tajmk 08.02.13, 18:43 czy któraś z Was tosowała u swojego dziecka tą metodę? co sadzicie o tej metodzie? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
mama-cudownego-misia Re: Voyta? rehabilitacja? 08.02.13, 19:01 Tu masz parę aspektów: po pierwsze metodę rehabilitacji dobiera się do problemów konkretnego dziecka - dla jednego lepsza będzie Vojta, dla drugiego bobathy. To nie jest tak, ze rodzic sobie wybiera. A przynajmniej tak powinno być w idealnym świecie, bo w praktyce szczególnie w mniejszych miejscowościach nie masz specjalnie wyboru specjalisty - idziesz do tego, który jest na miejscu. Po drugie vojta jest bardzo skuteczna, ale nieprzyjemna dla dziecka. Spotkałam się z teoriami mądrych psycholożek i pediatrów, że nerwicuje dziecko i niekorzystnie wpływa na więź z rodzicami, bo niemowlak nie rozumie, czemu mama czasem go tuli i pociesza, a czasem męczy i nie reaguje na płacz. Dlatego jesli dziecko nie ma jakichś wielkich problemów, to nawet kosztem tego, ze zacznie chodzić czy raczkować parę miesięcy później, warto vojty unikać. Ale jeśli dziecko ma duże problemy, to czasem trzeba wybrać mniejsze zło. Zresztą niektóre dzieci znoszą lepiej, inne gorzej. Po trzecie (to bardziej moje spostrzeżenia po rpzmowach z rehabilitantami) szczególnie na początku vojta ma więcej do zaoferowania, jeśli chodzi o stymulacje ruchową, niż bobath - dla takiego noworodka w wieku korygowanym 0-1 tyg. bobathowcy mieli tylko huśtanie na piłce, a vojtowcy cwiczenia wymuszające obroty. Wreszcie bodajże w tej książce wyczytałam, ze nie każdy rodzic sie nadaje do rehabilitowania vojtą - że jakaś 1/3 wymięka i nie jest w stanie malucha rehabilitować tą metodą. Tu jeszzce na koniec bodajże moje doświadczenia z vojtą: jak tylko młoda (31. t.c., hipotrofia, niedotlenienie, wylewy III stopnia) wyszła ze szpitala, zgłosilismy się do najlepszej w mieście rehabilitantki pracującej tą metodą. Pokazała, co i jak, ale kazała poczekać na konsultację okulitsyczną, bo młoda miała jeszzce nieunaczynioną siatkówkę i było ryzyko, że skoki cisnienia w nerwach jej zaszkodzą. Pani bardzo sensowna, wszzystko mi wyjaśniła na mnie, tylko sie upierała, ze nie boli, a mnie wsadznie palucha między żebra bolało. Po konsultacjach z dwoma innymi rehabilitantami zdecydowałam, ze jak długo vojta nie będzie absolutnie konieczna, to postaramy się pracować z dzieckiem innyi metodami. Faktycznie, parę razy było blisko, młoda miała deadline, ze jak np. do 2 tygodni się nie zacznie obracać, to ruszamy z rehabilitacją, ale zawsze jakoś w ostatniej chwili zdobywała nową sprawnność i w końcu vojta nie była potrzebna. I baaardzo się z tego cieszę, bo pewnie po części dzięki temu mam spokojne i chronicznie wesołe dziecko Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Voyta? rehabilitacja? 08.02.13, 19:10 Acha, jeszcze jedno: jeśli masz to szczęście, ze mieszkasz w dużym mieście i masz dostęp zarówno do bobathowców, jak i do speców od vojty, to zdaj się na neurologa - on nie tylko bedzie wiedział, która metoda jest lepsza dla Twojego dziecka, ale też wysle Cię do dobrego rehabilitanta, takigo z certyfikatami i doświadczeniem... Odpowiedz Link
rewolka404 Re: Voyta? rehabilitacja? 08.02.13, 22:24 mama-cudownego-misia napisała: > Po trzecie (to bardziej moje spostrzeżenia po rpzmowach z rehabilitantami) szcz > ególnie na początku vojta ma więcej do zaoferowania, jeśli chodzi o stymulacje > ruchową, niż bobath - dla takiego noworodka w wieku korygowanym 0-1 tyg. bobath > owcy mieli tylko huśtanie na piłce, a vojtowcy cwiczenia wymuszające obroty. Zaczynalismy rehabilitacje tydzien przed planowanym TP i cwiczenia na pilce to on mial w okolicy pol roku urodzeniowych, nie wczesniej Odpowiedz Link
ankaicyganka Re: Voyta? rehabilitacja? 08.02.13, 19:44 mój syn (29 tc, wylewy III st) jeszcze w szpitalu był przez tamtejszą terapeutkę rehabilitowany Vojtą. efekt był powalający i widoczny z dnia na dzień, wychodził ze szpitala z umiejętnościami fizycznymi 2-miesięczniaka, np. podnoszenie i utrzymywanie przez kilka sekund głowy z pozycji na brzuchu, układ do pełzania. neurolog w badaniu przed wypisem określił jego rozwój, jako adekwatny do wieku biologicznego. w tej chwili dziecko ma 2,5 miesiąca w domu jest od 10 dni, sami ćwiczymy z nim bobathy po kilka minut dziennie, w oczekiwaniu na termin w ośrodku wczesnej interwencji i młody próbuje się przekręcać z brzucha na plecy i udaje mu się, kiedy jeszcze nie wyciągnie ręki spod klaty po obrocie na brzuch i zdecydowanie poprawia mu się napięcie mięśniowe. obie metody są więc, moim zdaniem, skuteczne, tylko, tak, jak pisze MCM, zależy kiedy i w jakim celu się je stosuje. również oddałabym decyzję neurologowi. i jeszcze jedno. bobathy spokojnie można ćwiczyć w domu z dzieckiem samodzielnie, m.in. podczas zwykłych zabiegów higienicznych, czy zabawy, a vojtę raczej nie, ta metoda wymaga pracy z dobrym, certyfikowanym specjalistą. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Voyta? rehabilitacja? 08.02.13, 19:51 Właściwie to zwykle jest na odwrót Bobathy najczęściej ćwiczy z dzieckiem rehabilitant, więc kilka razy w tygodniu trzeba jeździć na rehabilitację (co oczywiście nie wyklucza wykonywania pewnych ćwizceń w domu w ramach stymulacji), natomiast vojtą ćwiczy rodzic w domu, zwykle 3-5 razy dziennie. Rolą rehabilitanta jest w tym momencie nauczenie rodzica, jak ćwiczyć, i kontrolowanie rozwoju, więc spotkania z nim są rzadsze. Odpowiedz Link
