mamaadulinki
02.06.05, 15:48
dla p. Eli Szeligi, rehabilitantki z Ośrodka Terapii NDT-Bobath przy Polnej
Róży, która od ponad roku z wielkim sercem i zaangażowaniem pracuje z naszą
Adą.
Tydzień temu napisałam post do mamy Oliwki:
"...Na rok czasu maja Ada nie podpierała się, nie siedziała i nie przekręcała
się.
Najpierw zaczęła się przekręcać z brzucha i trało to dosyć długo. Przełom
nastąpił w grudniu, kiedy miała już rok i 7 m-cy. Posadzona porafiła chwilę
posiedzieć, często z prostymi pleckami. Potem, po konsultacji z p. Zosią
Szwiling, pojechałyśmy do Krakowa na założenie gipsów tzw. korekcyjnych.
Zakłada się je na 2 tygodnie, w czasie których dziecko jest codziennie
ćwiczone. I po tych gipsach Ada zrobiła skok. Nie tylko zaczęła się turlać we
wszystkie strony, pełzać, robić "foczkę", ale również samodzielnie stawać na
czworaki ( nad raczkowaniem jeszcze się namyśla)..."
Otóż chcę w tym miejscu mocno podkreślić, (a czego nistety zabrkło w w/w
poście), że wszelkie nasze posępy zawdzięczamy przede wszystkim ciężkiej
pracy i dużej dla nas życzliwośći p. Eli, a nie jednorazowej konsultacji i
gipsom,( które bez kompetentnego fachowca wcale nie są takie "magiczne".
Obiecuję, że będę dokładać większej staranności w swoich wypowiedziach.
Jeszcze raz proszę o wybaczenie, że nie napisałam, jak to było wszystko od
początku, zapewniam, że nie było w tym jakiejkolwiek złej woli.
Luiza Głosek