hanti
14.04.05, 23:05
Wczoraj w nocy, moja mała mróweczka poparzyła sobie łapkę. Leżałyśmy sobie na
łóżku i ja przysnęłam, a Karolka wtedy wstała i powędrowała do lampki nocnej i
złapała za żarówkę

(( Nie puściła jej odrazu tylko ściągnęła ze ściany i
obudził mnie wrzask :"((((((
Po obejrzeniu łapki i schłodzeniu jej Artur pojechał z małą na ostry dyżur.
I mała ma oparzenie II stopnia całej łapinki, rąsia jest spuchnięta i ma
gigantyczne bąble :"(((((((((((. Cały czas jest zabandażowana, żeby nie
zabrudzić łapiny, bo przy takim poparzeniu o zakażenie nie trudno.
Biedny bąbelek tak się wycierpiała. A ja mam wyrzuty sumienia że zasnęłam.