kaślawienie paluszków u stóp

18.12.12, 23:53
i temat drugi, który ostatnio siedzi w mojej głowie. Wiktor zaczął koślawić najpierw dużego palca u lewej stopy, później też i u prawej. Widzą to rehabilitanci, lekarz od rehabilitacji pediatra jak i tez chirurg - ortopeda. Generalnie sama nie do końca wiem co robić bo od jednych słyszę: niech dziecko nosi dobre butki i sprawa zniknie, gdzie indziej że absolutnie nie - dziecko powinno biegać boso w skarpetkach. Generalnie sprawa bierze się z tego że Wiktor lewe kolanko wywija na bok, niby może iść to z bioderka - choć do bioderek nigdy nikt się nam nie doczepił, i te kolanko uciekające na lewo powoduje że stopa tak się ustawia że paluszek ucieka w bok, aby utrzymać równowagę. Zdjęcie które dodaje nie do końca oddaje to co on nim robi to jest lepsza wersja, w gorszej ten paluszek jest jeszcze bardziej zawinięty do podłogi do tego stopnia ze obok paznokcia zrobił mu się tak jakby odcisk - taka dodatkowa "podeszwa". Może dziecko którejś z Was miało podobny problem? My narazie obklejamy te kolanko i stopkę plastrami, choć nie widzę jakiejś znaczącej poprawy, rozmawiałam dziś z rehabilitantką na temat sztywnego taipingu może on by coś wniósł... Pediatra stwierdziła, że może młody powinien ganiać i na bosaka i w butkach bo wtedy wszystkie mięśnie by pracowały... a ja sama nie wiem co będzie lepsze... ma ktoś doświadczenie w takich sprawach??? Bo jakoś czuje się zbywana tym, ze dziecko przez pierwsze 3 miesiące chodzenia ma prawo robić wszystko ze stópkami... wydaje mi się że u nas problem się pogłębia... więc szukam ratunku....

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/oj/ki/3dev/kwJgc5CarUF3tH8J9A.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/oj/ki/3dev/kwJgc5CarUF3tH8J9B.jpg
    • zdunia1979 Re: kaślawienie paluszków u stóp 18.12.12, 23:58
      Ja mam wrażenie, że on jest bardzo jeszcze niestabilny i takim ułożeniem "przyczepia" się do podłoża i czuje się bezpieczniej. Ale wiesz warto iść jeszcze skonsultować to z ortopedą, ale koniecznie takim, który zajmuje się tak małymi dziećmi. Ja poleca, dr. Andrzeja Sionka z Warszawy.
    • mama-cudownego-misia Re: kaślawienie paluszków u stóp 19.12.12, 08:08
      > ma ktoś doświadczenie w ta
      > kich sprawach???
      Nooo... Ma. Pediatra i rehabilitant. Każde dziecko jest inne i każde będzie miało inne zalecenia.
      Ale faktycznie nam też mówili, ze dziecko w okresie nauki chodzenia przez 3-4 miesiące ma prawo robić wszystko ze stópkami i że najlepiej w domu boso w solidnych ABSach, a na zewnątrz dobre buty. Jakie - to już powinnaś dopytać rehabilitanta, szczególnie zaś o to, czy:
      - zapiętek ma być twardy czy miekki?
      - czy buty mają dobrze trzymać śródstopie (wtedy najlepsze wiązane)
      - czy wkładka profilowana czy nie
      - czy podeszwa twarda czy miękka (ważne: ma się zginać w 1/3 długości od palców)
      - czy za kostkę, czy niższe/miękkie w kostce?
      A potem trzeba już tylko takie znaleźć smile
      • beatka126 Re: kaślawienie paluszków u stóp 19.12.12, 09:07
        MCM czy wogóle czytasz co ja piszę??? Po co te normy wyrabiasz ktoś Ci za nie płaci??? Przecież wyraźnie napisałam, że te stopy widziało kilkunastu specjalistów, na razie rehabilitanci je oklejają... puszczam to na forum bo może inna mama miała podobny problem u swojego dziecka i coś im pomogło o czym my nie wiemy....
        A tak dla uspokojenia Twojego ducha i niewiary w inne mamy to mamy 3 pary butów dobrane z rehabilitantem... więc proszę daruj sobie swoje posty które de facto nic nie wnoszą;/
        • mama-cudownego-misia Re: kaślawienie paluszków u stóp 19.12.12, 09:31
          Beatko, czytam właśnie i po prostu się dziwię. Piszesz:
          > puszczam to na forum bo może inna mam
          > a miała podobny problem u swojego dziecka i coś im pomogło o czym my nie wiemy.
          jak uważasz, co ci specjaliści robili na studiach i specjalizacji? Naprawdę myślisz, ze pani Jadzia z forum, co to na co dzień ubezpieczenia sprzedaje, lepiej Ci doradzi? Zrozum wreszcie, ze KAŻDE DZIECKO JEST INNE. To, że jedno miało zalecone takie a nie inne postępowanie, nie oznacza, że to pomoże Twojemu dziecku. Ba! Może mu zaszkodzić. Czy to tak trudno zrozumieć?
          Dlatego takie sprawy omawia się ze specjalistami, którzy dziecko widzą, znają się na tym i mają doświadczenie. Czasem jeszcze zlecają różne badania, np. takie "mapowanie" nacisku stópek pozwalające dobrać czy uszyć wkładki korygujące, ale to jeśli się wada utrwali.
          I oczywiście doczytałam, ze pokazałaś dziecko specjalistom, bardzo dobrze! Chodzi o to, żebyś nie kombinowała dodatkowo sama na podstawie tego, co Ci jedna z drugą bardziej lub mniej niekompetentna mamuśka na forum napisze.
          Matko... Dziwne jesteście... przecież przy odrobinie logiki i chłodnego myślenia sama byś doszła do takiego wniosku uncertain

