wczesniak- problem z jedzeniem

26.07.05, 15:51
Witajcie

moja znajoma jest mama wczesniaczki, teraz juz 3-letniej. Dziewczynka rozwiaj
sie dobrze (10 kg, 83 cm) ale ma problemy z jedzeniem.To znaczy, chetnie je,
ale wszystko przemielone, nic w kawalkach. We wrzesniu powinna isc do
przedszkola, tam do jedzenie nie zmuszaja, wiec zachodzi obawa ze po prostu
nie bedzie jadla sad
Co robic, macie jakis patent jak nauczyc dziecko jedzenie w kawalkach??
    • mab5 Re: wczesniak- problem z jedzeniem 26.07.05, 22:39
      Hej!
      Chętnie posłucham jeśli ktos ma jakąś dobrą radę na taki problem bo- moja Agata
      też jest wczesniakiem - obecnie prawie 2,5 roku, waga i wzrost- całkiem nieźle-
      a z jedzeniem jest dokladnie toczka w toczkę tak- jak pisze melmire sad((
      łyka jak kaczka,nie gryzie, wszystko musi byc przemielone bo inaczej- ech,
      szkoda słów....
      Próbowałam już róznych sztuczek włącznie z masażem jamy ustnej- ale niestety-
      bez większych rezultatów...
      pozdrawiam

      • mama_oliwki1 Re: wczesniak- problem z jedzeniem 26.07.05, 22:49
        niewiem czy wam pomoge bo moja mala ma 14 miesiecy ale napoczatku niechciala
        zabardzo nic w kawalkach wiec najpierw dawalam jej ugotowana marchewke do
        raczki wiec musiala sie pomeczyc i jakos pogryzla potem do zupki papki dawalam
        troche ryzu zeby cos innego poczyla a ostatnio w zupce dalam jej caly groszek
        usmialam sie troche bo mloda zupke polknela a groszek zostal jej w buzi i sie
        zastanawiala co ma z nim zrobic. po chwili namyslu jakos go pogryzla dziaselkami
        (zebow narazie ma sztuk 3) i jakos poszlosmile
    • baszkas Re: wczesniak- problem z jedzeniem 27.07.05, 08:26
      No wlasnie - moze probowac stopniowo i w ten sposob? Ala ma w tej chwili 21
      miesiecy i musze sie pochwalic, ze juz ladnie gryzie. Ale tez baaardzo dlugo
      (jak dla mnie) wszystko musialo miec konsystencje niegestej, dobrze
      przemielonej papki bo inaczej od razu odruch wymiotny. No i zaczelam stopniowo -
      po pierwsze dawac jej jedzenie do raczki, jak tylko chciala (chrupki, kawalek
      jablka, chleba cokolwiek zeby sama musiala sobie ugryzc i jesc. Na poczatku
      dobra byla czekoladka i wszystko, co sie w buzi rozpuszczalosmile Niby twarde i
      trzeba gryzc, ale sie rozpuscilo w buzi po czasie i mozna bylo zjesc. Potem
      zaczelam stopniowo zwiekszac grudki w jedzonku, np przecieralam przez sitka o
      coraz grubszych oczkach. Zazwyczaj 2-3 dni trwalo, zanim przyzwyczaila sie do
      nowej konsytencji, ale uparcie serwowalam jej z grudkami. No i tym sposobem
      dzis potrafi juz jesc normalne rzeczy, gryzie ladnie, choc jeszcze niektore
      zupki rozdrabniam, bo cale ziarenko grochu np w zupce nie przejdziewink Swego
      czasu sie nawet zastanawialam, czy te sloiczkowe zupki to nie jest lekka
      przesada - no bo jak dziecko ma sie uczyc gryzc, skoro dostaje taki misz-masz;
      papka + grudy? Ani to lyknac od razu, ani gryzcwink Tak wiec do tej pory, jak
      juz pisalam, zupki przecieram przez sitko z duzymi oczkami, zeby mialy mniej
      wiecej jednolita, grudkowa konsystencje. Wydaje mi sie, ze latwiej dziecko sie
      uczy gryzc i polykac na jednolitych pokarmach, tzn albo papka, albo cos
      twardego, niz wlasnie na takich mieszankach. Zycze powodzenia, cierpliwosci i
      wytrwalosci przede wszystkimsmile
      Basia
Pełna wersja