie, to moje dzie
                      > cko jest dla mnie całym światem i gdyby się to się jemu przydarzyło, to serce p
                      > ękłoby mi z bólu i w nosie miałabym, że to jedyny przypadek na świecie. A poza
                      > tym to ja miałam odrę, świnkę i różyczkę jako kilkulatka, W ogóle to o ile pami
                      > ętam, to powikładnia mogły sięzdarzyć, jeśli ktoś mając różyczkę złapałby jeszc
                      > ze porządne przeziębienie albo inną infekcję. Mało prawdopodobne.
                      > Moja znajoma niedawno mówiła, że jej wznuczek ma autyzm, który lekarz określił
                      > jako poszczepienny. Właśnie po mmr.
                      Eeech... Nawet jak Wakefield odszczekał, nawet jak zmarnowano miliony na weryfikację jego tez, to i tak mit żyje swoim życiem... Zawsze jest to znajoma, której dziecko dotknął poszczepienny autyzm, zawsze "gdzieś coś czytałaś" albo "goździkowa powiedziała"... Gdzieś (konkretnie u niejakiego pana Kefira, prowadzącego stronę antyszczepionkową) to ja czytałam, ze wcześniaki są obowiązkowo i siłą szczepione na pneumokoki. A jak go spytałam, czemu w takim razie moja córa nie była na nie szczepiona, to się okazało, ze jestem na usługach koncernów (kurcze, chciałabym... przydałoby mi się trochę kasy na drobne wydatki smile )
                      No niestety, spiskowa teoria dziejów jest bardziej atrakcyjna i zrozumiała niż badania naukowe, lepiej się czyta, powoduje emocje jak najlepsza telenowela, trafia na podatny grunt naszych największych lęków... A jak fakty przeczą, to tym gorzej dla faktów.

                      Szczerze radzę - nie czytaj "gdzieś", skorzystaj z googlowego schoolara, żeby odsiać pseudonaukowe śmiecie i czytaj wiarygodne anglojęzyczne źródła z wiarygodnych medycznych czasopism. A potem decyduj zgodnie ze swoją wiedzą i sumieniem. Ale nie pozwól kształtować swoich opinii dyżurnej ekomamie Reni Jusis, bo ona się na tym zna jak ja na mechanice samochodowej wink

                      no i to właściwie tyle w temacie smile
                      • maja_wro Re: Myszonie 01.10.12, 23:28
                        > > mamo cm - wiem, że jesteś zaciekłą zwolenniczką szczepionek
                        > Zdziwiłabyś się smile Swoją pannę odraczałam, ile było trzeba, MMR miała w wieku
                        > ponad 3 lat dopiero. Ale masz rację, że jestem zwolenniczką szczepienia zdrowyc
                        > h dzieci. Bo dzięki temu mogłam bezpiecznie odraczać z różnych powodów (najpier
                        > w alergia, potem problemy neurologiczne, na szczęście fałszywy alarm, wreszcie
                        > choroby w przedszkolu) szczepienie mojej panny nie ryzykując, ze mi gdzieś odrę
                        > złapie.
                        Jak to się mówi, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Żeby jedne dzieci mogły korzystać z "odporności zbiorowej", inne muszą zostać zaszczepione. Jeśli założyć, że poziom wyszczepialności ma być 98% a z drugiej strony postawi wszystkie dzieci, które z jakiś przyczyn nie mogą być szczepione lub powinny mieć szczepienia odroczone (silne alegrie, problemy neurologiczne, immunologiczne) to...mi wychodzi, że jest to niemożliwe. Tą drogą jedno dziecko ma szczepienie odroczone, może i bez powodu, a inne - nieraz słabsze i potencjalnie bardziej zagrożone niepożądaną reakcją - zostaje zaszczepione. Niestety, zależy od podejścia lekarza.

                        Chciałabym, żeby to o "goździkową" chodziło...
                        Moje podjeście nie jest spowodowane modą na ekorodzicielstwo, zdaniem Reni Jusis czy kogoś jeszcze innego. Wynika z moich takich a nie innych doświadczeń z lekarzami, z ich beztroskim podejściem do szczepień, z totalną ignorancją nop i tak dalej. Teraz pozostają najwyżej pytania, na które nigdy nie poznam odpowiedzi.
                        • mama-cudownego-misia Re: Myszonie 02.10.12, 06:18
                          > Jak to się mówi, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Żeby jedne dzieci m
                          > ogły korzystać z "odporności zbiorowej", inne muszą zostać zaszczepione.
                          Zgadzam się. Co nie oznacza, ze mam szlachetnie poświęcać bezpieczeństwo swojego dziecka dla niekoniecznie dobrze rozumianych swobód obywatelskich innych rodziców. No bo właściwie w imię czego?

                          > Jeśli
                          > założyć, że poziom wyszczepialności ma być 98% a z drugiej strony postawi wszys
                          > tkie dzieci, które z jakiś przyczyn nie mogą być szczepione lub powinny mieć sz
                          > czepienia odroczone (silne alegrie, problemy neurologiczne, immunologiczne) to.
                          > ..mi wychodzi, że jest to niemożliwe.
                          A jednak praktyka pokazuje, że to wystarcza. Poza tym ten bezpieczny poziom wyszczepialności jest niższy, o ile pamiętam.

                          > Tą drogą jedno dziecko ma szczepienie odr
                          > oczone, może i bez powodu, a inne - nieraz słabsze i potencjalnie bardziej zagr
                          > ożone niepożądaną reakcją - zostaje zaszczepione. Niestety, zależy od podejścia
                          > lekarza.
                          Zgadza się, ale wciąż - ryzyko powikłań poszczepiennych jest nieporównywalnie mniejsze od ryzyka powikłań przy "dzikiej" pełnoobjawowej chorobie.

                          > Chciałabym, żeby to o "goździkową" chodziło...
                          > Moje podjeście nie jest spowodowane modą na ekorodzicielstwo, zdaniem Reni Jusi
                          > s czy kogoś jeszcze innego. Wynika z moich takich a nie innych doświadczeń z le
                          > karzami, z ich beztroskim podejściem do szczepień, z totalną ignorancją nop i t
                          > ak dalej.
                          Come on... Mi się wydaje, ze w tej naszej ogólnoforumowej nieufności do lekarzy pobrzmiewa przede wszystkim nasza trauma wcześniacza - raz nas nie uratowali, to teraz będziemy na nich psy wieszać i uważać za ignorantów. Ale oni ignorantami nie są. Mogą być lepsi, gorsi, bardziej lub mniej doświadczeni czy lotni umysłowo, bardziej lub mniej uczciwi, ale i tak studia i specjalizacje pokończyli, pracują w tym zawodzie wiele lat i trzeba sobie wprost powiedzieć, że między nimi a środowiskiem antyszczepionkowym jest cała ogromna przepaść intelektu, wiedzy i doświadczenia. Również doświadczenia poprzednich pokoleń lekarzy, którzy na własne oczy widzieli np.: epidemie polio i ich skutki.

                          Nie zgadzam się też z twierdzeniem, ze inne opinie na temat szczepień są cenzurowane. Naprawdę, wejdź na wyszukiwarkę naukową schoolar i prześledź sobie publikacje. Są baaardzo różne - zresztą niedawno jakaś kobita tu cytowała cała kupę takich wziętych np. z Lanceta, choćby ten o jakiejś rzadkiej mutacji genetycznej będącej przeciwwskazaniem do szczepienia dziecka "żywymi" szczepionkami. A taki Wakefield był przez lata całe publikowany na całym świecie i jakoś nikt go nie cenzurował...
                          To tylko środowiska antyszczepionkowe twierdzą, że jest cenzura, a to dlatego, ze faktycznie się z nią spotykają na własne życzenie - po prostu plotą takie dyrdymały, że mało co z tego nadaje się do publikacji: popatrz tylko na szum, który się zrobił wokół apelu Fundacji Wcześniak o darmowe szczepienia acelularne dla wcześniaków - czego tam nie było: oskarżenia o holokaust i mordowanie niewiniątek, argumenty typu, że wcześniaki są obowiązkowo i siła szczepione na pneumokoki... To ma być publikowane? Eee... Tak samo jest zresztą w wypadku zwolenników UFO, zamachu smoleńskiego czy Yeti - też ich nie znajdziesz w porządnych czasopismach, chyba że jako obiekt zainteresowania psychologów wink
                          • maja_wro Re: Myszonie 02.10.12, 13:26
                            > Zgadzam się. Co nie oznacza, ze mam szlachetnie poświęcać bezpieczeństwo swojeg
                            > o dziecka dla niekoniecznie dobrze rozumianych swobód obywatelskich innych rodz
                            > iców. No bo właściwie w imię czego?
                            Takie samo podejście prezentują często przeciwnicy szczepionek. Postrzegają oni ryzyko związane z samym szczepieniem jako wyższe niż się oficjalnie mówi, stąd nie chcą narażać swojego dziecka na nop w imię dobra ogółu.

                            > > Jeśli
                            > > założyć, że poziom wyszczepialności ma być 98% a z drugiej strony postawi
                            > wszys
                            > > tkie dzieci, które z jakiś przyczyn nie mogą być szczepione lub powinny m
                            > ieć sz
                            > > czepienia odroczone (silne alegrie, problemy neurologiczne, immunologiczn
                            > e) to.
                            > > ..mi wychodzi, że jest to niemożliwe.
                            > A jednak praktyka pokazuje, że to wystarcza. Poza tym ten bezpieczny poziom wys
                            > zczepialności jest niższy, o ile pamiętam.
                            Miałam na myśli to, że owszem, bezpieczny poziom jest osiągnięty, ale tą drogą szczepi się dzieci, u których można założyć, że ryzyko wystąpienia powikłań jest wyższe niż potencjalne korzyści w tym jednostkowym przypadku. Jednym słowem, że dla osiągnięcia bezpieczeństwa dla całej populacji naraża się niektóre jednostki.

                            Nie mówię, że nie należy szczepić na polio i że szczepionki to samo zło. Aż tak radykalna nie jestem na moim obecnym poziomie wiedzy.
                            Uważam tylko, że dane na temat niepożądanych reakcji poszczepiennyh są świadomie zaniżane, że lekarze podchodzą do kwestii szczepień nieodpowiedzialnie, że ewentualne nopy są lekceważone i tak dalej. Nie, tu nie chodzi o moje doświadczenia z czasów ciąży. Tak, jak napisałam - chodzi o moje doświadczenia w kwestii szczepień mojego dziecka.
                            Pisałam już w jednym z wątków na tym forum. Mój synek nie ma wpisanego ani jednego nop do książeczki zdrowia. Po pierwszej szczepionce spał przez dwa dni i nie dało się go obudzić. Pediatra skwitowała, że dobrze zniósł szczepienie. Kiedyś tego nie wiązałam ze sobą, teraz mam wątpliwości. Niewiele po pierwszej dawce szczepień (Infanrix Hexa i Prevenar w odstępie 2 tygodni) synek trafił do szpitala z zapaleniem płuc. Ciągnęło się z miesiąc - kaszel, duszności. Znajoma lekarka po zbadaniu synka stwierdziła, że to może być koklusz (na który właśnie dziecko zostało zaszczepione). Szczepionkę MMR lekarka chciała podać dziecku po prawie 2 miesięcznej chorobie, przebiegającej z wysoką, niezidentyfikowaną gorączką, trzy antybiotyki, pobyt w szpitalu i tak dalej. Nie zgodziłam się przed upływem 2 tygodni od zakończenia antybiotyku. Widać i tak za szybko, bo po paru dniach od szczepionki znów byliśmy w szpitalu - tym razem wymioty, biegunka.
                            No i całościowe zaburzenia rozwojowe, których dotąd, pomimo całgo mojego sceptycyzmu do szczepionek, ze szczepieniem nie łączyłam. Niedawno przeczytałam identyczną historię - identyczna reakcja na szczepionkę MMR, również podaną po przebytej cięższej infekcji. W tamtym przypadku podobno po latach jeden lekarz przyznał, że to wygląda na poszczepionkowe zapalenie mózgu.
                            W tym względzie nie twierdzę, że jest tak czy inaczej. Nie wiem i pewnie się nie dowiem. Szczerze mówiąc łatwiej mi myśleć, że to nie przez szczepionkę.
                            Nie chcę też straszyć mam, przed którymi decyzja o szczepieniu MMR. Mój synek w chwili szczepienia nie był do końca zdrowy, a nawet jak był zdrowy to nie odzyskał sił po chorobie.
                            • mama-cudownego-misia Re: Myszonie 02.10.12, 13:44
                              maja_wro napisała:

                              > > Zgadzam się. Co nie oznacza, ze mam szlachetnie poświęcać bezpieczeństwo
                              > swojeg
                              > > o dziecka dla niekoniecznie dobrze rozumianych swobód obywatelskich innyc
                              > h rodz
                              > > iców. No bo właściwie w imię czego?
                              > Takie samo podejście prezentują często przeciwnicy szczepionek. Postrzegają oni
                              > ryzyko związane z samym szczepieniem jako wyższe niż się oficjalnie mówi, stąd
                              > nie chcą narażać swojego dziecka na nop w imię dobra ogółu.
                              Tia, tylko zapominają o jednym małym szczególe - o samych chorobach. Ryzyko przy chorowaniu jest o niebo większe, zauważ.

                              > Miałam na myśli to, że owszem, bezpieczny poziom jest osiągnięty, ale tą drogą
                              > szczepi się dzieci, u których można założyć, że ryzyko wystąpienia powikłań jes
                              > t wyższe niż potencjalne korzyści w tym jednostkowym przypadku.
                              Ale jak w ogóle możesz tak założyć? Przecież to nie jest takie sobie gdybanie, ze 20 czy 30% nieszczepionych dzisiaj dzieci będzie w ciągu kilkunastu lat miało powikłania po chorobach, na które nie zostały zaszczepione. A już dziecko słabsze jest bardziej zagrożone. Żadna szczepionka nie ma takiego % powikłań.
                              Odroczenie bywa koniecznością lub ostrożnością, ale to wciąż tylko odroczenie szczepienia, aż dziecko będzie w lepszym stanie, nie zwolnienie z niego. Poza tym nie rozumiem, czemu upierasz się, żeby uważać pediatrów za idiotów - popatrz ile naszych forumowych wcześniaków dostało odroczenie. Myślisz, ze byłoby to bezpieczne, gdyby w kwestii szczepień panowały takie swobody obywatelskie?


                              > Jednym słowem,
                              > że dla osiągnięcia bezpieczeństwa dla całej populacji naraża się niektóre jedno
                              > stki.
                              Uważam, ze nie. Większym narażaniem jest nieszczepienie ich i dzieci wokół nich.

                              >
                              > Nie mówię, że nie należy szczepić na polio i że szczepionki to samo zło. Aż tak
                              > radykalna nie jestem na moim obecnym poziomie wiedzy.
                              > Uważam tylko, że dane na temat niepożądanych reakcji poszczepiennyh są świadomi
                              > e zaniżane, że lekarze podchodzą do kwestii szczepień nieodpowiedzialnie, że ew
                              > entualne nopy są lekceważone i tak dalej. Nie, tu nie chodzi o moje doświadczen
                              > ia z czasów ciąży. Tak, jak napisałam - chodzi o moje doświadczenia w kwestii s
                              > zczepień mojego dziecka.
                              Nie wiem, jakie konkretnie NOPy miało Twoje dziecko. Wiem, ze często mamy tutaj histeryzują i uważają gorączkę czy wysypkę po szczepieniu za NOP.

                              > Pisałam już w jednym z wątków na tym forum. Mój synek nie ma wpisanego ani jedn
                              > ego nop do książeczki zdrowia. Po pierwszej szczepionce spał przez dwa dni i ni
                              > e dało się go obudzić. Pediatra skwitowała, że dobrze zniósł szczepienie.
                              Nooo.... Moja też. i uważam, ze dobrze zniosła szczepienie. Szczepionka udaje infekcję, i organizm zachowuje się jak przy infekcji. Normalka. To nie nop.

                              > Kiedy
                              > ś tego nie wiązałam ze sobą, teraz mam wątpliwości. Niewiele po pierwszej dawce
                              > szczepień (Infanrix Hexa i Prevenar w odstępie 2 tygodni) synek trafił do szpi
                              > tala z zapaleniem płuc. Ciągnęło się z miesiąc - kaszel, duszności. Znajoma lek
                              > arka po zbadaniu synka stwierdziła, że to może być koklusz (na który właśnie dz
                              > iecko zostało zaszczepione).
                              Szczepienie, jak infekcja, może dawać spadek odporności. Tak to działa. Zapalenie płuc też się moze zdarzyć. Trudno od razu zakładać, ze to NOP. A koklusz u zaszczepionego dziecka... No zdarza się, jak odporność słaba. Ale wyobraź sobie ten sam koklusz u wcześniaka niezaszczepionego, który nie ma jakiejś tam szczątkowej odporności. Byłoby gorzej, nie?

                              > Szczepionkę MMR lekarka chciała podać dziecku po p
                              > rawie 2 miesięcznej chorobie, przebiegającej z wysoką, niezidentyfikowaną gorąc
                              > zką, trzy antybiotyki, pobyt w szpitalu i tak dalej. Nie zgodziłam się przed up
                              > ływem 2 tygodni od zakończenia antybiotyku. Widać i tak za szybko, bo po paru d
                              > niach od szczepionki znów byliśmy w szpitalu - tym razem wymioty, biegunka.
                              Jak nie masz zaufania do pediatry, to ją zmień, ale nie wylewaj dziecka z kąpielą - jeden konował nie jest i nie będzie argumentem za rezygnacją z obowiązku szczepień. U mnie w zwykłej przychodni nawet nie chcą oglądać dziecka, które nie jet od co najmniej 2 tygodni zdrowe.

                              > No i całościowe zaburzenia rozwojowe, których dotąd, pomimo całgo mojego scepty
                              > cyzmu do szczepionek, ze szczepieniem nie łączyłam.
                              I chyba słusznie, bo jakby na to nie patrzeć, Twój synek ma statystycznie poważniejsze powody do CZR - choćby wcześniactwo...

                              > Niedawno przeczytałam ident
                              > yczną historię - identyczna reakcja na szczepionkę MMR, również podaną po przeb
                              > ytej cięższej infekcji. W tamtym przypadku podobno po latach jeden lekarz przyz
                              > nał, że to wygląda na poszczepionkowe zapalenie mózgu.
                              Bo po latach to akurat można określić...

                              > W tym względzie nie twierdzę, że jest tak czy inaczej. Nie wiem i pewnie się ni
                              > e dowiem. Szczerze mówiąc łatwiej mi myśleć, że to nie przez szczepionkę.
                              Mi też. Oczywiście zdarza się. W Europie po MMRze statystycznie 1 przypadek raz na 2 lata. I to jest straszne nieszczęście. Ale jak to porównasz ze statystykami powikłań po odrze.... No właśnie uncertain Naprawdę ryzyko szczepienia jest mniejsze, niż nieszczepienia.
                              • maja_wro Re: Myszonie 02.10.12, 14:35
                                W kwestii nop się mylisz. Jest rozporządzenie regulujące o i jak ma być zgłaszane i po pierwsze zgłaszane powinno być wszystko, co tylko potencjalnie może mieć związek ze szczepionką, a poza tym gorączka w rejestrze jest.
                                www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zalacznik1__2nepidemiolog_1122010.pdf
                                W kwestii kolkuszu - zakładam, że być może by go nie miał gdyby nie szczepienie, bo szczepiony był jako malutkie dziecko, które nie miało jeszcze kontaktu z nikim z zewnątrz (a więc nikt nie mógł przywlec zarazków).

                                A prawdopodobieństwo autyzmu u wcześniaków? To nowe badania, słyszałam o wcześniakach <26 tc. Mój 35 tc, więc prawie donoszony. Ale owszem, są inne przesłanki sprawiające że u nas to prawdopodobieństwo jest wyższe.
                                • mama-cudownego-misia Maju 02.10.12, 17:11
                                  Eee... w taki cud jak zarażenie się krztuścem ze szczepionki to ja nie uwierzę... Może jeszcze z infanrixu, gdzie jest acelularny? Gdyby faktycznie miał krztusiec, to znaczy, że "pożyczył" go sobie droga kropelkową, choćby od przechodnia na spacerze.

                                  Moim zdaniem Twoja definicja nop też jest naciągana. Że dziecko śpi jak zabite po szczepieniu czy że się rozchoruje w 2 tygodnie po, to niestety normalna sprawa i trzeba się z tym liczyć. Moja panna tak miała wielokrotnie i jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby robić z tego wielkie halo. Ot, zdarza się, niejako jest wliczone w szczepienie (szczególnie to spanie, Gosia padała jakby ją mucha tse-tse ugryzła). Ale żeby z takich powodów rezygnować ze szczepień, mając świadomość, co niosą ze sobą choroby, przed którymi szczepienia chronią?
                                  Moja koleżanka z dzieckiem przywiozła z wycieczki do Lwowa krztusiec - ono zawaliło rok w szkole, ona wyleciała z pracy, tyle na L4 siedziała... To sa poważne choróbska.
                                  • maja_wro Re: Maju 03.10.12, 08:46
                                    Gdyby szczepionka była żywa, mógłby. Ponoć jest możliwe zachorowanie na ospę po szczepionce, a nawet że się ktoś od takiej osoby zarazi.
                                    Przy acelularnej faktycznie - pewnie nie.
                                    Wszystkie te NOPy są wymienione w ulotce. Czy to naciągane można się spierać. Nie robię halo z senności dziecka, ale uważam, że uczciwie byłoby to wpisać. Choćby dlatego, że po ostatniej dawce to samo dziecko miało prawie 40 stopni gorączki, potem wysypka, utrata apetytu na trzy miesiące spadek wagi i tak dalej.
                                    A to dziecko znajomej to rozumiem, że z tych niesczepionyh na krztusiec, skoro tak ciężko przeszło?
                                    • mama-cudownego-misia Re: Maju 03.10.12, 17:35
                                      > Gdyby szczepionka była żywa, mógłby. Ponoć jest możliwe zachorowanie na ospę po
                                      > szczepionce, a nawet że się ktoś od takiej osoby zarazi.
                                      > Przy acelularnej faktycznie - pewnie nie
                                      to jaka w końcu była, atenuowana czy acelularna? Maju, sorki, ale zarażenie się krztuścem ze szczepionki to jednak między bajki można włożyć. W latach 80 ruskie wyprodukowały felerną partię szczepionek na polio, ale to nie powód, żeby teraz każda szczepionka była podejrzana. Moim zdaniem to jest argument na poziomie SF.

                                      > Wszystkie te NOPy są wymienione w ulotce. Czy to naciągane można się spierać. N
                                      > ie robię halo z senności dziecka, ale uważam, że uczciwie byłoby to wpisać.
                                      To własnie jest robienie halo. Co innego, jak dziecko po szczepieniu trafi na oddział z szeregiem dziwnych objawów neurologicznych, a co innego objaw, który ma co drugie dziecko. Wyobrażasz sobie, co by się działo, jakby z każda duperlą po szczepieniu latać do rodzinnego i on by to musiał zgłaszać? Przecież wiesz, ze przy szczepionce dziecko ma prawo się zachowywać jak przy infekcji i możesz sobie z tym sama poradzić stosując paracetamol, dając dużo pić, lekkostrawnie jeść, no i generalnie uzbrajając się w cierpliwość...

                                      > Cho
                                      > ćby dlatego, że po ostatniej dawce to samo dziecko miało prawie 40 stopni gorąc
                                      > zki, potem wysypka, utrata apetytu na trzy miesiące spadek wagi i tak dalej.
                                      To czemu dopuściłaś do 40 stopni gorączki? Gorączka ma się prawo pojawić i trzeba ją zbijać. Jeśli zaś prawidłowo zbijałaś i mimo to tak narosło, to dopiero wtedy był powód do wycieczki do szpitala i być może zgłoszenia nop, o ile pediatra stwierdził, ze to faktycznie nop, a nie nie coś dodatkowo.
                                      Wysypka - przy niektórych szczepionkach też bywa, przy ospie nawet potrafią się pęcherzyki pojawić, że o potówce przy gorączce nie wspomnę. Generalnie jak jest nasilona, to nie ma co bagatelizować, można pediatrze pokazać, ale nie każda wysypka będzie od razu powodem do niepokoju.
                                      Utrata apetytu na 3 miesiące - trudno łączyć, założę się, że były dodatkowe okoliczności. No sorry no, ale te argumenty się coraz bardziej wydumane robią.

