14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP

24.10.12, 13:56
Dziewczyny,
ja to mam ewidentnego pecha w zyciu i ciagle moje dzieci na cos chorujasad Już wymiekam.
Młody, 3 mce, od początku ma jazdy z brzuchem, ciagle wzdęcia, kupy rożne, ale nie wiecej niz 1-2 dziennie i nagle od ok pitaku 3 dziennie, a z nocy z sob na niedz juz biegunka i po ok 14 kup, tzn zawsze przy karmieniu i pomiedzy. Jest to niestrawione mleko, takie grudki białe i mnostwo zielonego sluzu. Brak wymiotow i goraczki, je normalnie, tylko strasznie prze na kupe podczas jedzenia, zachowuje sie normalnie, tylko widac ze brzuch boli.
Ostatnio czesto zmienialismy mleko wiec nie wiem czy go to ni wykonczylo, czy jednak wirus, bo starszy wymiotowal w czwartek, a ja w pon w nocy. Nikt z nas nie ma biegunki.
Lekarz go widzial, na razie tylko dicoflor.
to juz trzecia doba takiej ilosci kup, konca nie widac, a najgorsze ze nie ma pewnosci czy to infekcja.
Jak myslicie? Normalnie osiwiejesad((
    • brzanka7 Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 24.10.12, 15:08
      Moim zdaniem infekcja. Jest teraz sezon na rota.

      Pozdrawiam
      Ania
    • mama-cudownego-misia Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 24.10.12, 15:23
      infekcja... Za szybko to przyszło na alergię, chyba ze wprowadziłaś coś nowego do diety.
      Słuchaj, a nie odwadnia się, żadnych elektrolitów nie dostaje? A dietę jakąś trzymacie?
    • anna_fv Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 24.10.12, 15:46
      Dla mnie ewidentnie rota skoro i Ty i starszy wymiotowaliście. Objawy wcale nie muszą być u wszystkich takie same.

      Jak moje dzieciaki przechodzily rota, to synek wmiotowal tylko pierwszego dnia, a potem przez ponad tydzień mial potworną biegunkę. I jeszcze temperature przez kilka dni. Córeczka za to biegunki prawie wogóle nie miala, wymiotowala falami, co 2-3 dni. Ja też zachorowalam - zle samopoczucie przez 2 dni i rozstrój żolądka.

      MCM dobrze pisze, sprawdz czy nie jest odwodniony, możesz podawać elektrolity do picia np Orsalit dla niemowląt. Probiotyki przynajmniej 2xdziennie. Ja synkowi dawalam też Smecte, ale bardzo ostrożnie, w niewielkich ilościach.

      A jeśli chcesz mieć pewność, że to infekcja, to robią test na rota.
      • anna_fv Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 24.10.12, 15:49
        Aaa, i nam lekarze kazali ograniczyć mleko. Podawaliśmy im do picia kleik ORS Hippa: www.doz.pl/apteka/p2902-Hipp_ORS_200_kleik_marchewkowo_-_ryzowy_200_ml
        Tylko musisz zapytać lekarza czy można takiemu niemowlakowi, bo moje troche starsze byly - jakieś 8 miesięcy.
        • ewelajnawrocek Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 24.10.12, 15:56
          Na razie daje 5 kropli Dicofloru, mam zamiasr dolozyc orsalit do mleka, jako ze mlody ma 3 miechy to mciezko mowic o jakiejs diecie dla niego, sprawa zeszla sie ze zmiana mleka z humany polskiej na niemiecka, ale czyzby az taka reakcja? Juz raz zjadl kartonik niemieckiej i nic mu nie było. nie odwadnia sie, bo je melko normalnie, gaworzy, nomalnie sie zachowuje, dziwne ze je normalnie przy takiej sraczce. Mam w sumie jednak nadzieje ze infekcja, bo przejdzie..
          • mama-cudownego-misia Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 24.10.12, 16:12
            Jakby się zrobił osowiały albo niewyraźny, to jednak z nim pojedź do lekarza, bo 3 dni to duuużo, a to ze pije nie oznacza wcale, że nie może się nabawić jakichś zaburzeń elektrolitowych...
            • ewelajnawrocek Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 24.10.12, 16:20
              obserwuje..choc u niemowlaka ciezko zauwazyc osowiałosc..kupy nie sa wodniste, sluz i mleko niestrawione
              • mama-cudownego-misia Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 24.10.12, 20:43
                Niewodniste to się poprawia czy nie miał biegunki?
                A nie mozesz wrócić na polską humanę?
                • ewelajnawrocek Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 24.10.12, 22:23
                  Wrocilam na polska od razu..
                  Sama nie wiem co to, po prostu lsuz i serek wiejski, w sensie niestarwione mleko, po kazdym karmieniu, to jednak jest biegunka, a wodnista raczej nie byla od początku tylko wlasnie taka sluzowata.
                  • mama-cudownego-misia Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 05:53
                    No to trzymam kciuki, żeby szybko przeszło...
                    A jakbyś musiała posiew robić, to najlepiej na Traugutta - my mieliśmy 7 światów z tymi posiewami Gosi, trwało to chyba ze 2 miesiące, w końcu Jak47 z forum mi doradziła, żeby tam iśc, i tam faktycznie nie ograniczyli się do stwierdzenia, ze jest e.coli, tylko okazało się, ze to jakiś patogenny szczep i że to on wywoływał biegunki.
                    • ewelajnawrocek Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 08:49
                      niestety akcja trwa nadal, ogromne ilkosci śluzu, mlody juz coraz niechętniej je, bo boli go brzuch, drze się w niebogłosy podczas jedzenia, probuje wypchac tę kupę, masakra. Cały czas sprawdzam czy nie odwodniony, ale zaczynam się juz bac. Ide dzis znów do lekarza, zaczynam tracic nadzieje, ze to przejdzie.
                      A traugutta masz na mysli diagnostyke czy szpital? Ja robie wszystko na luxmed, a oni maja umowe z diagnostyka.
                      • mama-cudownego-misia Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 08:53
                        Masakra... Wiesz, jak w luksmedzie masz za darmo, to diagnostyka pewnie też ok.
                        Daj znać, co lekarz powiedział i czy cos przepisał.
                        • ewelajnawrocek Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 09:42
                          nic nie przepisze, bo gadałam juz z 3 lekarzami i kazdy mówi, ze probiotyk, ewentualnie trochę orsalitu, kazdy obstawia wirusa, a ja nie ejstem pewna. A gdzie dokladnie na traugutta robilas te kupe?
                          • mama_janka007 Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 10:12
                            ja bym dodala jeszcze smecte.
                            • mama-cudownego-misia Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 14:20
                              Właściwie to ja też. Ona jest po 3 miesiącu chyba, nie?
                              • mama_janka007 Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 14:26
                                nie wiem dokladnie po ilu oficjalnie, ale jak janek lezal na nefrologii i w bonusie go oddzialowym rota obdarowali mial dokladnie 3 miesiace. kazali wtedy juz po pol plaskiej lyczeczki dosypywac do mleka.
                                u aluli byla podobna syt. tez jakos w pierwszych miesiacach zycia swiat go rota powital.
                                tez zalecenie smecty bylo.
                                • mama_janka007 Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 14:28
                                  tylko ze smecta trzeba uwazac zeby nie przegiac w druga strone. te male krasnale dosc szybko na nia potrafia zareagowac i moze skonczyc sie zaparciem.
                                  a co do ilosci- z tego co pamietam bylo 2x dziennie po pol plaskiej lyzeczki do mleka.
                                  • ewelajnawrocek Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 14:56
                                    mlody konczy jutro 3 miechy, on te wszystkie kupy robi ze strasznym wysilkiem, nawet sam sluz, ma tak od poczatku;/ naprawde nie wiem co robic, coraz bardziej mysle ze to alergia..a ile trwa taki typowy rota?
                                    • mama_janka007 Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 15:36
                                      a nie wiem czy istnieje "typowy rota" smile kazdy moze przechodzic inaczej, u kazdego moze dluzej lub krocej trwac.
                                      u janka trwal ok.10 dni
                                      u mlodszego mlodego ok.5 dni.
                                      oboje bez wymiotow.
                                      aaa- i ja nie spekuluje, ze u was rota szaleje- wspomnialam o nim odnosnie podawania smecty i wieku janka, ktory przy 3 misiacach ur. a 1miesiacu kor. juz smecte mial odgornie zarzadzona.
                                    • brzanka7 Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 15:37
                                      Po 3 dobach powinna być poprawa. Choć mniej nasilone objawy mogą utrzymywać się dłużej. Wydaje mi się, że maks 7 dni. Ja bym smecty na razie nie podawała. Warto zrobić posiew, bo kupa ze śluzem może również oznaczać infekcję bakteryjną.

                                      Mam nadzieję, że niedługo będzie poprawa.

                                      Pozdrawiam
                                      Ania
                                      • ewelajnawrocek Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 19:19
                                        Byłam u lekarza, mlody na razie w formie, troche leci z wagi. smecty na razie nie kazała skoro kupy to nie typowe rzadziochy, a orsalit na razie nie trzeba bo mlody ma to w mleku, dostalam skierowanie na posiew i na rota/adeno. Dzis mija 4 doba ;/
                          • mama-cudownego-misia Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 25.10.12, 14:15
                            Kurcze, ja bym posiew zrobiła. Ta e.coli, co to pasażerowała na gapę w Gosi podrobach, była szpitalna chyba, bo odporna na kupę antybiotyków, a znać o sobie dała po dobrze ponad roku. inna sprawa, ze przedtem od wyjścia ze szpitala cały czas na probiotykach młoda leciała na wniosek pediatry...
                            A ja kupiłam taka specjalną próbówkę w aptece i małżonek to zanosił - chyba do tego szpitala co jest zaraz za pogotowiem, mniej więcej w 2/3 Traugutta licząc od miasta. Pytał o posiewy i mu wskazali, gdzie to sie robi.
                            • ewelajnawrocek Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 26.10.12, 12:36
                              5. dzien i dalej to samo..wczoraj nie zrobil kupy po 2 karmieniach i juz myslalam, ze się konczy a dzis juz now po kazdym..dzis zaniose kupe na posiew i badanie w kierunku rota/adeno, ale coraz bardziej wydaje mi sie, ze to alergia, no nie wierze ze tyle by srolił od wirusa..
                              • mama-cudownego-misia Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 26.10.12, 13:08
                                może i 2 tygodnie...
                                • ewelajnawrocek Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 26.10.12, 13:28
                                  tja, jeden mnie pocieszył że i 4..ale to powinno się samoograniczać a tu dupa, przez to mi szcezpienie wypadło..a jutro ide do neurologa, ktory mi oswiadczy ze mam młodego rehabilitowac, bo brzuchol slaby..no wypadałoby srać kasą, choc słowo srać może nie jest w tej chwili najodpowiedniejszesmile
                                  • ewelajnawrocek Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 29.10.12, 15:57
                                    Dziewczyny, nie mam juz sił, nie wiem co to jest..w piatek biegunka przeszła, kupy wrociły w miarę do normalnego wygladu, 1-2 na dobę i od dzis znow biegunka, co karmienie to kupa coraz rzadsza juz ze sluzem i niestrawione mleko. Nic nie zmienialam w miedzyczasie. Nie mam jeszcze wyników badania kupy, ale jestem załamana. nie wiem juz co mu jest, nigdy wczesniej tak nie było..
                                    • ewelajnawrocek wynik rota i adeno..ujemny.. 29.10.12, 16:01
                                      • mama-cudownego-misia Re: wynik rota i adeno..ujemny.. 29.10.12, 19:50
                                        Poczekaj jeszcze na wyniki posiewu...
                                        • mama_janka007 i wylacz myslenie "mam pecha" 30.10.12, 01:00
                                          bo nawet MNIE to razi... strasznie...
                                          kobieto... donosilas... masz dziecko wydolne oddechowo od samego poczatku. piszecz o wiecznym pechu... jakm pechu???? zobacz na watki obok ciebie-. tam dzieci nie daly rady.
                                          masz szczescie! wiele ogromnego szczescia!!"!
                                          jazdy zoladkowe- zdazaja sie, bedziesz szukac przyczyny, ale zobacz jakie to banalne....
                                          obok matki traca dzieci.... i tylko dlatego mnie to "mam pecha" tak kluje w oczy.
                                          ewelajna- nie pecha-. ty masz wielkie szczescie, ze mozesz sie tym zajmowac co na was spada.
                                          ja tez mam donoszenca- przed nami wwr.
                                          zacznij cieszyc sie tym, ze masz malego stwora, ktory oddycha, ktory reaguje... ktory nie jest pechem!!!!!
                                          z wszystkim co jest ponad zagrozeniem zycia mozemy sobie poradzic- wiec wez sie w garsc i przestan przereagowywaac!!! sa dramaty na swiecie, ale NASZE przypadki do nich nie naleza!
                                          jest dobrze.
                                          mamy nasze krasnale przy nas....
                                          nie dzieje sie NIC nad czym nie mozna medycznnie zapanowac.
                                          nie pech ewelejna- szczescie wielkie mamy!!!
                                          sorry...musialam, bo mi to juz na nerwy dziala....
                                          tak tak, mcm adwokatem zaraz bedzie.... czy nie?smile
                                          • mama-cudownego-misia Re: i wylacz myslenie "mam pecha" 30.10.12, 06:10
                                            A muszę być tym adwokatem? smile
                                            Ale kusisz mnie smile Bo widzisz, to "wyłączenie" negatywnego myślenia nie jest takie łatwe, to bardziej zależy od konstrukcji psychicznej, od tego, jak bardzo człowiek skłonny do zamartwiania się, reagowania lękiem zamiast wkurzeniem, perfekcjonizmu. A u Ewelinki, którą (fakt) znam nie od dzisiaj i która zawsze się bardzo wszystkim zamartwiała, doszedł jeszcze podwójny Wielki Strach - zarówno przy Symisiu, jak i w czasie ciąży z młodszym, przy tym podejrzeniu ZD, małowodziu, skurczach, cukrzycy... Trudno po czymś takim nabrać zaufania do losu, a niezdiagnozowane jeszcze problemy Symisia tu nie pomagają i dziewczyna odreagowuje rozpaczając nad sraczką, za przeproszeniem smile Można to zrozumieć, nie? A właściwie to psycholog powinien to rozumieć znacznie lepiej, niż specjalizująca się w wyskakiwaniu z lodówki mcm wink

