mamaadulinki
05.05.05, 23:25
Jutro Ada ma urodziny. Piszę po raz pierwszy, bo tak naprawdę dopiero teraz
po dwóch latach mogę się tym podzielić.
wspomnienia wracają, zwłaszcza w taki dzień.
Adulinka urodziła się w 30 tyg. z wagą 1500 z powodu infekcji
wewnątrzmacicznej. Dostała 7 pkt. Potem zaczęła się ostra jazda bez trzymanki.
Potężne zapalenie płuc z odmami, respirator, reanimacje, wstrząs
septyczny,wylew do mózgu III/IV st., retinopatia, martwicze zapalenie jelit,
a na koniec rozwinęło się wodogłowie powylewowe. Do tego doszły niedosłuchy.
Nie wiem czy czegoś nie pominęłam.

Czytałam dziś sporo listów, m.in. nt.
wylewów, że to się tak wchłaniają. Niestety my nie miałyśmy tego szczęścia.
Skończyło się założeniem zastawki w CZD. 4 m-ce leżałyśmy w szpitalu.
Pierwsze tygodnie i miesiące w domu też były bardzo ciężkie. Miałam początki
depresji, ale nie chciałam przyjmować żadnych leków, bo przecież karmiłam
Adę. Karmienie i utrzymanie laktacji pozwoliły mi chyba nie zwariować w tym
wszystkim, bo to dawało mi konkretne, bardzo konkretne zajęcie. Potem znany
Wam wszystkim scenariusz kontroli, badań, lekarzy, rehabilitacji. Walka,
każdego dnia, dosłownie o wszystko. Teraz jakoś już to wszystko sobie
zorganizowałam. Na rehabilitację jeżdżę z Adą 2 razy w tygodniu do W-wy.
(jakieś 150 km w jedną stronę) tam też załatwiam wszystkich innych
specjalistów. Nauczyłam się nie wierzyć wszystkiemu co mówią lekarze, kieruję
się przede wszystkim własną intuicją.
Ada rozwija się powoli, ale cały czas do przodu. Mamy z nią wspaniały
kontakt. Bawi się, śmieje się w głos, naśladuje itp. Staje już sama na
czworaka i tak śmiesznie się buja w przód i w tył, posadzona posiedzi sobie
chwilę. Tak w ogóle to jest bardzo słodka i kochana. Ostatnio zaczęła
świadomie wołać: mama...