magda_w24
10.02.06, 12:05
Witam wszystkie mamy.
Ja i mój synek mamy najgorsze za sobą a teraz to już z górki(taką mam
nadzieję).Marcelka urodziłam w 29 hdb,waga 980g,spadła do 890g.W szpitalu
spędził 2,5 miesiąca ja razem z nim,to były najcięższe chwile mojego życia
kiedy walczyliśmy o jego życie.Każdy dzień przynosił coś nowego,rano było
wszystko dobrze a po południu się pogarszało.Pod respiratorem był 9 dni a
potem sam oddychał pod tlenem,często zdażały się mu bezdechy,9 transfuzji
krwi,retinopatia I stopnia,refluks,spodziectwo.Ale nadeszły dobre dni!
Pamiętam ten dziń jak dziś,
przyszłam do szpitala a moje dziecko leżało w łóżeczku,ubrane a ja ze
szczęścia się popłakałam.Za jakiś czs ponownie niespodzianka:Marcelek leży bez
tlenu i aparatury kontrolującej oddech i pracę serduszka.
11 lipca 2005 zabrałam MARCELKA do domu.Dziś ma 8,5 miesiąca i jest
cudowny.Przeszliśmy dlugą droge ale było warto.W dalszym ciągu jest
rehabilitowany.Na szczęśie nie ma żadnych uszkodzeń neurologicznych a
wszystko idzie w dobrym kierunku.
Pozdrawiam wszystkie mamy,głowy do góry bedzie dobrze.