zorka7
20.10.05, 10:53
Właśnie się urodził w Poznaniu.
Jego mamę poznałam gdy nasz Bartuś leżał na OIOMie.
Niedaleko niego leżała mała Judytka - przy urodzeniu ważyła 650 gram (26
tydz.)! Nasza znajomość przetrwała i owocuje - mama Judytki to ciepła, mądra
i dobra osoba. Ma duże problemy ze zdrowiem, dlatego kolejna ciaża nie
wchodziła w rachubę.
Ewa pojechała na pogrzeb Jana Pawła II, po powrocie okazało się, że jest w
ciaży. Od razu wiedzieliśmy, że urodzi się mały chłopiec. Żartowalismy, że
będzie miał wielkiego patrona.
Nie sądziliśmy, że urodzi się już... Jest taki maleńki. Ewa pisze, że
stan "cieżki-stabilny".
Bardzo proszę wszystkich wierzących o modlitwę!
Mocno wierzę, ze stanie się jeszcze jeden cud związany z papieżem i mały Jaś
wyjdzie cało z opałów.