anias2000
04.11.12, 14:02
Witam,
Synek ma 19 miesięcy /- 16,5 korygowanych./ Ruchowo radzi sobie dobrze, chodzi, biega,zaczyna się wspinać na krzesła, łóżka i fotele. Rehabilitanci są z niego bardzo zadowoleni. Psycholog i logopeda też nie mieli zastrzeżeń, poza zaleceniem kontroli na 2 latka.
Od jakiegoś miesiąca zauważam, że mam z nim coraz gorszy kontakt. Nie zawsze reaguje na swoje imię, mało się uśmiecha, unika kontaktu wzrokowego - nawet w chwilach, gdy karmię go piersią nie patrzy na mnie tylko gdzieś obok. Mam też wrażenie, że nie rozumie nawet prostych poleceń /np. daj misia, am do buzi/.
Do tej pory mówił mało /mama, baba/, ale dziamotał coś po swojemu, żywo gestykulował i potrafił przekazać o co mu chodzi, teraz umilkł i kompletnie nie ma ochoty nawet pokazywać. Gdy coś dzieje się wbrew jego planom piszczy, rzuca się gwałtownie do tyłu. Miewa też takie "zawieszki" - zapatrzy się gdzieś, zamyśli... jakby nieobecny.
Nie wiem co o tym sądzić, wizyta u neurologa na koniec grudnia, pediatra mnie ignoruje i uważa, że jestem przewrażliwiona. Może faktycznie Jasio koncentruje się teraz na ruchu i mówienie sobie odpuszcza, ale, żeby nawet na matkę nie spojrzeć? Czy Waszym skrajniakom też zdarzały się takie okresy? Czy u takiego małego dziecka można mówić o objawach autyzmu?
Poradźcie mi proszę co robić? starać się o przyśpieszenie wizyty u neurologa, umawiać się do psychologa, czy czekać obserwować? Czy znacie jakieś zabawy, ćwiczenia, które pomogłyby w tej sytuacji?
Pozdrawiam.