hanti
31.05.05, 13:34
Pamiętam jak w grudni urodziła się Karolka, w Sylwestra w nocy zaczął padać
śnieg, a ja tuląc ją do siebie obiecywałam jej że jeszcze zobaczy śnieg,
dotknie go jeszcze tej zimy. No i udało się, wbrew zdrowemu rozsądkowi i radom
lekarzy pod koniec stycznia zabrałam moje niespełna dwókilogramowe szczęście
na spacer na 10 minut żeby zobaczyła śnieg. Kuba biegał jak szalony i piszcząc
rzucał w tatę śniegiem, a ja opowiadałam mojej śpiącej w wózeczku królewnie o
śniegu i nawet drobinę położyłam jej na policzek.
Kiedy Karola kończyła rok, bardzo mocno prosiłam ją żeby wczeście usiadła,
zaczęła raczkować....i doczekałam się mając 14 miesięcy Karola zaczęła
raczkaować a dwa dni później sama usiadła.
A teraz proszę ją i cały świat żeby zaczęła chodzić. Wymyślam coraz to nowe
sposoby rehabilitacji, kupuję coraz to nowy sprzęt........i mam wrażenie że
chcę za dużo. Mam cudowną dziewczynę, która ma 17 miesięcy i gada jak najęta,
jest bardzo mądra. Kiedy poproszę ją o kubeczek na picie idzie do pokoju szuka
go i przynosi mi żebym nalała jej pić

)) A mimo to ja cały czas czegoś od
niej oczekuję.
Z jednej strony, nie oczekując że będzie lepiej zrobiłabym jej straszną
krzywdę, a zdrugiej strony, czy nie chcę zbyt dużo i za szybko ????????