Czy każdy posiłek przy stole ( w krzesełku)?

22.05.06, 10:30
U nas wygląda to róznie, kaszka, obiad, jogurt - zawsze w krzesełku - nie
wyobrażam sobie biegania za Igorem z jedzeniem na łyżeczce wink

Natomiast ciasteczko, jabłko, banan - no i kolacja (kanapka pokrojona na
kawałki) niestety nie ma miejcsa w miejsu do jedzenia wyznaczonym. Igor
podgryza banana, ciasteczko albo jabłko przy zabawie. Natomiast kolacja tez
odbywa sie na ganianego - Igor nie da razdy wysiedzieć w krzesełku ponad 30
minut i przeżuwac kanapeczki, ogląda z reguly bajkę, a ja podtykam mu
kanapeczki - w taki sposób zje więcej i chetniej niz w krzesełku...

Wiem, że jestem niekonsekwentna, ale cóż - nie wszystko da sie zrobic
idealnie - a jak jest u Was?
    • ania.silenter niestety, ja biegam za Olą, która nie cierpi... 22.05.06, 10:56
      krzesełkasad((. Za to Adunia je uwielbia i chętnie w nim jesmile)).
      pozdrawiam
    • asia_233 Re: Czy każdy posiłek przy stole ( w krzesełku)? 22.05.06, 11:47
      Alan ostatnio prawie nic nie je, wszystko na siłę. Wcześniej u dziadków czy u
      nas jadł w krzesełku, chociaż ja od jakiegoś czasu sadzam go na zwykłym krześle
      lub w fotelu. Ale też ganiamy za nim i w czasie zabawy wpychamy coś do buziaka.
      Kolacja- kasza na leżąco, łyżeczką nie da rady, bo by nic nie zjadł. Pozdrawiam Asia
    • baszkas Re: Czy każdy posiłek przy stole ( w krzesełku)? 22.05.06, 12:01
      Roznie - najczesciej jedzenie w trakcie czegos (zabawy, ogladania bajki,
      klikajac przy komputerze), zazwyczaj na siedzaco (tapczan, podloga), a przy
      stole to zazwyczaj usiedzi 5-10min maks i jak juz uznaje, ze sie najadla, to
      ucieka od stolu. Niestety ja zazwyczaj uwazam inaczej i wtedy naklaniam ja
      glownie, zeby podeszla do mnie i wziela do buzi. Staram sie nie ganiac za nia z
      lyzka, bo juz mi sie po prostu ...nie chcewink Dochodze do wniosku, ze juz jest
      na tyle duza, ze dobrze rozumie zasady jedzenia i ostatnimi czasy, jak sama nie
      podejdzie to sporadycznie za nia chodze z lyzka czy kanapka ect. Nalepiej, gdy
      jedzenie trwa 10-15min maks, tyle jest w stanie wysiedziec, potem trzeba
      kombinowac, zeby zatrzymac ja w jednym miejscu na dluzej, stad np kanapeczki
      pokrojone w kostke najlepiej wchodza przed ...komputerem - niestety. Ale na
      pocieszenie - jak bylysmy w przedszkolu na dniu otwartym, to jako jedna z
      niewielu (w sumie bylo ich 3 dziewczynki) grzecznie przy stole zjadla
      czekoladke sama i popila sokiem - za reszta dzieci mamy ganialy z czekoladkami
      i sokiemwink
      Pozdrawiam,
      Basia
      • mlagodna Staramy się jak możemy :)) 22.05.06, 23:37
        Babcia zawsze karmi w krzesełku ( i nie tylko...). My też staramy się nie
        zbierać resztek po całym domu i najczęściej je w krzesełku. Na początku wsuwa
        karmiony, ale jak zaspokoi pierwszy głód, chce jesć sam... uff!! Kromke urywa po
        kawałku, zgrzebuje masło palcem... wiadomo duże pole do popisu.. Ale jak mu się
        pozwoli to sam zje... A jak nie to zaczynają się samoloty, leci leci osa... itp.
        - aż kategorycznie powie "mama nie". Czasem karmimy go na kanapie i schodzi jak
        zaspokoi pierwszy głód, i reszte gdzieś tam na dywanie i przy zabawie.. Na
        kolacje jest flacha więc chociaż z tym mamy spokój smile)
        Z tą konsekwencjią stuprocentową jest więc u nas różnie smile
        pozdro
    • venla Re: Czy każdy posiłek przy stole ( w krzesełku)? 22.05.06, 21:46
      Właściwie to nie każdy posiłek Miłosz je siedząc przy stole, choć staram się
      dla własnej wygody i dobrego zwyczaju (ale raczej to pierwsze)żeby tak było. W
      kuchni mamy taki mały stoliczek i krzesełko dostosowane do wielkości Miłosza,
      tam zazwyczaj je. Danonki próbuje już jeść sam i nawet dobrze mu to idzie. Gdy
      daję mu zupkę czy drugie danie to go karmię, często opowiadając jakąś bajkę.
      Bardzo jest wtedy zainteresowany słuchaniem i przeważnie zjada to co ma
      naszykowane. Dodam, że raczej Miłosz nie ma problemów z jedzeniem. Ciastko,
      banana, czy lizaczka je przy okazji a więc chodząc swoimi ścieżkami. Mam go
      oczywiście pod kontrolą. W krzesełku nie siedzi już bardzo dawno, bałam się, że
      gdy się odwrócę, to wypadnie. Dawał nogi na siedzenie i wstawał. Butelkę trzyma
      sobie sam podczas picia mleka, gdy herbatkę pije z butelki potrafi wypić jej
      więcej niż gdyby pił ze szklanki, daję mu więc w butelce bo nie pije zbyt dużo.
      Kiedy jest głodny, mówi "Mamo, godny" albo "Pusty busiek" (brzuszek). Ma bardzo
      dobry węch (chyba po mnie, mąż mówi że mogłabym pracować w policji). Ostatnio,
      gdy jadłam śledzie jak Miłosz już spał, a przynajmniej tak myślałam, zawołał
      mnie i gdy poszłam do niego, żeby powiedzieć że ma spać, on mówi do
      mnie :"Jybkę teś chciało się, jybkę". Musiałam zaprosić go do kuchni i się z
      nim podzielić. Wracając do tematu, staram się dawać małemu jedzenie przy stole,
      ale jak nie chce, to wtedy chodzę za nim i go zachęcam, albo też mówię, że nie
      pójdzie na dwór jak nie zje. Przeważnie działa.
    • tabaluga0 Re: Czy każdy posiłek przy stole ( w krzesełku)? 23.05.06, 21:32
      my nie mamy krzeselka, bo Szymek nie usiedzi ani minuty, tak wiec ja ganiam za
      nim zeby zjadł.
    • roksana.cz Kacperek kocha krzesełko... 24.05.06, 10:02
      gdy tylko widzi, że krzątam się w kuchni, sam ustawia sobie krzesełko i
      stoliczek w miejscu, gdzie spożywa posiłki. Potem muszę wręczyć mu łyżeczkę lub
      widelec, a on uderzając w stolik woła "mama, mniam mniam"
      Kiedy się naje, po prostu wstaje i mówi myj, myj i maszeruje pod drzwi
      łazienki. Jeśli chodzi o jedzenie każdemu życzę takich sukcesów jakie ja mam z
      moim Synkiem. Pozdrawiam Was Wiosenne Mamy - Roksana
      • mamaigora1 Re: Kacperek kocha krzesełko... 24.05.06, 11:06
        Miło sie czyta, że sa takie idelane jedzeniowo dzieci wink)))
        • tiya Re: Kacperek kocha krzesełko... 24.05.06, 13:00
          Natalia też kochala krzesełko, ale ja przestałam je kochać, odkąd zrobiła
          wywrotkę na podłogę razem z krzesełkiem. Staram się, żeby siedziala przy stole
          jak cywilizowane dziecko, ale różnie z tym jest. Owszem, siedzi, jak coś jej
          wybitnie smakuje, ale z reguły to są specjaly typu frytki albo danonki smile.
          Siedzi też wtedy, jak wszyscy jedzą, no i jak dostaje łychę do łapki. Jeśli
          obiad jej "nie wchodzi" czasami niestety wymyślamy atrakcje. Zupy jej niestety
          nie daruję i wtedy kombinuję, żeby zjadła. Mam nadzieję, że kiedy od września
          pojdzie do przedszkola nie będzie miala innego wyjścia, tylko zasiąść do stołu,
          czy jej sę podoba, czy nie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja