edy77
09.02.06, 20:37
Piszę na forum od paru dni ale jesze się nie przedstawiliśmy. Mam na imię
Edyta a mój synek Bartłomiej. Mały urodził się 13.05.2004 w 25 tyg. ciąży po
czterech dniach leżenia w szpitalu i walczenia o każdy kolejny dzień.
Przyczyną przedwczesnego porodu było zakażenie wewnątrzmaciczne. Tego samego
dnia został przewieziony do Polsko-Amerykańskiego Instytutu Dziecięcego w
Krakowie Prokocimiu. Następnego dia mój mąż pojechał na pierwszą wizytę do
profesora i tam usłyszał, że stan jest ciężki i najbliższe 5 dni będą
decydujące. Na samym poczatku miał żółtaczkę, sepse,otwierający się coraz
bardziej przewód Bottala, anemię. Po tygodniu zaczął jeść, po trzech
tygodniach trzeba było zamknąć Bottala.Po tym był chyba największy i
najdłuższy kryzys. Jedynym plusem było to, że jadł coraz więcej i powoli
przybierał na wadze.Po drodze przytrafiały się nam nieduże zapalenia płuc.Po
dwóch miesiącach po kolejnej próbie udało się go odłączyć od respiratora i
przejść na wąsy z tlenem, które miał tylko tydzień. Wreszcie mogliśmy przejść
z otwartego inkubatora do zamkniętego. 30 lipca został poddany zabiegowi
laseroterapii. Jeśli chodzi o sprawy neurologiczne to miał wylewy II-go
stopnia, cysty.Krew miał przetaczaną 9 razy. 30-go lipca wreszcie mogliśmy
zabrać go do domu. Przy wypisie pani doktor powiedziała, że to jest cud, że
on żyje i czeka nas ciężka praca w domu. Tak się złożyło, że na ten sam dzień
miałam wyznaczony termin porodu czyli zgodnie z planem pojawił się w domu.
Pierwsze tygodnie były ciężkie, masa leków, uczenie się jak rozpoznać czy nic
mu nie jest. Musiałam nauczyć się posługiwać stetoskopem, żeby sprawdzić czy
żeczywiście ma atak duszności a nie lecieć zaraz do lekarza (Bartek ma
dysplazje oskrzelowo-płucną).Po 2 miesiącach okazało się, że ma reflux
żołądkowo-jelitowy. Wszystko co jadł musiało być super gęste.
Bilans 17 miesięcy w domu to: 5 zapaleń krtani, rota wirus. W chwili obecnej
(22 misiące) ma nadal dysplazje i jedziemy na Berodualu i sterydach, niedługo
okulary, refluks zanikł, neurologicznie wporządku, powoli kończymy
rehabilitację i od tygodnia wreszcie sam chodzi. Pomimo tego co przeszedł
jest bardzo pogodnym i spokojnym dzieckiem. Wczoraj byliśmy na kontroli w
poradni patologii noworodka i przy okazji odwiedziliśmy nasz oddział. Wszyscy
lekarze, którzy byli na dyżurze byli zaskoczeni jak dobrze się rozwija, a on
nawet niezachęcany wparadował na oddział i czuł się jak u siebie w domu.
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam.
Pozdrawiam
Edyta i Bartuś
Ps. Jak będę wiedziała jak to zrobić to prześle wam zdjęcia.