          Druga sprawa: sprzeczne zalecenia specjalistów: generalnie normalka, bo są dwie szkoły - "betonowych butków" (częściej je ortopedzi zalecają chyba) i "miękkich butków". Te zalecenia mogą być pozornie sprzeczne (np. te dobre butki to może jednak tylko na dwór? Może trzeba dopytać). Jak faktycznie są sprzeczne, to też Ty musisz wybrać, któremu specjaliście bardziej ufasz, i tu bym się raczej również nie opierała na forum, bo możesz się obudzić z ręką w nocniku, własnie ze względu na to, ze Twoje dziecko nijak się ma do dziecka innej forumki. Jest inne po prostu.

          Ostatnia poruszona przez Ciebie sprawa to porównanie doświadczeń - tak, nam też kazano czekać kilka miesięcy. Tak, trzeba dobrać dobre butki (listę parametrów i pytań do rehabilitanta Ci napisałam powyżej - i te butki są ważne. raz dobierałam bez rehabilitanta, dobrałam za sztywne w kostce, a potem krzywe kostki + kolanka ćwiczyliśmy kilka miesięcy).
          I tu jeśli jeszcze nie dostałaś dokładnej instrukcji, co znaczą "dobre butki" to spisz sobie te parametry na kartce i każ rehabilitantowi się dokładnie określić - jakie to dobre butki?
          Bo zalecenia są bardzo różne w zależności od dziecka - znam takie, któremu kazali w "japonkach" chodzić, jak mu się paluchy krzywiły. Niektóre muszą mieć mięciutkie, inne sztywne, za kostkę albo wręcz przeciwnie, nie usztywniające kostki, usztywniające zapiętek albo nie... Wszystko zależy od konkretnego dziecka i jego zmieniających się (!) potrzeb. Bo one też się potrafią zmienić - my ewoluowaliśmy od ABSów i miękkich butków do butków betonowych i z powrotem do miękkich.

