simonhektor
19.06.06, 14:12
To a'propos wypadkow - wczoraj mielismy "ten" dzien... Na poczatek moj synek
spadl z krzesla na glowke, trwalo to moze z 5 sekund, wspial sie na krzeslo z
ksiazeczka, stracil rownowage i runal w dol... Poplakal sie dosc mocno ale w
zasadzie skonczylo sie na guzie na czole. A pare godzin pozniej - ja bylem w
lazience, Zona przygotowywala nas do wyjscia na spacer - stracila go z oczu
tez moze na 5 sekund. Nie wiemy co sie dokladnie stalo, ale
najprawdopodobniej nasz urwis staral sie wspiac na szafke na buty, bo
uslyszalem huk, wypadlem z lazienki i zobaczylem szafke lezaca na ziemi, a
nasze dziecko pod nia, mniej wiecej do wysokosci pasa... I wtedy popelnilismy
same bledy, szybko podnieslismy szafke, dzieciaka z podlogi i na lozko -
ogladac obrazenia... I wiecie co? Nic - zadnego sladu! Ryczal moze z minute,
a potem bardzo zainteresowal sie sytuacja. Ogladnelismy brzuszek, nozki,
bioderka - i nic! Po 2 minutach juz urwisil. Obserwowalismy go caly wieczor i
w nocy ale zachowywal sie zupelnie normalnie, dla pewnosci bylismy z nim
jeszcze dzisiaj u lekarza i lekarz po dokladnych ogledzinach powiedzial ze
jest OK. Ja nadal nie wiem, jak to mozliwe, ze dziecko przygniecione szafka
wychodzi z tego bez zadnego siniaka. Prawdopodobnie z dolnej czesci szafki
wypadly buty i przyblokowaly wysunieta szuflade, co oslabilo upadek szafki,
chroniac jednoczesnie znajdujace sie pod nia dziecko. Mozna to nazwac
przypadkiem, ja bym to nazwal Boza Opieka.
Uwazajcie na swoje dzieci!