art w Gościu Niedzielnym

25.01.06, 17:24
media.wp.pl/kat,38202,wid,8158321,wiadomosc.html?ticaid=1f72
    • zorka7 Re: art w Gościu Niedzielnym 25.01.06, 17:25
      Zdjęcie małego chłopca rozłożyło mnie na łopatki - 27 tydzień, 1 kg, maluch
      wygląda dokładnie tak jak Martynka...
    • ancia11 Re: art w Gościu Niedzielnym 25.01.06, 20:15
      Dobrze że jest coraz więcej w mediach o wcześniaczkach. jak mój Daniel się
      urodził ponad 4 lata temu na ten temat nie było aż tylu wiadomości ( ur się w
      26 tc), strasznie to przeżyłam.
      A co do kangurowania tatusiowie też kangurujcie swoje dzieciaczki. Mój mąż to
      robił, był pierwszym mężczyzną na oddziale, który się odważył. Nawet w kronice
      szpitalnej jest takie zdjęcie moich chłopaków. To naprawdę działa, Daniel był
      kangurowany 8-10 godzin dziennie.
      Ania
    • venla Re: art w Gościu Niedzielnym 25.01.06, 20:44
      Dobrze, że o Wcześniakach mówi się coraz więcej.To i tak za mało.Przyznam
      szczerze, że dopóki mnie to nie dotyczyło osobiście moja wiedza i świadomośc na
      ten temat była bardzo mała. Myślę, że każdy powinien na własne oczy zobaczyć
      wcześniaka i zobaczyć jak walczy o życie i zdrowie, choć na chwilę wczuć się w
      sytuację rodziców, docenić to co ma i trochę spokornieć. Kiedy po raz pierwszy
      zobaczyłam malutkiego wcześniaczka (mój syn urodził się w 36t.c.i wyglądał już
      jak bobas)leżącego w inkubatorze obok mojego dziecka oniemiałam.Jego mama
      powiedziała do mnie "śliczna prawda? do mnie podobna..." a ja bałam się na nią
      spojrzeć żeby nie dostrzegła w moich oczach łez.Teraz dopiero widzę, co znaczy
      dla większości ludzi słowo "wcześniak"- po prostu mały człowiek urodzony
      przedwcześnie, nie ból dziecka i cierpienie rodziców, nie malutkie ciałko
      wyrwane z brzuszka mamy, nie wenflony wbijane w drobne rączki, nóżki, główke,
      nie modlitwy o cud...
    • ania.silenter kangurowanie 25.01.06, 22:51
      Kiedys mój mąż patrząc na mnie kangurującą maleńką Olę powiedział: "Ale Ci
      zazdroszczę!". Minutę potem siedział z Oleńką przytuloną do jego piersi, a
      prof. Helwich powiedziała do niego z uśmiechem w czasie obchodu, że bardzo mu
      do twarzy z córeczkąsmile)).
      pozdrawiam
      • ancia11 Re: kangurowanie 26.01.06, 11:54
        Super, że są mężczyźni, którzy nie wstydzą się kangurowania. Na oddziale gdzie
        leżał Daniel jak przychodzili inni tatusiowie i widzieli mojego męża jak
        kanguruje to były tylko głupie uśmieszki a na naleganie innej mamy aby
        spróbował ze swoim dzieckiem tylko pokiwał głową i powiedział że nie zgłupiał-
        straszne.
        Ania
Pełna wersja