ankaicyganka Re: Voyta? rehabilitacja? 08.02.13, 20:03 no a my dostaliśmy właśnie odwrotne informacje i instrukcje, jak ćwiczyć w domu elementy bobath Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Voyta? rehabilitacja? 08.02.13, 20:39 widac masz takiego zdolnego dzieciaka,ze mu wystarczy Te cwiczenia w ramach stymulacji, ktore dostalismy do wykonywania w domu, tez byly z bobathow. Ale juz taka powazna rehabilitacja to sie zajmuje rehabilitant zwykle. Chociaz oczywiscie wplyw ma tu stan dziecka, mozliwosci osrodka... Odpowiedz Link
ankaicyganka Re: Voyta? rehabilitacja? 08.02.13, 21:06 mam nadzieję ale szczerze mówiąc czekam niecierpliwie ma kolejne konsultacje pediatryczne, neurologiczne, bo oni są mi w stanie obiektywnie określić, czy i jaki on robi postęp. OWI dopiero 2 kwietnia, a my staramy się po prostu nie zmarnować tego czasu. Odpowiedz Link
tajmk Re: Voyta? rehabilitacja? 08.02.13, 21:11 DZIĘKI dziewczyny za wszystkie rady. Widzę ze jestescie zadowolone z Vojty - to dobrze,wazne że pomogła/pomaga ta metoda waszym dzieciakom. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Voyta? rehabilitacja? 09.02.13, 07:32 Eee... Ja zgłaszam votum separatum . Zadowolona z vojty nie jestem, uważam ją za zło konieczne w momencie, gdy dziecko ma duże obciążenia. Ale to wciąz jest zuuuo i nie zawsze jest konieczne Odpowiedz Link
aga-600 Re: Voyta? rehabilitacja? 09.02.13, 01:32 a jakie sa u was zalecenia? w jakim stanie jest dziecko? co mowi neurolog? u nas mala 1 kg, 1 p.apgar 32 tydz.ciazy, hipotrofia,niedotlenienie, zamartiwca, zapalenie pluc itd.w szpitalu bylo robione kilka usg glowki.nie wykazalo wylewu ale na jednej z wizyt po wyjsciu ze szpitala lekarka stwierdzila lagodny wylew 1 stopnia. ogolnie stan malej bardzo ciezki.lezala w szpitalu 6 tygodni.po wizycie neurologa zalecnie-vojta! tak wiec byla cwiczona tuz po wyjeciu z inkubatora, 3 razy dziennie.pani rehabilitantka cwiczyla rano, uczyla mnie a potem ja sama. nie bylo latwo ale opinia neurologa byla dosc kiepska.mala miala albo cos niewlasciwe albo opoznione. zapobiegawczo kazali cwiczyc. potem bylo wszytko ok ale nadal zapobiegawczo musielismy cwiczyc.postepy byly nadzwyczajne.po wyjsciu ze szpitala dostalismy sie do cudowej pani a wierz mi, to jest niezwykle wazne!!!!!mala mimo tych cwiczen ja uwielbiala. ale to wszystko zasluga pani z olesnicy.jak tylko widziala, ze mala juz ma dosyc , przerywala, umiala ja zagadac, odwrocic jej uwage.owszem, plakala, wyrywala sie.to nie uniknione ale mozna to robic po ludzku.miedzy kolejnymi cwiczeniami wyciszyc dziecko, uspokoic , zabawic.nie powoduje to jakiejs nerwicy. mamy porownanie, bo pojechalismy do innej pani na bobathy.tylko na jedna wizyte.porazka!!!!mala godzine wrzeszczala, zanosila sie od placzu, to bylo naprade straszne! a vojta jest przeciez duzo gorsza a ona o wiele, wiele lepiej to znosila. takze duzo zalezy od osoby cwiczacej.a sama stymulacja nie jest fajna.tylko jak uslyszy sie od lekarzy co moze spotkac dziecko w przyszlosci a ze mozna temu zapobiec , to naprade nic nie wydaje sie straszne.........a jak jest wszystko ok, i najwieksze niebezpieczenstwa sa wykluczone to vojta tez sie konczy i ewentualnie bobathy.takze , jezeli lekarz zaleci to napewno warto cwiczyc.da sie to wytrzymac.a mala tego nie pamieta. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Voyta? rehabilitacja? 09.02.13, 08:46 > a mala tego nie pamieta. Oczywiście, że pamięta. Moze nie tak, jak my pamiętamy ostatnie wakacje, ale brak zaufania, poczucie, że dorosli, bliscy robią krzywdę, zostanie w jakimś stopniu pewnie na całe życie. Pamiętam, jak moja córcia po wyjściu ze szpitala bała się wszelkiego dotyku. Kazde głasknięcie to był płacz i przerażenie. Akceptowała tylko kangurowanie bez głaskania. Nauka "dobrego dotyku" potrwała wiele tygodni. Rehabilitanta kojarzyła bezbłędnie juz w wieku 3 czy 4 miesięcy i momentalnie uderzała w ryk, zanim w ogóle jej dotknął. Zresztą jedna z wcześniakowych mam pisała chyba na Uniwersytecie Śląskim badzo ciekawy doktorat na ten temat. Nie wiem niestety, czy doczekał się obrony i wydania, bo dziwczyna miała dodatkowe zawirowania zawodowe, ale wnioski były dośc dołujące. Nie mówię, ze nie należy dziecka rehabilitować. Jak trzeba to trzeba. Ale ze świadomością, że takie dziecko potrzebuje potem wiecej tulenia, kangurowania, że trzeba mu jakos zadośćuczynić nieprzyjemności. Masz też rację, że dobranie dobrego rehabilitanta jest bardzo ważne. Dotyczy to zarówno podejścia, jak i certyfikatów i doświadczenia zawodowego. Odpowiedz Link
vojta-bobath Re: Voyta? rehabilitacja? 09.02.13, 16:14 Witam serdecznie jestem certyfikowanym terapeutom obu metod (Vojty,Bobath).Z przykrością czytam wpisy na tym forum dotyczące Vojty .Nie wiem skąd takie wiadomości o Vojcie i jej negatywnym wpływie na psychikę dziecka.Zachęcam do tego artykułu vojta.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=36&Itemid=1 Proszę dokładnie się dowiedzieć jak działają obie metody i jaka jest różnica pomiędzy nimi.Jedno jest pewne rodzic sam nie jest w stanie ćwiczyć metodą Bobath w domu .Są to tylko elementy.Szkolenie terapeuty zajmuję 360 h i nie jest możliwe abyśmy przekazali to rodzicem w ciagu tak krótkiego czas.Każda metoda ma swoich zwolenników i przeciwników,bardzo często sami terapeuci posiadają jedną metoda i o tej drugiej wypowiadają się negatywnie.Ja osobiści jak to jest możliwe zawsze proponuję Vojtę ,jestem zachwycona ta metodą i jej możliwościami .A co najważniejsze efekty są nieporównywalne.Rodzice proszę Was o jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Sprawdzajcie czy wasi terapeuci posiadają certyfikaty .proście o ich okazanie.Tu chodzi o wasze największe skarby.Pozdrawiam Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Voyta? rehabilitacja? 09.02.13, 16:29 A ja sie bardzo chętnie dowiem więcej na temat wpływu rehabilitacji w ogóle i vojta w szczególności na psychike dziecka. Bo to, do czego Pan(i) podąła link, to akurat tylko opinia, nie artykuł. Krytycznego artykułu z Wprost nie znam, natomiast faktycznie nie tylko pediatrzy z Prokocimia mieli watpliwości co do wpływu rehabilitacji na psychikę dziecka. Z tego, co zrozumiałam z rozmów z pediatrami czy neurologiem, głownie chodziło o to, ze dziecko dostaje sprzeczne sygnały, bo rodzic czasem sprawia mu ból albo przynajmniej nieprzyjemność, i nie reaguje na płacz natychmiastowym ratunkiem, tyolko niejako ignoruje ten płacz. W odczuciu dziecka, które nie rozumie, ze to dla jego dobra, takie traktowanie niewiele się różni od sytuacji, gdy mama np. zostawia płaczące dziecko samo sobie. Mi się takie tłumaczenie akurat wydawało dość sensowne, chociaż oczywiscie specjalistką od psychiki dziecka nie jestem, a fakt, ze słyszałam je od kilku "dzieciowych" secjalistów, sprawia, ze chyba jednak coś jest na rzeczy... Odpowiedz Link
eda321 Re: Voyta? rehabilitacja? 09.02.13, 19:29 Cwiczylam 1,5 roku. Bylo ciezko, plakal prawie caly czas. Cwiczylismy 4 razy dziennie, 2 razy w tygodniu z rehabilitantka, ktora sprawdzala odruchy i ewentualnie korygowala pozycje i rodzaj ucisku. U nas byla b. duza spastyka w nogach - w sumie to nadal jest, bo Blazej sie z tego nie wygrzebal )ma MPDz). Nie wiem co by bylo, gdybysmy nie podjeli Vojty. Moze lepiej, moze gorzej. Ciezko podjac wlasciwa decyzje. Faktem jest, ze jak wlaczylismy Vojte to zaczal osiagac kolejne umiejetnosci tj. najpierw przewroty, pozycje czworacza, raczkowanie, wstawanie. Jak zaczal stawiac pierwsze kroki odpuscilam, bo juz psychicznie bylo mi ciezko, mimo ze teoretycznie dobrze ustawiony w tej metodzie rodzic nie powinnien miec z nia emocjonalnych klopotow. Zycze powodzenia w odpowiednim doborze metody. Odpowiedz Link
t.tolka Re: Voyta? rehabilitacja? 09.02.13, 21:22 Subiektywnie powiem tak u nas vojta przez 6 m-cy nie przyniosla zadnych efektow zero. mlody byl i pozostawal w stanie wegetatywnym. Miesiac bobathow spowpdowal tak spektakularny postep, ze nawet rehabilitantka nie wierzyla w to,co widziala. Obiektywnie o wplywie na psychike powiem tak- zgadzam sie z MCM, a do tego mam w temacie aporo wiedzy praktyki. W temacie dzieciecej psychiki ofcorse. I juz sama zasada imprintingu zaprzecza slowom terapeuty z tego watku. Czy chcemy czy nie dziecko wdrukowuje sobie emocje obrazy, slowem rzeczywistosc. I na tym bazuje w przyszlym rozwoju. Nieswiadomie, ale jednak. Bol to bol, a bol sprawiany przez rodzica zawsze pozostawi slad. Nie mam czsu szukac publikacji naukowych, ale jest ich multum. Odpowiedz Link
anias2000 Re: Voyta? rehabilitacja? 09.02.13, 21:51 Wiecie, a ja się czułam jak wyrodna matka, bo psychicznie nie dawałam rady rehabilitować Synka tą metodą. Po prostu nie mogłam, miałam taki wewnętrzny opór, że nawet dobro dziecka do mnie nie przemawiało. Miałam straszne poczucie winy, że nie daję rady. Ale na samą myśl, żeby tak osaczyć moje dziecko robiło mie się fizycznie słabo. Nie wiem, jak potoczyłyby się nasze losy, gdybym nie znalazła prywatnego terapeuty... On ćwiczył z Synkiem, ja byłam od uspakajania w trakcie i tulenia po. Cwiczyliśmy 2x na dzień, bo więcej moja psychika nie wytrzymywała. I tak do ok 16 mc życia. Z dłuuuugiiiiiimi przerwami na chorubska i antybiotyki jesienno - zimowo - wiosenne. Dziś dziecko fizycznie rozwija się prawidłowo, choć niewielu specjalistów dawało mu szansę na wyjście ze stanu wegetetywnego. Mimo wszystko, do dziś mam wyrzuty że zafundowałam Małemu taką jazdę. Mając dzisiejsze doświadczenie, pewnie nie zaczynałabymna starcie do Vojty, lecz od mniej siłowych metod. I dopiero, gdy te nie dawałyby rezultatu... Jakoś wpis Pani rehabilitantki nie przekonuje mnie wcale a wcale. Odpowiedz Link
vojta-bobath Re: Voyta? rehabilitacja? 10.02.13, 08:12 Witam moim zamiarem nie było nikogo przekonywanie do Vojty.Ja wiem tylko po swoich obserwacjach a pracuję ponad 10 lat.Nie zgodzę się tylko z wypisywanymi. Bzdurą jest, że Vojta sprawia ból to jest jakieś błędne przekonanie.Vojta nie ma prawa sprawiać bólu.Jeżeli źle ćwiczymy i dziecku sprawia to ból od razu widać to u dziecka bo ono automatycznie ucieka od tego bólu.A rolą terapeuty jest to wychwycić nauczyć patrzenia rodzica aby teego unikać.Mam setki dzieci ćwiczonych tą metoda i nigdy nie był to problem dziecka a bardziej rodziców.A skoro jest tyle artykułów o tym jak Vojta źle wpływa na psychikę to poproszę linki ,bo ciągle tylko słyszę ,że są a sama nie znalazłam i nikt mi nie dał. Wiem ,że jest to bardzo trudna metoda ale najlepsza .Bobath,też są dobrą metodą ,tylko nie prawda jest ,że przy tej metodzie dzieci się cieszą i nigdy nie płaczą to jest nieprawda. Jedno wiem ,każdy Polak jest lekarzem ,fizjoterapeutom i zna się najlepiej na wszystkim . Czasami trochę zaufania i jeszcze raz proszę sprawdzać certyfikaty,często terapeuci po 2 tyg szkoleniu robią Vojtę i każą np rodzicom odmierzać czas stymulacji a to jest niedopuszczalne i błędne zwłaszcza dla małych dzieci. Odpowiedz Link