                                            Dodatkowo - nie wiem, czy to ma związek - znam kilkunastu protestantów i wszyscy poza jednym są właśnie tacy zamartwiający się, jakby cały czas kary boskiej oczekiwali. Może filozofia towarzysząca protestantyzmowi jakoś wzmaga tendencję do perfekcjonizmu, nie wiem... W każdym razie życie idealne nie jest i nie wszystko da się kontrolować, a wszyscy moi znajomi protestanci jakoś cały czas próbują i jak im nie wychodzi, to się bardzo przejmują. Dobry aspekt tego taki, że wszyscy mają perfekcyjnie zadbane dzieci smile

                                            Tak czy siak znam Ewelinę lat parę i nie uważam jej za rozkapryszoną panienkę rozpaczającą nad byle sraczką, bo nie ma innych problemów. Raczej za bardzo wystraszoną kobietę, której przydałoby się wreszcie trochę stabilizacji w życiu, żeby mogła dojść do siebie.
                                            • mama-cudownego-misia a tak juz na marginesie 30.10.12, 06:48
                                              to, kurna chata, nie wiem, czy zauważyłaś, ale wszystkie tu mamy pecha tongue_out
                                              1 dziecko na 10 rodzi się wcześniakiem i akurat na nas trafiło. 1 baba na 3 nie może urodzić naturalnie i heeeloł!, też na nas trafiło. A za przeproszeniem problemy zdrowotne mamy to pikuś? Przecież niby statystycznie rzecz biorąc jeszcze nie powinnyśmy mieć z górki w tej kwestii. I jeszcze sraczka się do tego przyplątała (bo Gosia też akurat dostała przedwczoraj).

                                              I tak, owszem, to, czy czujesz się szczęśliwa czy pokrzywdzona przez los zależy bardziej od tego, jak patrzysz na świat, niż od tego, czym Cię akurat ten świat wyrżnął w łepetynę, ale "szczęście w nieszczęściu" to jednak taki trochę gorszy rodzaj szczęścia, o pech zahaczający, i parę powodów do marudzenia każda z nas by znalazła wink.
                                              Chociaż i rozdrażnienie czyimś marudzeniem można zrozumieć - jak musisz 24 godziny na dobę być buldożerem i nie masz za bardzo prawa zawieść, to nie możesz też za bardzo przyznawać się przed sobą, że bywa kijowo, i wtedy "rozczulanie się nad sobą" u innych złości.

                                              To co? Już wystarczy tego adwokatowania? Bo jako słomiana wdowa ze srającym dziecięciem mogę Ci jeszcze odmalować uroki tegoż stanu i przeanalizować jego wpływ na poziom satysfakcji z życia (w skrócie: life stinks) wink
                                              • ewelajnawrocek no baby 30.10.12, 08:07
                                                toście mnie spionizowały..
                                                racją jest ze to śmiech na sali rozpaczać nad sraczką, ale już nad sraczką dwutygodniową, która nie przechodzi, widmo szpitala oraz czające się za uszami wizje najgorszych chorób plus niesamowite darcie się dziecka od rana do nocy, ktore do tej pory nigdy nie płakało, to już chyba jakiś powód, hęsmile
                                                od kilku dni jest jazda na zasadzie Symeon się drze jakby go obdzierali, dostałam już zjebę od sąsiadki, że ileż mozna, plus Leon się drze nie wiadomo dlaczego, plus mieszkamy w bloku i nie ma dokąd uciec..plus ja prawie nie śpię, mąż po 2 godziny a potem idzie do pracy, szacun dla niego, a potem ja zostaję sama w domu jak teraz własnie i marzę, zeby z kimś pogadać, oderwać myśli, a nie mam z kim..;/
                                                moim najwiekszym nieszczesciem jest brak umiejętnosci radzenia sobie samej z problemami, od 11 lat wiszę na mężu i dzieki niemu jakoś funkcjinuję, a jak zostaję sama to jak dziecko we mgle, wszystko mnie przerasta normalnie..nawet pryszcz na czole. A wiecie skąd to? Bo się wychowalam w domu matki hipochondryczki, która do dziś każdy swoj telefon do mnie zaczyna i konczy slowami: o Boze, Boze, jak źle, to starszne, co teraz...i beczy do słuchawki..czlowiek trochę tym przesiąka..
                                                co do protestantyzmu to czlowiek prawdziwie ufny w Bogu na pewno nie zachowuje się tak skrajnie pesymistycznie, ale ja, no cóż, mam kryzys wiary..;/ ale o tym to by można duzo, ale nie na tym forumsmile
                                                chyba Beatko musisz sie kiedys ze mna spotkac jak matka wczesniaka z matką wczesniaka i mi palnąć obuchem w łeb..stawiam browarasmile
                                                • mama-cudownego-misia Re: no baby 30.10.12, 08:32
                                                  Bardzo chętnie się spotkam, ale walenie Cię w łeb mi podaruj, dobrze? Ponarzekamy sobie na sąsiadów - u mnie w bramie jest taka, dla której cisza nocna zaczyna się o 16.00, a po 22.00 obowiązuje kategoryczny zakaz spuszczania wody i trzeba się przemieszczać po mieszkaniu metodą lewitacji smile

