titula999
03.01.06, 13:30
Jakiś tydzień temu zaczeliśmy rehabilitować Wojtusia. Mały ma już cztery m-ce
i podobno należało zacząć ćwiczenia już wcześniej, ale jakoś nikt się nie
dopatrzył. W moim szpitalu to typowe. Spotkanie z rehabilitantką trwało
20min, a potem ćwiczyliśmy już sami w domu.
I teraz moje pytanie. Czy rehabilitacja może szkodzić? Do tej pory mały był
pogodnym, spokojnym chłopczykiem. Początki nie były łatwe, ale ostatnio byłam
mamusią małego wesołka, który nie marudził bez powodu i uwielbiał wszystkie
nowe zabawy z mamą i tatą. Potrafił też bawić się sam na kolorowej macie
nawet ponad godzinę. Gruchał i piał do swoich zabawek. Kolki też już stały
się przeszłością.
Ale od tygodnia jest koszmarnie. Przestał sypiać w ciągu dnia, praktycznie
nie schodzi z rąk i nie pozwala położyć się na macie. Prawie cały czas płacze
a właściwie krzyczy i to nawet na rękach. Najgorsze jest to, wzmogło się
bardzo napięcie mięśniowe. Ciężko go utrzymać na ręku, bo cały czas usiłuje
wyginać się do tyłu, jakby chciał zrobić mostek, a położony do łóżeczka
wygina głowę do tyłu tak bardzo jak tylko zdoła, a nigdy wcześniej tego nie
robił. Trudno go nawet nakarmić, przez to napinanie się i wyginanie głowy.
Mam wrażenie, że za każdym razem gdy go podnoszę, sprawiam mu ból. Jestem
przerażona, tym co się stało z moim synkiem. Może ja robię coś nie tak i
zwyczajnie mu szkodzę niewłaściwą rehabilitacją? Nie spodziewałam się poprawy
po tygodniu, ale wydaje mi się, że synek mi się po prostu cofnął. Nawet
gorzej, mam z nim problemy, którch wcześniej nie było. Dodam, że nie ćwiczę z
nim na siłę, tylko wtedy gdy jest spokojny i traktujemy to jak zabawę.
Niestety z każdym dniem tych spokojnych chwil jest coraz mniej. Kolejne
spotkanie z panią rehabilitant dopiero za kilka dni (jest na urlopie). Może
powinnam na razie odpuścić te ćwiczenia? Proszę, poradźcie!