                                      > A to dziecko znajomej to rozumiem, że z tych niesczepionyh na krztusiec, skoro
                                      > tak ciężko przeszło?
                                      Mama była nieszczepiona, a dziecko szczepione (albo na odwrót, nie pamiętam już, to parę lat temu było smile ), ale przywlekli zza ruskiej granicy szczep, którego w ogóle w Polsce nie było, więc i szczepionka go nie uwzględniała.
                                      • maja_wro Re: Maju 04.10.12, 22:33
                                        Są NOPy łagodne, średnie i ciężkie. Jak dziecko trafia na oddział to jest NOP ciężki, jak ma 38 stopni gorączki nie, co nie zmienia faktu że jest to NOP. Ok - pediatrom się nie chce tego zgłaszać. Rozumiem. Ale po co do tego robić z rodziców nie wiem kogo i wmawiać im że tak ma być, jak nie ma?
                                        Jeśli chodzi o senność - jest uznawana za NOP. Zresztą - co innego jak dziecko po prostu dużo śpi. My naszego 2-miesięcznego synka po prostu nie mogliśmy obudzić, przez 2 dni był zupełnie wiotki, nie reagował na głos, głaskanie po policzku, wyjmowanie z łóżeczka. Po prostu spał. Nie uważam tego za normalne.
                                        O tej gorączce to pisałam już kiedyś - w przypadku mojego dziecka nie zawsze paracetamol działa, i przed tą szczepionką już miał takie akcje, że jechaliśmy do szpitala z tego powodu.
                                        A wysypka i utrata apetytu na pewno miały związek ze szczepionką. Wysypka pojawiła się na drugi dzień po szczepieniu i gorączce, najpierw tylko wokół nosa, potem coraz wyraźniejsza policzki, czoło, broda. Wtedy też dziecko przestało jeść. Wyglądało jak alergia pokarmowa, ale po pierwsze 1,5 rocznemu dziecku nie wprowadzałam nic nowego do diety, a ponadto miesiąc wcześniej miał robione testy alergiczne, z których wynikało że nie ma żadnej alergii. Lekarka w przychodni stwierdziła, że to nic takiego, ale możemy smarować jakimś specyfikiem, którego reklamówkę wyjęła spod biurka. Dopiero po prawie 3 miesiącach trafiliśmy do poradni gastroenterologicznej (rutynowa wizyta, bo dziecko nie przybiera na wadze od dawna). Tak lekarz nam powiedział, że to alergia pokarmowa i owszem, zdarza się i to nie rzadko że szczepionka wywołuje taką reakcję układu immunologicznego. Najczęściej ponoć pojawia się alergia na białko jajka. Mieliśmy próbować, co może by przyczyną. Faktycznie odstawiliśmy jajka, które synek bardzo lubił, i po 2 tygodniach przeszło.
                                        E, to z tym krztuścem naciągane. Zdaje mi się, że na Ukrainie stosowana jest ta sama szczepionka co w Polsce, więc skoro tam są szczepy, na które nie działa to ogólnie bez sensu te szczepienia.
                                        • mama-cudownego-misia Re: Maju 05.10.12, 07:05
                                          Sorry, ale moim zdaniem szukasz dziury w całym i robisz halo z czegoś, co jest normalne (i rodzice powinni mieć tego świadomość). Ma się wrażenie, ze chciałabyś, żeby po szczepionce nie było żadnych objawów, a to się nie da. Jest gorączka, ogólne rozbicie dziecka itd. to znaczy, że szczepionka działa, a organizm rozpoznał patogeny jako infekcję. I właściwie naprawdę nie ma co dodawać w temacie. Po Twoich opisach naprawdę nie wydaje mi się, żeby Twoje dziecko przechodziło jakoś ciężko szczepienia, już raczej Ty się naczytałaś w internecie o nop i panikujesz...

                                          > E, to z tym krztuścem naciągane.
                                          Ale pomysł, ze dziecko się zaraziło krztuścem ze szczepionki, wydaje Ci się jak najbardziej sensowny? confused

                                          > Zdaje mi się, że na Ukrainie stosowana jest ta
                                          > sama szczepionka co w Polsce, więc skoro tam są szczepy, na które nie działa t
                                          > o ogólnie bez sensu te szczepienia.
                                          Jakoś my się od nich nie zaraziliśmy, więc chyba nie takie bez sensu? Poza tym ten szczep zza wschodniej granicy to była swego czasu głośna sprawa, teraz go już szczepionka uwzględnia, ale jak się pojawił, było trochę zachorowań. No i właśnie koleżanka miała pecha.
                    • carmita80 Re: Myszonie 01.10.12, 17:58
                      Autyzm poszczepienny...chocby nie wiem ile udowadniac ze to nie ma zwiazku to wakefild zrobil swoje, na szczescie to mniejszosc. Moje dzieci w tym wczesniak z 29 tygodnia byly szczepione wg tego kalendarza www.nhs.uk/Planners/vaccinations/Pages/Vaccinationchecklist.aspx w termianch bez zadnych przesuniec. Wszystkie szczepienia z kalendarza sa darmowe. Finasowanie z budzetu panstwa, wcale nie tanich szczepionek, po to aby zminimalizowac ryzyko powiklan, bo ich leczenie kosztuje o wiele wiecej niz szczepionki. Ostatnio wzrosla ilosc zacgorowan na ksztusiec u niemowlat, takze od dzis doatepne sa szczepinia dla kobiet miedzy 28-38 tygodniem ciazy po to aby dac odpornoac dzieciom gdyz po urodzeniu sa bezbronne przez 2 miesiece (wczesniej sie nie szczepi) a od momentu szczepinia do wytworzenia przeciwcial mijaja kolejne 4m-ce. Niestety kilkumiesieczna hospitalizacja niemowlat z powodu ksztusca jest o wiele drozsza. Skoro w wielu panstwach gdzie opieka zdrowotna jest finasowana z podatkow azczpionki na pneumokoki, meninkoki itd. sa darmowe to raczej nie dlatego ze maloskuteczne.
                      • beatka126 Re: Myszonie 01.10.12, 20:33
                        kurczę... czemu zawsze jak my się mamy szczepić pojawia się jakiś nowy wątek nt. szczepień potęgujący mój strach.... przed nami właśnie mmr, z resztą już odroczone o miesiąc z racji 3dniówki... Nasza pediatra nagina nas, aby zaszczepić młodego 4 w 1 - jakaś tetra czy jakoś tak to się nazywa - w każdym razie mmr + ospa cena szczepionki 320 zł... jak usłyszałam cenę to nogi mi się ugieły... Pytałam przy okazji innego lekarza o opinię usłyszałam szczepić, ale nie koniecznie od razu ospę, bo nie chodzi do żłobka... hmm... no do żłobka nie chodzi, ale 3 razy w tygodniu na rehabilitację tak - przecież też tam może ktoś zasiać wirusa....
                        Boję się tego szczepienia jak cholera, samego MMR'a a jeszcze dodatku ospowego tym bardziej... no ale ktoś chyba bada te szczepionki zanim wsadzi je na rynek???
                        • mama_janka007 Re: Myszonie 01.10.12, 20:57
                          ja starszemu MMR podalam jak mial skonczone 2 lata. ospy nie pozwolilam podawac w tym samym czasie. dostal rok pozniej, jak mial skonczone 3 lata, bo szedl do przedszkola a w domu mial jeszcze rocznego brata. ogolnie wiekszosc szczepien przesuwalam w czasie. chocby ze wzgledu na katarsmile
                          mlodszego MMR pozwolilam uraczyc krotko przed 2 urodzinami. tego lata. i w ogole wszystkie szczepienia rozkladam sobie na okres letni, kiedy mniejsze ryzyko infekcji wokol.
                          tez mamy wszystko darmowe tutaj i bawi mnie wyobrazenie o tym, ze minister zdrowia pod stolem pakuje dlugopisy do torebki i nakazuje zwolnic z oplat wszelkie szczepienia dla dziecismile
                  • maja_wro Re: Myszonie 01.10.12, 23:06
                    Prawdę mówiąc nie miałam pojęcia jakie zdanie na temat szczepionek prezentują celebrytki, a Reni Jusis znam jedynie z okładki książki zauważonej w księgarni (zdaje się "Zieloni rodzice").
                    >Komu wolisz wierzyć? Gwiazdeczce bez sensownego wykształcenia czy profesorowi?
                    Szczerze? Żałuję, że zaufałam lekarzom a nie własnej intuicji.
                    >dlaczego uważasz, ze skoro dajmy na to kilkunastu lekarzy uważa inaczej, niż kilkadziesiąt tysięcy inny
                    > ch, to właśnie tych kilkunastu ma rację?
                    Uważam tylko, że być może pewne opinie są zwyczajnie niedopuszczane do głosu w środowiskach medycznych. Owszem, wręcz jestem przekonana, że wielu lekarzy jest zwolennikami szczepionek bez żadnych osobistych korzyści. Tak zostali nauczeni - pozostaje kwestia słusznie czy nie.
                    • mamaantonki Re: Myszonie 01.10.12, 23:55
                      Ja też jestem właśnie przed MMR. Tosia ma niecałe 13 miesięcy (-3 do wieku korygowanego). póki co wstzrymuję się. ale skłaniam się aby zaszczepić, może na wiosnę. Jak do tej pory po zadnym Infanrixie, WZW i pneumokokach nic, absolutnie nic się nie działo, toteż wierzę, że i po MMR będzie dobrze. U nas szczepią Priorixem.
                      Boję się autyzmu, ale nie tego, że szczepionka go wywoła, a tego, że może Tośka ma ku niemu predyspozycje?
                      MCM- z innej beczki mam pytanie. Co prawda Twoja panna z późniejszego tygodnia niż moja, ale chyba podobne miała powikłania wcześniacze. Kiedy Twoja córa zaczęła sama chodzić? I kiedy puściłaś ją do żłobka/przedszkola?
                      • mama-cudownego-misia Re: Myszonie 02.10.12, 06:00
                        > MCM- z innej beczki mam pytanie. Co prawda Twoja panna z późniejszego tygodnia
                        > niż moja, ale chyba podobne miała powikłania wcześniacze. Kiedy Twoja córa zacz
                        > ęła sama chodzić? I kiedy puściłaś ją do żłobka/przedszkola?
                        Moja panna z 31 t.c., a miała hipotrofię, zamartwicę, 2 wylewy 3 stopnia i infekcję wewnątrzmaciczną.
                        U niej było tak, ze do korygowanego 9 miesiąca życia było bardzo źle - nie gaworzyła, nie śmiała się na głos, ruchowo ją oceniano na -1,5 miesiąca w stosunku do wieku korygowanego. Potem nagle "coś" zaskoczyło. Zbiegło się to w czasie z pierwszą zmianą zasad żywienia jej (duże dawki omega3 i naturalnych witamin, kaszki pełnoziarniste, rezygnacja z karmienia mieszanego na rzecz samego modyfikowanego), więc może to, ale pewności nie mam. W każdym razie w jakiś miesiąc-dwa dziecię zaczęło gaworzyć, gadać pierwsze słowa, raczkować i stawać na nogach. Jak miała 12 miesięcy metrykalne, to już łaziła przy meblach i trochę się puszczała. Mając rok korygowany chodziła.
                        A do przedszkola poszła mając ponad 3 lata.
                        • mamaantonki Re: Myszonie 02.10.12, 21:57
                          MCM- dzięki za odpowiedź. moja jest z 27 tyg, waga 1000 gram, zamartwica, niedotlenienie, wylewy III stop., laser na ROP II +. Ma teraz niecałe 13 miesięcy urodzeniowych. od 1,5 mies raczkuje, wstaje, niecały miesiąc temu skończyliśmy rehabilitację. sylabizuje od 3 miesięcy, od niedawna chodzi przy meblach. jest bardzo kontaktowa. Dziś zaczepiałą wszystkie dzieci w przychodni. Tylko nerwus z niej strasznysmile Liczę na to, że u nas historia będzie podobna do Waszejsmile
    • beeti137 Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień 02.10.12, 08:57
      Ja zaszczepiłam swoją pannę (26tyg. 800g, 12.04.2011r.) dwoma dawkami ospy, udało nam się zaszczepić za darmo. Druga dawka tydzień temu. Na szczęście nie było żadnych problemów.w listopadzie kolej na MMR i też boję się po tym co czytam.
      A propo tej szczepionki ospa + MMR to mi zdecydowanie odradziły dwie lekarki (dr P. z IMiDz W-wa i dr B z Karowej, dwie neonatolożki), powiedziały że wcześniakowi taka mieszanka może zaszkodzić i kategorycznie nie kazały szczepić, kazały rozdzielić. Nasza pediatra w rejonie od razu zaproponowała ten mix mówiąc "polecają go producenci", rozwaliła mnie...
      Teoria moich lekarek neonatolożek dotyczy wszystkich wcześniaków bo moja panna mimo tak wczesnej ciąży oprócz piórkowej wagi (8200g) rozwija się super, więc to nie tylko dla niej zalecenie.
      A tak poza tematem to czy któraś z Was doszczepiała synagisem 1 dawkę po roku? Moja mała teraz 1 rok i 5 mies ur i zastanawiam się czy doszczepić. W ubiegłym sezonie miała podane 4 dawki i do tej pory tylko lekki katarek a już widzę że szaleją wirusy.
      • beeti137 Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień 02.10.12, 09:01
        Chyba nie w temacie napisałam hehhe, chodziło mi o drugi temat ze szczepieniami wink
      • maja_wro Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień 02.10.12, 13:28
        > A propo tej szczepionki ospa + MMR to mi zdecydowanie odradziły dwie lekarki (d
        > r P. z IMiDz W-wa i dr B z Karowej, dwie neonatolożki), powiedziały że wcześnia
        > kowi taka mieszanka może zaszkodzić i kategorycznie nie kazały szczepić, kazały
        > rozdzielić. Nasza pediatra w rejonie od razu zaproponowała ten mix mówiąc "pol
        > ecają go producenci", rozwaliła mnie...
        Piękna puenta do całej dyskusji. "Bo producenci polecają".
        Przecież wiekszość mam chodzi z dzieckiem do rejonowych przychodni a nie do neonatologów z IMiDz...
        • mama-cudownego-misia Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień 02.10.12, 13:46
          Z jednostkowego przypadku robisz regułę (że pediatrzy się nie znają), a obowiązujące reguły (że szczepienie jest mniej groźne, niż choroba) negujesz. Gdzie tu sens, gdzie logika?
    • kdys Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień 02.10.12, 14:59
      Moje doświadczenia z przychodnią rejonową są takie, że pediatrzy są nagminnie kiepscy i zalecenia neonatologów mają głęboko. Kalendarzem szczepień rządzi pielęgniarka i na pytanie dlaczego terminy szczepień mają być inne niż w charakterystyce produktu leczniczego i zaleceniach komitetu pediatrów odpowiada "bo my tak zawsze robimy". Wcześniaka na oczy to widzieli chyba tylko mojego, a właściwie to i tak ich to nie interesuje. MMR próbowali nam wtrynić na siłę niedługo po infekcji, a czwartą dawką prevenaru to "my szczepimy dzieci nawet trzyletnie". Pozostało mi zmienić przychodnię, bo na walkę z wiatrakami szkoda mi sił.

      Zamiast lobby antyszczepionkowego przydałoby się lobby zwalczające ciemnogród w przychodniach rejonowych.
      • maja_wro Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień 03.10.12, 08:50
        W 100% się zgadzam.
    • est-ii Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień 06.10.12, 21:01
      Dla mnie oczywiste jest to że dziecko należy szczepić.Słucham rad bardzo dobrego neonatologa który prowadzi dziecko i szczepi na wizytach.Nie chodzę do przychodni rejonowej, po dwóch wizytach dałam sobie spokój bo to tylko strata czasu.
      Beti mojego małego prowadzi od szpitala Dr.Bober i ona decyduje o wszystkich szczepieniach.
      Jaś też odpukać raz był tylko przeziębiony i miał katar.Nie doszczepiałam synagisem, też dostał 4 dawki.Chudzina z niego ale zdrowasmile
      • beeti137 Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień 09.10.12, 08:03
        est-ii napisała:
        > Beti mojego małego prowadzi od szpitala Dr.Bober i ona decyduje o wszystkich sz
        > czepieniach.

        Esti dzięki Twojej radzie dawno temu moją pannę też prowadzi ta sama Dr w Arce, ona decyduje o wszystkich szczepieniach, ale u niej szczepię tymi szczepionkami co muszą być płatne a w rejonie bezpłatnymi, zresztą sama mi tak kazała. Najlepsza rada jaką dostałam. Super kobitka.
    • zbiszkopcik Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień i w ddtvn 09.10.12, 13:26
      a tu w ddtvn :
      dziendobry.tvn.pl/video/szczepic-czy-nie,108,newest,62248.html
      • est-ii Re: Ciekawy wywiad nt. szczepień i w ddtvn 09.10.12, 21:02
        To cieszę się że byłam pomocnawinkpozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja