Jak to jest z tym spaniem?:(((

21.03.06, 10:25
Proszę Was napiszcie jak to jest, cokolwiek bo moje dziecko tragicznie śpi.
Ostatnio było troszkę lepiej. Ale tak- zarówno w dzień jak i wieczorem,
znaczy w nocy trzeba pól godziny z nim biegać, tańczyć lilać w gondoli-
tragedia.( waży ok. 14 kg). rytuał zaczyna się ok. 23. Próbowałam go wybudzać
w dzień, żeby krótko spał, ale to nic nie daje.W nocy też tragedia, wierci
się płacze strasznie, już nie wiem co to jest czy faktycznie alergia czy taki
wystraszony.Przez dwa dni nie dopuszczaliśmy żeby nie zasnął w dzień. Ale
niemal graniczyło z cudem żeby go przetrzymać, co prawda zasnął, co ja mówię
padł sam, ale noc była tragiczna. Proszę napiszcie cokolwiek ile śpią Wasze
dzieci, o której zasypiają, jak zasypiają, jak je usypiacie w dzień , ile
spią w dzień, jak śpią w nocy, czy też płaczą, czy wstajecie do nich. Chodzi
mi o już starsze dzieci (Alek ma teraz 21 mies.). Już nie wiem co robić. Nie
jest chyba chory bo w dzień jest oki. Rozpieszczony też nie, ze mną np. nie
zasnąłby. O co chodzi?Pozdrawiam. Pa
    • mamaigora1 Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 10:35
      Asiu,
      śledze Twoje problemy z Alkiem dotyczące spania i pewnie nic Ci nie doradzę,
      podziele sie tylko naszym planem dnia.
      Igor 2 latka

      godz. 7-8 - pobudka
      godz. 12-13 - zasypia na dzienne spanie (spi na kanapie w pokoju, w łożeczku za
      Chiny Ludowe nie zasnie, a jak go przeniesiemy to spi jak zając pod miedza i z
      reguły po 30 minutach budzi sie zły sam na sibie, że tak szybko sie obudzil -
      za to na kanapie w dziennym pokoju śpi mu sie rewelacyjnie i 2 godziny mógłby
      spać).
      godz.20 - kąpiel
      godz. 20:30-21 - spanie nocne
      godz.2-3 - pobudka (nie zawsze, ale 85% nocy i owszem i nie spi przez dwie
      godziny, mruczy, majstruje, wierci się - a śpi z nami w jednym łóżku)
      godz. 4-5 zasypia ponownie ispi do 7-8

      i tak w kółko - tez próbowałam wykluczyc, ograniczyc spanie dzienne, ale nie da
      się - najpóźniej pada o 16 sam z siebie i potem nie chce zasnąć na nocne spanie.
      Ja juz zastanawiam sie nad zakupem mu 'doroslego' łóżka zamiast dziecinnego
      łóżeczka, ale mąż mówi że jeszcze za wczesnie - ze względu na mały pokoik Igora
      konieczny jest zakup łóżka pietrowego i strach, żeby nie spadł z drabinki, nie
      wychylił sie z łóżka etc. - pewnie jeszcze sie pomęczymy.
    • ola75 Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 11:19
      Asiu, my raczej nie mamy problemów ze spaniem, pewnie niewiele pomogę..., ale
      może..., u nas na chwilę obecną wygląda to następująco (Olafek ma 20 miesięcy):

      6:00 - 6:30 - pobudka
      około 11:00 - godzinna drzemka, usypiany przez Opiekunkę, u niej w domu, w łóżku
      około 15:00 - kolejna drzemeczka, krótka - 20 minut, ale przynajmniej marudny
      nie jest, też usypiany przez Opiekunkę
      20:00 - 20:30 - nocne spanie, usypiany w naszym łóżku, muszę z nim leżeć i
      czytać mu bajeczki, zasypia z butlą w rączce, niekoniecznie wypija mleczko, ale
      musi mieć smoczka w buźce, po godzinie przenoszony jest do łóżeczka i śpi w nim
      do rana, nie budzi się w nocy, czasami popłacze przez sen, ale przykryję Synka,
      pośpiewam cichutko i śpi dalej (odpukać, oby było tak dalej)
      Często przy zasypianiu bawi się moimi palcami...

      Ola
    • slanty Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 11:33
      Witam,

      mój Jaremuszka miał taki moment, że zasypiał około 22.00, a budził się około
      23.30 - kiedy tak zaczął zaczęliśmy być zbyt zmęczeni na życie ogólnie i
      stwierdziliśmy, że trzeba coś z tym zrobić. Nie wspominam o problemach z
      drzemką popołudniową, wstawaniem przed słońcem, jego rozdażnieniu z powodu
      niewyspania i neregularności, itp.

      Sięgnęliśmy po książkę, którą rekomendowali nam znajomi: "Każde dziecko może
      nauczyć się spać" (jest na Merlinie i pewnie na serwisach aukcjynych -
      niedroga). Zazwyczaj nie znoszę podręczników w stylu: przykład - porada,
      pytanie - odpowiedź i wszystko będzie pięknie, ale byliśmy zrozpaczeni.

      Sposób jest bardzo prosty - trochę silnej woli i żelazna konsekwencja + stres
      na początku. Po tygodniu mój 'niezasypiajek' nabrał nowych zwyczajów: rano ok.
      7/8 pobudka, drzemka około 1godz. około 13.30, po kąpieli około 20.00 do łóżka
      i przesypia całą noc - naprawdę. A ma już 2 lata i 2 miesiące.

      Gdyby ktoś powiedział mi wcześniej, że można malutkie dziecko w wieku około 1,5
      roku położyć do łóżeczka rozbudzone, pogadać do niego, trochę poczytać i iść
      sobie, a ono zaśnie, poweidziałabym - wariat, nie wierzę. Ale tak jest z moją
      żabką, czasem zasypia prawie od razu, a czasem leży sobie, gada do misiów i
      żyrafy, odwiedzam go co jakieś 10/15 aż zaśnie (wieczorem tak potrafi się bawić
      do godziny, ale w łóżeczku, zrelaksowany, a my jemy spokojnie obiadokolację)

      To, co proponuje ta książka, jest bardzo efektywne, ale na początku kosztuje
      rodziców bardzo dużo stresu. Ja po pierwszej próbie, kiedy to mój Jaremka wstał
      w łóżeczku, wyciągał rączyny, płakał i nawet zmobilizował sie do 'mamamama',
      wymiękłam, poryczałam się i było znowu noszenie, budzenie się, noszenie, zabawy
      w nocy... Po około tygodniu, znowu spróbowaliśmy - pierwsze trzy dni były
      okropne, a potem już ok. A po tygodniu, jak wspomniałam, mój synek stał się
      profesjonalistą w samodzielnym zasypianiu.

      Brzmi to może sadystycznie, ponieważ podaję duży skrót z opisem stresu
      rodziców; dziecku też nie jest łatwo, ale chodzi o to, aby nauczyło się, że
      można być samemu przez chwilę (często się do dziecka zagląda, ale nie bierze
      się go na ręce) i że to nie jest złe - taka mała nauka samodzielności. Dzieci
      bardzo szybko się uczą, że mama czy tata nie opuszczają ich, ale są obok.

      Dobra, nie będę już się dalej rozpisywać.

      Naprawdę polecam tę książkę jako bezcenną pomoc - u mnie i u znajomych zdała
      egzamin na 100%

      Pozdrawiam,

      Basia
      • mamaigora1 Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 12:09
        U nas 'Każde dziecko...' zdalo egzamin przez jakieś pół roku - potem jakoś Igor
        znowu sie rozkaprysił i odmawia spania w łóżeczku do dziś ;-(
        • tiya Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 12:22
          Ja bym proponowala sprobować z "Każdym dzieckiem". Prawie dwuletnie dziecko
          bujane na rękach albo w gondoli...-jest problem, poważny problem. Jeśli Asia nie
          sprobuje, będzie go tak bujala do pierwszej komunii. A nuż pomoże?
    • ola75 Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 11:45
      A może wieczorny spacerek zdziała cuda...

      Ola
    • asia_233 Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 13:46
      Dzięki dziewczyny, ksiązkę na pewno kupię. Ale tu pojawia sie mały problem-
      teściowei. jak niejednokrotnie podkreślałam mieszkamy góra dół. Jak Alek bedzie
      się darł, a będzie oj będzie bo mu włożę szczebelki do łóżeczka, to niestety
      komentarze teściowej słyszane na dole u nas będą, typu- o Boże co oni tam
      robią, a mnie po prostu szlag jasny trafi. Mojedziecko nie może zapłakać bo ona
      nie może, a żadne tłumaczenia nic nie pomogą, bo ona i tak wie swoje.Wiecie mam
      coś takiego że gorzej, sto razy gorzej przeżyję te docinki teściów te żale, itp
      itd niż te nieprzespane noce. może w to trudno uwieżyć ale tak jest. Wiecie-
      mam coś takiego, że jak słyszę jakiś ich komentarz to mi się coś dosłownie
      robi, aż się cała trzęsę, a ręce... jak u nałoga. Tak na mnie działają z tym
      swoim wtrącaniem. Jednak czasem lepiej jak juz sie razem mieszka nająć
      opiekunkę, ale też miałaby przerąbane bo by sie ciągle do jej metod
      wychowawczych wtrącali. No to tyle. a usypiania w łóżeczku też próbowaliśmy.
      Tzn. samousypiania. Bo np. teraz przez ostatnie dni jak już mówiłam Alek sam
      zasnął ale w nocy makabra.
      • tiya Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 14:11
        Jak teściowa "wie swoje", to żadne tłumaczenia, poparte największymi
        autorytetami nie pomogą, chocbyś chodzila na rzęsach. Dzieci czasem placzą,
        czasem wrzeszcza jak obdzierane ze skóry. I w wiekszości przypadkow sa dwa
        wyjścia: albo mama postawi na swoim i dziecię wyje, aż się wywyje i spasuje,
        albo na swoim postawi dziecko, bo rodzice/dziedkowie zrobia, co ono chce i wtedy
        ono trzyma ich w garści, bo to świetna metoda- na wrzask. Jeśli teściowa nie
        akceptuje Waszych metod- trudno. To Wasze dziecko, Wy rozwiązujecie problemy.
        Babci poradź, żeby zatkala sobie uszy.
      • slanty Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 14:17
        Cześć Asiu,

        ja też przed "Każdym dzieckiem..." próbowałam samousypiania. Gdzieś
        przeczytałam o tym i spróbowaliśmy, ale nie wyszło. Później po lekturze tej
        książki dowiedziałam się, że robiliśmy zbyt długie przerwy w odwiedzaniu
        Jaremki i byliśmy zbyt sztywni w zachowaniu zasady za wszelką cenę. W
        rezultacie, bardzo szybko doszliśmy do wniosku, że to zbyt duży stres dla
        dziecka i daliśmy sobie spokój.

        A jeżeli chodzi o teściów to rozumiem i współczuję. Mieszkaliśmy u moich
        rodziców na początku mojej ciąży - też góra- dół; są fajni, ale mieszkać się z
        nimi nie dało. Też mnie trzęsło... A ja byłam w lepszej sytuacji niż ty,
        ponieważ własnym rodzicom można bez ogródek powiedzieć, co się myśli, a teściom
        trudniej.

        Moim zdaniem jedynym wyjściem jest własne mieszkanie, nawet najmniejsza
        wynajęta kawalerka, bo się dziewczyno zamęczysz na amen. Ale pewnie to u was
        akurat nie wchodzi w rachubę... Moi rodzice początkowo strasznie się obrazili
        na wieść, że się wyprowadzamy, ale po jakimś czasie rany się zagoiły - do
        odwiedzania i wspólnych obiadów są super.

        Może twój mąż spróbowałby z nimi pogadać. Tak jeszcze patrzę pisząc na twój
        tekst: okropna baba ta twoja teściowa - ale ponoć te najgorsze teściowe mają
        najlepszych synów wink

        Pozdrawiam,

        Basia
    • asia_233 Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 13:49
      A i przepaszam za wszelkie błędy, bo tu na uczelni mam taki komputer- o zgrozo,
      że nawet nie mam możliwości żeby zobaczyc co napisałam, bo monitor jest jak
      pchełka. Tak że pozdrawiam.
    • barmagos Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 14:46
      Asiu nie napisałaś nic o wyciszaniu synka pod koniec dnia- to juz dwulatek ,
      wiec przezyc, doświadczeń, nowych rzeczy ma co niemiara, a w związku z tym może
      w ten sposób to odreagowuje. Zwróć uwage co dzieje sie u Ciebie w domu pod
      wieczór- może jest to jedna z bardziej intensywnych pór dnia-bo- mąz wraca z
      pracy- rozmawiacie, włączacie telewizor i małemu pozwala sie na oglądanie go,
      może głośna muzyka w radiu- wcale nie spokojna i kojąca, itd Więc zamast powoli
      uspokajać sie,dziecko zaczyna sie, wbrew sobie i swoim siłom ,nakrecać. Inna
      rzecz to stały rytm, - nie tylko noworodki wymagają jednej godziny na kąpiel,
      jedzenie itp- starsze również mogą czuć sie bezpieczniej itd. Zaobserwuj jaka
      generalnie jest atmosfera w domu- może przez tych swoich teśćiów Ty jesteś
      pobudliwa i po całym dniu ich bliskiej obecności wychodzisz z siebie? W każdym
      razie jakieś 2 godzinki przed pójściem spać powinniście uspokoić Waszą"góre",
      łagodna muzyka, absolutny zakaz oglądania telewizji, cisza- potem kąpiel- wcale
      nie za długa- bo niektóre dzieci potrafią sie w niej rozbudzić- jeszcze jak
      damy im do wanny stos zabawek itp. Zgaszone, przycmione światelko i do
      łóżeczka. mY czasami jeszcze krzatamy sie po pokoju, juz po cichu, ciche
      rozmowy i potem gasimy światło. Myslę ze powinnaś przeanalizować , czy Twój
      synek ma szanse w jakiś sposób wyciszyć sie po całym dniu szaleństw, uspokoić-
      telewizor jest bardzo silnym bodźcem i pomimo , ze w trakcie oglądania dziecko
      jest grzeczne i mamy spokój , to potem musi odreagować te kolory, obrazy,
      tempo , nie daj Boże reklamy! Te rady sa tylko przykładowe- najważniejsze zebyś
      zastanowiła sie nad rytmem dnia Twojego Synia- sama jestem ciekawa jak to
      wygląda- napisz jesli uda sie coś w tym temacie. Odradzałabym jednak nie
      dopuszczanie do zasypiania w ciągu dnia! Układ nerwowy musi sie regenerować ,
      jesli chce spać tzn ze potrzebuje,a właśnie takie przemęczone dziecko
      najtrudniej uspokoić i uspić- Oj ale sie rozpisałam, przepraszam ale tak mnie
      natchnęło- sama kilka razy przezyłam coś takiego i wiem ze to koszmar- u nas na
      szczęscie jak na razie sporadyczne przypadki- ale zawsze po jakimś
      szczególnym"cięzkim"dniu. Pozdrawiam i powoodzeniasmile
      • anna_sla Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 21.03.06, 23:05
        zgadzam się z tym rytuałem.. co do telewizji generalnie nie polecałabym w tym
        wieku w ogóle jej ogladania.. Poza tym teściowie.. jestem strasznie cięta na
        teściowe (szczególnie), bo sama miałam z nią duży problem, choć z nią nie
        mieszkałam, ucięłam wszystko drastycznie, bo psychicznie nie wytrzymałam i były
        niestety obgadywanki za moimi plecami, szykanowanie mnie z koleżankami
        teściowej a ostatecznie doszło do rodzinnej kłótni, po której teściowa została
        sama.. Musisz postawić na swoje niestety, bo to Twoje życie i Twoje dziecko..
        Ja ze swoją córeczką miałam podobne problemy z zasypianiem. Pierwsze pół roku
        jej życia chodziłam po ścianach, bo nie miałam ani jednej przespanej nocy. Po
        pół roku Magda już przesypiała pół nocy, ale też trzeba było ją lulać, bujać
        itd, po południu to samo i do tego jeszcze spała z nami przyklejona do mnie..
        Byłam wykończona psychicznie i fizycznie i po prostu nie wytrzymałam, puściły
        mi nerwy. Magda przywitała się z łóżeczkiem, początkowo dość często do niej
        zachodziłam by ja pocieszyc, przytulić, ale efekt był żaden.. Pewnego nerwowego
        dnia, zostawiłam ją samą w łóżeczku, zamknęłam drzwi do pokoju, włączyłam sobie
        muzykę i poszłam się wykąpać.. Miałam z jednej strony wyrzuty sumienia, a z
        drugiej wciąż targały mną nerwy i musiałam się uspokoić, bo jeszcze nie
        potrzebnie nawrzeszczałabym na nią. Szarpałam się sama ze sobą.. Pół godziny
        tak biedna płakała aż padła spać.. Następnego dnia to samo.. na trzeci dzień po
        10 minutach przytuliłam, przeczytałam kawałek bajeczki i z powrotem do
        łóżeczka, była już spokojniejsza, jeszcze troche pokwiliła zasnęła.. Na czwarty
        dzień obyło się bez płaczu.. To jest okropne co zrobiłam, nie czuję się z
        siebie dumna, że naraziłam swoje dziecko na taki stres, ale uwierz, że ze
        wszystkich moich koleżanek, które mają małe dziecko tylko ja mam teraz spokój i
        Magda śpi we własnym łóżeczku. Teraz mając 21 m-cy sama już do niego wchodzi,
        pakuje najpierw wszystkie lale i miśki, które uważa, że są jej potrzebne, a
        potem sama wchodzi i układa się na pleckach oczekując mleczka w butelce.. Teraz
        mam nieco inny problem, bo jestem w ciąży i przez kilka tych miesięcy kładłam
        się do tej pory razem z nią (ja na łóżku obok) i przyzwyczaiłam ją do tego, że
        zasypiamy razem, a to pogarsza wizję naszego rozstania na czas szpitala..
        Krzyczy z drugiego pokoju i każe mi się kłaść obok niej do łóżka.. Teraz muszę
        ją z powrotem odzwyczaić, bo strasznie przeżyje rozłąkę (i to nie tylko
        dlatego)..

        Dodam jeszcze tylko, ze ważne jest faktycznie tak jak pisała barmagos
        wyciszanie dziecka przed snem.. Stonowane oświetlenie, śpiewanie, czytanie,
        przytulanie itd..

        oraz zasady.. Musisz być konsekwentna w tym co robisz i opracować stały system
        dnia, pobudka o tej i o tej za 4-5 godzin drzemka popołudniowa.. Jeśli Magda mi
        nie zasypiała najpóźniej do 16 nie kładłam jej, jeśli masz trudność z
        przetrzymaniem dziecka wybierzcie się na popołudniowy, wieczorny krótki spacer
        na własnych nóżkach, dłuższa kąpiel ze stosem zabawek itp.. Magda teraz sama
        pilnuje sobie i dopomina się o sen (podobnie ma z jedzeniem i nareszcie dzięki
        temu zaczęła porządnie jeść, że chwilami mnie zadziwia, bo była niejadkiem)..

        Naucz się rozpoznawać który płacz co oznacza, który to histeria, który to
        kapryszenie, a który to powazniejszy problem nie cierpiący zwłoki.. Na płacze
        histeryczne i rozkapryszone nie reaguj natychmiast, nie spełniaj wszystkich
        oczekiwań. Jeśli dziecko wyciąga rączki dorzuć mu np. kolejnego pluszaka
        udajac, że nie wiesz o co dziecku chodzi.. Nie wyciągaj dziecka z łóżeczka od
        razu, najpierw spróbuj z nim pokonwersować, jeżeli rozmowa nie klei się kupy
        powiedz, że nic nie rozumiesz i wyjdź.. wróć za parę minut (5-10).. dziecko
        będzie skonsternowane i zrozumie z czasem, że już za wiele nie pofolguje... Po
        przebudzeniu się w nocy dziecka, nie wstawaj od razu. Jeśli śpicie w osobnym
        pokoju odczekaj parę minut (ale nie więcej jak 10), jeśli w tym samym zaśpiewaj
        mu coś bez odrywania głowy od poduszki.. Jeśli to nie działa, to znów najpierw
        pokonwersuj z nim, zainteresuj czymś co odwróci jego uwagę od płaczu (np.
        dodatkowy pluszak, czasami Magda ma ich tyle, że sama się mieści, ale jak
        zasypia, wyciągam prawie wszystkie oprócz kilku standardowych, które wyczuje,
        że ich nie ma i płącze za nimi).. wyciąganie dziecka z łóżeczka to
        ostateczność..

        Jeśli chcesz cokolwiek zmienić, musisz trzymać się twardo zamierzonego celu i
        zasad jakie sobie obierzesz.. To co Ci podajemy to są przykłady, ale musisz
        wybrać to co najbardziej Ci pasuje i co podpasuje Twojemu maluszkowi, bowiem
        musisz odczuwać granicę między męczeniem dziecka a nauką (ja swoje dziecko
        trochę zamęczyłam uncertain, ale wynikało to z tego, że byłam naprawdę przemęczona, z
        depresją i do tego kompletnie sama, bo tatusia więcej nie było jak był).. Ja
        szukając różnych porad w gazetach odnośnie problemów z zasypianiem, czytałam to
        wszystko z miną wariata i nic kompletnie mi nie podeszło..

        życzę powodzenia..
    • asia_233 Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 23.03.06, 11:21
      Po tych Waszych postach, wróciłam do domu i pierwsze co zrobiłam to zwinęłam
      gondolę i wyniosłam na strych. Pomyślałam, że niech się dzieje co chce. Od
      dwóch dni rytuał, kładziemy jak zawsze wszystkie domowe kołdry w salonie na
      podłogę, no i Alek się bawi, wierci, turla, około 21 gasimy światło, ściszamy
      co tam gra i głaskam go, kładę się z nim itp. on sie strasznie wirci, no i o
      dziwo po jakimś czasie na swojej podusi zasypia. Przedwczoraj o 22.15, wczoraj
      21.30. Tak się cieszę w nocy nie jest źle ze wie czy trzy pobudki. Ale jeszcze
      Wam powiem co przedwczoraj zrobiłam .Jak zawsze wstaję w nocy zrobić kaszę.
      Byłam tak zaspana, że zapomniałam na butlę smoczka i przechyliłam nad
      półśpiącym dzieckiem no i cała zawartość butli wylądowała na oczkach, buźce.
      Dziecko się wystraszyło bo na oczy nic nie widziało, ja tej kaszy nie mogłam mu
      z nich ani z buzi zebrać. Łóżeczko pływało, Alek wył.Boże najbardziej się bałam
      czy go nie poparzyłam, bo kasza akurat wtedy była bardziej ciepła niż zwykle.
      Ale naszczęście wszystko ok.
      Mój tata jak moja siostra była mała zawsze do nie wstawał w nocy, bo mamy w
      nocy nie tolerowała. A wiecie kiedyś przygotować kaszę to nie dziś. No i
      podgrzewał na kuchence tą kaszę i zasnął, mama wpada do kuchnie obudzona
      smrodem, a on śpi na stole a na kuchence topi się plastikowy lejek do butelko,
      aż w kuchni ciemno. No chyba niestety idę w ślady taty.
      Pozdrawiam. Pa
      • tiya Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 25.03.06, 18:04
        Jak zawsze wstaję w nocy zrobić kaszę.
        > Byłam tak zaspana, że zapomniałam na butlę smoczka i przechyliłam nad
        > półśpiącym dzieckiem no i cała zawartość butli wylądowała na oczkach, buźce.
        > Dziecko się wystraszyło bo na oczy nic nie widziało, ja tej kaszy nie mogłam mu
        >
        > z nich ani z buzi zebrać. Łóżeczko pływało, Alek wył.Boże najbardziej się bałam
        >


        Niezłe smile. Może przy okazji upieklaś dwie pieczenie przy jednym ogniu?
        Wystraszyłaś mlodego, więc może zrezygnuje z nocnej kaszy smile. Życzę przespanych
        nocek smile
    • venla Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 25.03.06, 21:42
      Rozczytałam się w tych Waszych listach. Napiszę więc jak to jest u nas. Do
      niedawna zasypianie było dla nas strasznym problemem, o czym już kiedyś
      pisałam. Próbowałam różnych rzeczy, niestety nic nie skutkowało. Musiałam leżeć
      obok synka, śpiewać mu kołysanki i być tak długo aż zasnął w łóżeczku (o
      19.00). Ok. 23.00 budził się na jedzenie i niestety musiał spać już ze mną.
      Kładłam sie w tedy bez względu na to co robiłam. Byłam wcześniej wykąpana i
      naszykowana na nagłe wezwanie. To aż wstyd, że Miłosz tak mną rządził. Ja nie
      miałam sumienia drastycznie z tym skończyć mimo podejmowanych prób. Nie wspomnę
      o tym, że wtedy mąż musiał spać w drugim pokoju, bo mamy wąskie łóżko i w
      trójkę nie było sensu się tak męczyć. W końcu wpadliśmy na pomysł, żeby
      łóżeczko przysunąć do naszego łóżka, i żeby Miłosz czuł, że jestem blisko niego
      smyrając go w razie potrzeby przez otwór z wyciągniętych szczebelków.
      Powiedzieliśmy, że łóżko taty sie zepsuło i tato nie chce spać na podłodze i
      marznąć, i że musi więc spać z mamą a Miłoszek w łóżeczku bardzo blisko
      nas.Zasnął w łóżeczku tak jak zwykle a my zestresowani czekaliśmy kiedy się
      obudzi i będzie chciał spać ze mną. Wyobraźcie sobie, że oczywiście o stałej
      porze wołał :Mećko mamo, ale potem, od razu zasnął dalej w łóżeczku. My
      nastawiliśmy się na awanturę, na to żeby mu nie ulec i konsekwentnie realizować
      cele a tu po prostu nie było NIC. W nocy wprawdzie Miłosz chciał iśc do mnie
      jak się przebudził ale ja go głaskałam i zasnął.Jak widać dostawienie łóżeczka
      do naszego łóżka wystarczyło (wcześniej stało kilka metrów dalej). Poza tym od
      jakiegoś tygodnia nauczył się zasypiać sam wieczorem. Wcześniej robił to juz w
      południe a wieczorem się bał. Teraz daję mu całuska, moją koszulę nocną a nawet
      dwie (musze przynajmniej raz w nich spać), męża piżama nie może być, wącha i
      wyrzuca mówiąc "Nie tata!". Puszczam mu też kołysanki a w przedpokoju włączam
      światło i zostawiam samego. Zaglądam co chwilę i On zasypia. Tak się cieszę bo
      naprawdę spędzałam przy nim dużo czasu.Czasem jeszcze budzi się w nocy ok.
      2.00, 3.00 żeby znów jeść. Teraz kiedy wie, że mąż śpi obok mnie, każe jemu
      wstawać i robic mleko.Kiedy ja chcę iść do kuchni, płacze i mówi "Nie mama,
      tata mećko" I mąz musi iść. Nie ukrywam, że mi to odpowiada. Kupiliśmy już
      Miłoszowi łóżko, takie dla dorosłego. Na razie stoi w drugim pokoju i czeka
      kiedy będzie kolejny przełom i mały się do niego przeniesie. No, ale nie
      narzekam, cieszę się że Miłosz zasypia sam i w dodatku całą noc w łóżeczku.Ale
      się rozpisałam. Napisz jak dalej rozwija sie sytuacja u Was, czy Alek śpi
      lepiej i dłużej, jak teściowa? Dobrze, że moja mieszka 2km od nas. Pozdrawiam
      Was, pa
      • asia_233 Re: Jak to jest z tym spaniem?:((( 26.03.06, 18:25
        Dzięki. Alek tfu tfu troszkę lepiej śpi. No i sam zasypia narazie.Śpi całą noc w
        łóżeczku. Bardzo dużo dało jednak to wyciszenie przed spaniem. zasypia na
        podłodze na kołdrach raczej ze mną, choć nie znosi takiego przytulania. W nocy
        jest też na pewno lepiej, choć bez picia nie da rady. Mam nadzieję , że to picie
        też uda się z czasem wyeliminować, bo strasznie dużo sika no i w związku z tym
        jak to będzie go oduczyć od pieluchy w nocy? A z teściami jakoś się kręci.
        Staram się aby nasze kontakty ograniczac do minimum, bo po co sobie nerwy psuć.
        A niestety dopóki Alan nie pójdzie do przedszkola to musi być jak jest, bo im
        żadną miarą nie przetłumaczy pewnych rzeczy. Dlatego czekam z niecierpliwością
        na ten moment. Pozdrawiam serdecznie.Pa
Pełna wersja