martwię się

11.04.05, 12:49
06 maja Amelka skończy 14 miesięcy (11,5 kor) i ciągle nie raczkuje.
Przemieszcza się co prawda pełzając, ale odpycha się przy tym tylko jedną
nogą. Cały czas ćwiczymy naprzemienność i nic z tego. Bardzo się martwię,
choć rehabilitant i neurolog nie widzą żadnych nieprawidłowości - postawiona
stoi na całych stopach, ugina nóżki, odruchy ma ok. Nie wiem, co mam o tym
myśleć. Czy któraś z Was miała podobny problem?
    • agniesz76 Re: martwię się 11.04.05, 13:24
      Mój synek też tak raczkował, początkowo jeździł odpychając się jedną nogą, bo
      tak było mu łatwiej, nie mamy dywanów więc jest w miarę ślisko. Później nauczył
      się albo może jednak ekonomiczniej było mu raczkować naprzemian, w końcu nie
      boli wtedy tylko jedno kolanowink
      Nie martw się na zapas, zwłaszcza że lekarze nie widzą nieprawidłowości.
      Pozdrawiam AGnieszka
      • sylwia1122 Re: martwię się 11.04.05, 14:03
        moja córka (duzy wcześniak z 35 tc) też tak raczkowała i dopiero zaczeła tak
        raczkować jak skończyła rok( wcześniej nawet tego nie chciała robić ) a potem z
        dnia na dzień sama zaczeła chodzić miała wtedy skończone 15 mies. dziś ma 20
        mies . i zaczyna już biegać
    • hanti Re: martwię się 11.04.05, 15:40
      To dokładnie tak jak Karolka, najpierw pełzała, dopychając się jedną nóżką i
      długo nie raczkowała, zaczęła raczkować mając 14 miesięcy (kor. 11,5).
      Spokojnie, wszystko przed wami smile))))
      • konszacht do Hanti 11.04.05, 15:49
        A jak tam Wasza diagnoza? Potwierdza się? Rehabilitujecie się dalej? Mam
        nadzieję, że Karolka robi postępy. Ostatnio spotkałam u rehabilitantki
        dziewczynę, która była ze swoją pociechą w podobnej sytuacji jak Wy - po
        intensywnej rehabilitacji nadgoniły straty i wyrównały nieprawidłowości - nagle
        z porażenia zrobiło się tylko opóznienie....
        Justyna
        • hanti Re: do Hanti 11.04.05, 16:09
          Potwierdziło się niestety sad(( ale ćwiczymy cały czas i Mała już staje i robi po
          kilka rroczków przy meblach. Więc pewnie za kilka miesięcy zacznie maszerować i
          nadgoni straty big_grin
    • konszacht Re: martwię się 11.04.05, 15:43
      dzięki dziewczyny, może rzeczywiście powinnam czekać cierpliwie. Martwię się,
      bo Amelka ma bardzo obciążony wywiad - wylewy dokomorowe IIIstopnia,
      hiperbilirubinemia, długo miała wzmożone napięcie w nóżkach - stąd moje obawy.
    • mamaigora1 Re: martwię się 12.04.05, 07:44
      Hej!
      Dziewczyny jak zwykle niezawodne, nie zamarwiaj sie na zapas - samam przeciez
      mówiłas, że Amelka juz gada!!! Igor to nawet mama nie powie...

      Usmiechy dla Was smile))
    • hankam Re: martwię się 20.04.05, 10:14
      Tak, moja córka przeszła Z pełzania do raczkowania w wieku 15 (13) miesięcy.
      Pełzała symetrycznie. Po krótkim - może dwutygodniowym - raczkowaniu zaczęła
      wstawać. Samodzielnie siadała też bardzo późno - chyba w 14, czyli 12 miesiacu.
      Nie jest typem sportowca, ma lekką asymetrię (dla mnie niezauważalną, wykrytą
      przez rehabilitantkę SI). Poza tym wszystko OK. Ja bym uwierzyła neurologowi i
      rehabilitantce.
    • mamafilipa26 Re: martwię się 20.04.05, 16:08
      Mój maluch w czasie czołgania tez odpychał sie jedna nóżką a druga uginał w
      kolanie i stała jak antenka. po kilu tygodniach załapał że jak pracuje tez
      druga nóżką to porusza się szbciej i tak mu juz zostało. Po tygodniu zaczął
      podnosić pupsko i raczkuje. Tez jest rehabilitowany i wszystko było i jest ok a
      lekarka i rehabilitantka powiedziały że to odruch, nawyk. I miały racje.
      Pozdrawiam.
    • konszacht Re: martwię się 20.04.05, 22:01
      Amelka robi dokładnie to samo (mam na myśli tą antenkę, tylko ja to
      nazywam "sterem"). Od kilku dni zaczęła się podnosić do stania przy prawie
      wszystkich meblach - więc może ominie etap raczka. Rehabilitant powiedział, że
      to odpychanie się jedną nogą to po prostu jej maniera, tak się nauczyła i już.
      Dzięki za wszystkie podnoszące na duchu posty. Trochę się uspokoiłam. Fajnie,
      że jest z kim pogadać!
      Justyna
Pełna wersja