          No, a teraz zanim odpiszesz, głęboki wdech, policz do dziesięciu, przeczytaj raz jeszcze, co napisałam, i spróbuj zrozumieć, zamiast się wściekać, ze nie pisze tego, co byś chciała przeczytać smile
    • ewik74 Re: kaślawienie paluszków u stóp 19.12.12, 11:49
      Mój Wiktor też "podwijał" paluszki. Szczęściem nie robił nikt z tego problemu (bo ja panikara jestem) i faktycznie, przeszło. On tak podwijał paluszki jak uczył się chodzić. Teraz już od roku w zasadzie biega i nóżki ma sprawne.
      Wtedy co tak podwijał powiem Ci szczerze że nie myślałam że to coś złego; na dodatek mieliśmy wtedy jeszcze zajecia rehabilitacyjne i spotkania z lekarzem średnio co 2-3 miesiące. I o ile nie czepiał się nikt paluszków o tyle lekarka mi mówiła że małemu leca nóżki do środka i to jest bardziej niepokojace, aczkolwiek powiedziała że jak dziecko się uczy chodzić, stawia niepewne kroczki i dopiero wtedy ta stopa się powoli kształtuje, więc ma prawo koślawić. Na tym etapie jest to dozwolone aczkolwiek trzeba obserwować. Dlatego też tak często chodziliśmy do niej na wizyty i jednocześnie rehabilitowaliśmy stópki (łacznie z klejeniem plasterków).
      Dobra spisałam sie ale jaki stąd wniosek w Twoim przypadku: ja bym obserwowała, do lekarza chodziła ale zaufaj lepiej ortopedzie albo lekarzowi rehabilitacji niż zwykłemu pediatrze. Zawsze mozesz zapytać lekarza rehabilitacji o tapping, ortopede o biodra. Pediatra nie jest tutaj na miejscu. To mogą być małe problemy, które doświadczony rehabilitant albo ortopeda zobaczy i albo stwierdzi że norma koślawienia dozwolona albo zacznie działać.
    • mamusianatusi Re: kaślawienie paluszków u stóp 19.12.12, 13:17
      Beatko moja Natusia stawiała podobnie paluszki jak i całą stope od strony wewnetrznej-rehabilitantka powiedziała ze to przez to że mała ma słabe napięcie mięśni-i w ten sposób szuka większej stabilności.Kleiliśmy plastrami,ale to nic nie dało.Buciki sztywne nam zaleciła i chyba troche pomogły,bo te stópki teraz stają trochę prościej.
      Na opryskliwośc niektórych mam nie zwracaj uwagi,bo po to jest forum by pytać.Pewnie że każde dziecko jest inne,pewnie że specjaliści uczyli się na studiach,pewnie ze to co pomogło mojemu dzieciątku byc może Twojemu nie pomoże,ale ....gdybym ja tak głęboko ufała lekarzom,to uwierz że juz dawno odwiedzałabym swoją córeczkę na cmentarzu... sad Przykre ale prawdziwe,więc wybacz MCM ,ale jak widać i lekarze czasami sie mylą...A ich praktyka? na królikach doświadczalnych którymi często jesteśmy my sami !
      • iwona_woz Re: kaślawienie paluszków u stóp 19.12.12, 14:25
        Polecam dr Sionka, przyjmuje tez w Gorze Kalwarii, nam tez rozni ortopedzi mowili rozne rzeczy, poszlam do doktora Sionka i jemu zaufalam, wszystko co mowil sie sprawdzilo.
      • beatka126 mamusiunatusi dzięki za konkrety:) 19.12.12, 15:28
        mamusiunatusi dzięki za konkretysmile
      • mama-cudownego-misia mamusiuanatusi 19.12.12, 19:26
        To jest bardzo dobra kwestia do przedyskutowania smile
        piszesz:
        > ewnie że każde dziecko jest inne,pewnie że specjaliści uczyli się na studiach,p
        > ewnie ze to co pomogło mojemu dzieciątku byc może Twojemu nie pomoże,ale ....gd
        > ybym ja tak głęboko ufała lekarzom,to uwierz że juz dawno odwiedzałabym swoją c
        > óreczkę na cmentarzu... sad Przykre ale prawdziwe,więc wybacz MCM ,ale jak wida
        > ć i lekarze czasami sie mylą..
        Pytanie w tym wypadku nie, czy lekarze się mylą. Pytanie, kto pomyli się łatwiej, kto myli się częściej: Ty, czy lekarz? No bo chyba nie twierdzisz, że forumowe mamy są bardziej nieomylne od lekarzy? Że powinno się zwolnić lekarzy i leczyć dzieci w internecie? Prawda?

        > pewnie ze to co pomogło mojemu dzieciątku byc może Twojemu nie pomoże,
        No i tu nasuwa się drugie pytanie: czy bierzesz na siebie odpowiedzialność za to, ze innemu dziecku to, co Twojemu pomogło, może zaszkodzić? bo może. lekarz bierze na siebie taką odpowiedzialność, ma ją wpisaną w swój zawód, nawet jeśli czasem się od niej próbuje wymigać, jeśli coś spieprzy. "Nie szkodzić" jest podstawową wytyczną jego zawodu.
        Ty i każda inna forumka możecie pleść, co Wam ślina na język przyniesie. Tylko czy to jest aby na pewno odpowiedzialne?

        odpowiedz sobie na powyższe pytania we własnym sumieniu. Mi nie musisz. Ja wciąż pamiętam, jak swego czasu przekonywałyśmy mamę jednego "wielgachnego" późnego wcześniaka, ze jej dziecko ma oddech paradoksalny, a ono miało zapalenie płuc. Albo mamę innego, ze nasze dzieci też mają krzywe łebki. A ono miało kraniostenozę. I tak to ta odpowiedzialność wygląda...

        A tak w ogóle myślę, ze te wszystkie próby leczenia naszych wcześniaków w internecie są nie koniecznością wynikającą z niekompetencji specjalistów, tylko skutkiem naszego lęku, nieufności, u której podstaw stoi to, ze lekarzom nie udało się nas uratować od przedwczesnego porodu, a wielu naszych dzieci od skutków wcześniactwa. Ale nie tędy droga... Jak się ma wcześniaka, to nie trzeba się uczyć leczenia go samemu. Trzeba po prostu dobrze dobierać specjalistów, a w razie braku efektów czy wątpliwości konsultować, konsultować, konsultować...
        • mamusianatusi Re: mamusiuanatusi 19.12.12, 20:15
          MCM zdecydowanie przyznaje Ci rację.W pełni zgadzam sie z Twoim zdaniem.To nie jest tak że lekarze sa be i że wkładam ich do jednego wora.To nie my jesteśmy od leczenia ,ale mam na mysli przypadki gdy lekarze mają odmiennie zdania,czy rozkładają ręce chwytamy tego,czego się da.Lekarzy powinno się słuchać,ale można "wziąc na nich poprawkę" i skonsultować sie z innym lekarzem w danej sprawie,byc może coś mądrego jeszcze dopowie...? Mamy prawo zapytac na forum jak było u kogoś,co nie oznacza że od razu leczymy na własna rękę.Udzielając odpowiedzi nie wmawiam mamuni jednej czy drugiej że na pewno mam rację.Odpowiadam zgodnie z pytaniem jak było czy jest u nas i wierzę w to że tutaj sa same mądre mamy i każda jedna jeśli będzie miała jakąkolwiek poradę tu na forum co do leczenia dziecka, to na pewno skonsultuje to z lekarzem i wtedy lekarz jej powie -"tak można tego spróbować,lub kategorycznie odradzam"....
          Ja sama czesto gdy mam problem ,a czegoś nowego dowiem sie, to chwytam za telefon i konsultuję to z lekarzem i wtedy nie ja leczę tylko nadal lekarz wink

          Moja córcia np.nie rośnie,konsultowana była juz z przeróznymi specjalistami,leżałysmy w róznych szpitalach ,niby wszystko co mogłoby pomóc już sprawdziłyśmy a jednak teraz po 3,5 roku pewien pediatra pomyslał o leku który byc może pogoni ta wagę do przodu,a o którym żaden lekarz wczesniej nie pomyslał,czy nie wspomniał...-jesteśmy w trakcie leczenia i pełne nadzieji czekamy na rezultaty wink
          • mama-cudownego-misia Re: mamusiuanatusi 19.12.12, 21:06
            No to trzymam kciuki, żeby pomogło smile

            A te "inne zdania" lekarzy to niestety już taki los mam, które u różnej maści specjalistów bywają często i nie ograniczają się do lekarza pierwszego kontaktu. Trochę to wynika z tego, ze medycyna nie jest prosta, ze każdy oprócz większej lub mniejszej wiedzy książkowej ma takie albo inne doświadczenia. Bardzo często byłam zmuszona konsultować dane postępowanie u innego lekarza czy rehabilitanta - czy to dla własnej pewności, bo mnie jakiś specjalista nie przekonał, czy też dlatego, że leczenie nie dawało efektów. Dopóki robię to za własną forsę, to czemu nie?
            Za to:
            > wierzę w to że tutaj sa same mądre mamy i każ
            > da jedna jeśli będzie miała jakąkolwiek poradę tu na forum co do leczenia dziec
            > ka, to na pewno skonsultuje to z lekarzem
            Byś się zdziwiła smile Siedzę na tym forum parę lat i różne rzeczy widziałam. Na przykład mamuśkę, co podała bactrim w ślepo, do tego chyba przeterminowany, bo jej został z poprzedniej infekcji. No bo dziecku innej forumki to pediatra na kaszel zapisał, a jak na kaszel to na kaszel. Co tam, ze może być wirusowy.
            Albo butki... Butki to temat rzeka - źle dobrane mogą naprawdę szkodzić, psuć postawę i ruch, doprowadzić do koślawienia stopy, wykrzywić ją zbyt profilowaną wkładką, wykrzywiać stopy w kolankach... W ogóle na rynku jest kupę złych butków, których podeszwa się załamuje nie tam, gdzie trzeba. Ale jak jednej mamie rehabilitant zalecił sztywne butki, to zaraz kilka takie same kupiło. Nie szkodzi, ze ich dzieci być może potrzebowały właśnie miękkich.
            Albo jeszcze dżemik z flawonami za jedyne 149 zł słoiczek, co to się go daje łyżeczkę dziennie i tak stoi w lodówce, stoi, starcza na kilka miesięcy, konserwantów nie ma, więc się w nim lęgnie świństwo wszelakie, przynajmniej jedno dziecię po nim sraczki dostało, ale co tam, i tak miał tu rynek zbytu...

            No niestety nie wszystkie mamy są takie ostrożne, jak Ty, nie wszystkie skonsultują. I dlatego oczywiście nie ma nic złego w napisaniu, jak było u Was, ale warto ważyć słowa przy doradzaniu, szczególnie jeśli odpisujemy na post typu "jakie ćwiczenia polecacie na cośtam, bo rehabilitant wyjechał, a ja nie chcę mieć poczucia straconego czasu".
            No bo obiektywnie, takich postów na forum się ostatnio dość sporo namnożyło.
            • mamusianatusi Re: mamusiuanatusi 20.12.12, 16:51
              Nooooo ,to mnie zdziwiłaś tym bactrimem,czy też tym dżemikiem surprised
              W życiu bym na taki pomysł nie wpadła wink Ludzie to mają wyobraźnię...szok
              • mama-cudownego-misia Re: mamusiuanatusi 20.12.12, 19:11
                Wiesz, tu i tak jest pod tym względem luzik, bo wcześniak jednak wymusza chodzenie do lekarzy, a kontakty z lekarzami podnoszą świadomość mam, jeśli chodzi o zdrowie ich dzieci. Czasem sobie zaglądam na edziecko czy emamę, bo kolekcjonuję forumowe perełki, i włos się na głowie jeży.
                Chociaż i tak tego wątku nic nie przebije, mój ulubiony, do tego z liczymi wariacjami np. na forum pediatrycznym smile W skrócie smarujesz dziecko owsem z miodem czy jakoś tak, lamblie robią Ci z dziecka sito przełażąc z jelit do skóry, wystawiają łebki przez pory skórne, a Ty je wtedy po tych łebkach ciach! żyletką, zanim zdążą powiedzieć "mniam mniam" tongue_out
                I ludzie to stosują. Nawet jedna mama z tego forum wypróbowała smile.

                Ale tak naprawdę, wracając do tematu, trochę mnie bawi cała sytuacja i oburzanie się, gdy piszę np., że z leczeniem to do lekarza, a nie na forum smile No bo obiektywnie - ani te moje posty jakoś wyróżniane nie są, ani nie ma przymusu stosowania się do moich rad, ani nikogo nie wyśmiewam, bo sama jako młoda niedoświadczona mama przechodziłam okres fascynacji "forumową wiedzą" i mi się wydawało, że tu takie doświadczone mamy siedzą i na pewno zawsze dobrze doradzą... Generalnie moje posty właściwie niczym się nie różnią od innych - ktoś pyta, dostaje odpowiedź zgodną z moją wiedzą, może się zastosować lub nie. A jakoś zawsze się burzy, że nie napisałam tego, co by chciał przeczytać...
                • phere_nike Re: do mcm 21.12.12, 14:28
                  MCM,
                  tutaj masz odpowiedz dlaczego warto czasem pogadac z innymi o podobnych badz zgoła innych doswiadczeniach. Wprawdzie dotyczy porodów, ale idea ta sama. I ma duzo wspolnego z empatia, o którejs kiedys Ci wspominałam.
                  • mama-cudownego-misia Re: do mcm 21.12.12, 15:16
                    Ależ jasne, że warto pogadać o doświadczeniach. Po prostu wciąż nie rozumiesz, jaka jest różnica między rozmową o doświadczeniach, a szukaniem konkretnych ćwiczeń, sposobów leczenia itd. w necie, ZAMIAST u specjalistów (albo w tym konkretnym przypadku oprócz, co właściwie na jedno wychodzi). Bo to naprawdę co innego, jak ktoś pisze z nadzieją, że na forum znajdzie coś, o czym specjaliści "nie wiedzą", albo co gorsza prosi na forum o konkretne ćwiczenia, bo mu rehabilitant wyjechał na urlop, a on nie chce mieć "poczucia straconego czasu".
                    I w tym momencie rada, żeby jednak trzymał się swoich rehabilitantów i neurologów, ewentualnie skonsultował u innych, skoro nie jest przekonany, jest jedyną sensowną, nawet jeśli nie jest tym, co taka osoba chciałaby przeczytać.
                    Może się do niej nie zastosować, bo przecież przymusu nie ma, ale taka rada paść powinna.

                    > I ma duzo wspolnego z empatia, o którejs kiedys Ci wspominał
                    > am.
                    tu też się mylisz. Ma przede wszystkim dużo wspólnego z zadufanym i napuszonym mienieniem się "skarbnicą wiedzy", które tak Ci się podobało - ten opis forum wciąż myli młode mamy, a Wy, starsze matki, naprawdę nie macie kompetencji, żeby doradzać w kwestii doboru ćwiczeń czy leczenia. Żeby było jasne: ja zresztą też ich nie mam, dlatego radzę szukanie odpowiedzi u ludzi, którzy takie kompetencje mają.

                    Wszystkie możemy pisać o swoich doświadczeniach i polecać sprawdzonych specjalistów i w tym nie ma nic złego, tak samo jak nie ma nic złego w napisaniu, że pewne pytania jednak powinno się zadać specjaliście, a nie na forum, bo nikt tu nie ma kompetencji ani możliwości, żeby wiarygodnie doradzić w kwestii np. czy dać przepisany przez pediatrę antybiotyk, albo jakie ćwiczenia zastosować u danego dziecka. Czy to tak trudno zrozumieć?
                    • mama-cudownego-misia O, dam Ci przykład od "konkurencji" 21.12.12, 16:17
                      Popatrz, jak to jest rozwiązane na forum "Zdrowie dziecka" (też tam niezłe kwiatki padają, ale to inna sprawa). Wyraźnie zaznaczono już w opisie, ze forum nie służy stawianiu diagnozy. Nie ma nic o "kopalniach wiedzy" ani żadnych innych napuszonych frazesów...

                      Weźmy teraz pierwszy wątek z brzegu, o choćby ten: forum.gazeta.pl/forum/w,577,141205883,141205883,Dalem_dziecku_polopiryne_.html
                      Mądry tatuś dał dziecku na gorączkę dorosłą dawkę polopiryny i pyta, czy nie zaszkodził. Zaraz ktoś odpowiedział, ze trzeba z tym do lekarza. Obraził się ktoś? Nie. Może są dojrzalsi? Może kumają, że pewnych rzeczy przez internet się nie da powiedzieć/opisać/zdiagnozować i że to powinna być ta granica naszych kompetencji i możliwości, kiedy trzeba doradzić lekarza.
                      A przy okazji "tamtejsi" forumowicze rozumieją też, ze jak ktoś napisze, ze trzeba do lekarza, to nie oznacza, że rodzic musi się zastosować (to w końcu jego dziecko, dorosły jest) i że nikomu juz nic w temacie nie wolno napisać.
                      Chyba faktycznie są dojrzalsi po prostu i rozumieją, jak działają publiczne fora...

                      To nie ma nic wspólnego z empatią, bo empatia nie polega na pisaniu tego, co ktoś chce przeczytać. Ale zgadzam się, że tej na forum czasem brakuje. Przykład z ostatniego miesiąca: wiele forumek dalej linczowało niejaką ewelajnę już PO tym, jak udało się ją namówić na specjalistę. Wyglada na to, ze ją z forum przepędziły dość skutecznie. Widać na forum są równi i równiejsi, jednym wolno stawiać diagnozy i szukać ich w necie, ba, nawet w necie leczyć, a innym nie... Czy może się mylę?
    • beatka126 Re: kaślawienie paluszków u stóp 19.12.12, 20:07
      byliśmy dziś u kolejnego lekarza. Bardzo konkretna babka - po wywiadzie i dokładnym obejrzeniu Wiktora odnośnie stópek i wysypki, stwierdziła jednoznacznie nosić buty, na piątek jesteśmy umówieni z rehabilitantką na sztywny taping i na tym zakończę na tą chwilę temat koślawienia.

      MCM czy Ty naprawdę uważasz, że wszystkie mamy - oprócz Ciebie oczywiście - są tak głupie, że co przeczytają to zrobią na swoich dzieciach bez konsultacji z żadnym specjalistą??? Może jeszcze sama będę oklejać nóżki młodego???
      Żałosne jest czytanie Twoich takich samych wypowiedzi na prawie każdym wątku. Napiszę wręcz, że ZATRUWASZ TO FORUM!!! Kilka mam napisało do mnie maila w tej sprawie lub wysłało smsa za co im dziękuję! Ale zastanawiam się dlaczego chciało się im otworzyć pocztę, chwycić za komórkę, zamiast poprostu kliknąć w odpowiedz na stronie forum??? Wiesz dlaczego??? Mają Cię dosyć!!! Każdy mail czy sms zaczynał się od "MCM dalej swoje..."

      wiesz może załóż jakąś organizację przeciw ogólnie pojętemu "dr Google" zapisz się do jakieś partii, oni tez dużo mówią, piszą a gó*** robią! Nadawałabyś się gadane masz, bezsensowe dyskusje kochasz prowadzić... daj tylko znać jak będą wybory poprzemy Cię!!! POWODZENIA!

      PS: Nie odpisuj, bo pozwolę sobie zacytować: "Nie będę z tobą konwersować, ponieważ egzystujesz w brodziku intelektualnym, który koliduje z moimi imperatywami, a poza tym nie rozumiesz idei koncepcji założeń. Ideologia Twojej mentalności nie obliguje mnie do prowadzenia z Tobą merytorycznej konwersacji!"
      • mama-cudownego-misia Re: kaślawienie paluszków u stóp 19.12.12, 21:07
        Kotek, po prawej u góry masz taka zakładkę "Posty: przyjaciół I nieprzyjaciół". Wpisz mnie sobie do tych drugich, to Ci będzie wygaszać moje posty i już nie będziesz musiała mnie czytać smile
        • misiekjasiek Re: kaślawienie paluszków u stóp 21.12.12, 17:19
          Napiszę, jak to jest u nas.
          Michaś ma dokładnie takie same paluchy odkąd wyszedł ze szpitala. Początkowo masowaliśmy, ustawialiśmy paluszki do podłoża, byłam z tą kwestią u wszystkich świętych i rada była jedna: rehabilitować. Jak zacznie chodzić, paluchy same się ustawią.
          Nie ustawiły się, mieliśmy dalej rehabilitować - niezależnie uznał neurolog, dr rehabilitacji, pediatra, ortopeda, rehabilitant.
          Michał ma koślawość kolan, łydek, chodzi na palcach, ma przykurcze w Achillesach, płaskostopie i do tego te paluchy, które są wynikiem wszystkich tych nieprawidłowości.
          Aktualnie mamy przerwę w rehabilitacji z powodu problemów odpornościowych. Staram się masować mu nóżki, postępować wedle zaleceń rehabilitanta odnośnie tych paluchów.
          Wiem jedno, że nie przeszkadzają mu w chodzeniu, w użytkowaniu obuwia i tylko tyle mogę powiedzieć, bo problem dalej jest.
          Podejrzewam, że w momencie zejścia z palców na całą podeszwę i po zejściu przykurczów paluchy nie byłyby krzywe.
          -----
          Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
          • kala0621 Re: kaślawienie paluszków u stóp 21.12.12, 17:42
            Tekst linka a my mamy ortezy takie nie wiem czy dobrze wklejam zdiecie bo dawno tego nie robilam
            • misiekjasiek Re: kaślawienie paluszków u stóp 21.12.12, 17:47
              Kala i te ortezy zdają egzamin? Coś się poprawia? Wyglądają faktycznie pomysłowo i na logikę powinny spełniać swoją funkcję.
              -----
              Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
              • kala0621 Re: kaślawienie paluszków u stóp 21.12.12, 18:06
                Tak tylko Marysia nie bardzo chce w nich chodzic bo własnie jak ma je załozone to tylko stoi w miejscu lub siedzi ewentualnie pomalutku idzie . no i pozbyła sie odcisków na bokach duzych palców .
                • kala0621 Re: kaślawienie paluszków u stóp 21.12.12, 18:18
                  a i dopóki nie mileismy ortez buty kupowalismy średnio co miesic
                  • beatka126 Re: kaślawienie paluszków u stóp 21.12.12, 21:35
                    właśnie o czymś takim dziś rozmawiałam z rehabilitantką... na razie młody ma sztywny taping - czekamy na efekty, na razie minimalne. Gdzie kupiliście takie ortezy???
                    • kala0621 Re: kaślawienie paluszków u stóp 22.12.12, 09:37
                      w firmie vigo-ortho w Korfantowie cena 2160 zł w całosi mialam zrefundowane , ale czekałam na nie 5 miesiecy troche nieporozumien z firma było.
    • lesny_drobiazg Re: kaślawienie paluszków u stóp 02.01.13, 13:28
      Beatka, rady na to żadnej nie mam, ale moje dziewczyny - obie - mają to samo. Chodzą samodzielnie mniej więcej od września i problem nie znika. Pediatra, neonatolog, ortopeda dziecięcy - problemu nie widzą, na zasadzie "na pewno z czasem będzie OK". Wszyscy jednym głosem mówili, żeby dziewczynki chodziły po domu bez butów, kapci, tylko w antypoślizgach. No to chodzą i czekam aż to minie, aczkolwiek jeśli nie minie w najbliższym czasie, to pewnie nadal będziemy szukac specjalisty, który może coś poradzi...
      Ciekawe że jedna z moich córek ma również problem z wysypką - także bagatelizowany przez lekarzy - ale trochę inaczej to wygląda niż w Twoim drugim wątku, więc się nie wypowiadam wink
      • beatka126 Re: kaślawienie paluszków u stóp 04.01.13, 21:58
        lesny_drobiazg - u nas tak jak pisałam opinie są podzielone, ale przemawia do mnie fakt, że Wiktor na tyle koślawi te palce, że wykrzywiają mu się stawy... ale później zły wzorzec już trudno naprawić, więc znaczną większość dnia spędza w butkach i te sztywne plastrowanie do tego i jest ciut lepiejsmile dziś rehabilitantka okleiła mu tez druga stópkę bo tez już wyglądała nieciekawie;/ w najbliższy czwartek idziemy do neurologa... zobaczymy czy się jakoś ustosunkuje do tych stópek Wiktorka. Pozdrawiam
        • lesny_drobiazg Re: kaślawienie paluszków u stóp 22.01.13, 09:37
          Beatka, i jak tam neurolog? Powiedział coś mądrego? smile
          • beatka126 Re: kaślawienie paluszków u stóp 22.01.13, 10:02
            ech... skupiliśmy się na większym problemie, a co do nóżek to znów usłyszałam teorie, że dziecko do pół roku od rozpoczęcia chodzenia może robić ze stópkami co mu się rzewnie podoba;/ teoretycznie stawy nie powinny się wykrzywić - co sugeruje nasza rehabilitantka. W domu na bosaka u abs'ach, na dworze w wysokich butkach. Na razie młody co tydzień jest obklejany na sztywno i parę godzin dziennie lata w butkach i jest ciut lepiej...
    • asterixa Re: kaślawienie paluszków u stóp 03.01.13, 15:24
      moja siostra w krakowie na takie koślawienie chodziła do Rafała Więcka - ortopedy, który przyjmuje na białym prądniku. pomogło ale nie wiem, jakie dokładnie ćwiczenia stosowali.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja