slanty
14.03.06, 11:53
Witam,
jestem mamą Jaremki, który urodził się w 31 tc., teraz ma 2 lata i 2 miesiące.
Czy spotykacie się np. na podwórku czy u rodziny z porównywaniem waszych
dzieciaczków z innymi. Oto co mam na myśli:
1. jesteśmy nowi, niedawno się tu przeprowadziliśmy i poznajemy na spacerach
inne dzieci; pytanie: "A ile on ma? ... 2 latka? a moja np. Aniusia rok i 8
mies. ... no, ona już mówi prawie wszystko... nie potrafi biegać ... a moja
Aniusia sama była na Księżycu i wróciła... - lekko skrywane politowanie we
wzroku, że coś z nami nie tak i duma ze swojej Aniusi; może jestem
przewrażliwiona, ale to się zdarza często, a ja nie będę wszystkim tłumaczyć,
co przeszliśmy i dlaczego jest tak, a nie inaczej i że tak naprawdę, to jest
super. (Oczywiście są też mamy, które tego nie robią i zachowują się
normalnie.)
2. w rodzinie jedna z babć ma siostrę, obie mają wnuki, u jednej nasz synek,
a u drugiej Antek, Jaremka i Antek kalendarzowo z miesiącem różnicy na
korzyść Antka, ale on urodził się po 9 miesiącach; babcie dzwonią do siebie
przechwalając się, co który wnuk zrobił, jak się rozwija itp.; ciągle
słyszę: "Dlaczego ten twój synek jeszcze nie mówi (parę słów zaledwie +
własne wynalazki lingwistyczne), bo Antoś to już całymi zdaniami", i tak
dalej, było o siadaniu, wstawaniu, chodzeniu, jedzeniu, po kolei; teraz przy
mówieniu cierpliwość mi się kończy, szczególnie po ostatnim tekście ze strony
babci: "Wiesz, miałam taki sen: Śniło mi się, że Jaremka zaczął mówić, ale to
nic w porównaniu z Antosiem, wymyśliłam więc coś innego kiedy zapytał mnie,
kiedy pójdzie do szkoły. Powiedziałam, że za trzy lata, tj. za około 1000
dni. A potem kiedy moja siostra rozmawiała z Jaremką, to ja zadałam mu
pytanie: Trzy lata to ile dni? I on odpowiedział: 1000. Wiedziałam, że
naprawdę nie potrafi liczyć, ale nie powiedziałam o tym mojej siotrze. Byłam
taka dumna. W końcu miałam się czym pochwalić!"
Ma obsesję na punkcie współzawodnictwa i żeby czymś przebić Antosia, a nie
docenia tego, że Jaremka wspaniale rozwija się we własnym wcześniaczym tempie.
Jeszcze ostanio razem oglądali bajkę, a babcia małemu co chwilę: "Widzisz,
ten chłopiec mówi, m-ó-w-i. A ty co?" I tak w kółko. Wtedy zwróciłam jej już
uwagę, żeby mi dziecka nie męczyła przy bajce.
Powiedzcie, czy jestem przewrażliwiona, czy was też to spotyka?
Pozdrawiam,
Basia