vojta-bobath Re: Voyta? rehabilitacja? 10.02.13, 09:07 Bardzo przepraszam nie wiem czemu mój komputer z automatu pisze terapeutom zamiast terapeutą .Przepraszam za ten błąd Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Voyta? rehabilitacja? 10.02.13, 09:39 Ok, to proszę w takim razie opisac, jak Pani zdaniem niemowlę odbiera sytuację, w której jest ćwiczone vojtą przez rodzica? rehabilitantka, do której my poszliśmy (doktorat, odpowiednie certyfikaty, ogromne doświadczenie) opisywała to jako dyskomfort i pewnie w wiekszości przypadków ma rację - to ten dyskomfort sprawia, ze dziecko płacze. Mi jednak nie chodzi o to odczucie, ale o całą sytuację - rodzic robi coś, co powoduje u niemowlęcia dyskomfort (załóżmy, ze nie ból). Niemowlę płacze. Rodzic ignoruje płacz i dalej robi to coś, co powoduje dyskomfort. Sytuacja się powtarza kilka razy dziennie, 7 dni w tygodniu, przez wiele miesięcy. Poza tymi momentami rodzic dziecko traktuje czule i jego płaczu nie ignoruje. Czy Pani zdaniem nie ma to żadnego wpływu na psychikę dziecka? Żeby było jasne - nie jestem wrogiem vojty. Uważam, że jest skuteczna, że dobrze, ze jest, że bywa konieczna. I że niestety tak samo jak większośc procedur medycznych, zabiegów, badań, etc., przez które musiały przejść nasze wcześniaki, jest złem koniecznym. Czasem trzeba. Trudno. Dzięki temu żyją i są zdrowe, albo przynajmniej tak sprawne, jak to możliwe. Chociaż żal mi wtedy, ze moje czy czyjeś dziecko na początku drogi spotkały zamiast bliskości i utulenia same przykrości. A tak na marginesie, jeśli chodzi o ból, mnie osobiście bolało . Spytałam tejże naszej certyfikowanej fizjoterapeutki z doktoratem i wieloletnim doświadczeniem, jak mocno miałabym uciskać dziecko. Pokazała mi na mnie, w kilku miejscach. No i bolało niestety . Przypuszczam, że to sprawa indywidualna, jedno dziecko może boleć, drugie nie. Odpowiedz Link
vojta-bobath Re: Voyta? rehabilitacja? 10.02.13, 11:07 www.ptnd.pl/nd/neurologia_33-59-62.pdf Proszę przeczytać tą pracę może rozwieje trochę wątpliwości . Kontrowersje wokół metody Vojty Grażyna Dyrtych. Nie wiem dlaczego podczas demonstrowania siły nacisk przez terapeutę w czasie stymulacji panią bolało.Powtarzam jeszcze raz nie powinno boleć. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Voyta? rehabilitacja? 10.02.13, 12:14 O, dziękuję za ciekawy artykuł i ciekawą dyskusję. Na pewno sporo ona wnosi Przeczytałam uważnie od deski do deski i musze przyznać, ze moich wątpliwości jednak nie rozwiał Zboczenie zawodowe niestety... Po pierwsze Autorka nie polemizuje ze stwierdzeniem, że rehabilitacja wpływa negatywnie na więź z rodzicami, którzy dają dziecku sprzeczne sygnały (o czym tutaj rozmawiamy), a z tezą, że Vojta jest brutalna. To jest zupełnie inna kwestia. Po drugie skupia sie na tym, co się dzieje w czasie samej stymulacji, a nie na długofalowym wpływie na psychikę dziecka. Pisze o przyczynach płaczu, a nie o kwestii więzi rodzic-dziecko. Na pewno jest tak, ze szczególne przypadki (dzieci z refluksem, z dużymi uszkodzeniami OUN - takie wymienia autorka) maja prawo być bardziej płaczliwe. ALE jednak nie wszystkie rehabilitowane tą metodą da się zaliczyć do tych kategorii, a płaczą praktycznie wszystkie. Kestia wpływu rehabilitacji na relację matki i dziecka w ogóle, a nie tylko w czasie ćwiczeń (czyli udzielanie się niepokoju, str. 62) nie jest poruszana. Generalnie chodziło mi o Pani opinię: jaki według Pani wpływ na niemowlę ma powtarzająca się sytuacja, w której rodzic ignoruje jego płacz (nie chodzi mi o samo płakanie tylko o skutki reakcji, z jaką sie ono spotyka, a właściwie jej braku ) i że ten rodzic przeprowadza czynności powodujące u dziecka dyskomfort wbrew protestom tego dziecka (bo płacz jednak może być uznany za pierwszą formę protestu). Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Voyta? rehabilitacja? 10.02.13, 12:23 Swoją drogą, o problemie w relacjach w przypadku rozpoczęcia rehabilitacji mówiła mi sama rehabilitantka pracująca metodą Vojty. W ogóle wzbudziła spore zaufanie, właśnie dlatego, ze nie kryła problemów i trudności. Po pierwsze odmówiła rehabilitowania, dopóki siatkówka się nie unaczyni, a przynajmniej okulista nie wypowie, czy można. Po drugie wprost powiedziała, ze ona swoje dziecko też rehabilitowała vojtą i rehabilitowała je na zmianę z mężem, bo było to trudne emocjonalnie i dla niej, i dla dziecka, i chciała jak najmniej zaburzać relacje matka-dziecko. Wreszcie pocieszyła, że wiele da się nadrobić i zrekompensować dziecku kangurowaniem na przykład + zaangażowaniem tatusia w uczestnictwo w całym procesie. Sensowne to było. Z kolei równie certyfikowana rehabilitantka od bobbathów przekonywałą nas do swojej metody własnie stwierdzeniem, zę to rehabilitant pracuje z dzieckiem, bo rodzic jest do kochania, nie do ćwiczenia. Mam wrażenie, ze Zawitkowski się też w podobnym tonie wypowiadał, ale nie dam sobie ręki uciąć, bo to formu, na którym odpowiadał na pytania rodziców, zostało zamknięte. Odpowiedz Link
t.tolka Re: Voyta? rehabilitacja? 10.02.13, 18:15 Prosze mi wskazac miejsce gdzie napisalam, ze vojta jest zla. Napisalam tylko, ze nam nie pomodla to raz. Dwa, jesli juz epatujemy doswiadczeniem to prosze : mam za soba 15 llat pracy z mlodzieza niepelnosprawna i ruchowo i intelektualnie. Jestem praktykiem i teoretykiem i wiem, ze dyskomfort czy bol czy zmuszanie do rehabilitacji jakakolwiek metoda dziecka, ktore tego nie rozumoe, pozostawia slad w psychice. Rehabilotowac trzeba to oczywiste i niezaprzeczalne. Ale tzeba tez przyjac do wiadomosci, ze imprinting spowoduje, ze w psychice dziecka pozostanie negatywny slad. Odpowiedz Link
helka.pentelka Re: Voyta? - nigdy więcej 10.02.13, 22:36 Do Vojty podchodziłam z synem 2 razy. Ćwiczyliśmy razem około 14 miesięcy przy współpracy z 4 kolejnymi rehabilitantami. Im więcej było ćwiczeń, tym więcej problemów widziałam - łącznie z problemami zdrowotnymi, wycofaniem psychicznym i poznawczym. Prościej mówiąc - z ciekawskiego i wszędobylskiego (na miarę swoich ograniczeń ruchowych) dzieciaka zmieniał się w biernego, ssącego palce, nieruchomego i niekontaktowego kadłubka. Paradoksalnie - na korytarzu w ośrodku była wywieszona informacja, że nie wszystkie dzieci dobrze znoszą tę terapię, ale rehabilitanci z uporem maniaka nie chcieli przyjąć do wiadomości, że właśnie takie dziecko mają przed sobą. Postawiłam na swoim, wbrew zaleceniom rehabilitantów, ale przy pełnej aprobacie 2 neurologów. Zmieniliśmy formę rehabilitacji. Bobath i terapia czaszkowo-krzyżowa bardzo pomogły - od razu był skok. Młodego teraz najlepiej rehabilituje się "przy okazji", w trakcie zabaw, które świadomie wykorzystujemy terapeutycznie. Do tej pory syn nienawidzi jakiejkolwiek formy przymusu fizycznego, dostaje wtedy mega histerii. Koleżanka rehabilitowała syna Vojtą z powodu z nadmiernego napięcia wiele lat temu - do dziś ma nadpobudliwe, szalenie nerwowe dziecko, z którym bardzo trudno jej nawiązać zdrowy kontakt. Któraś mama wyżej napisała, że miała wyrzuty, że nie rehabilituje Vojta, że może robi krzywdę dziecku przez zaniechanie terapii. Miałam też taki kryzys, bo zależało mi na tym, by Młody ruszył ruchowo do przodu. Ale widziałam też konsekwencje w psychice dziecka przy bardzo niezadowalających rezultatach terapii. Postawienie się rehabilitantom też kosztowało mnie wiele stresu, bo nie mam medycznego wykształcenia, a jednocześnie wyraźnie widziałam negatywne skutki tych ćwiczeń. Kwestionowanie autorytetu rehabilitanta było po prostu trudne. Ale cieszę się, że zrezygnowaliśmy. Odpowiedz Link
vojta-bobath Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 07:30 Nie dziwię się ,że rehabilitantka nie wierzyła w to co widzi ,bo nie wiem czemu nikt nie pomyślał o tym co zrobiła Vojta przez te 6 miesięcy.Gdyby Bobathy były takie cudowne to proszę mi wierzyć nikt by innej metody nie szukał. Odpowiedz Link
mama_janka007 Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 09:25 moj mlodszy syn dostal skierowanie na vojte. nie zgodzilam sie, bo byla to kwestia WNM i kwestii ktore warto potraktowac bobathami, sprobowac przynajmniej, zanim wytoczy sie wieksze batalie. argumentacja lekarza byl czas. "bo przy metodzie vojty pani efekty uzyska za chwile, przy bobathach trzeba bedzie pewnie poczekac". dziekuje, poczekam i lekarza tez zmienilam. nie wiem przez to, jak czesto maluchy kierowane sa na vojte "na wyrost", zamiast sprobowac najpierw metod mniej ingerujacych w rozwoj emocjonalny dziecka. Odpowiedz Link
tajmk Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 09:53 gdy jedna dorosła osoba rehabilituje Voytą - może byc ciezko. ale jezeli sa to dwie osoby np.mama i tata i dodatkowo rodzeństwo które spiewa, tańczy, podskakuje - to moje rehabilitowane nawet nie zauwazy że cos sie dzieje. Ważne jest wychwycić moment dobrego humoru dziecka np. po spaniu lub 20 min po jedzeniu - da się. Rzeczywiscie po Voycie efekty przychodzą szybko. Odpowiedz Link
mamaantonki Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 09:56 Przepraszam, że się wtrace ale mam wrażenie, że pani terapeutka od Vojty próbuje za wszelką cenę przekonać tu wszystkich do tej metody. Wydaje mi się, że jeśli ileś osób pisze, że metoda była bolesna, nieprzyjemna czy nie przynosiła efektów to chyba coś w tym jest? Nie wierze, że wszyscy trafili na niekompetentnych fizjoterapeutow. Ja bym w życiu na Vojte się nie zgodziła. Pomimo dużych obciążeń, moje dziecko było rehabilitowane Bobathami, za którymi też nie przepadła. 2 x w tyg cwiczylismy z terapeuta a ja codzień 30-40 minut w domu tak jak mnie uczyła rehabilitantka. Pomimo wylewow III stop , zamartwicy, niedotlenienia na 8 mies korygowanych dziecko usiadł, zaczelo raczkowania i stało. Odpowiedz Link
t.tolka Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 10:04 A moze zwyczajnie jak w przypadku wielu dzieci podziala metoda behawioralna, ktora lezy u podstaw bobathow? Tak tez moze byc, prawda? I tak jest u wielu dzieci. Moj syn ma 10 lat i juz wiem, ze dzialaja tylko metody behawioralne i tylko w ten sposob mozna go stymulowac. Ale niezaprzeczalnie vojta pomaga innym. Tyle, ze ja nie o tym. Ja o tym, ze kazda dyskomfortowa metoda pozostawia slad w psychice dziecka. W bobathach ten slad pozostawia rehabilitant w vojcie rodzice. Nic nie pozostaje bez wplywu na psychike i tyle. Odpowiedz Link
tajmk Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 10:30 dziewczyny zaczynam sie bać po tym co piszecie DLACZEGO voyta zostawia slad na psychice? co prawda rehabilituje voytą od kilku dni... po rehabilitacji co prawda dziecko nie schodzi mi zrąk, ale nie widzę rozdraznionego dziecka dziecko po rehabilitacji smieje sie i czeka na brawa i buziaki... czy to jest taki slad który zakorzenia się głeboko? bo nie zabardzo rozumiem..... Odpowiedz Link
vojta-bobath Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 12:39 Nikogo nie namawiam na Vojtę Jak pisałam mam obie metody . Nie rozumiem rodziców ,którzy piszą takie bzdury o Vojcie .Proszę mi powiedzieć na jakiej podstawie państwo to twierdza .Przyjmuję codziennie około 15 niemowląt i nie ma żadnego problemu prawie wszystkie są na Vojcie..Proszę jeszcze raz o badania naukowe i dowody na to co państwo piszą a przez takie pisanie siejecie tylko zwątpienie w sens tej terapii. Każda metoda jest dobra,nie wiem czemu tylko ciągle rodzice którzy decydują się na Vojtę czują się winni , i mają poczucie ,że robią coś złego.Dlaczego nikt się nie zastanawia ,że Istnieje przekonanie ,,jak Bobathy nie pomogą to weźmiemy Vojtę.,Czemu ? obie metody są dobre,tylko czy tak samo skuteczne? Odpowiedz Link
mama_janka007 Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 12:48 vojta-bobath napisał(a): > obie metody są dobre,tylko czy tak samo skuteczne? dla mnie bez sensu- bo czy "dobro" metody rehabilitacyjnej nie polega wlasnie na skutecznosci? w ogole nie rozumiem, po co specjalizowac sie w technice, w ktorej skutecznosc sie watpi? miesa nie jadam, ale kurs smazenia kotletow zrobie. Odpowiedz Link
mamaantonki Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 15:53 vojta-bobath napisał(a): > Nikogo nie namawiam na Vojtę Jak pisałam mam obie metody . Nie rozumiem rodzicó > w ,którzy piszą takie bzdury o Vojcie .Proszę mi powiedzieć na jakiej podstawie > państwo to twierdza .Przyjmuję codziennie około 15 niemowląt i nie ma żadneg > o problemu prawie wszystkie są na Vojcie..Proszę jeszcze raz o badania naukowe > i dowody na to co państwo piszą a przez takie pisanie siejecie tylko zwątpienie > w sens tej terapii. > Każda metoda jest dobra,nie wiem czemu tylko ciągle rodzice którzy decydują się > na Vojtę czują się winni , i mają poczucie ,że robią coś złego.Dlaczego nikt s > ię nie zastanawia ,że Istnieje przekonanie ,,jak Bobathy nie pomogą to weźmiemy > Vojtę.,Czemu ? > obie metody są dobre,tylko czy tak samo skuteczne? Przepraszam, że to powiem, ale ma Pani dużo wolnego czasu na odpisywanie na forum, rehabilitując 15 niemowląt dziennie. Nadal nie rozumiem, czemu się pani tak upiera, że Vojta jest dla dziecka przyjemna? Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Ale konkretnie 11.02.13, 16:35 prosze nie unikać odpowiedzi na bardzo proste, a dla nas ważne pytanie: czy Pani zdaniem powtrzająca się przez dłuższy czas sytuacja, gdy rodzic w trakcie rehabilitacji ignoruje płacz dziecka i powoduje u niego co najmniej dyskomfort, pozostanie bez wpływu na psychikę tegoż dziecka, czy nie? Jest Pani praktykiem. Nie wierzę, że rodzice Pani o to nie pytają. Co im Pani odpowiada? Odpowiedz Link
mama_opole Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 11:32 Witaj, Wydaje mi się, że wszystko zależy od dziecka. Sama ćwiczyłam synka Vojtą do 6miesiąca, nie powiem, że było łatwo, bo nie było(sama musiałam go ćwiczyć). Mimo, że bardzo się starałam, 1-2razy w tyg.jeździłam na konsultacje do rehabilitanta to nie było widać żadnego efektu, a wręcz przeciwnie z lekkiego napięcia mięśniowego zrobiło się bardzo duże napięcie w rękach i nogach. Jak go chciałam wziąć chociaż by tylko na ręce on już cały się spinał i sztywniał bo bał się, że będę go ćwiczyć. Potem zasugerowano mi abyśmy spróbowali "Bobatów" i zobaczyli jakie efekty przyniosą te ćwiczenia. Konsultowałam to z kilkoma specjalistami i tak po 6miesiącach 3razy w tyg.zaczęliśmy jeździć na ćwiczenia metodą "Bobatówi" i już po miesiącu widziałam małe sukcesy. Usłyszałam, że widocznie mój synek należy do tych nielicznych dzieci, na które Vojta kompletnie "nie działa". Znam dzieci, które długo były ćwiczone Vojtą i super się rozwijały. Także, uważam, że każde dziecko jest inne i to do niego wraz ze specjalistami dobiera się odpowiednią metodę ćwiczeń. Pozdrawiam Miłosz 28tc, 650g Odpowiedz Link
t.tolka Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 13:10 Jeszcze raz, bo niektorzy nie rozumieja: REHABILITACJA JEST POTRZEBNA A NAWET KONIECZNA. Nie kwestionuje tego, metoda powinna byc dobrana do dziecka. Rehabilitantko rozumiem, ze obserwujesz rozwoj psychiczny swoich podopievznych kilkanascie lat i dlatego z cala stanowczascia twierdzisz ze nie ma wplywu na psychike? Badania, ksiazki? Cala literatura psychologii wczesnodzieciecej mowi o wplywie dziecinstwa na nasze zycie. Wszystko pozostawia slad. Odpowiedz Link
vojta-bobath Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 14:19 Tylko na jakiej podstawie twierdzenie ,że Vojta zostawia negatywny ?Rozmawiamy nie o konieczności ćwiczenia ale o tym co zostawia w psychice dziecka ćwiczenie Vojtą. Proszę o konkrety ,że Vojta żle wpływa na psychikę.W podręcznikach piszą tylko o złych doznaniach,przeżyciach .A nie ma dowodów że Vojta takim jest.To są tylko spekulacje i domysły.Nie Fakty. Odpowiedz Link
anias2000 Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 14:42 Proszę Pani, Jeśli dziecko odczuwa "dyskomfort" "złe doznania i przeżycia" to co to oznacza? Jest mu dobrze, czy źle? Jeśli przy tym drze się w niebogłosy, że ósma ulica słyszy, to jest mu dobrze, czy źle? I jeśli Dorosły, do którego dziecko ma zaufanie raz tuli a raz nie reaguje i sam taki stan prowokuje taki stan to nie trzeba być psychologiem dziecięcym, żeby zrozumieć, że coś tu nie gra.... Wystarczy spojrzeć do jakiej bądź Psychologii Dziecka. Linki, konkretne publikacje.... Nie, nie znam ich. Wiem za to, że np w Holandii terapeutom nie wolno legalnie stosować Vojty w terapi niemowląt, ze względu na szkodliwość relacji Rodzic-Dziecko. Odpowiedz Link
vojta-bobath Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 15:43 Holandia to akurat zły przykład . Odpowiedz Link
mamaantonki Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 15:28 Ja nie kwestionuję metody Vojty w ogóle. Bo są dzieci, u których efekty są błyskawiczne. Ale nikt mi nie powie, że ta metoda jest dla wszystkich. Nasze dzieci, które są często skrajnymi wcześniakami mają za sobą wiele miesięcy w szpitalu, bolesnych i stresujących zabiegów, które odbijają się na ich rozwoju w przyszłości. Niemożliwym jest by zostało to bez żadnego śladu. Te dzieci często nie mogą być rehabilitowane metodą Vojty, co przyznają sami neurolodzy. Sama znam historie, gdzie lekarze odradzali dla danego dziecka (w tym donoszonego bez żadnej historii szpitalnej ) metodę Vojty. Znam przypadki, że wiele miesięcy Vojty nie przynosiło efektów żadnych a pogłębiało deficyty u dziecka, dzieci wrzeszczały na sam widok rehabilitanta lub wymiotowały. Uważam, że każda rehabilitacja jest dla dziecka dyskomfortem, nawet Bobathy, przynajmniej do jakiegoś okresu. I pozostawi ślad na psychice dziecka. Odpowiedz Link
t.tolka Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 15:56 Czemu Holandia to zly przyklad? Nie wiem czy sa badania jaki wplyw ma na psychike rehabilitacja vojta - czy zly czy dobry. Natmiast mnie wystarczy akademicka poparta badaniami wiedza, ze dyskomfort, bol, zaburzanie wiezi niemowlaka z rodzicami odbija sie na rozwoju dziecka przez wiele lat. 15 lat pracowalam z nastolatkami niepelnosprawnymi stymulujac ich rozwoj umyslowy i psychiczny. I podrecznikowo bylo widac, wszellie dysfunkcje majace swe zrodlo w niemowlectwie i wieku dzieciecym. Do czego chcesz mnie przekonac? Ze rehabilitacja jest dobra i potrzebna? Jest, bez dwoch zdan. Ale to nie cud miod tylko nieprzyjemna koniecznosc, ktorej konsekwencje psychiczne moga byc rozne. Odpowiedz Link
mamaantonki Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 16:06 t.tolka napisała: > Czemu Holandia to zly przyklad? Nie wiem czy sa badania jaki wplyw ma na psych > ike rehabilitacja vojta - czy zly czy dobry. Natmiast mnie wystarczy akademick > a poparta badaniami wiedza, ze dyskomfort, bol, zaburzanie wiezi niemowlaka z > rodzicami odbija sie na rozwoju dziecka przez wiele lat. 15 lat pracowalam z n > astolatkami niepelnosprawnymi stymulujac ich rozwoj umyslowy i psychiczny. I po > drecznikowo bylo widac, wszellie dysfunkcje majace swe zrodlo w niemowlectwie > i wieku dzieciecym. Do czego chcesz mnie przekonac? Ze rehabilitacja jest dobr > a i potrzebna? Jest, bez dwoch zdan. Ale to nie cud miod tylko nieprzyjemna ko > niecznosc, ktorej konsekwencje psychiczne moga byc rozne. Ja mam podobne bardzo zdanie Odpowiedz Link
tajmk Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 16:14 dziewczyny czy wszystkie dzieci rehabilitowane voytą beda miały zły kontakt z rodzicami przez reszte zycia? - wybaczcie ale to jakas bzdura gdybym miała robic wszystko to co mowi psycholog (z dzieckiem) - to wybaczcie ale nie miałabym czasu wyjśc z domu troche realizmu do zycia.... Odpowiedz Link
mamaantonki Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 16:33 tajmk napisała: > dziewczyny > czy wszystkie dzieci rehabilitowane voytą beda miały zły kontakt z rodzicami p > rzez reszte zycia? - wybaczcie ale to jakas bzdura > gdybym miała robic wszystko to co mowi psycholog (z dzieckiem) - to wybaczcie a > le nie miałabym czasu wyjśc z domu > troche realizmu do zycia... Ja nie wiem, czy ktoś tu pisał, że wszystkie dzieci rehabilitowane Vojtą będą mieć zły kontakt z rodzicami. Ostatnei stwierdzenia są takie, że rehabilitacja (każda) dla niemowlaka jest nieprzyjemną koniecznością i musi pozostawić ślad w przyszłym życiu. Odpowiedz Link
mamaantonki Re: Voyta? rehabilitacja? 11.02.13, 16:37 tajmk napisała: > dziewczyny > czy wszystkie dzieci rehabilitowane voytą beda miały zły kontakt z rodzicami p > rzez reszte zycia? - wybaczcie ale to jakas bzdura > gdybym miała robic wszystko to co mowi psycholog (z dzieckiem) - to wybaczcie a > le nie miałabym czasu wyjśc z domu > troche realizmu do zycia.... Poza tym zadajesz pytanie innym co sądzą o tej metodzie, więc Ci opisują. Poza tym wiele osób, które się wypowiedziały ma chyba już spore doświadczenie w pracy z własnym wcześniakiem i chyba realizmu im nie brakuje. A chodzisz do psychologa z dzieckiem? Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Tajmk 11.02.13, 16:44 Nie chodzi o to, czy wszystkie, bo na pewno nie wszystkie. Tak jak nie każde bite dziecko ma skrzywioną psychikę, nie kazde pijące z niekapka wadę zgryzu, i nie każde zajadające lizaki próchnicę. To kwestia osobnicza - w tym wypadku wypadkowa wrażliwosci dziecka, matki i fizjoterapeuty, a pewnie też mnóstwa innych czynników. Ale to jest jakiś tam problem i również należy go wziąc pod uwagę w doborze metody. Tak szczerze dziwię się, że ta terapeutka tak zaciekle broni czarno-białej wizji rzeczywistości: zanim zapadły decyzje w sprawie Małgosi, kwestię wpływu na psychike dziecka omawiał ze mną chociażby w 2 zdaniach po kolei KAŻDY konsultowany rehabilitant i neurolog. A ja wwtedy jeszzce byłam ciemna jak tabaka w rogu, nie wiedziałam o co pytać i to nie ja kierowałam rozmowę na te tematy. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia są badania 11.02.13, 16:32 Wprawdzie w ludzkim jezyku sa akurat abstrakty tylko, ale są, choćby takie pierwsze trzy wyskakujące w wyszukiwarce: Ludewig A, Mähler C., Early Vojta- or Bobath-physiotherapy: what is the effect on mother-child relationship?, Prax Kinderpsychol Kinderpsychiatr. 1999 May-Jun;48(5):326-39. W tej pracy porównywali na podstawie kwestionariusza wypełnianego przez matki pary matka-dziecko rehabilitowane vojtą i bobathami. Ze streszczenia wynika, ze matki sygnalizowały szczególnie duży stres na poczatku terapii vojtyą, potem sie wyrównywało. Sarimski K, Hoffmann IW., Overprotectiveness as a coping reaction in intensive physical therapy, Z Kinder Jugendpsychiatr. 1993 Jun;21(2):109-14. Trochę mniej na temat, bo matki 25 dzieciaków z porazeniem mózgowym ćwiczonych vojtą były porównywane do matek dzieci nierehabilitowanych, ale wnioski w streszczeniu takie, że kompensują dzieciom stres rehabilitacji poprzez nadopiekuńczość (czyli matkom vojta też szkodzi ) I jeszcze wnioski z artykułu nie omawiającego dokłądnie tej kwestii: d'Avignon M, Norén L, Arman T., Early physiotherapy ad modum Vojta or Bobath in infants with suspected neuromotor disturbance, Neuropediatrics. 1981 Aug;12(3):232-41.: The psychological aspects of early physiotherapy should be thoroughly considered and this is particularly important in connection with the Vojta method. No... więcej tego jest, jak ktoś chce, to sie doszuka. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Dlaczego dziecko płacze 11.02.13, 17:03 ....skoro nie odczuwa dyskomfortu? Odpowiedz Link
tajmk Re: Dlaczego dziecko płacze 11.02.13, 19:24 z niemowlakiem nie chodze do psychologa. Tylko poczytałam kilka poradników dot.dzieci (przed urodzeniem swojego pierwszego dziecka) pisanych przez psychologów i uważam za mocno przerysowane tzn przekolorowane a rzeczywistosc zupełnie inna jest. Ale to jest przerażające co piszecie o voycie zmienię temat - czy dziecko adoptowane w wieku 2 lat nigdy nie bedzie szczesliwe bo ma zwichrowaną psychike? - troche wiary i miłości Może tak... stymulacja Voyty jest na każdą stronę prawda? lewa potem prawa i powtórzenie (u nas) na razie cwiczymy się kilka razy dziennie. Może wasz rehabilitant kazał lub miałyscie wskazania utrzymywac dziecko dośc długo w jednej pozycji?????????????? Może w tym jest problem.... My mamy na razie niezbyt długi czas stymulacji i moze dlatego jakos nie cierpimy na tej metodzie - ale przyznam RĘCE MNIE JUZ BOLĄ pomimo ze na zmiane cwiczymy z mezem jak ja przytrzymuje to on bawi jak on przytrzymuje to ja bawie plus rodzeństwo i jest dobrze że cwiczenia dają efekty ekspresowo. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Dlaczego dziecko płacze 11.02.13, 19:34 > z niemowlakiem nie chodze do psychologa. A szkoda, dostałabyś bardzo fajne porady dotyczące tego, jak stymulować, bawić się i wspomagać rozwój. Pozwoliłoby to równiez na fachową ocene tego rozwoju. > zmienię temat - czy dziecko adoptowane w wieku 2 lat nigdy nie bedzie szczesliw > e bo ma zwichrowaną psychike? - troche wiary i miłości Nie zmieniasz tematu, to jest inna skala zupełnie, ale pewne podobieństwo jest: naprawdę uważasz, że "wymiana" rodziców na "nowych", pewnie poprzedzona utratą "starych", bywa, że patologicznych, pobytem w przynajmniej jednym domu dziecka, nie zostawi śladów? Masz rację, że przy dużej (trochę nie wystarczy) dawce wiary, miłości i siły takie dziecko ma szansę wyrosnąć na szczęśliwego dorosłego. Ale takie doświadczenie ślad pozostawia, bo po prostu musi. Bez tego śladu byłoby kimś zupełnie innym. No i w o wiele, wiele mniejszej skali tak samo będzie z vojtą, venflonami, intubacją samotnością w inkubatorze - są konieczne, ale zawsze zostawiają wiekszy lub mniejszy ślad. Nikt nie przekonuje, ze jest inaczej - jeśli Twoje dziecko musi być rehabilitowane vojtą, to musi i niech Ci powieka nie zadrży. Jeśli nie musi, jeśli moze bobathami, a chodzi wyłacznie o to, żeby staneło na nogach np. w 12. miesiącu zamiast 15., to ja bym się juz mocno wahała. Ze względu na to, co tu piszemy. No i tyle. Odpowiedz Link
mamaantonki Re: Dlaczego dziecko płacze 11.02.13, 20:01 Tajmk, troszkę się obruszyłam, gdy napisałaś, że nie wyszłabyś z domu gdybyś robiła wszystko co Ci każe psycholog. I, że więcej realizmu do życia...Tymczasem miałaś na myśli jakieś poradniki a nie specjalistyczną pomoc psychologa. Wierz mi, że pewnie jest tu mnóstwo mam, które chodzą do psychologów. Ja ze swoim dzieckiem również od 7 miesiąca (4 korygowanego). Przy okazji wizyty u neurologopedy mam wizytę u psychologa co 3 miesiące i dzięki temu mam systematycznie ocenę rozwoju dziecka od tych dwóch specjalistów. My jakichś specjalnych zaleceń nie mamy, ale sądzę, że mnóstwo tu mam, które z dziećmi pracują tak, jak im psycholog każe i robią wszystko, co im każe nie tylko psycholog, ale i pedagog, logopeda etc. Dlatego trochę mnie obruszył tamten Twój post, bo zabrzmiał, jakby te osoby nie podchodziły realistycznie do życia. Odpowiedz Link
aga-600 Re: Dlaczego dziecko płacze 11.02.13, 23:09 dziewczyny, a znacie moze dobrego psychologa we wroclawiu i olesnicy? nie chodze z moja mala do zadnego a moze warto mala byloby pokazac? tak teraz mysle.....duzo mam chodzi ale nie wiem czy maja jakies konkretne problemy, czy tak zalecil neurolog czy same z siebie chcialy?my bylismy na testach i ocenie jak mala miala ponizej roczku i wszystko bylo ok.nie skierowali nas na wizyty do psychologa, nie bylo takich zalecen.a wiem , ze jak maja jakies watpliwosci albo badania wyjda nie do konca dobrze to zalecja dalsze wizyty i kieruja odpowiednio.nie wiem, czy z mala pojechac, pokazac....... troszke czasu mninelo...... napiszccie, prosze jak to u was wyglada. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Dlaczego dziecko płacze 12.02.13, 07:11 Jeśli nie musi być na NFZ, to fantastyczna jest Kowiel-Bombała. Takie ocenainie rozwoju to sa zwykle dwa spotkania co najmniej - jedno na testy, drugie juz nawet bez dziecka, prezentacja wyników i porady.Poza tym my do niej chodzilismy z problemami wychowawczymi, problematycznym odpieluchowaniem, a jak tylko młoda dojdzie do formy, pójdziemy pogadać o szkole. Odpowiedz Link
t.tolka Re: Dlaczego dziecko płacze 12.02.13, 10:38 Tajmk . Ty czytalas poradniki ja fachowa literature akademicka. Tego nie da sie porownac. W literaturze fachowej zawarte sa wyniki badan i wnioski opatre na wieloletniej pracy specjalistow. Nie musisz chodzic do psychologa, nikt ci nie kaze. Ale tez nie ma nic zlego w tym, ze inni chodz z niemowlakami. Ja z niemowlakiem chodzilam do logopedy choc moje dziecko bylo w stanie wegetatywnym, taka widzialam potrzebe i juz Odpowiedz Link
tajmk Re: Voyta? rehabilitacja? 12.02.13, 15:13 U mnie rehabilitacja idzie w dobrą stronę i jestem dumna ze swojego dziecka i jego postępów. Jak na razie idzie nam gładko i do przodu... szkoda, że nie u wszystkich ta metoda się sprawdza/sprawdzała - trzymam kciuki za wasze dzieci i inne metody - również skuteczne. powiem szczerze,ze po waszych wpisach (gdybym nie spróbowała tej metody) to bym jej NIGDY nie wyprobowała - bo przerazajace rzeczy piszecie. Moje dziecko idzie ekspresowo do przodu z usmiechem na twarzy. I TO JEST DLA MNINAJWAZNIEJSZE. Gdybym miała się trzymać literatury fachowej - o psychologii dzieciecej - to spoczełabym na jednym dziecku - serio - nie dałabym rady - bo za bardzo wszystkim się przejmuje Odpowiedz Link