                                                  A tak na serio uważam, że 2 tygodnie biegunki, która co gorsza pojawiła się u tak małego dziecka i ma tendencję do nawracania, to jak najbardziej jest powód i do zaniepokojenia, i do lekkiej irytacji na lekarza, że trochę ignorował problem i tyle musiałaś czekać na skierowanie na posiew i adenowirusa. Gosia była wprawdzie trochę starsza, jak ją coś takiego dopadło, ale ze 2-3 miesiące się bujaliśmy, zanim doszliśmy, o co chodzi. Już miałam najgorsze czarne myśli, że Crohna po mnie odziedziczyła, więc wiem, jak to spędza sen z powiek i utrudnia życie.
                                                  Trzymaj się tam i daj znać, jak będziesz miała z kim młodzież zostawić smile. Może mój wirtualny mąż wylezie na chwilę z matrixa i uda mu się opchnąć Gosię, to gdzieś wyskoczymy.
                                                • izu222 Re: no baby 30.10.12, 15:10
                                                  Ewelina czytam te Twoje wątki i tu i na niemowlakach i też bym panikowała...
                                                  U nas podobna masakra, co prawda nie że sraczka ale infekcjami, które Ania łapie od Staska. A Stas cóż, w październiku był jeden dzień w pkolu, bo chory...czyli jak zwykle u nas kaszel, gil i full energii... Anka ma kolki i też czasami dochodzimy do 15 kup dziennie, ale ja karmie i widzę jak moja dieta na nią wpływa. Także z taką biegunka jak u Was do czynienia nie mam i nigdy nie miałam.... Odwrotnie u Staska od kilku dni zaparcie, nie mam pojęcia dlaczego....chyba teściowa go przekarmila czekoladauncertain Oszalec można czasami, mąż w pracy, moja rodzina daleko, a ja w domu z maluchami teskniaca za rozmową z kimś dorosłymsmile chociaż nie, z dorosłymi w sumie się spotykam, wszak od dwóch tygodni praktycznie co drugi dzień jestem z którymś dzieciem u lekarza, specjalizacji wszelakichuncertain
                                                  Pozdrawiam wirtualnie i zdrowia życzę.

                                                  Iza, mama Stasia (29 tc, 25.02.2009) i Ani (35 tc, 27.07.2012)
                                                  • ewelajnawrocek Re: no baby 30.10.12, 17:59
                                                    to rozumiesz moj bol..w prawdzie ilosc kup sie zmniejszyła, ale jednak ciagle za duzo, dziwi mnie ze weekend wszystko wrociło do normy i od wczoraj znow to samo..no i mały tez łapie od starszego swinstwa, oprocz sraczki ma katar i kaszle..ja mam jakies powikłania po CC..no duzo tego jak na jedną osobę..a to siedzenie w domu straszne jak czlowiek nie ma nikogo blisko..do lekARZY tez praktycznie codziennie jezdzimy, tyle ze ja nie jezdze autem i musze wszystko umawiac na popoludnia, mlody ma zajecia, wiec ja siedze na necie non stop i umawiam wizyty, przekładam, anuluje..masakra jakas..ale najbardziej mi jednak brakuje kogos do pogadania..no coz, trzeba liczyc ze jak dzieciki podrosną to się nadadzą do jakiejs rozmowysmile
                                                  • ewelajnawrocek Re: no baby 30.10.12, 17:59
                                                    widze ze urodzilas dzien po mniesmile
                                                  • izu222 Re: no baby 31.10.12, 01:39
                                                    Faktyczniesmile, a termin miałam na 27.08...
                                                    Udało mi się dolezec do 35,5 tc, Anka ważyla 2450 kg, 52 cm, 10 pkt - jak patrze na tą małą pchle to uwierzyć nie mogę w tyle szczęściasmile

                                                    Iza, mama Stasia (29 tc,25.02,2009) i Ani (35 tc, 27.07.2012).
                                                  • ewelajnawrocek Re: no baby 31.10.12, 07:53
                                                    to podobnie jak moj bo ja 36,3 i 2700, 52 cm 10 pkt
                                                  • skomroch1 Re: no baby 31.10.12, 11:57
                                                    ewelina, a mały ma węzły powiększone ? A badania krwi na zwiększenie przeciwciał przy infekcji wirusowej robiliście? U nas raczej od zawsze problemy z zatwardzeniem, nie sraczką, ale za każdym razem przy infekcji wirusowej , nawet niewidocznej , bez goraczki itp. była sraczka, jest zresztą do dzis jako pierwszy objaw wirusa, nawet głupiego kataru.
                                                    jeśli moge cos adzić, to zrbcie wszelkie możliwe badania, unikajcie mleka na rzecz orsalitu, ( pisalas, że zmieniliście mleko, może tu trzeba szukac przyczyn problemw?), unikajcie szpitala, bo jeśli rota nie ma, to w szpitalu może dopaść.
                                                    My tez kiedyś mieliśmy podobny problem, odpadło rota, zanieśliśmy w końcu kał do sanepidu, do laboratorium badajacego lamblie i grzyby, i nic. Po podaniu nifuroksazydu powoli wszystko wróciło do normy, ale Symis chyba za maly na nifuroksazyd. Ale pamiętam, że w wynkiach morfo ewidentnie cos tam dotyczące obrony przed chorobą było podwyższone, jakieś przeciwciała.
                                                    Współczuję braku snu i koniczności słuchania płaczu maego, serducho wtedy bolisad
                                                    Szybkiego powrotu do zdrowia!
                                                  • ewelajnawrocek Re: no baby 31.10.12, 12:44
                                                    Wyszły bakterie, ale nie u Symisia, ten juz ma 4 lata, tylko Leosiasmile
                                                • mama_janka007 ewelajna 31.10.12, 22:10
                                                  wiesz... chcialam cie chba przeprosic... bo po przemysleniu sprawy uwazam, ze z tym co mialam do powiedzenia powinnam chyba jednak na PW a nie na otwarte forum uderzyc. zdanie mam jednakowoz niezmienne, ale zaczynam wyraznie widziec ,ze problemem nie jest tych 14 kup na dobe.
                                                  a to co w tobie, zaczyna chyba narastac dorangi powaznego problemu...
                                                  to co teraz pisze nie jest ani krytyka, ani zlosliwoscia, ani w zaden sposob nie jest podszyte negatywnym podtekstem. mysle, ze czas najwyzszy skontaktowac sie ze specjalista ktory ci bedzie potrafil pomoc lepiej niz milion forumek.
                                                  i tych wspierajacych i tych stawiajacych na sekunde do pionu.
                                                  ewelajna to nie jest normalne. nie reagowals na posty mowiace ci o tym, ze ZD ma ine parametry pomiarowe,tkwilas w dramacie, twoje dziecko ma przboje zoladkowe- to TYLKO przeboje chwilowe. nie pech. norma- sama mcm wlasnie wspomniala, ze tez do kolka matek "srajacych olimpijczykow" dolaczyla. to sa normalne sprawy.
                                                  masz donosze dziecko. wiem, z czasami ciezko... wiem, ze ma sie chwilami ochote albo wyc do ksiezyca albo powaznie rozpatrzec "projekt winko" bo inaczej tylko glowa o sciane uderzac. ale to sa normalne chwile slabosci. i zadne problemy ktoreby przerolsy rzeczywistosc.
                                                  wiesz... kada jest inna... kazda ma inny prog... jasne... ale skoro jestesmy matkami to jakies minimum MUSIMY wniesc.
                                                  mi tez niejest latwo. jestem w obym kraju. przez pierwsze 1,5 roku nie znalm nawet sasiadow, moj az wiecznieza granica, kiedy mi sie dziecie rozlozyla modlilam sie zeby paracetamol zadzialal bo ibuprom mi sie skonczyl, a nie mialam jak wyjsc z domu, nikgo ne znalam zeby poprosic o pojscie do apteki...
                                                  pamietam jak zasuwajacym sniegu szlam 40 minut piechita do sklepu (czas kiedy finansowo bylo gorzej niz kiepsko iauta niemielismy ponad to ktorym chlopina w wieczne podroze sluzbowe jezdzil) szlam tak dygoczac sie z imna po mleko dla janka. zmeczona bo noce nieprzespane, bo zabkowal akurat. w sklepie zlapalam za to co potrzebn do jedzenia i po powrocie do domu zorientowalam sie, ze mleka dla janka jednak zapomnialam. to bzlz np. 3 tyg.w ktorych z zadna dorosla osoba nie zamienilam ani slowa... usiadlam poplakalam sobie chwile, zalozylam sniegowce i znowu popchalam wozek przez snieg do sklepu. w miedzyczasie miliom MRT i CT bo mlody mial guza ktore nit nie potrafil okreslic i sklazfikowac a ktory przez plyny wew. nie nadawal siedo biopsji. najpier sobie tak ochoczo rosl. mi dziecko faszerowano narkozami, a ja wracaklam do pustego domu, bo chlopina od tyg. na wyjezdzie sluzbowym.
                                                  czasami mozna samemu. bo TRZEBA samemu.
                                                  nadal mam meza moze jakis tydzien w domu w ciagu miesiaca. jezeli to dobrymiesiac wink
                                                  moj donoszony obecnie w fazie testow kwalifikujacych do WWR.
                                                  nie porownuje ciebie do mnie, chce ci tlko powiedziec, ze MOZNA. bo trzeba...
                                                  a jak sie nie ud\je to dumnie nalezy poszukac pomocy fachowej.
                                                  czasami zdziala cuda...

                                                  a i ja potrzebuje bardzo ludzi wokol mnie.
                                                  bardzo.
                                                  bez zamknietego forum ktore mi pmoglo przejsc przez druga ciaze bym oszalala.
                                                  siedzialam w obcym kraju, wsrod obcych ludzi, bez meza,bez znajomych, nie znalam nawet sasiadow. nikt by mi wtedy nawet do apteki nie podjechal. o kims do rozmowy nie wspomne...

                                                  i wiesz co ewelajna- jak sie znajdzie jakis wspolny termin, to ja chetnie sie z toba spotkam, napije, kawy, piwka/winka? i bedziemy mogly sobie pogadac... tylko ja nie jestem od glaskania po glowiewink ale na pewno wyslucham... i opwiem jeszcze wiecej alegorii...
                                                  • mama_janka007 mcm 31.10.12, 23:13
                                                    adwokat ... mhhh wiem ze potrafisz lepiejwink
                                                    milo mi, ze pozostalas dyplomata.
                                                    znasz moje histori poniekad lepiej niz wiekszosc tutaj na form, bo bralas w nich udzial czesto "live".
                                                    wiesz, ze nie odzywam sie jako matka bezproblemowzch dzieci i ciaz jak z podrecznika.
                                                    milo mi, ze gdzies o tym pamietasz...
                                                    bo ja pamietam jk bardzo mi wtedy pomoglas.
                                                    mi, matce ktorej badania genetyczne wyszly na tyle fatalne,ze wydzwaniano za mna az do polski zeby mnie przygotowac na dalsza czesc zabiegow. i na wlasne zyczenie- po skonsultowaniu z toba- z nich zrezygnowalam.
                                                    wiesz, ze mam w tych okolicznosciach prawo powiedziec ewelajnie, ze ma sie wziac w garsc?
                                                    wiesz, ze pomylili u nas dawki przy cc- dziaiasj moje dziecko jest klaszfikowane w przedzialach wwr. nie wiem jaki ma to z tym zwiazek- wielu specjalsitow wlasnie tu sie tego doszukuje.
                                                    nie mam bezproblemowego klocka. klocka tak! nad reszta musze dzisiaj pracowac.
                                                    a pamietsz problemy janka z guzem?
                                                    mrt i ct co chwile i milion narkoz....

                                                    bralas w tym wszstkim udzial.
                                                    czasami mi lapy opadaly, czsami siadalam z butelka wina.
                                                    czasami snu nie wystarczylo.
                                                    widzialas to na biezao. nie tylko on-line.
                                                    widze ze ewelajny to nabiera zly, chory kierunek.
                                                    i m,ysle, ze glaskanie po glwie to ostatnie co jej teraz pomoze....
                                                  • mama-cudownego-misia Werko 01.11.12, 00:22
                                                    Wiesz, nie chciałam tak osobiście, bo wiele z tego wszystkiego było na PW i nie mi decydować, o których Twoich sprawach na forum wspominać. Ale pamiętam i strasznie mi przykro, że z Olkiem są takie przepały, mam tylko nadzieję, że to się będzie rozwijać w dobrą stronę sad...

                                                    > wiesz, ze mam w tych okolicznosciach prawo powiedziec ewelajnie, ze ma sie wzia
                                                    > c w garsc?
                                                    No maaasz, każdy na publicznym forum ma, a niektóre mamy tutaj mają jeszcze bardziej przerąbane i niby mają większe prawo, niż my. Tylko czemu to służy? Właściwie tylko wyrażeniu frustracji i irytacji na taką a nie inną postawę życiową, albo gorzej, udowodnieniu sobie, jakie to mimo wszystko jesteśmy dzielne, kompetentne i mądre. Bo "weź się w garść" przecież nie pomoże, nigdy nie pomaga. Tobie by pomogło, gdyby mama dziecka głęboko upośledzonego i z MPDZ napisała Ci "weź się w garść, Twoje dziecko nawiązuje z Tobą kontakt, chodzi, samo je, ma szanse na normalne, pełne życie - szczęściara z Ciebie!"? Tak naprawdę nie pomaga, prawda? Nawet jeśli dla tej matki to akurat jest prawda i jeśli dla niej jesteś szczęściarą, to Ty się na dłuższą metę wcale szczęśliwsza nie poczujesz dlatego, że kogoś bardziej los skopał i ten ktoś uważa, ze powinnaś się wziąć w garść... Już bardziej może pomóc Twój ostatni post do Eweliny, szczery, z dobrą radą o poszukaniu pomocy specjalisty i mądrą refleksją o tym, ze jako matki czasem musimy podejmować wyzwania, które nas przerastają, i nikt z nas tej odpowiedzialności nie zdejmie, bo zwyczajnie nikt tego za nas nie zrobi.
                                                    Ale tak naprawdę to nie jest temat na forum.

                                                    Tak w ogóle nie wiem, czy używasz jeszcze dawnych adresów mailowych, ale jak Ty pisałaś do mnie, to ja pisałam do Ciebie na PW. No i masz maila, jeśli masz ochotę przeczytać.
                                                  • mama_janka007 beata 01.11.12, 01:09
                                                    Bo "weź się w garść" przecież nie pomoże, nigdy nie pomaga. Tobie by pomogło, gdyby mama dziecka głęboko upośledzonego i z MPDZ napisała Ci "weź się w garść, Twoje dziecko nawiązuje z Tobą kontakt, chodzi, samo je, ma szanse na normalne, pełne życie - szczęściara z Ciebie!"? Tak naprawdę nie pomaga, prawda?

                                                    POMOGLO nieraz.
                                                    brzmi absolutnie obrzydliwie.... prawda?
                                                    ale moje zycie slowo w slowo z matkami dzieci naprawde majacych problemy dalo mi dystans do wlasnych problemow.
                                                    jestem tu juz pare lat. niejedno przezylam. w niejednym mi pomogliscie- TY szczegolnie i to podkreslam z kimkolwiek rozmawiam. dlatego tez mam racjonalne odniesienie do problemow ktore mnie dotykaja.
                                                    pomoglo. bo moje problemy sa zadne w porownaniu do tego co byc moglo...
                                                    jedno- o dziwo nie wczesniak- potzebuje WWR, ale i tym sie zajmiemy... przeciez NWET tolka dala rade i inne dziewczyny znajduja droge.
                                                    wiec nasz problem ZADEN!
                                                    raz jeszczce beata- ja wiem ze laczy nas wiele wspolnych chwil.... i to ty wdzwanialas mi po twoich znajomych kiedy moje badania genetyczne w leb wziely.... tego ci nigdy nie zapomne...
                                                    wiec to co mi pozostaje dzisiaj, to podziekowanie za ton naszej rozmowy....
                                                    taki w sumie jak pamietam....
                                                  • mama-cudownego-misia Re: Werko 01.11.12, 06:43
                                                    Eeech, no to ja jakiś odmieniec jestem smile
                                                    Mnie tekst "weź się w garść" nie stawia bynajmniej do pionu, raczej wbija w poczucie winy i przekonanie, ze jestem nic nie warta, gorsza od tego, kto mi się w garść wziąć każe. A jak człowiek już się czuje taki winny i nic nie wart, to mu trudniej coś konstruktywnego ze swoim życiem zrobić. Bo i tak się do niczego nie nadaje, więc po co próbować? Dlatego zawsze miałam tekst "weź się w garść" za jeden z rodzajów toksycznej krytyki, ukrytej pod płaszczykiem troski, która tak naprawdę jest formą ataku.
                                                    No ale to ja, Ty możesz to odbierać zupełnie inaczej przecież smile Pytanie, jak odbiera takie szturchnięcie Ewelina i czy jej pomoże. Coś mi mówi, że niekoniecznie... Już raczej będzie się wstydziła przyznać, że znowu ma dołek wink

                                                    Za to uważam, że nas to "życie słowo w słowo" (bardzo ładne wyrażenie, swoją drogą) z innymi mamami wcześniaków, przy jednoczesnym niedostatku zwykłych relacji ze zwykłymi rodzicami wypaczyło nam trochę optykę. Kurcze, Werka, naprawdę uważasz, ze Ty, matka 2- i 3-kilowych kloców, pięknych, kochanych chłopaków, z których jeden ledwie się pozbierał, a potem na dodatek miał tego guza, a z drugim nie wiadomo co tak naprawdę się działo, jak mu wtedy przedawkowali leki, a teraz ma problemy rozwojowe masz "problemy żadne w stosunku do tego, co mogło być". No bez jaj! Masz koszmarnego pecha. Macie go we trójkę - Ty, Janek i Aleksander. Los Was kopie nieustannie i do tego w sumie nie ma powodu nabierać dystansu, tłumacząc sobie, że to pikuś w porównaniu z przeżyciami Tolki czy Bijou. Bo to pikuś nie jest, to jest Twój zadek i on zawsze będzie bolał bardziej niż zadek sąsiadki, nawet jeśli ją los skopał dotkliwiej, więc i dołki są niejako uprawnione. Ale to wiesz, bo w dołki wpadasz, jak każdy normalny człowiek.
                                                    I jeszcze na końcu... Kurcze, nie chciałabym radzić sobie jak matka dziecka niepełnosprawnego i do niej się porównywać. Okrutne jest to, co napiszę, ale efekty jej walki bywają mizerne, a to radzenie sobie często niestety przypomina nieporadzenie sobie - bo niby sobie taka matka radzi, ale dziecko i tak niepełnosprawne i nikt nic nie jest w stanie tu zmienić. Czasem muru nie przeskoczysz... Ale znowu: problemy takiej matki są innymi problemami, niż problemy moje czy Eweliny. Inna bajka, inny świat i trudno tak naprawdę cokolwiek konstruktywnego wynieść z porównywania ich.

                                                    Naprawdę jednak nie musimy tego wszystkiego odbierać tak samo smile Tak czy siak również Ci dziękuję za rozmowę, lubię takie klimaty smile
                                                  • ewelajnawrocek kochane.. 01.11.12, 08:22
                                                    kobiety..tak się zastanawiałam co Wam odpisać, bo się troszke poczułam wywołana do odpowiedzi, ale mysle, ze to jednak nie jest na to forum, bo tu nie jestem calkiem anonimowa, nie chciałabym żeby kiedyś mój przyszły pracodawca czytał o tym jakie miałam doły przez sraczkę czy jaki kolor śluzu po CC smile
                                                    jak mnie zaprosiie na jakies węzsze grono forumowe to i o wszem..
                                                    a skoro jest możność się spotkać w realu, to się spotkajmy w końcu kiedyś, ja się dostosuję do terminu.
                                                  • mama-cudownego-misia Re: kochane.. 01.11.12, 11:30
                                                    Zamknięte grona forumowe są dwa i wierz mi, ze przynajmniej do jednego byś nie chciała należeć i nie spotkałabyś się z przyjęciem, jakiego oczekujesz smile

                                                    A spotkanie bardzo chętnie, z tym, że u mnie problemem może czas - bo Ty pewnie masz z kim dziecko zostawić popołudniami, a ja z kolei bywam wolna rano, za to popołudnia i weekendy mam zawalone... Ale może coś wymyślimy smile
                                                  • polaa27 Re: kochane.. 01.11.12, 12:22
                                                    mama-cudownego-misia napisała:

                                                    > Zamknięte grona forumowe są dwa i wierz mi, ze przynajmniej do jednego byś nie
                                                    > chciała należeć i nie spotkałabyś się z przyjęciem, jakiego oczekujesz smile

                                                    MCM zagalopowujesz się w tej swojej nienawiści czasami...
                                                  • tolka11 Re: kochane.. 01.11.12, 12:44
                                                    O kurcze.
                                                    Ja nie mam pecha. Czasem mam pod gorke, czasem mi ciezko (jak ostatnio bylo, ale to akurat bylo na wlasne zyczenie, bo nikt mi nie kazal przenosic sie na drugi koniec swiata), ale na rany!, przeciez ja mam fajne zycie. Meza, dzieci nie zamienilabym nigdy w swiecie (mimo, ze czasem te dzieci mam ochote wyslac w kosmos z biletem w jedna strone). Kazda rodzic jest inny, rodzci dziecka niepelnosprawnego tez: dla jednego to tragedia, dla innego ciezkie do udzwigniecia (ale dzwiga), dla innego jest jak jest - i mozna zwyczajnie z tym zyc.
                                                    Jasne - trzeba umiec wlasciwie ocenic swoja sytuacje, prosic o pomoc fachowa, gdy sie samemu nie radzi.
                                                    Jedno tylko mnie razi, cholernie razi - to pisanie o 2-3kg klockach. I co z tego, ze klocek? Wiele problemow przychodzi pozniej. Nie zawsze dobry start to gwarancja na przyszlosc.
                                                    Z 3 moich dzieci: skrajniak Milosz jest niepelnosprawny (ale nie przerasta mnie to, spokojnie- fajny z niego facet), najmlodsza (33/34 tc) zdrowa (choc gdyby sie przyjrzec to oj), najstarsza klocek donoszona - najwiekszy problem, trudny do udzwigniecia. No, ale tez sobie trzeba poradzic, nie?
                                                    W sumie: na tyle znamy siebie, na ile nas sprawdzono. mnie sprawdzono, znam siebie.
                                                  • tolka11 Re: kochane.. 01.11.12, 12:46
                                                    Zmkniete fora Ewelajna sa dwa. Ja znam jedno, ale sadze, ze na obu potraktowano by cie zyczliwe. Wsparto, kiedy trzeba, postawiono do pionu, kiedy trzeba. Bez cenzury.
                                                  • mama-cudownego-misia Polu 01.11.12, 12:56
                                                    to nie kwestia nienawiści, tylko stwierdzenie faktu - Ewelina jest właśnie tym typem forumki, która budzi dość skrajne emocje. Tak było wcześniej z mamą_Janka i jej się obrywało, tak było później z Agatą i też jej się obrywało - przeżywanie w takim burzliwym stylu działało na niektóre z Was jak płachta na byka i prowokowało do dość obcesowego udowadniania, ze nie ma źle, bo ma a.) donoszone b.) zdrowe c.) powyżej 2 kg, w każdym razie nie ma prawa się czuć tak, jak się czuje. Nie raz się o to kłóciłyśmy, i nie bez powodu nazywałyśmy taką reakcję na czyjeś rozczulanie się "dark", pamiętasz?
                                                    Nie wiem, może coś się zmieniło, ale w czasach, które ja pamiętam, parę osób z Tobą na czele zjadłoby Ewelinę na śniadanie za sam fakt rozpaczania nad sraczką donoszonego bobo słusznej wagi. Zresztą Werka już się trochę rozpędziła na początku, zanim do niej dotarło, że nie w sraczce problem.
                                                    A Ewelina nie tego oczekuje. No i tyle. Stwierdzenie faktu po prostu.
                                                  • ewelajnawrocek Beatko 01.11.12, 13:03
                                                    ja mam 31 lat, nie 3 i potrafię się ładnie kłócić wink nie trzeba mnie aż tak bardzo chronić..
                                                    ale nic na siłęsmile
                                                  • mama-cudownego-misia Ewelinko 01.11.12, 14:28
                                                    Przepraszam, chyba sie za bardzo wczułam w role adwokata, którą mi Werka przypisała. Już przestaję smile

                                                    Tak czy siak na radach Werki można w 100% polegać, Pola mimo pewnej szorstkości ma bardzo wartościowe spostrzeżenia i trzeźwy osąd, zna się też świetnie na żywieniu dzieci, Tolka - chociaż się nie za bardzo lubimy - jest mądrym człowiekiem, a na dodatek ma doświadczenie, które sprawia, że może warto by było do niej uderzyć z problemami Symisia.

                                                    Trochę się tak tutaj przerzucamy Tobą jak piłeczka pingpongową i coraz mniej mi się to podoba, bo jak się zapamiętamy, to w końcu Cie potraktujemy instrumentalnie. Więc tylko chciałam napisać, że warto pisać na forum, warto tu szukać wsparcia, ale też trzeba pamiętać, ze to jest tylko forum - bywa głupie, bywa złośliwe, bywa zakompleksione, daje tylko pozorną anonimowość i pozorną bliskość. I nie ma się co zrażać, trzeba po prostu brać to, co forum daje, a jednocześnie nie przejmować się, jeśli wirtualnie da po łbie.
                                                  • polaa27 Re: Polu 01.11.12, 13:18
                                                    Nadal uważam, ze jak ktoś nie ma tragedii, a rozdmuchuje i kreuje ją sobie, powinien przede wszystkim iść do specjalisty. Nie z dzieckiem, ale ze sobą. I nie mówię, ze nie ma prawa się czuć i przeżywać tego co przeżywa. Tylko, jak zauważyła Weronika, forumowe głaskanie po głowie nie za wiele pomoże, tam gdzie potrzebna jest ogromna praca własna i być może lekarza, terapeuty, etc.

                                                    MCM, ale wiesz, ze ja nie o tym. Powstały dwa fora, wiele dziewczyn poszło swoją drogą, Ty swoją. To było dawno. Czas zacząć się szanować. To otwarte forum jest jak ulica, na której spotykasz być może niekoniecznie ulubione dawne znajome. Nie trzeba od razu szarżować do ataku. Wystarczy przejść spokojnie obok, ulica jest naprawdę duża i jest tu miejsce dla każdego. Zarówno dla Twoich potrzebnych i cennych porad, jak i ogromnego doświadczenia i wiedzy m.in. Tolki.
                                                  • tolka11 Re: Polu 01.11.12, 13:49
                                                    Ewelajna. Są dziewczyny,ktore sa na obu forach. I tylko one sa uprawnione do ocenienia czy przyjeto by cie zyczliwie czy nie. Jesli zechca to napisza.
                                                    Jesli ty bardzo chcesz to napisz i popros o przyjecie, to proste.
                                                  • ewelajnawrocek Re: Polu 01.11.12, 14:02
                                                    chyba mi sie odechciało;/
                                                  • mama-cudownego-misia Re: Polu 01.11.12, 14:15
                                                    Polu, ja nie atakuję, po prostu stwierdziłam fakt. Zresztą zrobiłam to z uśmieszkiem i podkreślając, ze chodzi "przynajmniej o jedno" forum, bo nasza niegdyś dyżurna dark to Ty, a Ty akurat bywasz na obu grupach smile Faktem jest natomiast też to, że Werka, Tolka, Zdunia czy kilka innych forumek zarówno w jednej grupie, jak i w drugiej dałoby naszej koleżance cenne rady. Nie wszystkie niestety i nie do wszystkich mam ochotę mieć szacunek, bo szacunek to nie jest coś, co z czasem odrasta. Co oczywiście nie oznacza, że je atakuję. Śmiem tylko wątpić w to, że miesiąc miodowy potrwałby choć miesiąc. Pozwolisz mi też być trochę dark w tej kwestii? smile

                                                    W każdym razie jak wiesz, na wcześniaki.net decydują i zapraszają użytkowniczki, ja tylko ustawiam hasło i login. Wcale nie jestem zresztą przekonana, ze Ewelinie by się spodobało na tej grupie, bo ona też ma swoją specyfikę. Ja się tam czasem z lekka wyobcowana czuję i Ty chyba też, i to mimo że dziewczyny są przefantastyczne smile
                                                    W drugiej grupie macie inne obyczaje i pewnie jeślibyście przyjęły Ewelinę i jednocześnie stanęły na wysokości zadania (!), to niewątpliwie spełniłybyście dobry uczynek.
                                                  • ewelajnawrocek dobra 01.11.12, 14:21
                                                    dajcie juz spokój z tymi forami, bo ja sama rezygnuję zanim mi ktos wprost powie, że się nie nadaję. Wybaczcie, ale poczułam się jak jakiś obcy element co to się wpycha gdszie go nie chcą, a i się dowiedziałam przy okazji, że jestem specyficzna (!!!). WTF? Tak, tak, foch.
                                                  • mama-cudownego-misia Re: dobra 01.11.12, 14:33
                                                    Wiesz, jeśli chodzi o "moje" forum to od dawna nie zabieram głosu jeśli chodzi o przyjmowanie nowych osób, bo próbuję je jak najbardziej "oddać" w ręce Zduni, Zbiszkopcika i całej młodej paczki. Więc ja tam tylko od spraw technicznych jestem.

                                                    no i jesteś specyficzna, co zrobić smile Ja tez jestem, i Werka jest, i Pola... W pewnym sensie mi zresztą przypominasz momentami Werkę sprzed paru lat smile. Ale to nie jest wada, ze ktoś jest specyficzny, raczej taki koloryt lokalny smile
                                                  • ewelajnawrocek Re: dobra 01.11.12, 14:40
                                                    a nie łaska by było kogoś poznać zanim się mu łatkę przypnie?
                                                  • mama-cudownego-misia Ewelinko 01.11.12, 14:51
                                                    Przepraszam, nie chciałam Cie urazić i jakoś nie pomyślałam, że tak to odbierzesz. Dla mnie "specyficzna" nigdy nie oznaczało "gorsza" (wręcz odwrotnie, jak ktoś jest mało specyficzny, to zwykle jest nieciekawy). Zresztą chyba nawet nie napisałam, że jesteś specyficzna, tylko że wzbudzasz skrajne emocje - jednym Twoja wrażliwość i zamartwianie się działa na nerwy, inni się wczuwają w Twoją sytuację.

                                                    Głupio też wyszło z tym forum, bo wydaje się, ze ono jest "moje" i ze co to za problem Cię zaprosić. Mogłaś się poczuć odrzucona. Tylko to nie takie proste, bo ja tam naprawdę jestem od spraw technicznych tylko...

                                                    W każdym razie jeśli Cię uraziłam, bardzo Cię przepraszam. Nie chciałam, czasem człowiek coś głupio chlapnie.
                                                  • mama_janka007 Re: dobra 06.11.12, 02:40
                                                    eeeeeeeeej, czolo wysoko!!! przypominasz mnie a to MUSI BYC komplementwink ramiona do tylu, piers do przodu!!!! smile
    • toslawa Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 06.11.12, 11:02
      Hej a może jednak spróbuj nutramigenu, przecież nie ryzykujesz niczego. Po co się tak męczyć trzeba próbować.
      IZZU gratuluje córeczki smile szkoda że się nie pochwaliłaś na leżakach bo wypatrywałam wpisu wink
      • ewelajnawrocek Re: 14 kup na dobę, infekcja czy alergia? HELP 06.11.12, 12:12
        kończąc wątek kup - biegunka minęła tydzień temu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja